Lekarz jest lekarzem, matka jest matką. I nie rozumiem dlaczego nadal zwalasz na szczepienie skoro sama napisałaś, że kilku lekarzy dziecko oglądało i żadne nie stwierdziło związku ze szczepionką.
Bo z tego co wiem żaden lekarz NIGDY nie zwali na szczepionkę bo "to niemożliwe". Jak pisałam wcześniej- mają podpisane umowy z firmami farmaceutycznymi więc nie mogą powiedzieć wprost "Droga pani, to przez szczepienie" bo tym samym kasa by im przepadła. Nie oszukujmy się ale teraz nie mamy lekarzy z powołonia, a jeśli już to garstka. Teraz liczy się tylko kasa, a nie zdrowie pacjetna.
I żadne szczepienie nie daje gwarancji, że dziecko w przyszlości nie zachoruje na daną chorobę czy nawet nie przejdzie bez powazniejszych powikłań. Przykład. Koleżanka szczepiła córeczkę właśnie na MMR. Po pewnym czasie (mowa tu o paru miesiącach od szczepienia) dziewczynka strasznie napuchła w okolicy szyi i na policzkach. Wyglądało to na świnkę. Niestety koleżanka usłyszała od lekarzy "To nie świnka bo dziecko było szczepione i niemożliwe aby miało świnkę teraz! Takiej choroby już nie ma!" . Nikt jednak nie wiedział co to jest, "jakaś dziwna choroba". Po paru dniach dziecko wylądowało w szpitalu z poważnymi powikłaniami (w tym sepsa). Wtedy dopiero lekarze stwierdzili, że to świnka i matka jeszcze dostała opie*dol, że o dziecko nie dba, że jak mogła świnki nie rozpoznać, a ona przecież sugerowała lekarzom, że córka ma ewidentnie świnkę
Niestety jak widać z lekarzami się nie wygra
Oni zawsze mają rację, a jeśli się mylą to zwalają na rodzica bo "zaniedbał dziecko". Cóż... nasza polska służba zdrowia 
A my jesteśmy po wizycie u neurologa. Synek rozwija się prawidłowo, ponad wiek. nie ma żadnych nieprawidłowości w Jego zachowaniu po tamtym zdarzeniu i zaniku oddechu. Zachwiania równowagi może mieć przez to, ze nie chodzi, a biega z tego co pani neurolog zauważyła. Jest po prostu prędki, za prędki. Stąd Jego częste upadki, guzy, śliwy czy strupy na nosie i czole
Zapytałam czy może to być od szczepionki i jako jedyna stwierdziła, że teoretycznie tak, a i w praktyce też się zdarza. Ale wszystko zbiegło się w jednym czasie- ząbki, infekcja, rota, a do tego szczepienie i to wszystko mogło mieć wpływ na to co się stało. Szczepionka dodatkowo mogła wpłynąć negatywnie na układ nerwowy i spowodować drgawki. Pamiętam jak synek miał WNM i wtedy neurolog zabroniła szczepić na krztusiec szczepionką komórkową bo może bardzo zaszkodzić i radziła szczepić bezkomórkową i tak zrobiliśmy.
Ale do rzeczy. Na wczorajszej wizycie dowiedzieliśmy się również, że mogła to też być padaczka łagodna, która zdarza się u niemowląt i takich małych dzieci ale mija z wiekiem. Dostaliśmy skierowanie na EEG główki w trakcie snu na 10 paździenika (szał
) Szukam szybszego terminu prywatnie
Mamy również skierowanie do kliniki na oddzial neurologii w razie jakby coś się ponownie działo. Wtedy nasze pogotowie od razu ma prawo zawieźć nas do łodzi. W sumie jak nam neurolog powiedziała, to synek od razu powinien trafić do nich 
Co do tego EEG to cały dzień mamy Synkowi nie dać spać, dopiero ma zasnąć przed samym EEG, a mamy, uwaga... na godzinę 16
I weź tu teraz nie daj dziecku do tej godizny spać jak Mały łapie drzemkę przed południem i później po południu
Do tego jeszcze 2 godziny jazdy autem do Łodzi keidy to Go usypia
Jak się nie uda to bierzemy skierowanie i idziemy na oddział. Wtedy zrobią EEG jak będzie spał...
To tyle.
A wczoraj Synal po powrocie znowu glebe zaliczył
To dziecko samo sobie kiedyś powważną krzywdę zrobi
Nie patrzy tylko biegnie przed siebie i nagle ŁUP o nogi kuzynki. Padł jak śledź rozcinając sobie wargę, a z lewej dziurki w nosie poszła kropelka krwi 