Biedna
nowa19. Pytała się jedynie o jej własne rozterki natury uczuciowo-moralnej dotyczące jej wieku. Bez dodatkowej głębi w stylu: dzieci, złamane serce, przejścia, odpowiedzialność za kogokolwiek i cokolwiek włączając kota czy kanarka czy inne rybki

Co ona biedna teraz ma zrobić? Nikt się nie pochylił tak naprawdę nad jej problemem. Nie spytał o jakieś istotne szczegóły, powody jakie kierują ją w tym momencie życia do rozważań nad tym dylematem. I przestała się odzywać we własnym wątku:P
Skoro jednak wątek już wiedzie inną ścieżką: Mamy kobietę która jest matką, rozwiedziona lub wdówka lub niezamężna, a na pewno samotnie wychowująca (nie rozpatrujemy wątku samotnego ojca, to byłby zupełnie inny topic). Czyli potężny odsetek naszego społeczeństwa. Znam sporo takich mamusiek (większość nie ma jeszcze 35) i lwia część z nich nie śpi po nocach myśląc jak by tu wyjść na "zero" pod koniec miesiąca.
Są takie które dostają alimenty malutkie lub duuuże i ex poczuwa się do odpowiedzialności, ale też takie którym wiatr w oczy, gumę we włosy, kłody pod nogi i nóż w plecy ów ex funduje.
WielkaGorącaMiłość - takie były początki zawsze. Teraz ex'y prowadzą własne życie nie mając problemu z zostawieniem dzieci na dni powszednie (męczące, wymagające decyzyjności i bezkompromisowości, POWSZEDNIE nie wiem czy wystarczająco podkreśliłam.. POWSZEDNIE, szkolne, obowiązkowe) u mamy, wymagając co 2 weekendu i części wakacji czyli stawiając się w roli tego dobrego niewymagającego. Zastanowiło mnie rażące odwrócenie ról. Tata-ex staje się ....
księżniczką... synonimem spokojnego, łatwego życia osoby od której nikt nie ma prawa niczego wymagać, bo rolą księżniczki jak wszystkie wiemy jest bycie docenianą za to że jest się kobietą. Trzeba o księżniczkę dbać, dopieszczać, pocieszać gdy słońce przesłoni cień i wspierać bo wsparcie to podstawa wszelkich bliskich relacji... A mama staje się
Superbohaterem-samotnym wojownikiem o pokój na świecie pokonującym krakeny finansowej niewydolności budżetu domowego, potwory kryzysów dnia powszedniego, strzygi niepokoju o zdrowie najbliższych, upiory edukacji dzieci, wiedźmy fałszywych doradców, ghule teściów, trole frustracji zawodowej i... wampiry zespołu napięcia przedmiesiączkowego które nagle okazują się jedyną pozostałością z kobiecej natury księżniczki jaką była mama przed epoką przymusowej lecz epicko chwalebnej walki ze złem...
Ale... Ale jak to?
Jak to się mogło stać? I co tu zrobić by stać się znowu
kobietą gdy każdy mięsień drży z niepokoju i napięcia gotów do dalszego superbohaterowania?
Tu pojawiają się panowie potencjalni

Tacy których obecność pozwoli być może, potencjalnie... Samotnemu Przymusowemu Superbohaterowi stać się przynajmniej... Superbohaterką... Ach!
I pytanie w kim prawdopodobnie zakocha się przyzwyczajona do opiekowania się słabszymi i walcząca z silnymi wrogami MamaSuperbohater (w skrócie MS)?
W kimś niezaradnym życiowo, nie mającym nad nią przewagi, pełnym chłopięcego uroku panu biednym? W mężczyźnie silnym, zaradnym i sprytnym życiowo panu bogatym?
Na naszą MS czycha wiele zagrożeń,a ona boi się o siebie i dzieci. Pytam się o pewien stan umysłu na tym etapie. Pan bogaty jest potencjalnie, podświadomie częściej odczytywany przez MS jako zagrożenie - ciężej się w nim zakochać. Pan biedny daje MS natychmiastowe poczucie powrotu stanu księżniczki ale na jak długo?
Jak myślicie moje drogie?
Jeżeli myślisz, że idzie dobrze na pewno nie wiesz wszystkiego.