Skocz do zawartości

Babskiswiat.net używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem

Mahjong
Opis: Nieśmiertelna gra. Mahjong html5 online.

2048
Opis: Hit 2014. Prosta, logiczna i niezwykle wciągająca gra 2048.


Saper
Opis: Saper - kto nie zna tej gry...

Zdjęcie

Jak mam sobie z tym poradzić?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
683 odpowiedzi w tym temacie

#501 Jaszczurka

Jaszczurka
  • Użytkownik
  • 30 postów

Napisano 01 listopada 2011 - 13:40

Oczywiście wszystko z kamiennym spokojem na twarzy żeby się chłopak za bardzo nie podniecił :-D
A skoro wiesz, że on prawie wcale nie będzie się odzywał podczas tego koncertu to czemu Ty nie spróbujesz W OGÓLE się do niego przez ten czas nie odzywać?
Niech ma okazję żeby zatęsknić :-o

#502 arfa

arfa
  • Użytkownik
  • 160 postów

Napisano 01 listopada 2011 - 13:43

Oczywiście wszystko z kamiennym spokojem na twarzy żeby się chłopak za bardzo nie podniecił

Nooo ja bym mu dałaaaaa się podjarać!!! :D On mnie jeszcze mało zna :D

czemu Ty nie spróbujesz W OGÓLE się do niego przez ten czas nie odzywać?
Niech ma okazję żeby zatęsknić

hehe pomyslę nad tym... ale nie wiem czy dam radę AKURAT w tym dniu! :D
girls just wanna have fun! :)

#503 Jasminka

Jasminka
  • Użytkownik
  • 1 022 postów

Napisano 01 listopada 2011 - 14:12

Napiszę tylko tyle:
masz właściwie dwie opcje,
- po pierwsze tak jak pisze jaszczurka - wyluzuj. Przestań robić sceny, bo to Ci nie pomoże.
Jeśli facet będzie chciał jej powiedzieć, że jest z Tobą to to zrobi.
A jeśli zrobi to tylko dlatego, że robisz sceny to będzie to tylko na odczepnego, żebyś w końcu dała mu spokój.

Ja bym udała, że nie robi to na mnie wrażenia, on zacznie się zastanawiać dlaczego już go nie wypytujesz, a jak wiadomo jesteś na tyle wartościową osobą, że żadna ex Ci nie będzie tutaj stwarzać kwasów w Twojej głowie :-D


:mrgreen:

- albo możesz też robić mu dalej sceny. Ale Ona na tym koncercie może okazać się fajniejsza i sama wpędzisz go w jej ramiona :->
Ja na miejscu tego faceta bym nie chciała być z zrzędą.

Ale tak poza tym:

Twoje słowa, przekonują mnie o tym że mu za grosz nie ufasz.

Ale koncert się zbliża i nadal nie wyobrażam sobie, że spędzą razem cały dzień... A myśl o tym, że będzie się ze mną mało kontaktować przez ten dzień (bo znając jego wyjazdy tak zawsze było) to mnie szlag trafia!!!

Po co męczyć w takim związku? I jeszcze to:

A teraz durny ma buziaka w opisie :/ i mysli, że się złamię :/ Ijejjuuu jak ja go nieznoszę!!! <killer></span>


Może lepiej od razu z nim zerwij :roll:

#504 Jaszczurka

Jaszczurka
  • Użytkownik
  • 30 postów

Napisano 01 listopada 2011 - 14:52

Właśnie o tym samym mówię, facet nie potrzebuje zrzędy. Oni nie rozumieją słów - trzeba działać. Dlatego ja bym się w ogóle nie odzywała...nie dociera? to niech teraz on się martwi ;-)
Wie co ją boli, więc niech coś z tym do ciężkiej cholery zrobi...
Poza tym arfo - chcesz mu przecież pokazać, że jesteś LEPSZA od jego eks? to powiem to jeszcze raz - odpuść. Niech doceni to co ma :mrgreen:

#505 magdaaaaa

magdaaaaa

    ..lekko próżna flirciara..

  • Użytkownik
  • 23 947 postów

Napisano 01 listopada 2011 - 16:50

woje słowa, przekonują mnie o tym że mu za grosz nie ufasz.

Cytat:
Ale koncert się zbliża i nadal nie wyobrażam sobie, że spędzą razem cały dzień... A myśl o tym, że będzie się ze mną mało kontaktować przez ten dzień (bo znając jego wyjazdy tak zawsze było) to mnie szlag trafia!!!

gdyby wyjezdzal na pol roku w obce miejsce no to moglabyś sie bac , no bo obce miejsce , znaja sie , smitek rozne rzeczy powoduje , ale jeden durny koncert. czy on ci kiedys wywinał jakis numer , ze tak mu nie ufasz :?: a to hasło aby jej powiedział , ze jestescie para , no co to ma byc, ona chyba o tym wiem ; a jesli nie to nawet jakby cos od niego chciała , to nie bedzie dla niej roznicy czy zajety "nie ma takiego wagoniku, którego nie da sie odczepic " :P . daj mu troche luzu . a jak nie potrafisz i chcesz go kontrolowac to moze

od razu z nim zerwij


czemu mi dałeś wiarę w cud

a potem odebrałaś wszystko
 


#506 arfa

arfa
  • Użytkownik
  • 160 postów

Napisano 01 listopada 2011 - 17:21

Nie chce go kontrolować i nie chce z nim zrywać... ja wiem, że to jest głupota... ale męczy mnie to... A to, że on się tak stawia tylko utrudnia sytuację, bo powiedziałby mi, że ok... jej powie jak mi tak bardzo na tym zależy i mam przez to spać spokojnie... a on mi wielce chce udowadniać, że mu nie ufam... To nie jego pierwszy wyjazd samemu... nawet był na wakacjach w Turcji z kolega na tydzień i nie bałam się, że mnie zdradzi... Ja sie o to w ogóle nie obawiam. Jestem za niego pewna, ale nie jestem pewna za tą laskę. Nie wiem... może macie rację, że powinnam trochę odpuścić... ale może właśnie dlatego, że on se gówno robi z tego o co go proszę nie jestem w stanie tak po prostu tego zostawić :(
girls just wanna have fun! :)

#507 magdaaaaa

magdaaaaa

    ..lekko próżna flirciara..

  • Użytkownik
  • 23 947 postów

Napisano 01 listopada 2011 - 18:21

Jestem za niego pewna, ale nie jestem pewna za tą laskę

jezeli on nic zlego nie zrobi to ona co najwyzej moze go zgwałcic, a to jest karalne :)

ale może właśnie dlatego, że on se gówno robi z tego o co go proszę nie jestem w stanie tak po prostu tego zostawić :(

czyli to nie jest problem, ze on z nia jedzie , tylko , to ze na wstepie nie chce jej przypmniec , ze jest zajety ??? a co to da , ze to powie :?: chyba, ze to o to chodzi, ze ma cie sluchac. :-?

czemu mi dałeś wiarę w cud

a potem odebrałaś wszystko
 


#508 krowka17

krowka17
  • Użytkownik
  • 13 064 postów

Napisano 02 listopada 2011 - 09:03

arfa, heh a czemu ty nie mozesz z nimi jechac :?:
ja jestem ciekawa jak on by sie czul jak bys pojechala gdzies na caly dzien ze swoim bylym...
ja jestem taka ze bym stanowczo mu zabronila albo postawila ultimatum... bo co to znaczy ze on sobie gdzies jedzie ze swoja byla... to jego byla :!: sentyment zawsze pozostanie :!: wspomnienia... nie mozesz byc pewna w tym momencie ze mu sie cos nie odwidzi na koncercie i nie zechca znow byc razem...
ja jestem przeciwna utrzymywaniu kontaktow z bylymi...

#509 Jasminka

Jasminka
  • Użytkownik
  • 1 022 postów

Napisano 02 listopada 2011 - 09:26

sie cos nie odwidzi na koncercie i nie zechca znow byc razem...

ja jestem zdania, że nie muszą gdzieś razem wyjeżdżać, żeby im się odwidziało i chcieli do siebie wrócić.
I żadne zakazy nic tutaj nie pomogą.

a co to da , ze to powie :?:

Zupełnie nic.

jakby cos od niego chciała , to nie bedzie dla niej roznicy czy zajety "nie ma takiego wagoniku, którego nie da sie odczepic " :P

uważam podobnie.
Chyba nie myslałaś, że gdyby nawet miała jakieś zamiary wobec Niego, to powiedzenie Jej o Tobie tak ją wystraszy, że da sobie spokój :mrgreen:
Byłoby to bardzo naiwne z twojej strony.
Aczkolwiek jak tutaj widzę tylko zwykły wyjazd na koncert a Ty sobie
coś wmawiasz i marnujesz sobie cały dzień a jemu przyjemnośc wyjazdu na koncert, bo pewnie już teraz ma dosyć twojego marudzenia.
A co do braku kontaktu przez cały dzień to chyba norma, że na koncert się nie jedzie po to, aby pisać sms z dziewczyną, co chwilę.

a on mi wielce chce udowadniać, że mu nie ufam...


bo Mu nie ufasz, przecież widać na kilometr :roll:

Jestem za niego pewna, ale nie jestem pewna za tą laskę.


No tak, a On jest bezwolny i każda laska może z nim zrobić co tylko chce.
Jeśli będzie chciał z nią być to i tak tego nie powstrzymasz, nawet na miejscu. A jeśli nie będzie chciał to chociażby nie wiem co robiła to on nic nie zrobi.
W efekcie i tak zawsze kończymy na zaufaniu wobec Niego.

#510 arfa

arfa
  • Użytkownik
  • 160 postów

Napisano 02 listopada 2011 - 19:15

Miałyście całkowita rację... aż mi wstyd :oops: Wczoraj cały dzien ciszy, na wieczór napisał mi, że S. już wie, że on jest ze mną i że "jak się uda" to w ogóle nie pojedzie. Podziekowałam, że jej powiedział (to w sumie kwestia mojego świętego spokoju), ale powiedziałam też, że nie rozumiem dlaczego miałby nie jechać. Powiedział, że mu się odechciało. Zarzucił mi, że mu nie ufam... i ogólnie mówił mniej więcej to co wy mi teraz. Że gdyby miała jakieś zamiary to wiadomość o tym, że on kogoś ma i tak by jej nie powstrzymała. Znów przypomniał mi, że zakochał się w jednej lasce, jest mu z nią dobrze i nie zamieniłby tego na laskę, z którą mu dobrze nie było. W rezultacie go przeprosiłam za te moje sceny, ale przerosło mnie to. Nigdy nie byłam zazdrosna i nie miałam do tego powodów, a tu się okazało, że potrafie być zazdrosna i sama do siebie mam za złe, że dałam się temu tak pociagnąć :/ Inaczej to sobie wyobrażałam... a w sumie nawaliłam. Powiedziałam, że uważam, że powinien jechac na ten koncert, bo wiem, że chciał jechać. Jak ona nie znajdzie zastępstwa to pojedzie, a jak znajdzie... to nie wiem. W każdym bądź razie nauczyłam się właśnie na własnym durnym błedzie, że zazdrość jest zupełnie bez sensu i nigdy nic dobrego z niej nie wynika. Jestem durna, że sie temu poddałam, ale czasu nie cofnę :( Nie mam zamiaru więcej mu cokolwiek wspominać na ten temat, ani na żaden inny odnośnie innych lasek. Po prostu to zleję, bo to g***o warte! Dziekuję dziewczyny za rady :) Miałyście rację :)
girls just wanna have fun! :)

#511 magdaaaaa

magdaaaaa

    ..lekko próżna flirciara..

  • Użytkownik
  • 23 947 postów

Napisano 02 listopada 2011 - 19:40

arfa fajnie, ze sobie szczerze to wyjasniliscie :* oby tej zazdrosci bylo jak najmniej.

czemu mi dałeś wiarę w cud

a potem odebrałaś wszystko
 


#512 arfa

arfa
  • Użytkownik
  • 160 postów

Napisano 03 listopada 2011 - 19:16

oby tej zazdrosci bylo jak najmniej.

sama sobie tego zyczę! ZAZDROŚĆ TO ZŁOOOOOOOOO <diabelek></span>
girls just wanna have fun! :)

#513 stokrotkakwiatu

stokrotkakwiatu
  • Użytkownik
  • 1 postów

Napisano 28 listopada 2011 - 23:13

Witam
Jakieś pół roku temu poznałam miłego , fajnego mężczyznę. Spotkaliśmy się po raz pierwszy po 2 miesiącach pisania,rozmawiania i smsowania. Było miło, a wręcz cudownie. Odebrał mnie z lotniska i spedziliśmy ze sobą naprawdę świetny tydzień. Jest bardzo miłym i czułym mężczyzną. Wie czego chce i pragnie. Po wspólnie spedzonym czasie, również było milo przez jakiś czas. Aż do momentu kiedy mu napisałam ,że czuje chłód od niego. On mi odpisał, ze nie chce zebym kiedyś przez niego cieprpiała, płakała. Bo On jak na dzień dzisiejszy nie widzi innego pomysłu na siebie. ( pracuje w delegacjach ). Przepraszał mnie za wszystko, a ja sie go spytalam po co to wszystko było.... a on ze jest głupi, i ze nie powinien . chciałam to jak najbardziej urwać, ale szkoda było mi tej przyjaźni. Napisał mi ze chce utrzymywać ze mną stały kontakt. I w tym tkwi problem .... piszemy , rozmawiamy codziennie... o wszystkim. Raz mówi ze mnie bardzo lubi ( Aniołku, Kochanie) i snuje plany ze mną a drugim razem traktuje jak powietrze. Jest bardzo obojętny. Zaznaczam ,że druga kobieta nie wchodzi w grę.... to iż jest bardzo zaradny, zdecydowany w zyciu zawodowym , wie czego chce , tak w życiu prywatnym jest bardzo niesmiały , nie wierzy w siebie ( ma kilka kg za dużo).Lubie z nim rozmawiać , ale nie raz wydaje mi się ze robi to ponieważ sie nudzi. Przychodzac z pracy po 11 h chce sie odstresować i pogadać o przysłowiowych głupotach . Nie ukrywam , że zawsze wieczorem czekam na jego sms, telefon itp. Ale wydaje mi się ze gdyby mu zależalo przyjechał by do mnie abysmy mogli sie spotkać ,wyjsc gdzieś itp. On juz był kilkakrotnie w PL od czasu naszego spotkania... ale nigdy mnie nie odwedził.... Nie umiem tego przerwać , nie potrafię... a z drugiej strony mam już dosyć takiego traktowania mnie...i moich uczuć... Nie wiem jak to rozegrać ,zebym poźniej ja nie cierpiała Czy moze poprostu dać mu czas.... ??

[ Komentarz dodany przez: elizabeth: 2011-11-29, 09:11 ]
scaliłam

#514 Wisienkowa

Wisienkowa

    HQ

  • Moderator
  • 4 761 postów

Napisano 30 listopada 2011 - 22:21

Takie pytanie: macie tak, że komplementy, pochwały i jakieś tam uwagi od obcych/ znajomych / kolegów / przyjaciół robią na was większe wrażenie, podświadomie bardziej je doceniacie, niż słowa waszego połówka? ;-)

#515 iwonaryki

iwonaryki

    Prawdziwa miłość , nie zna granic .

  • Użytkownik
  • 1 560 postów
  • Lokalizacja..
  • Wzrost:170
  • Włosy:Są jakie są :-p
  • Stan:Żoneczka.
  • Partner:Mój kochany Mąż :*
  • Nastrój:Zakochana
  • Odznaczenia:
    Odznaczenia użytkownika

Napisano 01 grudnia 2011 - 10:43

Takie pytanie: macie tak, że komplementy, pochwały i jakieś tam uwagi od obcych/ znajomych / kolegów / przyjaciół robią na was większe wrażenie, podświadomie bardziej je doceniacie, niż słowa waszego połówka?



Ja tak ogólnie mała mam tu znajomych tam góra tam z parę tam osób :-) Ja tak tego nie odbieram ogromnie się ciesze że dani tam moi znajomi koledzy (przyjaciół to raczej nie mam) mówią o mnie dobrze lub powiedzą jakąś miłą rzecz słowo , komplement bardzo tym jestem zadowolona jak tacy zwykli ludzie mnie postrzegają :mrgreen:
Synek 13 lat , córeczka 7 lat , córeńka 6 lat .
[*]Nasz aniołek 04.06.2016r.[*]9tc
iv09vcqgirxd72tg.png
28.09.2013r. Ślub Cywilny ❤❤❤ .
26.11.2017r . Ślub Kościelny ❤❤❤.

#516 karatetyka

karatetyka
  • Użytkownik
  • 5 629 postów

Napisano 01 grudnia 2011 - 17:22

Wisienkowa, jak chyba większość osób uwielbiam komplementy, czy to od M., czy od znajomych, z każdych cieszę się bardzo, każde doceniam i raczej nie ma znaczenia, od kogo te komplementy pochodzą. Ważne, że są :lol:

#517 Wisienkowa

Wisienkowa

    HQ

  • Moderator
  • 4 761 postów

Napisano 01 grudnia 2011 - 18:59

A ja zauważam u siebie taką tendencję niefajną, do uważania komplementów D. za wymuszone. One po prostu dla mnie tak brzmią, jak takie 'słodzenie' na siłę. Rozmawialiśmy o tym, on twierdzi, że są szczere, ale mnie one nie przekonują, są nijakie. Nie podnieca mnie stwierdzenie, że 'jestem najpiękniejsza' albo 'najmądrzejsza' :roll:

#518 basterPL

basterPL
  • Użytkownik
  • 10 postów

Napisano 02 grudnia 2011 - 22:10

Moim zdaniem nie powinno się zaczynać z żonatym facetem. Jeśli zdradził raz to na pewno bez skrupułów zrobi to po raz kolejny. W sumie czasem ludzie się nawracają, ale komu można wierzyć, kto raz już popełnił taki błąd?
Będąc na Twoim miejscu na pewno myślałabym tak samo, że nie pozwolę skrzywdzić swojej psiapsióły. Masz z tym słuszną rację.
Może ona powinna spróbować z nim być, a jak się sparzy będzie miała nauczkę? Przecież człowiek uczy się na błędach. A do drugiej raz do tej samej rzeki się nie wchodzi.
Pozdrawiam.

#519 neena

neena
  • Użytkownik
  • 2 postów

Napisano 20 grudnia 2011 - 21:27

Zdaję sobie sprawę,że mój przypadek jest taki, jak milion innych...ale jestem z tym sama i nie wiem co mam robić.

Jestem zodiakalnym Baranem. Spotykałam się przez pół roku ze Skorpionem. Na początku byłam mało zaangażowana, ponieważ wcześniejsze doświadczenia w sprawach sercowych dość ostro mi dopiekły i wolałam być ostrożna. Jednak z miesiąca na miesiąc mój Skorpion stawał się dla mnie coraz ważniejszy. Dogadywaliśmy się świetnie. Choć miałam wrażenie,że on wymaga ode mnie większego zaangażowania niż ja od niego. Ale było mi dobrze.

No i nadszedł ten felerny dzień, kiedy olał moją prośbę o telefon, po tym jak skończy pracę ( pracuje w niebezpiecznych warunkach. zawsze się o niego martwiłam). Później po południu dodzwoniłam się do niego, ale na pytanie o której będzie odpowiedział tylko,że jak przyjedzie, to będzie...miałam już nerwy. Zadzwonił po 1.5 godz mówiąc,że zaraz będzie. Sądziłam ,że wszystko odbędzie się tak jak zawsze, w każdą niedzielę, kiedy się spotykaliśmy. Wejdzie, wypije kawę, ja się pozbieram i pojedziemy. Okazało się, że powinnam czytać w jego myślach i wiedzieć,że akurat dziś on nie wejdzie, a ja mam być gotowa...kolejne nerwy. Ale ok, poskromiłam złość,szybko się przebrałam i było ok. Wieczorem pojawił się kolejny problem. Wiem,że skorpiony momentami są perfidnie z z totalną premedytacją złośliwe. Na moje pytanie, podczas oglądania filmu, czy może mnie przytulić, odpowiedział,że w przerwie filmu...nie wytrzymałam. zdenerwowałam się i podniosłam na niego głos.od razu tego pożałowałam. ale później było ok.

Przez trzy dni było normalnie, dzwoniliśmy do siebie jak zawsze, bez żadnych problemów. W środę zadzwonił i zakomunikował mi że zdenerwowałam go w tą niedzielę i on musi sobie wszystko przemyśleć. W czwartek zadzwonił i powiedział,że nie będziemy razem. Bo on się sparzył. Bo nie da sobą pomiatać. Bo to,że ja miałam gorszy dzień nie znaczy, że mogę podnosić na niego głos...a później przez półtorej godziny rozmawialiśmy jak gdyby nigdy nic.. w piątek też zadzwonił...w sobotę się spotkaliśmy. Było jak zawsze, rozmawialiśmy, przytulaliśmy się, masa przyjemnych zdarzeń...a jak mnie odwiózł włączyła mu się znów ta sama nuta co w czwartek...że musi to przemyśleć. że się sparzył, że on ma czas...

A mnie rozdziera totalna rozpacz...

Dziś zadzwonił. rozmowa jak zawsze, wtedy kiedy byliśmy razem....

#520 elizabeth

elizabeth

    lady

  • Użytkownik
  • 7 114 postów

Napisano 21 grudnia 2011 - 08:17

neena, ja powiem Ci szczerze, że nie bardzo wiem w w czym problem <bezradny></span> czym są takie małe sprzeczki? Normalnym życiem po prostu. Jeśli nie wiecie, że związek to nie tylko przyjemne chwile, to musicie to sobie w końcu uświadomić.
Po drugie Ty za bardzo wszystko analizujesz - po co roztrząsać takie rzeczy, ze skoro on się zdenerwował, to na pewno dlatego, że jest Skorpionem <co></span> może po prostu miał zły dzień.
Pogadajcie otwarcie o tamtej sytuacji - jak dorośli.

<serducho>
Nie mówmy o zmartwieniach,to nie jest dobry temat

są z nami zawsze, chcesz czy nie.

Pomówmy o nas samych, uczyńmy wielkie plany

być może kiedyś spełnią się?

Gdy już zdobędę mnóstwo pieniędzy

w najbliższym niebie, kupię ci księżyc!
 

65vqegz2wjpc3llf.png

 






Podobne tematy Collapse

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych