a mi sie wydaje że to jest właśnie kwintesencją historii Agaty. Na raka/białaczke/inne podobne choróbstwa umiera mnóstwo ludzi. O większości z nich szybko sie zapomina. O ludziach takich jak Agata zawsze będzie ktoś pamiętał. Choćby jej dziecko.
Oczywiście, że jest, ale z wiadomych względów się nie wypowiadam co do jej decyzji.
Chodzi mi o sam film. Po prostu nie lubię jak coś jest na odpie.....dol, że tak to ujmę. A tu mam takie wrażenie: białaczka czy katar jedna cholera. Patrząc na to jak pokazana jest choroba i cała otoczka mam wrażenie że ona umarła przez przypadek. Że to był po prostu niefart. A tak nie było i o to mi chodzi.
I tym się zawiodłam. Właśnie to był trudny temat, który jakby pokazany z łatwej i jakby bez konfliktowej strony. Jakby nie było innej drogi, innego wyjścia. Może nie jestem obiektywna, ale brakowało mi własnie nakreślenia tematu, że to nie jest łatwy wybór niezależnie od decyzji. Po obejrzeniu mam wrażenie, że nie ma się nawet nad czy zastanawiać.
Nei wiem czy dobrze to wyjaśniłam.













