Skocz do zawartości

Babskiswiat.net używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem

Mahjong
Opis: Nieśmiertelna gra. Mahjong html5 online.

2048
Opis: Hit 2014. Prosta, logiczna i niezwykle wciągająca gra 2048.


Saper
Opis: Saper - kto nie zna tej gry...

Zdjęcie

Jak mam sobie z tym poradzić?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
683 odpowiedzi w tym temacie

#481 Silke26

Silke26
  • Użytkownik
  • 8 postów

Napisano 09 września 2011 - 19:10

To może mi wyjaśnij, skoro jesteś facetem to pewnie lepiej rozumiesz. Jak widzisz taki związek po pozałatwianiu swoich problemów? w sensie on tak powiedział i teraz nie będziemy się widzieć 2 tygodnie. Mam odbierać te tel i zawsze też radosna dzwonić do niego? unikać nie będę, stłamsić też nie chciałabym ale tęsknię... i chcę żeby jemu też mnie brakowało

#482 Jason

Jason
  • Użytkownik
  • 69 postów

Napisano 09 września 2011 - 19:12

To może mi wyjaśnij, skoro jesteś facetem to pewnie lepiej rozumiesz. Jak widzisz taki związek po pozałatwianiu swoich problemów? w sensie on tak powiedział i teraz nie będziemy się widzieć 2 tygodnie. Mam odbierać te tel i zawsze też radosna dzwonić do niego? unikać nie będę, stłamsić też nie chciałabym ale tęsknię... i chcę żeby jemu też mnie brakowało


Nie nauczona jesteś że musisz się też o faceta postarać? To widać gołym okiem. On po prostu chce abyś była w pełni odizolowana od byłego. No a jaka masz dzwonić do niego? Smutna? Psuć mu tym humor?

#483 Silke26

Silke26
  • Użytkownik
  • 8 postów

Napisano 09 września 2011 - 19:52

Nie mam kontaktu z byłym. W sobotę wydusił żebym się w końcu wyprowadziła od byłęgo, w poniedziałek się wyniosłam, widział nowe mieszkanie nawet.Przyznaję, to on się starał i zabiegał.
Chcę żeby czuł mi zależy ale nie chcę być natarczywa.Z jednej strony trzeba to wziąć na spokojnie i się zdystansować, a z drugiej chcę żeby wiedział,że mi zależy.

#484 filipinka

filipinka
  • Użytkownik
  • 204 postów

Napisano 20 października 2011 - 16:59

Witam :-)
dawno mnie tutaj nie było. ale się troche stęskniłam, a także mam spory problem z moim chłopakiem.
Nie układa się nam za dobrze. Zamieszkaliśmy razem na studiach i jestem strasznie zazdrosna o współlokatorki (mieszkamy z dwiema starszymi o rok dziewczynami). Ciągle z nimi gada. wraca z uczelni i pierwszeco robi to idzie do kuchni gdzie one są najczęściej i z nimi rozmawia. a ja czekam w pokoju na niego i czekam, a gdzy wreszczie przychodzi jestem kompletnie zdołowana i próbuję z nim pogadać na ten tamat, tzn generalnie robie mu wyrzut z tego powodu. on najczęściej olewa sprawę i mówi że gadam głupoty że sie bardziej interesuje M.i K. i dochodzi do kłótni, do płaczu (z mojej strony), on w ogóle nie chce rozmawiać, ja próbuję z niego wyciągnąć dlaczego tak robi, a gdy widzę że nie słucha albo może słucha ale ma to gdzieś to od razu atakuję. sprzeczamy się, po czym D. traci panowanie (co mu się rzadko zdaża) później ja mam wyrzuty sumienia i próbuję go przeprosić. atmosfera nie jest dobra, D. jest zły aja nie wiem co robić. boję się że już mu na mnie nie zależy że niedługo skończy się nasz związek. Takie sytucje mają często miejsce, może już niekoniecznie związane z dziewczynami, ale np z koleżankami na roku, tym że nie okazuje mi zupełnie uczuć. w sumie takie duperele i moje wymysły, niestety :-/ zawsze kończy się to przeprosinami zmojej strony, a D. jest coraz bardziej zły na mnie przy takich sytuacjach i zwykłe przepraszam juz nie wystarcza (z resztą nie dziwię się).

Podobna sytuacja dzisiaj tylko tym razem na prawdę mnie poniosło. Mieliśmy plany żebyśmy spędzili razem sobotę w Łodzi. miałam pojechać dzisiaj do swojego miasta do lekarza na wizytę i wrócić w soboę wieczoriem. D miał zostać w Łodzi. mieliśmy już plany: sami w mieszkaniu, szampan, kolacja, spacer. Bardzo się cieszyłam z tego dnia bo już dawno nie mieliśmy takich wieczorków. dzisiaj wróciliśmy szybko do mieszkania coś zjeść, bo spieszyło mi się na pks a D,. miał załatwić coś w banku. wbiegliśmy do mieszkania i robiliśmy obiad, a D. oznajmia mi że on raczej pojedzie do domu jutro na weekend. wkurzyłam się, najpierw był to smutek, oczywiście zaczęłam płakać, a potem złość. położyłam się na łóżku płakałam. D powiedział że możemy w sobotę spotkać się w Piotrkowiie, ale przeiceż to nie to samo co mieliśmy spędzić. ja ciągle płakałam. gdy wstałam z łóżka zobaczyłam że D wychodzi już do banku. no i się zaczęło, z płaczem prosiłąm go żeby został bo nie wiem co mam, bo chce spędzićrazem wieczór ale nie w naszym mieście. on się spieszył i nawet nie chciał ze mną rozmawiać. nie chciałam go przepuścić w drzwiach, sprzeczaliśmy się, mówiłam mu żeby w końcu się mną zainteresował i porozmawiał, on nie chciał. straciłąm panowanie, nie wiem co we mnie wstąpiło, krzyknęłam z całej siły "Nie", krzyknęłam głośno aż zdziwiłam się że tak głośno mogę krzyknąć. wpadłam w panikę, D. zamurowało. zaczęłam szlochać i go przepraszać. powiedziałam że nie wracam do mista że zostane z nim, nie chciał. wyszło w końcu na to że w tym samym czasie poszliśmy na tramawaj. spóźniłam się na pks i nie pojechałam do lekarza, jadę jutro. jestem nadal łodzi a D. poszedł do koleżanki ( o którą też jestem zazdrosna) do akademika robić sprawozdania. nie wiem keidy wróci i czy w ogóle wróci. boję się. dzwoniłam do niego. powiedziałam że jest mi strasznie wstyd i że czekam w mieszkaniu na niego, żeby wrócił w miarę wcześniej bo chcę porozmawiać.
Chcę go przeprosić oczywiście, tylko boję się ze to może być koniec. straciłąm panowanie nad sobą i jest mi strasznie wstyd. nie wiem co mam mu powiedzieć, o czym tak na prawdę rozmawiać. teksty typu " zmienię się" " przepraszam, to się już nigdy nie powtórzy" D. słyszał tyle razy że nie wiem czy mi juz kiedykolwiek uwierzy. bardzo go kocham i nie chcę takich sytuacji. jego obojętność i brak zainteresowania tak na mnie działają, powodują że tracę panowanie nad sobą i popadam w rozpacz i niepwność, czy jemu na mnie jeszcze zależy. myślałam kiedyś o tym żeby od niego odejść. widzę jak D. przeze mnie cierpi i jest to dla mnie bolesne, ale nie potrafię, za bardzo go kocham.

Doradźcie coś proszę, nie chcę go stracić. nie chcę takich sytuacji, mam osyć siebie. chwilami się sebie brzydzę, czuje wstręt do swojej osoby. chce z tym skończyć raz na zawsze. :-(
Dołączona grafika

#485 Jaszczurka

Jaszczurka
  • Użytkownik
  • 30 postów

Napisano 20 października 2011 - 18:14

Chyba masz problem z utrzymaniem emocji na wodzy, i to dosyć spory. Moim zdaniem niepotrzebnie histeryzujesz, nawet sobie nie wyobrażam jak beznadziejnie musiałaś się czuć kiedy Ci powiedział, że do rodziców jedzie... Ale wiesz - wygląda to tak, jakby poza nim nie istniało nic innego, jakbyś miała tylko jego. A to nigdy Ci na dobre nie wyjdzie...

#486 filipinka

filipinka
  • Użytkownik
  • 204 postów

Napisano 20 października 2011 - 18:41

no przyznaję że spędzamy ze sbą dużo czasu i skupiamy się praktycznie tylko na sobie. ale nie narzekam, lubimy spędzać ze sobą czas, tylko męczą nas takie sytuacje.

nie wychodzimy nigdzie bez siebie praktycznie. ja i on (głównie ja) boję się że coś ię stanie pod moją nieobecność, jakaś dziewczyna go poderwie czy wróci później na noc do domu. trochę to chore, wiem, jestem strasznie zazdrosna i w sumie chciałabym to w sobie zmienić:
wybuchowa, emocjonalna, zazdrosna nienawidzę tych cech u siebie :-(
wiem że przeze mnie nasz związek może niedługo sie zakończyć
Dołączona grafika

#487 Marzycielka24

Marzycielka24
  • Użytkownik
  • 4 618 postów

Napisano 20 października 2011 - 18:47

filipinka, matko kochana, Ty masz anioła nie faceta, że on takie napady wytrzymuje :shock:

nie wychodzimy nigdzie bez siebie praktycznie. ja i on (głównie ja) boję się że coś ię stanie pod moją nieobecność, jakaś dziewczyna go poderwie czy wróci później na noc do domu. trochę to chore, wiem, jestem strasznie zazdrosna i w sumie chciałabym to w sobie zmienić:


Ja wiem, że łatwo się mówi, ale Ty MUSISZ to zmienić! Wybacz, ale opisane Twoje zachowanie... Jak u 15 latki rozchwianej emocjonalnie. Nie odetniesz go od całego świata! Chłopak zacznie się w końcu dusić.

filipinka, weź się w garść, i odpuść trochę na początek- gdyby chciał Cie zdradzić, już dawno by to zrobił przy takim zachowaniu ;-) Tym czasem trwacie. On na pewno bardziej doceni jeszcze Wasz związek, kiedy zrozumie, że mu ufasz.

A jeśli ty się na to zaufanie nie zdobędziesz to raz, że zwariujesz, a dwa- co to za związek, gdzie się sobie nie ufa?

#488 xbrunetka92x

xbrunetka92x
  • Użytkownik
  • 1 postów

Napisano 20 października 2011 - 20:08

Hej ;-) mam na imię Agata. 19lat
Sama nie wiem jak zacząć o tym pisać...spotykam się z chłopakiem aktualnie jest niby wszystko ok. Ale nie wiem co mam myśleć o tym że on ciągle mi mówi co mam robić, może nie ciągle ale bardzo często zwraca mi na wszystko uwagę. Jak czasami zapomnę czegoś na co wcześniej zwracał mi uwagę, to zaczyna się awantura. Ostatnio siedząc u niego z jego bratem, i brata dziewczyną żartowaliśmy sobie, i nie żebym była gburem bo potrafię śmiać się sama z siebie ale zabolała mnie jego reakcja na to gdy jego brat powiedział "ty lepiej tak niemów bo nie będziesz miał po co przyjeżdżać do Agaty" na to mój Marcel odpowiedział tylko "pfff" jakby mu wcale na tym nie zależało, i kurcze no się obraziłam, jak tylko tak od parsknął to przestałam się do niego odzywać... potem poszliśmy do jego pokoju on sobie odpalił gierkę no a ja się położyłam, i mu się po jakimś czasie przypomniało że jednak jestem w tym pokoju i podszedł usiadł na łózko i się mnie pyta czy pogadamy, no i mu nie odpowiedziałam nic..się położył obok przytulił mnie po czym po chwili wstał nic nie mówiąc. No to mu powiedziałam żeby odwiózł mnie do domu, całą drogę się do mnie nie odzywał a potem gdy byliśmy pod moim domem powiedziałam mu że może teraz pogadamy, to on że niema o czym i że zachowuje się jak dziecko to wyszłam z samochodu trzaskając drzwiami. On siedział jakieś 10 min w tym samochodzie po czym dostałam esemesa z treścią "koniec żegnaj" po czym odjechał.
Gdy mu napisałam że mógł mi to prosto w oczy powiedzieć i że go kocham... wrócił po 20min...i po długim przekonywaniu go że go kocham wreszcie powiedział że też mnie kocha.
Nie wiem co o tym myśleć <bezradny></span>

#489 Elodi

Elodi
  • Użytkownik
  • 6 709 postów

Napisano 20 października 2011 - 20:13

Sorry, ale obydwoje zachowujecie się jak jakieś dzieci w piaskownicy.

Facet zrywa z Tobą przez smsa, a potem TY go błagasz żeby wrócił? Nie uważasz, że oprócz tego, że on jest dzieciakiem, to Ty też jesteś lekko śmieszna w tej sytuacji?

Koleś po pierwszym wrażeniu to pozer, cwaniaczek i jego rozwój emocjonalny wisi gdzieś między 10 a 15 rokiem życia. Zresztą bez obrazy, ale Twój też chyba nie jest w najlepszej kondycji...

#490 arfa

arfa
  • Użytkownik
  • 160 postów

Napisano 20 października 2011 - 23:21

filipinka, kochana, wiem jak zazdrość może zatruwać życie, bo sama jeszcze kilka dni temu pisałam tutaj o swoim problemie, że jestem mega o wszystko zazdrosna i wszędzie widzę jak mojego faceta ktoś podrywa. Jesteśmy ze soba krótko więc nie robiłam mu wyrzutów... ale mówiłam mu o swoich obawach i odczuciach. Rozmawiał ze mną... mówił, że mogę mu mówić wszystko i będzie okej dopóki nie robię mu scen czy wyrzutów. Wzięłam to sobie do serca i mi przeszło :) Uważam, że jedynym felerem w twojej sytuacji jest to, że Twój chłopak zamiast z Tobą pogadać i zapewnić Cię, że jesteś dla niego najważniejsza i nie masz być o co zazdrosna, ucieka w koleżanki i tym samym wygląda to jakby CI robił na złość lub był zbyt dumny, żeby powiedzieć Ci jakieś ciepłe słowo. Myślę, że wyciaganie z niego i zadawanie pytań "a jestem jeszcze dla ciebie ważna? a czy w ogóle Ci jeszcze zależy? a czemu to? a czemu tamto?" w Twoim przypadku może pogorszyć sprawę. Twój D musiałby sam do Ciebie przyjść i powiedzieć Ci coś co Cię przekona, że wszystko jest ok. Nie dziwię Ci się, że masz takie emocjonalne problemy... ale na początek musisz wyluzować. Zacisnąć zęby, nie dopytywać i nie robić awantur. Wiem, że to ciężkie ale spróbuj!!! Spróbuj się wyłączyć wtedy kiedy napada Cię kolejna głupia myśl. Zazdrość w dużej mierze zależy od zaufania... Spróbuj mu NAPRAWDĘ zaufać, uwierzyć, że nawet jeśli ktoś będzie chciał go uwieźć on odmówi, bo MA CIEBIE!!! Musisz w to uwierzyć!!! Wtedy te mysli przestaną Cię dopadać ;)
girls just wanna have fun! :)

#491 filipinka

filipinka
  • Użytkownik
  • 204 postów

Napisano 21 października 2011 - 09:25

chciałabym skończyć ze swoimi napadami emocji. one już same mnie wykańczają. muszę przestać analizować każdy ruch D. i rozmyślać o tym że ktoś mógłby mi go odebrać.

wczoraj przyszedł do domu o 22 z tego akademika ale czuć było że coś wypił. mówił że poszedł z kumplem napić się piwa po nauce. ale ja go prosiłam żeby napisał mi kiedy skończą, nie napisał, więc nie wiem czy on wyszedł gdzieś z tym kumplem czy w akademiku do czegoś doszło. obydwoje wracamy dzisiaj do swojego miasta. czuję że jest na mnie wściekły, chociaż próbuje to maskować i jest dla mnie trochę miły i nie odtrąca mnie jak przy poprzednich spreczkach, ale myślę że jest to udawane >>przytulę ją tylko po to żeby znowu nie histeryzowała<< :-(

zaproponowałam spotkanie w sobotę, powiedział że zobaczy jeszcze. obawiam się że wyjdzie z kimś innym bo nie chce mnie widzieć :-(
chciałąbym znim porozmwaić, naprawić to wszystko. tylko do tgo potrzebuję te jego chęci a jak widzę on jest na wszystko obojętny, gdu mówię czy możemy porozmawiać.
Dołączona grafika

#492 Elodi

Elodi
  • Użytkownik
  • 6 709 postów

Napisano 21 października 2011 - 10:33

>>przytulę ją tylko po to żeby znowu nie histeryzowała<<


no gdybym ja tak robiła, to wcale nie wymagałabym od swojego faceta więcej...

Przede wszystkim jeśli nie umiesz sobie radzić ze sobą, to poproś o pomoc specjalistę. Jesteś choleryczką, a przy tym Twój związek zaczyna się dzięki Tobie robić toksyczny (niestety). Zazdrość wynika z Twoich komplesków, braku pewności siebie, więc niestety słowami "Kochanie, ja już nie będę" niestety nic nie zdziałasz, bo to nie jest takie proste. Przede wszystkim musisz zaakceptować siebie taką jaką jesteś i zacząć wierzyć w to, że Twój facet jest z Tobą, bo Cię kocha. A napady furii można zwalczyć panując nad swoimi emocjami. To też nie jest łatwa sztuka, bo jeśli zaczniesz robić to na swoją rękę, to może uda Ci się raz czy dwa powstrzymać ataki, ale wygarniesz mu to przy innej okazji. Radziłabym jakąś wizytę u pani psycholog.
Chcesz trzymać faceta w złotej klatce, nikt nie lubi być ograniczany. Nie obraź się, ale dla mnie to oznaka, że ktoś ma coś nie tak pod kopułą.

I chciałoby się skomentować to tak:

wczoraj przyszedł do domu o 22 z tego akademika ale czuć było że coś wypił.

i co z tego?

. ale ja go prosiłam żeby napisał mi kiedy skończą,

nie jesteś księdzem, spowiadać Ci się nie będzie. Tym bardziej, że wie, że Tobie głównie chodzi o te kontrole

więc nie wiem czy on wyszedł gdzieś z tym kumplem czy w akademiku do czegoś doszło.

jestem pewna, że zamówił dwie striptizerki i chlali cały wieczór... Dziewczyno, naprawdę się opamiętaj ;)

#493 Ratownik

Ratownik
  • Użytkownik
  • 58 postów

Napisano 21 października 2011 - 12:14

Dziewczyno, naprawdę się opamiętaj ;)


Masz straszną manię prześladowczą. Długo żaden facet z Tobą nie pociągnie bo dostanie nerwicy i frustracji, dziwisz się że właśnie te emocję topi w alkoholu z kumplami?!

#494 arfa

arfa
  • Użytkownik
  • 160 postów

Napisano 21 października 2011 - 17:03

Nie rozumie czemu dziewczyny ciągle stawiają winę tylko z Twojej strony :/ Fakt, jesteś przewrażliwiona i odwalasz szopki, ale przeciez SKĄŚ SIĘ TO BIERZE? Z tego co piszesz Twój facet jest ciągle obojętny. Trzebaby może zadać pytanie: "a co on zrobił w tym kierunku, żebyś przestała histeryzować?", bo przytualnie to chyba żadne przekonanie o tym, że jest super. Tutaj trzeba chęci z jego strony, powinien Cie wspierac i z Tobą rozmawiać, a nie się oddalać bo jest zły. Nie jest pępkiem świata! Koniecznie musisz z nim pogadać ;)
girls just wanna have fun! :)

#495 Ratownik

Ratownik
  • Użytkownik
  • 58 postów

Napisano 21 października 2011 - 17:34

arfa po raz kolejny masz rację, no czasem Ci się to udaję :-P Faktycznie, wszyscy wiemy o tym że winy nie można szukać tylko po jednej stronie, może postarajcie się opanować emocję, wyjdzie gdzieś razem, może jakaś egzotyczna wycieczka, np. do Radomia, co tam, życzymy jak najlepiej !!!

#496 tigraa84

tigraa84
  • Użytkownik
  • 5 129 postów

Napisano 21 października 2011 - 18:04

Tutaj trzeba chęci z jego strony, powinien Cie wspierac i z Tobą rozmawiać, a nie się oddalać bo jest zły.

Jasne, że tak, ale zastanów się ile razy można w kółko mówić to samo, zapewniać o swojej niewinności? Każdy w końcu traci cierpliwość. Jak długo można wysłuchiwać pretensji, zarzutów i histerii? Nawet najbardziej cierpliwą osobę wreszcie zacznie to irytować i męczyć. Nic więc dziwnego, że jej facet zrobił się oziębły i nie garnie się do przebywania w jej towarzystwie skoro za każdym razem kończy się to awanturą, bo zamienił słowo z koleżanką albo płaczem. Tak nie można. I nie twierdzę, że wina leży tylko po stronie filipinki, bo nie mam pojęcia od czego to się zaczęło, ale uważam, że na pewno w sporej mierze ona się jednak do tej sytuacji przyczyniła.

filipinko wydaje mi się, że w tej sytuacji za późno na rozmowy, musisz działać. Dlaczego w sytuacji, którą opisałaś (chodzi mi o to, gdy Twój facet wraca do domu i idzie do kuchni pogadać z koleżankami) nie dołączysz do ich grona? Dlaczego siedzisz zamknięta w pokoju i czekasz przygotowując się do kolejnego starcia, bo przecież "on Cię olał"? Sama jestem zazdrośnicą, ale nauczyłam się to kontrolować :-P I gdy mój facet gdzieś wychodzi to nie wydzwaniam do niego, o której wróci, nie bombarduję go smsami a gdy wraca do domu nie wypytuję co, gdzie, z kim choć ciekawość mnie zżera :lol: Po prostu pytam się jak się bawił a on z reguły opowiada mi po prostu co robił. Pewnie ma jakieś tam swoje tajemnice, ale kto ich nie ma. Każdy człowiek potrzebuje choć odrobiny "własnej przestrzeni" a jeśli nadal będziesz starała się tak go kontrolować, ograniczać i za każdym razem podejrzewać o zdradę to może dojść do tego, że on rzeczywiście Cię zdradzi. I popieram zdanie dziewczyn, że ten facet naprawdę Cię kocha, bo wątpię by w innym wypadku wytrzymał to wszystko co mu nagminnie serwujesz.
Mężczyzna bez kobiety jest jak pies bez pcheł- niby da się żyć, ale nudno
Kobieta bez mężczyzny jest jak pchła bez psa- żyć ciężko i gryźć nie ma kogo

#497 elizabett

elizabett
  • Użytkownik
  • 34 postów

Napisano 22 października 2011 - 14:54

Z własnego doświadczenia powiem Wam, że wina praktycznie zawsze leży gdzieś pośrodku w tego typu sytuacjach. Nigdy nie ma tak, że tylko jedna strona jest w 100% odpowiedzialna za cokolwiek. To nasze ego czesto nie pozwala nam zdać sobie z tego sprawy. Ja już nie raz się sparzyłam, więc uczcie się na cudzych błędach ;-)
Miłość nie trwa wiecznie... ale może nigdy się nie skończyć...

#498 arfa

arfa
  • Użytkownik
  • 160 postów

Napisano 01 listopada 2011 - 12:58

Znów wrócil temat konceru z jego byłą Zanim zaczęło sie między nami coś dziać mówił mi o tym, że jedzie 8 listopada na koncert do Łodzi, ale nie wiedziałam co, gdzie, jak i z kim. Powiem tak... moja zazdrość zaczęła sie od momentu kiedy dowiedziałam się, że M. ma jechać na ten koncert ze swoją byłą (był z nią 1,5 roku). Myśl, że pojadą razem jego autem, będą rozmiawiać, śmiać się itd doprowadzała mnie do szału, ale ze względu na to, że propozycja padła (z jej strony) zanim zaczęliśmy się powaznie spotykać nie pozwala mi mu tego zabronić. Jestem luźna... w związku wyznaję zasadę "nie zabraniam drugiemu tego, czego sama nie chciałabym mieć zabraniane". Z cięzkim trudem strawiłam te informację, ale strawiłam! Temat się skończył, M. przekonał się, że nie mam sie o co martwić, bo jest we mnie zakochany. Nie myślałam o tym wcale, ale im bliżej konceru tym znów zaczynam o tym myśleć. Dziś powiedziałam mu, że jedyne czego oczekuję, to, że chcę aby ona wiedziała, że on jest ze mną! Odpowiedział: "jesli spyta to jej powiem". Powiedziałam mu, że PROSZĘ aby powiedział jej o tym przed dniem koncertu, że to jedyna rzecz o którą go proszę. Odpowiedział, że nie ma w zwyczaju zwierzać się innym ze swojego życia prywatnego. Nalegałam... Powiedziałam, że to chyba nie jest dużo w porównaniu do samego faktu tego wyjazdu? Powtórzył "jeśli mnie spyta to jej powiem". Powiedziałam, że jeśli sam jej nie powie to ja to zrobię (znam jej konto na nk, więc mogłabym to zrobić, aczkolwiek tak naprawdę... hmmm... jestem w stanie to zrobić choć NIE CHCĘ TEGO! chcę, żeby ON ją o tym poinformował!). Temat zakończył się na niczym. Powiedzcie mi dziewczyny czy ja naprawdę wymagam wiele? Gasz! On jedzie na cały dzień ze swoją byłą na jakis koncert! Proszę go tylko o to, żeby ona wiedziała, że on ma dziewczynę a on robi z tego problem!!! Czy to z mojej strony naprawdę tak wiele? Powiedzcie jak Wy zachowałybyście się w takiej sytuacji?
girls just wanna have fun! :)

#499 Jaszczurka

Jaszczurka
  • Użytkownik
  • 30 postów

Napisano 01 listopada 2011 - 13:09

Patrząc na sytuację jako osoba tzw, osoba "trzecia" wydaje się to bardzo podejrzane...
Dlaczego niby nie chce jej powiedzieć? Nie wiem po co on chce z tego taką tajemnicę robić, może liczy na coś z jej strony a jak nie pyknie to "jak spyta to jej powie". Dziwne...bardzo.
Na pewno jest Ci ciężko, w końcu spędzili razem aż 1,5 roku, ale chyba jedyne wyjście jakie teraz masz to odpuścić. Im bardziej mu na ten temat przegadywać, tym bardziej on zacznie temat ucinać. Ja bym udała, że nie robi to na mnie wrażenia, on zacznie się zastanawiać dlaczego już go nie wypytujesz, a jak wiadomo jesteś na tyle wartościową osobą, że żadna ex Ci nie będzie tutaj stwarzać kwasów w Twojej głowie :-D

#500 arfa

arfa
  • Użytkownik
  • 160 postów

Napisano 01 listopada 2011 - 13:31

Wczoraj wróciłam do tematu jeszcze raz i sie pokłóciliśmy... <cenzurka></span> On twierdzi, że mu nie ufam i gadam pierdoły! Gasz! Jakbym mu nie ufała to bym mu postawiła warunek "albo koncert z nią albo ja"... mało jest takich lasek, które robią takie sceny?! A ja proszę tylko o tę jedną informację... jestem zazdrosna więc chyba logiczne, że się obawiam i chcę mieć JAKIEŚ potwierdzenie. Nie jest to dla mnie łatwe... Zresztą on doskonale o tym wie, że od chwili kiedy mi o tym powiedział nie było to dla mnie łatwe... Przestałam o tym mówić, więc może pomyślał, że mi przeszło... Ale nie! Moje obawy są ciagle takie same... Nie chciałam po prostu truć... Ale koncert się zbliża i nadal nie wyobrażam sobie, że spędzą razem cały dzień... A myśl o tym, że będzie się ze mną mało kontaktować przez ten dzień (bo znając jego wyjazdy tak zawsze było) to mnie szlag trafia!!! <angryred></span> A teraz durny ma buziaka w opisie :/ i mysli, że się złamię :/ Ijejjuuu jak ja go nieznoszę!!! <killer></span>

Dlaczego niby nie chce jej powiedzieć? Nie wiem po co on chce z tego taką tajemnicę robić, może liczy na coś z jej strony a jak nie pyknie to "jak spyta to jej powie". Dziwne...bardzo.

No proszę, jaką świetna myśl mi podpowiedziałaś... :D Nie wpadłam na to... ale na pewno tego użyję... Zarzucić, że skoro jej nie chce powiedzieć to widocznie na coś liczy!!!... no pięknie!!! Wiem :D ja tez jestem okropna... ale wiem co sie będzie ze mną działo w dzien koncertu i dlatego nie mam zamiaru mu odpuścić :P
girls just wanna have fun! :)





Podobne tematy Collapse

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych