rok wcześniej chodził ktoś po piwnicy (też nic nie było widać). Sytuacje takie co rok się powtarzają.
To Mojemu przytrafiła się podobna sytuacja. Niedawno, w lutym, zmarła Jego babcia. No i dzień przed pogrzebem poszedł do niej do domu napalić w piecu. i nagle usłyszał skrzypiące, otwierające się drzwi do suteryny i charakterystyczne szuranie ciapciami jak jego babcia chodziła.
Znowu w nocy Jego chrzestna, a córka babci, która mieszkała z nią usłyszała, ze ktoś chodzi na dole w suterynie, myślała, ze to Mój facet poszedł w piecu napalić.
W dniu pogrzebu babci Mojego i Jego brata, moja siostra cioteczna (a narzeczona brata Mojego) została szykować obiad na stypę. No i jak wróciliśmy zaczęła opowiadać, że koło godziny 11 jak była sama usłyszała skrzypienie podłogi w pokoju gościnnym obok kuchni, jakby ktoś po niej chodził. Wybiegła z domu i zaczęła tak jakby mówić do babci naszych narzeczonych aby jej nie straszyła, ot tak bo wiedziała, ze "przyszła" do niej bo ta na pogrzeb nie poszła więc "przyszła" ją pożegnać. jak się okazało koło godz. 11 zamykana była trumna z jej ciałem w kościele...
[ Dodano: 2011-05-20, 12:02 ]no i wystaczy, ładnie tak straszyc
Nie straszę tylko pisze jak było naprawdę

.
Tak mi się wiele rzeczy zaczyna przypominać teraz
We wrześniu 2003 roku moja koleżanka z klasy w liceum popełniła samobójstwo- skoczyła z okna z 3 piętra i zginęła na miejscu. W listopadzie leżałam w szpitalu, także 1 listopada w tym szpitalu byłam. I tej nocy miałam sen. Śniła mi się ta koleżanka, ubrana w tą samą białą suknię co na pogrzebie. Śniło mi się, że podchodzi do mnie i szepce mi do ucha "pomódl się za mnie", schyla się nade mną i całuje mnie w policzek. Nagle, tak jakbym się obudziła, tak jakby nie (chyba na jawie

) i poczułam zimny dotyk na prawym policzku ale dosłownie taki lodowaty. Zrobiłam się drętwa bo uświadomiłam sobie co się stało, że Ula "przyszła" do mnie

. Tego samego dnia, wieczorem odmówiłam za nią dziesiątkę różańca...
Znowu żona kuzyna mi opowiadała, ze jak jeszcze się spotykali to któregoś wieczoru poszli wypić piwo... koło cmentarza (nienormalne wg mnie i brak szacunku dla zmarłego

) . No i w pewnym momencie kuzynka powiedziała do chłopaka, że jakaś zakonnica cały czas w jednym miejscu stoi, on jej powiedział, ze stoi tam od samego początku jak oni tu są. Wtedy... zniknęła

. Jak się okazało, właśnie w tamtym miejscu była pochowana zakonnica...
No i jeszcze historia mojego wujka, męża mojej chrzestnej. Którejś nocy sporo wypił i jak wracał do domu koło takich łąk niedaleko nas, łąki, bagna, różnie można na to mówić, to nagle ktoś/coś położyło mu dłoń na ramieniu i powiedziało aby szedł dalej. A że wujek trochę pijany no to szedł i po chwili oprzytomniał bo okazało się, że szedł w stronę rzeki czyli by się utopił. Odwrócił się, a za nim pozostał tylko dziwny obłok. Mówi, że wytrzeźwiał od razu, a ciocia nigdy go tak wystraszonego nie widziała. Ponoć dosłownie włosy stały mu dęba na głowie jak przybiegł do domu, a wujek czuł jak cebulki mu aż pulsują...