Skocz do zawartości

Babskiswiat.net używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem

Mahjong
Opis: Nieśmiertelna gra. Mahjong html5 online.

2048
Opis: Hit 2014. Prosta, logiczna i niezwykle wciągająca gra 2048.


Saper
Opis: Saper - kto nie zna tej gry...

Zdjęcie

Jak mam sobie z tym poradzić?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
683 odpowiedzi w tym temacie

#581 FerraEnzo

FerraEnzo
  • Użytkownik
  • 21 postów

Napisano 16 lipca 2012 - 21:33

Witam, Was wszystkie ponownie :)
Pozwole sobie odświeżyć troche temat, bo znów życie uczuciowe mi sie gmatwa.
Na początek napisze, że kobieta o której pisałem na przełomie lutego i marca to przeszłośc. Zmieniłem prace nasz kontakt sie urwał.
Bodajże w maju jadąc do Krakowa wstąpiłem do mojej mamy do pracy. Na korytarzu była fajna dziewczyna przywitałem sie i zapytałem czy nie wie w którym pokoju moge znaleść Panią G. (moja mama).
Zaprowadziła mnie i tyle. Rozmawiałem później z mama i okazało sie ze owa kobieta jest bardzo miłą pracowitą dziewczyną. Moja mama jest jej przełożoną. Powiedziałem, że wpadła mi w oko i czy nie mogła by poprosic o nr ( nie zrobiłem tego osobiscie bo mieszkam w innym miescie). Za kilka dni dzwonie do domu, okazało się ze K. nie da mi numeru bo ma chłopaka mimo jak to stwierdziła do mojej mamy "ma Pani bardzo przystojnego i miłego syna". W pt znów jechałem obok firmy mojej mamy i wstapiłem na kawe, jak sie okazało była tam K. Wczoraj mama dzwoni i mówi, że przyszła do niej K. i mówi ze jej sie bardzo podobam i ze jest skrepowana jak przyjezdzam i ze jednak moze moja mama dac mi numer. Tak tez zrobiła, napisałem wieczorem niezobowiazujacgo smsa. Odpisała, że ja zaskoczyłem i ze nie przypomina sobie aby mówiła cos takiego do mojej mamy (sic!)
Napisałem, że nie wyssałem sobie tego z palca a że mi sie podoba to napisałem. Nie odpisała...
Dwa pytania:
Czemu kobiety które mi sie podobają są zajęte;D
Dac sobie spokój czy próbować sie umówić?
Ja jako facet rozumiem to tak, że ona sama nie wie czego chce, albo mnie sprawdza. Dodam, że jej chłopak tez przychodzi po nią do pracy i podobno jest bardzo niemiły i koleżanki jej pukają po głowie. Ehhh znów sie pakuję.
Z góry dziekuje za odpowiedzi :)

#582 elizabeth

elizabeth

    lady

  • Użytkownik
  • 7 114 postów

Napisano 18 lipca 2012 - 09:37

Dac sobie spokój czy próbować sie umówić?

Skoro sama zdecydowała się na znajomość z Tobą, to może jej związek "ma się ku końcowi", więc może podtrzymuj znajomość, ale w sposób koleżeński - bez żadnych randek.
A jeśli dowiesz się, że jest zajęta i nie zamierza zrywać z facetem, to pozamiatane - bez sensu rozbijać związki.

<serducho>
Nie mówmy o zmartwieniach,to nie jest dobry temat

są z nami zawsze, chcesz czy nie.

Pomówmy o nas samych, uczyńmy wielkie plany

być może kiedyś spełnią się?

Gdy już zdobędę mnóstwo pieniędzy

w najbliższym niebie, kupię ci księżyc!
 

65vqegz2wjpc3llf.png

 


#583 FerraEnzo

FerraEnzo
  • Użytkownik
  • 21 postów

Napisano 19 lipca 2012 - 20:40

Napisałem dzisiaj niezobowiazujacego sms, nie odpisała...po co takie akcje robic?

#584 Tilia

Tilia
  • Użytkownik
  • 9 425 postów

Napisano 19 lipca 2012 - 21:16

FerraEnzo,a jesteś pewny,że Twoja mama nie zrobiła małej intrygi? nie chce mi się wierzyć,że najpierw dziewczyna pozwala przekazać swój numer,a potem nie odpisuje <bezradny></span> chyba,że zrobiła to pod wpływem impulsu,a potem się rozmyśliła.
"Ani małżeństwo ani dziecko nie są obowiązkowym punktem programu na który trzeba się zdecydować. Obowiązkowa jest tylko miłość"

JkIEp1.png

#585 chocolate

chocolate
  • Użytkownik
  • 214 postów

Napisano 19 lipca 2012 - 23:35

FerraEnzo, a mi sie wydaje, że może faktycznie mogła tak powiedzieć Twojej mamie :) pewnie jak napisałeś smsa do niej to jej chłopak był przy niej więc odwróciła kota ogonem udając że nie wie o co chodzi;) ale skoro dalej się nie odzywa to daj sobie spokoj bo wyjdziesz na desperata;) nie chce to nie:)
..gdy jest bardzo smutno, to kocha sie zachody słońca..

#586 FerraEnzo

FerraEnzo
  • Użytkownik
  • 21 postów

Napisano 19 lipca 2012 - 23:53

Pytałem sie mamy z milion razy...nie widze powodu dla którego miała by mnie na siłe swatac. Tym bardziej ze jak pisałem wczesniej w maju czy poczatkiem czerwca K. nie chciała dac numeru i na tym sie zakonczyło. Ponadto mama ma świadków bo owa zgoda na danie mi nr padła na przerwie przy kilku osobach. Juz pytałem czy to nie było tak na odwal sie itp. I nie.
Wychodzi na to, że miała gorszy dzien z facetem to sie zgodziła, poprawiło sie to mnie olała.
W tym momencie szkoda mi tego chłopa, jak przy każdej kłótni tak bedzie robic...
Jak cos sie zmieni (w co wątpie) to Wam napisze :)
I dziekuje za odpowiedzi...tylko Wy możecie zrozumieć co innej siedzi w głowie ;D
PS. dopiero teraz zauważyłem, że jest tutaj osobny watek dla facetów :) Przepraszam za zamieszanie w "BABSKIM" dziale ;)
Pozdrawiam.

#587 chocolate

chocolate
  • Użytkownik
  • 214 postów

Napisano 20 lipca 2012 - 00:00

FerraEnzo, ja nie wiem co jej w głowie siedzi;) ale wierzę że Twoja mama nie miała nic wspólnego ze swataniem, a dziewczyna jest niepoważna.. :) daj sobie z nią spokój i powodzenia na przyszłośc;)
..gdy jest bardzo smutno, to kocha sie zachody słońca..

#588 nataly37

nataly37
  • Użytkownik
  • 2 postów

Napisano 18 września 2012 - 16:36

Witajcie. Mam 37 lat, jestem mężatką. Mój temat dotyczy tego,że pracuję w recepcji na siłowni, od pewnego czasu "wpadł mi w oko" pewien chłopak (facet, nie wiem ile ma lat, może trochę być młodszy ode mnie). Do tej pory jakoś nigdy nie oglądałam się za klientami, on jednak działa na mnie jakoś tak, no wiecie... pociąga mnie. Najgorsze jest to, że on chyba zaczął się domyślać, że mi się spodobał (czasem zerkałam w jego stronę, może to przyuważył). Był nieśmiały, a teraz sam do mnie zagaduje i szuka rozmowy, patrząc przy tym mi głęboko w oczy. Aż nie wiem co mam z tym zrobić. Nie opierać się uczuciom i próbować go poznać bliżej, czy może przyjąć chłodną postawę by ostudzić tą całą znajomość? Strasznie mnie kręci...ale pamiętam, że mam męża. Gdy się wycofałam, on również przyjął postawę bardziej obojętną i jest mi teraz przykro, że już tak nie rozmawiamy :( Poradźcie co dalej!

#589 Wisienkowa

Wisienkowa

    HQ

  • Moderator
  • 4 761 postów

Napisano 18 września 2012 - 16:41

nataly37, zachowujesz się jak nastolatka :P
Masz męża kobieto! Dobrze, ze o tym pamiętasz w ogóle.
A co do tego kogoś, to ja bym to ostudziła i zapomniała.
Rozsądna jestem chyba za bardzo. ;)

#590 malwitka

malwitka
  • Użytkownik
  • 1 213 postów

Napisano 18 września 2012 - 16:45

nataly37, Ja bym się nie pakowała w takie znajomości skoro masz męża. Nie miałabym sumienia to po pierwsze i bałabym się, że nawet jeśli tylko z nim zwyczajnie rozmawiam, ktoś obcy może to dostrzec i odebrać, że mam romans czy coś w tym stylu. Przemyśl to czy warto narażać dojrzały związek dla jakiegoś tam faceta, który pociąga Cię fizycznie. Ale to Twoja decyzja...

#591 nataly37

nataly37
  • Użytkownik
  • 2 postów

Napisano 18 września 2012 - 19:45

nawet jeśli tylko z nim zwyczajnie rozmawiam, ktoś obcy może to dostrzec i odebrać, że mam romans czy coś w tym stylu.

a w jaki sposób to można zauważyć? wysyłam wtedy jakieś gesty?

#592 malwitka

malwitka
  • Użytkownik
  • 1 213 postów

Napisano 18 września 2012 - 19:56

nataly37, Nie wiem jak zachowujesz się, gdy rozmawiasz z 'tym' facetem, ale na pewno inaczej niż zwykle bo zapewne chcesz mu się pokazać od najlepszej strony. Ktoś kto Cię zna, jego różne rzeczy może sobie pomyśleć. Każdy jest inny i zinterpretuje to inaczej. Ja bym się nie narażała dla jakiegoś hłystka. Owszem, podobać się może, ale przecież są pewne granice i to Ty decydujesz czy chcesz je przekroczyć czy też nie.

#593 martusia556m

martusia556m
  • Użytkownik
  • 1 postów

Napisano 23 września 2012 - 00:00

Witam Was wszystkie! Na wstępie proszę nie zniechęcać się długością wątku...

Jeśli już zdecydowałyście sie tu zaglądnąć i poświęcić "parę minut" swojego czasu to bardzo proszę o pomoc. Wiem, że moja historia może wydać się innym dziecinna i zwariowana. Bo jak można zakochać się w mężczyźnie którego praktycznie nie znamy?... A jednak można...
Mam 20 lat. Przeżyłam jeden ponad 2 letni związek.Pod koniec był już bardzo trudny i przykry. Niestety ale musiał skończyć się na policji z powodu grożenia,prześladowania itd..

30 lipiec 2011rok
Tego dnia skończył się mój koszmar z byłym facetem. Pamiętam jak dziś. Godzina 18.30 dostałam telefon z komisariatu..." Proszę się już nie martwić. Pani 'były' przyznał się do wszystkiego. Może Pani być spokojna. To KONIEC..." Na te słowa czekałam ponad 3 miesiące... Poczułam w środku taką ulgę. Pierwszy raz od bardzo dawna mogłam odetchnąć ze spokojem i zacząć OD NOWA ŻYĆ! Był to też dzień wieczoru panieńskiego mojej mamy siostry, a zarazem mojej najlepszej przyjaciółki. Oczywiście szybko jej to wszystko powiedziałam, Iza- panna młoda odpowiedziała mi tylko:" Jesteś wolna! Możesz żyć spokojnie. Dziś kończy się coś, a może coś nowego się zacznie kto wie;)"

Z przyszłą Panną Młodą i dziewczynami pojechałyśmy nad zalew. Było ognisko, śpiewy, tańce... I ok 23 podjechał do nas jakiś samochód cały zapakowany facetami;) Grzecznie zapytali czy mogą dołączyć sie tylko do ogniska i zaraz uciekają dalej. Bez problemu się zgodziłyśmy. Było ich 5:) Normalni faceci. Usiedli porozmawiali, zjedli kiełbaskę, złożyli Pannie Młodej życzenia i zaprosili nas do tańca. Na początku nie zauważyłam tam JEGO... Dopiero po chwili usiadł koło mnie wysoki, dobrze zbudowany facet. Z lekką niepewnością spojrzał w moją stronę i delikatnie się uśmiechnął... a mnie po prostu coś jakby przygniotło i wcisnęło do ławki.

Nawet nie pamiętam czy mu się przedstawiłam. Zaraz zaprosił mnie do tańca i tak spędziliśmy całą noc balując;) Nie mogłam oderwać od niego oczu. Od razu zastanawiałam się jaki jest, co robi na co dzień skąd pochodzi... I wtedy przypomniałam sobie słowa Izy:"A może dziś zacznie się coś nowego". Może to był jakiś znak. Może właśnie mieliśmy się spotkać tam, w takich okolicznościach i w takim czasie... może to coś znaczy...
Następnego dnia czekałam z niecierpliwością na jakaś wiadomość od niego. Aż w końcu wieczorem się odezwał. Oczywiście byłam wniebowzięta!

Umówiliśmy sie na spacer;) Jedno spotkanie... Później drugie i trzecie... Widać było,ze jest nieśmiały i podchodzi do tego z dystansem. Pisaliśmy sms ze sobą cały czas praktycznie. Mogliśmy rozmawiać ze sobą pół nocy. On sam się dziwił i zawsze mi mówił:"co Ty ze mna zrobiłaś dziewczyno!:)".
Później pierwszy pocałunek.... w tym parku, na tej ławce... chciałam,zeby czas sie zatrzymal i stanął w miejscu... chociaż na chwilę. Nie mogłąm uwierzyć w to co sie dzieje. Znam kolesia od 2 tygodni,a nie umiem opanować moich uczuć. Tzw. motyle w brzuchu nie dawały mi spokoju.
Stało się! Zakochałam się! Zakochałam się w facecie którego nie znam. O którym nie wiem praktycznie nic...
Nie mogłam doczekać się następnego spotkania. Nie narzucałam się broń boże. Ale widziałam,ze cos jest nie tak....
Spotkaliśmy sie i pierwsze co to rzuciliśmy sie na siebie. Ale po chwili, on stwierdził ze musimy porozmawiać. Powiedział mi,że między nami nic nie będzie.
Myślałam,że mi serce pęknie... a w tle leciała Nasza ulubiona piosenka: "Sen o przyszłości" Sylwii Grzeszczak. Czułam jak łza leci mi po policzku. Ale powstrzymałam płacz i musiałąm to uszanować, choć nie mialam pojecia dlaczego wczesniej zachowywal się zupelnie inaczej...
Po chwili zaczął tlumaczyć,ze kiedyś miał dziewczyne i bardzo ją skrzywdził, i nie chce teraz krzywdzić mnie. Nie rozumiałam o czym mówi... Skąd może wiedzieć jak bedzie ze mna... z Nami. Przytulilam się jeszcze tak po koleżeńsku a on zaczął mnie całować! Wziął na kolana przytulał całował, bawił się moimi włosami, patrzył na mnie i nic nie mówił... A ja byłam w siódmym niebie. Nie rozumiałam już nic. Ale nawet nie pytałam o co chodzi. Byłam najszczęśliwsza na świecie!
Nastepnego dnia dzwoni do mnie i mowi,ze dostal telefon i jutro jedzie do Niemiec na 3tyg max. Stwierdzilam ze to wcale nie tak dlugo i damy rade:) I pojechał.... Jeszcze przez jakis tydzien sie odzywal a pozniej telefon milczał a ja czekałam...

Minęły 3 miesiace i nic. Ani jednego sms. Kompletnie nic zero. W koncu nie wytrzymalam. Napisalam mu na naszej-klasie wiadomosc. Pozegnalam się, podziękowalam za wszystko. Powiedzialam,ze jest mi przykro ze sie nie odzywal,ale widocznie nie chcial. Jeszcze tego samego dnia napisal :"przepraszam...".
Okazalo się,ze byl w Niemczech nie cale 4 tyg i wrocil do domu.! A ja czekalam ponad 3 miesiace!
Zaczęły sie znowu sms... Ale tylko sms. Nie spotykaliśmy sie.

Był 24luty 2012 rok.
Od ostatniego spotkania minęło juz ponad pół roku... nie mogłam tak dłużej...
Wymusilam na nim spotkanie.Pojechalam do niego i rozmawialismy dlugo. Powiedzial,ze teraz na pewno nie bedziemy razem. A co bedzie dalej to nie wie.
Musialam się z tym pogodzić... Chociaz bardzo bolalo. Pożegnałam się z Nim i szlam do auta az nagle poczulam,ze cos w srodku każe mi zawrocic. Odwrocilam się,podeszlam do niego i pocalowalam. Był to pocałunek odwzajemniony. Czułam jak trzyma mnie mocno za rece i nie chce puścić... Ale dalej nie rozumialam dlaczego!?
Wyrwalam się i odjechalam... Dzwonił kilka razy do mnie. Ale póżniej kontakt się uciął.

Czas szybko leciał. Probowalam zapomniec, ulozyć sobie zycie z kimś innym... ale nie dało rady. Nie umiem po prostu nie umiem o nim zapomniec. Nie umiem przestan go kochać! Pojechalam na wakacje nad morze do pracy na 2 miesiace. Mialam nadzieje,ze tam pozegnam się z nim,że zapomne o nim. Ale nie potrafiłam.
Wrociłam pod koniec sierpnia do domu. Nawet udalo mi sie o nim nie mysleć i nagle spotykam go na ulicy. Idzie na przeciwko mnie... I nagle wszystko wrociło! każdy jego gest, każde słowo.... Chcialam uciec stamtąd! Szedł w moją strone z uśmiechem na twarzy. Powiedział "Czesc" i poszedl... koleżanka ktora szla ze mna powiedziala,ze się obracał i patrzyłna mnie... ale co z tego.

Pisaliśmy ze sobą wieczorem troche. Później za pare dni znowu. I wczoraj zadzwonil...
I znowu poczulam to co rok temu! Motyle w brzuchu...zachwyt. MIŁOŚĆ...
Kocham go... i nie umiem sobie z tym poradzić.
Co mam zrobić? Jak postąpić zeby odzyskać to co kocham najbardziej... Do szaleństwa... czekałam rok i bede czekać jeszcze drugi i trzeci jak będzie trzeba. Bo ja wierze,że wtedy tamtego wieczora gdy sie poznalismy to był znak...Że coś zaczyna się, coś co jest dla mnie najważniejsze...

#594 Marzycielka24

Marzycielka24
  • Użytkownik
  • 4 618 postów

Napisano 23 września 2012 - 07:55

martusia556m, ja napiszę brutalnie i pewnie nie to co chcesz usłyszeć- moim zdaniem szkoda życia na takie zabawy <bezradny></span> Kilka przyjemnych chwil a potem życie wspomnieniem- to zakrawa na lekką obsesję ;-) Uważam, że pojawił się w momencie, kiedy rzeczywiście potrzebowałaś uwierzyć, że znów może Cię coś dobrego spotkać. Moim zdaniem powinnaś o nim zapomnieć- choć to pewnie nie będzie proste i zacząć normalnie żyć. Po prostu może się okazać, że stracisz szansę naprawdę na coś fajnego żyjąc wiecznie nadzieją, że to akurat z nim musisz być ;-)

Twoje życie i sprawa, ale moim zdaniem szkoda czasu... Dał Ci znać za pierwszym razem, że nic nie będzie między Wami. A oglądanie się za kimś- o czym to świadczy? Tylko o atrakcyjności osoby za którą się człowiek odwraca, ale na pewno nie o żadnym uczuciu....

#595 malwitka

malwitka
  • Użytkownik
  • 1 213 postów

Napisano 23 września 2012 - 22:33

martusia556m, Pojawił się w Twoim życiu w momencie, gdy byłaś zmęczona poprzednim związkiem. Dał Ci odczuć coś, czego od dawna na pewno Ci brakowało i cholernie za tym tęskniłaś, przytulał, całował, rozmawiał... Zauroczyłaś się :!: Inaczej tego nie potrafię nazwać, bo nie da się KOCHAĆ osoby, której się nie zna. Z resztą oznajmił Ci, że nie chciałby Cię skrzywdzić jak swojej byłej dziewczyny. To w pewnym senie był znak od niego - nie rób sobie nadziei dziewczyno - ja tak to odebrałam. Gdyby zależało mu na Waszej znajomości, zapewne by nie odpuścił, tylko starałby się o Ciebie, ale tak się nie stało. Uważa to za normalną znajomość i tyle. Być może myślał coś w kategorii ja i Ty, być może nie stać go na takie zobowiązanie :?: Tego właśnie nie wiesz... Ale czy jest sens się nad tym zastanawiać nadal, skoro minęło tyle czasu i nic :?: Nie narzucaj mu się, nie warto. Myślę, że powinnaś odpocząć, a miłość sama przyjdzie... Tylko nie szukaj jej na siłę. Powodzonka ;*

#596 Histeria:)

Histeria:)
  • Użytkownik
  • 826 postów
  • LokalizacjaDolny Śląsk
  • Wzrost:w sam raz:P
  • Włosy:brąz
  • Stan:Jeszcze panna...
  • Partner:K.
  • Nastrój:Brak
  • Odznaczenia:
    Odznaczenia użytkownika

Napisano 24 września 2012 - 11:46

martusia556m mam wrażenie, że on się tobą zabawił, wykorzystał psychiczny stan , w którym się znalazłaś po rozstaniu.Bardzo chciałaś uwierzyć, że zacznie się dla ciebie nowy rozdział, już , teraz, w tym momencie. Dlatego Wmówiłaś sobie, że to jest ten jedyny.

#597 syrenka25

syrenka25
  • Użytkownik
  • 64 postów

Napisano 06 października 2012 - 18:14

Hej.W moim życiu już od jakiegoś czasu nie dzieje się zbyt dobrze.A to z powodu mojego byłego faceta, który bardzo mnie zranił i od tej pory żaden facet mi nie odpowiada, nie jest taki jak on.Nie wiem co on ma takiego w sobie,że nie mogę o nim zapomnieć.I chociaż już od ponad miesiąca nie mamy żadnego kontaktu to i tak nic to nie zmienia.Myślę, że może to potrwać nawet kilka lat:(. Może macie dla mnie jakieś rady?
Dołączona grafika I like to feel your heart beat

#598 malwitka

malwitka
  • Użytkownik
  • 1 213 postów

Napisano 07 października 2012 - 22:40

syrenka25, Rozstałaś się z facetem... Zapewne trochę czasu musi upłynąć żebyś czuła się w końcu swobodnie. Nie wiem ile z sobą byliście, ale każdy związek coś wnosi do naszego życia, wspólnie spędzone chwile, wspomnienie te złe i dobre. Zawsze to będzie w Twojej głowie, bez względu czy było dobrze, czy nie. W Twoim życiu zakończył się pewien etap. To niedobrze, że porównujesz facetów do swojego byłego. Każdy jest inny i każdy zasługuje na inne traktowanie. Jeśli będziesz tak robić to nigdy nie znajdziesz mężczyzny, który sprosta Twoim oczekiwaniom. Zamknij ten rozdział z byłym i pomyśl o sobie i swojej przyszłości. Powodzonka ;*

#599 inqaa

inqaa
  • Moderator
  • 5 515 postów

Napisano 09 października 2012 - 14:57

syrenka25, przez dlugi okres czasu też tak miałam, że nie mogłam wejść w nic nowego, bo w głowie ciągle siedziały mi myśli o byłym
Przyznam szczerze że i teraz - 7 miesięcy po rozstaniu - czasami pomyślę 'co by było gdyby' i w sercu poczuję ukłucie ale wiem że nie ma czego żałować ;-) Skoro się rozstaliście to był jakiś powód,a to oznacza że uczucie nie było już tak silne jak kiedyś więc może warto zamknąć ten rozdział :->
Tak jak napisała malwitka - każdy mężczyzna jest inny i w tym nowym musisz znaleźć dobre cechy i skupić sie na nich, i nie zamykać się na nowe znajomości bo to najgorsze co możesz zrobić w tej sytuacji :-)

Keep calm and become a doctor <serducho> // Mission completed <tanczy7>

 

 


#600 Aniusia

Aniusia

    Aniusia

  • Użytkownik
  • 568 postów

Napisano 09 października 2012 - 21:19

syrenka alleluja i do przodu, nic nie poradzisz, nie byliscie sobie pisani <bezradny></span> moze teraz tego nie rozumiesz ale najlepszym lekarstwem jest czas zreszta sama zobaczysz <pocieszacz></span>
może zamiast rozmyslania co by było gdyby poświec wiecej czasu sobie nie wiem fryzjer, zakupy, babski wieczór lepsze to niz ciągłe katowanie sie mysleniem o nim ;-) no i przyjemne z pozytecznym bedzie chociaz na chwile zapomnisz a to jak na początek to juz cos :roll:
Dołączona grafika





Podobne tematy Collapse

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych