Skocz do zawartości

Babskiswiat.net używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem

Mahjong
Opis: Nieśmiertelna gra. Mahjong html5 online.

2048
Opis: Hit 2014. Prosta, logiczna i niezwykle wciągająca gra 2048.


Saper
Opis: Saper - kto nie zna tej gry...

Zdjęcie

Jak mam sobie z tym poradzić?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
683 odpowiedzi w tym temacie

#401 monia66

monia66

    szczęśliwa mamusia

  • Użytkownik
  • 3 169 postów

Napisano 07 kwietnia 2011 - 10:47

kaja12 facet rzeczywiście pomimo 30 lat jest niedojrzały emocjonalnie.
Jak on może mówić, że jego to dziecko nie obchodzi i całą winę zwalac na ciebie.
Co za facet :-/ ja bym mimo wszystko się nie poddawała, ale walczyła o alimenty dla tego
dziecka. Co jak co , ale dziecku należą sie jakies alimenty. Ono nie jest niczemu ,winne.
Kochana pamiętaj przede wszystkim o swoim dziecku, ono jest teraz najważniejsze.
Głowa do góry

201407101662.png


#402 Sajuri

Sajuri
  • Użytkownik
  • 11 336 postów

Napisano 07 kwietnia 2011 - 14:20

Po pierwsze - dbaj o siebie bo TWoje zdrowie i dziecka jest teraz najważniejsze i... nie poddawaj sie .Wszystko sie ułoży.
Po drugie - szok że 30 latek tak sie zachowuje.. jeszcze zwala wine na Ciebie ... :roll: jabys sobie sama dziecko zrobiła. Walcz o alimenty bo Ci sie należa. Nie może być tak że nie poniesie odpowiedzialności. Ze zrobił dziecko i umywa rece.

Zgodnie z prawem oboje rodzice muszą dbać o utrzymanie dziecka. Najlepiej, gdy potrafią uzgodnić tę kwestię między sobą. Zdarza się jednak, że ojciec dziecka znajduje byle pretekst, by nie płacić. W takiej sytuacji najlepiej wystąpić na drogę sądową.

Najpierw pozew
Możesz go napisać sama. W piśmie podaj dane dziecka i swoje (jako przedstawicielki ustawowej), dane pozwanego, czyli ojca dziecka, a także kwotę alimentów, jakiej się domagasz (masz prawo żądać ich za okres nie dłuższy niż trzy lata wstecz).

Swoje żądanie musisz uzasadnić. Opisz krótko swoje warunki (gdzie pracujesz, ile zarabiasz) oraz sytuację, w jakiej jest ojciec dziecka. Nie zapomnij zaznaczyć, że prosisz o rozpatrzenie sprawy pod twoją nieobecność. Może się zdarzyć, że nie będziesz mogła być w sądzie, a brak takiego zastrzeżenia spowoduje, że termin rozprawy się odwlecze. Pozew musisz podpisać.

Do pozwu dołącz:
- odpis skrócony aktu urodzenia dziecka;
- wyrok rozwodowy (akt ślubu, jeżeli jesteś mężatką);
- oświadczenie o uznaniu dziecka lub wyrok ustalający ojcostwo (gdy dziecko jest z wolnego związku);
- zaświadczenie o zarobkach z twojego zakładu pracy lub z urzędu pracy, jeśli jesteś bezrobotna i pobierasz zasiłek;
- wyliczenie kosztów utrzymania dziecka (warto gromadzić dowody opłat np. za lekcje języka obcego, zakup przyborów szkolnych itp.).

Idź do sądu
Pozew składasz w sądzie rejonowym (wydział rodzinny i nieletnich). Możesz wybrać ten, w którego okręgu mieszkasz lub sąd właściwy dla miejsca zamieszkania ojca dziecka. Pismo (zawsze w dwóch egzemplarzach) złóż osobiście (w biurze podawczym) lub wyślij pocztą (listem poleconym!).

Pamiętaj – składając pozew o alimenty, nic nie płacisz!
Sąd ustala alimenty, kierując się usprawiedliwionymi potrzebami dziecka oraz zarobkowymi i majątkowymi możliwościami zobowiązanego. To znaczy, że bierze pod uwagę nie tylko faktyczne zarobki, ale bada rzeczywiste możliwości zarobkowania (bywa, że ojciec dziecka podejmuje gorzej płatną pracę, by mniej płacić
Walcz o pieniądze
Wyrok alimentacyjny to połowa szczęścia. Teraz musisz zrobić wszystko, by pieniądze nie zostały tylko na papierze. Jeżeli ojciec dziecka nie chce płacić dobrowolnie, trzeba go do tego zmusić. Masz dwa wyjścia.
Weź sprawy w swoje ręce. Gdy ojciec dziecka ma stałą pracę, złóż w jego firmie wyrok (prawomocny, opatrzony klauzulą natychmiastowej wykonalności) wraz z wnioskiem o wszczęcie egzekucji. Pracodawca ma obowiązek co miesiąc potrącać z pensji dłużnika określoną przez sąd kwotę. Gdy niesolidny tatuś jest rencistą (emerytem) – wyrok należy złożyć w ZUS.
źrodło : polki.pl - masz na tej stronie jeszcze wiecej info.
Prosilam o wszystko, zeby cieszyc sie zyciem.
Dostalam zycie, zeby cieszyc sie wszystkim

#403 kaja12

kaja12
  • Użytkownik
  • 2 postów

Napisano 07 kwietnia 2011 - 16:21

Tak naprawde dla mnie szokujacy jest brak ludzkosci, bo wyglada to tak i tez on mnie tak tratuje, jak przypadkowa osobe, z ktora wpadl, a prawda jest taka, ze mieszkalismy ze soba 3lata, iwec nie nazwalabym tego przypadkiem.Dla mnie problem nie ogranicza ise do alimantow, bo to jest. wiem, ze zrobi wszystko, zeby placic jak najmniej, takze zastanawiam sie, zeby wogole nie uznac go jako ojca i sie odciac, bo go wogle to nie interesuje.Jego obojetnosc mnie przygnebia i moj stan psychiczny jest coraz gorszy.

INTERPUNKCJA!

#404 Sajuri

Sajuri
  • Użytkownik
  • 11 336 postów

Napisano 08 kwietnia 2011 - 13:04

kaja12, ale musisz tez podejść do tego realistycznie. Dziecko to poza tym że bedziesz mama :) również - wydatki. A pisałas że nie masz łatwej sytuacji.
Wiem że to cie dobija iz on tak postepuje ale teraz wazne jest dziecko i ty.
Prosilam o wszystko, zeby cieszyc sie zyciem.
Dostalam zycie, zeby cieszyc sie wszystkim

#405 nieznana1988

nieznana1988
  • Użytkownik
  • 6 postów

Napisano 12 kwietnia 2011 - 16:23

cześć
Mam pewien problem...
od miesiąca jestem z chłopakiem który podobno kocha mnie już od dawna... Problem polega na tym że on chce ukrywać nasz związek... Nawet mamie czy przyjaciółce nie mogę powiedzieć... Przez to czuje że mu na mnie nie zależy... Rozmowa z nim nie skutkuje on mówi że na mnie mu zależy że mnie kocha itp ale ja jakoś nie mogę w to uwierzyć... Pracujemy razem i rozumiem żeby w pracy nikomu nie mówić aby uniknąć plotek itp ale przyjaciółce czy mamie?? czy to normalne??
Druga prawda jest taka że wiem że ja go nie kocham :( oszukuje go... moje serce od 4 lat należy do kogoś innego do kogoś kto mnie oszukiwał okłamywał... Zakochałam się w moim najlepszym przyjacielu... który jest żonaty... pewnie źle o mnie teraz pomyślicie ale miałam z nim romans ( teraz już wiem że to był romans ale gdy to trwało zupełnie inaczej myślałam ) on mówił że mnie kocha... ale wszystko znikło gdy byłam o krok od śmierci gdy moja psychika nie wytrzymała i chciałam zrobić najgorszą rzecz jaka przyszła mi do głowy... odebrać sobie życie... sama nie wiem co mam robić od jakiegoś czasu on znowu do mnie pisze chce się spotkać... wiem że odszedł od żony nie wiem co robić ... czy może ktoś coś mi doradzić? pomóc??

#406 filipinka

filipinka
  • Użytkownik
  • 204 postów

Napisano 12 kwietnia 2011 - 19:11

No nieciekawą masz sytuację :-(

Ja bym zrobiła tak:
Po pierwsze zakończyła ten miesięczny "związek" , nie ma sensu tego ciągnąć, jeśli nic nie czujesz do tego faceta!
Po drugie spotkaj się z nim, wybadaj, może daj mu szansę... upewnij się że nie jest już w związku, bo bycie z kimś kto jest w stałym związku jest okropne!

Ogólnie myślę że chcesz kogoś mieć, boisz się samotności. Ale pamiętaj że facet nie powinien być pępkiem świata i nieodłączną częścią Twojego życia. Inwestuj w siebie i zawieraj nowe znajomości a facet sam w końcu wpadnie w Twoje ręce ;-) miej dużo przyjaciół i na nich polegaj! Nie jesteś sama przecież

Trzymaj się ;-)

[ Dodano: 2011-04-12, 20:12 ]
Chodzi mi o spotkanie z Twoim przyjacielem, w którym się zakochałaś :-)
Dołączona grafika

#407 nieznana1988

nieznana1988
  • Użytkownik
  • 6 postów

Napisano 12 kwietnia 2011 - 19:30

moi przyjaciela karzą się trzymać tego z którym jestem, bo twierdza, ze tamten znowu mnie oszuka,okłamie obieca wiele a nic nie zrobi. tak jak wtedy. narazie unikam go, ale on i tak pisze, dzwoni. raz nawet był u mnie w pracy, ale mnie na szczęcie nie było. sprawa jest bardzo cięzka, ale nie wiem czy umiem tak o tym pisac :(:(:( to bardzo boli... A ten z którym jestem mimo, że go nie kocham to potrafi mnie rozśmieszyc i akceptuje mnie taka jaka jestem. nie zmienia mnie i przynim czuje sie bezpieczna. to przy nim usmiechłam po raz pierwszy od roku... naprawde bardzo ciężko mi i nie wiem co robic. ciągle chce mi się płakac a w miejscu gdzie jest serce czuje wielka dziure, która bardzo boli :( niech ktoś ze mna porozmawia błagam

[ Komentarz dodany przez: tigraa84: 2011-04-12, 20:40 ]
powód edycji- interpunkcja

#408 Tamara985

Tamara985
  • Użytkownik
  • 10 postów

Napisano 12 kwietnia 2011 - 20:22

Decyzje niestety musisz podjąć sama i nikt tego za Ciebie nie zrobi.

Odpowiem Ci z perspektywy żony:

Czasem jest tak że w natłoku pogoni za pieniądzem i obowiązkami zatracamy świadomość o istnieniu drugiej osoby,i wiesz i czujesz że mąż nie jest tym samym człowiekiem unika rozmów ,pocałunków i ucieka w pracę .Ja sfrustrowana coraz bardziej wymówki .....

wszystko na mojej głowie....... nigdy cie nie ma .jesteś fajtłapa itd.co nie znaczy że go nie kochamy i siłą rzeczy chcemy z nim być ale mógłby odrobinę zwolnić nas z obowiązków a on co robi mimo chodem nie wiadomo kiedy znajduje sobie odskocznię w postaci dziewczyny i wdaje sie w romans .

I opowiada o swojej żonie zołzie jaka ona jest nie dobra dla niego i w ogóle jest be.-zaniedbana itd.Tylko on nie robi nic by to zmienić i frustracja ,niezadowolenie ze zmarnowanych lat przy takim meżu rośnie co wcale nie znaczy że ona jest taka do konca zepsuta i wyzuta z ludzkich uczuć................

Dlatego daj sobie z żonatymi dziewczyno spokój,chyba że Ci pokaże z sadu papiery rozwodowe bo żadnej innej opcji nie przyjmuj do wiadomości.

#409 nieznana1988

nieznana1988
  • Użytkownik
  • 6 postów

Napisano 12 kwietnia 2011 - 20:40

a co zrobić z tym którym jestem nadal go oszukiwać ?? okłamywać ?? patrzeć mu w oczy unikać odpowiedzi na pytanie o moich uczuciach? czy możliwe że miłość do niego przyjdzie sama? i czy będzie to takie uczucie jak poprzednie? że cały świat był dla mnie wesoły nic nie liczyło się tylko chwile z nim rozmowy pocałunki wyjścia wspólne? jak mam o wszytskim zapomniec i żyć na nowo?

#410 Tamara985

Tamara985
  • Użytkownik
  • 10 postów

Napisano 12 kwietnia 2011 - 20:52

Zapomnieć nigdy nie zapomnisz nawet jak będziesz miała 90 lat to o romansie będziesz pamiętać chyba niestety <bezradny></span>

pytasz co zrobić czasem miłość przychodzi powoli,a czasem to co myślisz że wytrzymasz staje się ciężarem .Może odpowiedz wszystko szczerze chłopakowi i on podejmie za ciebie decyzję , a moze warto odczekać i samo przyjdzie rozwiazanie

#411 nieznana1988

nieznana1988
  • Użytkownik
  • 6 postów

Napisano 12 kwietnia 2011 - 21:07

to chyba poczekam.... nie ma odwagi powiedzieć mu prawdy... chociaż serce boli to jakos to wytrzymam wszystko musze... czemu ja głupia wtedy uwierzyłam w każde słowo... myslałam ze w końcu znalazłam swoje szczęscie... tyle obiecał mówił... a przede wszystkim oddałam mu serce... które on tak zniszczył... a najgorsze jest to że mieliśmy mieć dziecko... tylko moja głupota a może nawet i lepiej że tak się stało jak się stało... mam 23 lata a czuje jakbym miała z 50 tyle juz przeszłam w życiu... czy kiedyś coś się zmieni?? czy znajde szczęscie ?

#412 Tamara985

Tamara985
  • Użytkownik
  • 10 postów

Napisano 12 kwietnia 2011 - 21:32

Nieznana 1988 uwierzyłaś bo chciałaś być kochana ,jak my wszyscy zresztą więc nie obwiniaj się za to .To on był nie lojalny wobec żony a potem Ciebie .

Dla pocieszenia też poroniła w 4 m-cu to boli bardzo boli ale uwierz mi Co nas nie dobije to wzmocni i stajemy sie wtedy silniejsi i odporniejsi psychicznie.

Po takich przejściach na pewno się kocha tylko inaczej.Człowiek staje się nie ufny i dużo czasu upłynie zanim to zaufanie przyjdzie .Ten optymizm człowieka młodego -nie pozwól by zabił go jakiś gnojek który na to nie zasługuje by zmarnował Ci prawo do młodości .

#413 Jason

Jason
  • Użytkownik
  • 69 postów

Napisano 15 kwietnia 2011 - 10:13

Druga prawda jest taka że wiem że ja go nie kocham :( oszukuje go


Mówisz że zostałaś skrzywdzona a sama krzywdzisz innych a dokładnie to swojego obecnego chłopaka więc postępujesz tak samo podle jak Twój były. Proponuje najpierw zmienić swoje zachowanie bo inaczej ciągle będziesz nieszczęśliwa a tego nikt nie chce., Każdy zasługuje na szczęście tylko trzeba popracować nad sobą aby je mieć, nic za darmo nie dostaniesz.

moje serce od 4 lat należy do kogoś innego do kogoś kto mnie oszukiwał okłamywał


Wybacz ale to chore trochę dla mnie. Rozumiem że można cierpieć rok, dwa ale nie 4 lata. Masz wielkie problemy psychiczne i emocjonalne i dlatego uważam że najlepiej zrobisz jak pójdziesz do psychologa albo psychiatry bo widać że sama nie umiesz sobie poradzić.

Widzisz w obecnym stanie jakim jesteś żaden normalny chłopak nie będzie chciał z Tobą być skoro Ty przez 4 lata nie potrafiłaś zapomnieć o facecie bo to strasznie odpycha.

Nieraz nie możemy sobie sami poradzić dlatego trzeba iść po pomoc. W obecnych czasach psychiatra to powoli staje się normą bo ludzie mają wiele problemów z psychiką i to nie jest wstyd iść po pomoc, wstyd jest jak ciągle jesteś w beznadziejnym stanie bez możliwości na radość z życia.

#414 Tamara985

Tamara985
  • Użytkownik
  • 10 postów

Napisano 15 kwietnia 2011 - 11:16

Witam!!!
Jason podoba mi sie Twój punkt widzenia .Krótko zwięźle i na temat.

Tylko że żyjąc w takim związku i po takich przejściach uważam że człowiek się po prostu gubi .
W tym przypadku myślę że Nieznana 1988 powinna sobie odpowiedzieć na pytanie?
Co to jest MIŁOŚĆ w/g niej.?

Myślę a raczej (to jest moje zdanie) że chciała przerwać romans bo wie że robiła źle tylko znalazła chłopaka (może on ja znalazł)by wyleczyć rany nie mysląc o tym że w ten sposób krzywdzi kogoś innego.

Myslę że ona go kocha tylko o tym nie wie-zawsze ta druga i następna miłosc jest inna druga osoba jest inna -więc zgadzam się z Jasonem że powinnaś iść do psychologa by pomógł Ci to wszystko poukładać.

#415 nieznana1988

nieznana1988
  • Użytkownik
  • 6 postów

Napisano 15 kwietnia 2011 - 21:47

Jason ja od 4 lat kocham dwa lata później zaczął się romans który trwał rok... naprawde byłam szczęśliwa dawał mi dużo uczucia i ciepła mówił ze kocha obiecał odejsc od zony obiecał że bedziemy miec dziecko... było nam cudownie... ale potem zaczęły się schody moja psychika nie wytrzymywała tego że jego żona jak się dowie będzie cierpiec krzywdziłam ja nawet jej do końca nie znając! a co by moja rodzina powiedziała?? prubowałam zakończyć to wszystko wycofac sie i zapomniec... ułożyc zycie z kims innym... prubowałam prosiłam go zeby odszedł zeby o mnie zapomniał że nie mozemy tak... no i stało sie moja mama nas raz zobaczyła i miałam awanture byłam zwyzwana od najgorszej... a ze byłam słaba psychicznie chciałam się otruc i zrobiłam to... gdy w szpitalu się dowiedziłam że byłam w ciązy to jeszcze bardziej mnie to załamało... i w tym momencie potrzebowałam Go a on mi wysłał smsa nawet nie zadzwonił tylko napisał że byłam jego pomyłką...

minął rok ponad nawet. w ciągu tego roku leczyłam się i myślałam że doszłamdo siebie i juz zapomniałam myślałam ze juz nie bedzie bolec.. zaczęłam jakby żyć od nowa. kolega był wytrwały cały rok do mnie zagadywal ale poprostu ja uciekałam nie chciałam. ale w końcu dałam mu szanse. wiem że mnie kocha potrafi rozśmieszyc i czuje się bezpieczna wiem że mnie nie skrzywdzi... ale teraz ten przez którego cieprpiałam znowu się pojawia i wszystko wróciło

myslałam że jestem silna a jednak okazuje się słaba

poprostu potrzebuje rady.. wygadania sie...

#416 Tamara985

Tamara985
  • Użytkownik
  • 10 postów

Napisano 16 kwietnia 2011 - 08:46

Nieznana 1988 więc pisz do woli ,jeśli to Ci pomorze złapać równowagę .

I wcale nie jesteś słaba psychicznie .Twoja matka z pewnością to przeżyła zareagowała jak każdy rodzic na jej miejscu .Żadna matka nie chce żle dla swej córki a wyzwiska z jej strony to nic innego jak jej system obronny ,zwrócenie uwagi na to czego nie widzi zakochana i ślepa wtedy osoba.

Mysle że poczucie twojej niskiej samooceny i wartości to głębszy temat wyniesiony z domu .powinnas naprawdę iść do psychologa-dobrego psychologa .

Ale pisz ,pisz i jeszcze raz pisz może to zminimalizuje skutki.

Trzymaj się ciepło Tamara

#417 nieznana1988

nieznana1988
  • Użytkownik
  • 6 postów

Napisano 16 kwietnia 2011 - 11:36

dzisiaj widziałam się z moim byłym. był u mnie w pracy i ja akurat tez wchodziłam na chwile do pacy... jak go zobaczyłam to moje serce zamarło na chwile wszystkie wspomnienia i to co mnie bolało wróciło... stał i czekał na mnie... chciałam podejść i powiedzieć że ma zniknąć z mojego życia że nie chce go już w nim... chciałam mu powiedzieć że jestem szczęśliwa bez niego... ale nie dałam rady uciekłam poprostu wybiegłam... uciekłam w miejsce gdzie zawsze ide gdy mi źle poszłamna cmetarz do mojej babci... uklękłam przy grobie i zaczęłam płakać ... rana którą starałam się wyleczyć ukryć znowu wróciła...

nie wiem czy to przeznaczenie czy zwykły przypadek. ale on tam przyszedł... tak dobrze mnie zna że wiedział gdzie mogłam uciec i sie schowac... przyszedł i mnie przepraszał błagałbym wróciła do niego mówił że mnie kocha i cały czas myśli o mnie... a ja mu powiedziałam nie. ze nie wierze ze mnie kocha bo by mnie tak nie skrzywdził... poprosiłam by odszedł i dał mi spokuj ... prosiłamby zniknął z mojego życia... tam przy babci czułam sie silniejsza teraz gdy wróciłam do domu on pisze cały czas do mnie ale ja mu napisałam że tylko możemy byc znajomymi nawet nie przyjaciółmi ze mozemy jak się spotkamy powiedziec dwa słowa i odejsc kazdy swoja droga...

#418 magdaaaaa

magdaaaaa

    ..lekko próżna flirciara..

  • Użytkownik
  • 23 947 postów

Napisano 03 maja 2011 - 19:15

on mi wysłał smsa nawet nie zadzwonił tylko napisał że byłam jego pomyłką...

no sorry za taki tekst w takiej sytuacji to ja bym nie miała o czym z czlowiekiem rozmawiac <bezradny></span>

... uciekłam w miejsce gdzie zawsze ide gdy mi źle poszłamna cmetarz do mojej babci... . ale on tam przyszedł... tak dobrze mnie zna że wiedział gdzie mogłam uciec i sie schowac

poprostu faceci czasem słuchaja , musiła wiedziec ze tam bywasz w smutnych chwilach , albo szedł za toba , to nie jest przeznaczenie . Może zona sie dowiedziała i go rzuciła , jemu sie grunt zawalił i nie chce byc sam wiec mydli ci oczy . Jaka masz gwarancje , ze potem tobie takiego numeru nie wykreci.
a co do aktualnego faceta , to go nie oszukuj , powied , ze to byla pomyłka z tym zwiazkiem , ze jesli omda rade , to mozecie sie spotykac , jako koledzy , ze nie bedziesz mu dawca nadziei , ze cos poczujesz < moze z czasem poczujesz cos do niego , moze nie > jak juz tutaj ktos pisał , nie kazda milosci to wielka namietnosc , pasja itp , wiec nie porównuj tych zwiazków do siebie.

czemu mi dałeś wiarę w cud

a potem odebrałaś wszystko
 


#419 Mojito

Mojito
  • Użytkownik
  • 10 postów

Napisano 10 maja 2011 - 20:54

Chodzę do szkoły średniej.
Od września widuję tam pewnego chłopaka.
W sumie nie wiem, czy się w nim zakochałam, czy to tylko fascynacja.
Bo z wyglądu chyba nie mój typ, ale mnie do niego ciągnie, no mniejsza...
Od pewnego czasu staram się go nie zauważać.
I tak mam u niego małe szanse, jesteśmy z dwóch innych światów.
Ale im bardziej usiłuję sobie wmówić, że mnie nie obchodzi, tym częściej go widzę.
Teraz zaczęło mnie to irytować. Gdzie nie pójdę, to zaraz go widzę, bo albo ja przychodzę i on już tam jest, albo ja gdzieś idę, odwracam się i on stoi za mną. Oczywiście nie gapi sie na mnie, ale sam fakt, że jest, jest dobijający.
Koleżanka uważa, że on może coś, ale mi się coś nie wydaje... -.-

#420 mamik

mamik
  • Użytkownik
  • 12 postów

Napisano 21 maja 2011 - 21:54

Mam problem, otoz spotykalam sie z fajnym facetem 7 miesiecy (bylam bardzo zakochana!) musialam w kwietniu wyjechac na miesiac. Spotkalam sie z nim wczoraj po powrocie, bylo super. Ale dzis doszlysmy z kolezanka do tego, ze przez caly ten czas kiedy byl ze mna spotykal sie tez z innymi (wiem teraz o 4). Niestety to bardzo atrakcyjny facet, lekarz i niestety kobiety bardzo sie za nim uganiaja, ciagle do niego wydzwanialy podczas naszych spotkan i on je ciagle ignorowal, przynajmniej tak sie wydawalo. Jestem zla i zal mi tez tych kobiet, nie wiedza jedna o drugiej. Mamy sie spotkac we wtorek. Rozwazam 1- zignorowac go, nie przyjsc nie odbierac telefonow, 2-przyjsc i zrobic awanture 3-przyjsc i powiedziec, ze spotykam sie z kims inym 4-przyjsc, udawac, ze nic nie wiem a potem powiedziec, ze z nim mi sie nudzi i nie chce mi sie z nim juz widywac(jest dusza towarzystwa wiec bardzo by go to dotknelo). Generalnie chce go zranic tak jak on mnie.





Podobne tematy Collapse

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych