Smak ciała białej kobiety..
#1
Napisano 09 lipca 2009 - 11:28
Podczas pobytu w Paryżu 32-letni Issei Sagawa zabił holenderską studentkę Renée Hartevelt i zjadł spore fragmenty jej ciała. Po kilku dniach został złapany. Francuski lekarz orzekł, iż młodzieniec jest szalony i nie może zostać postawiony przed sądem. Zamknięto go w zakładzie psychiatrycznym. Nie został tam długo. Jego ojciec, bogaty i wpływowy przemysłowiec, doprowadził do ekstradycji Sagawy do Japonii. Tam czekał na niego szpital psychiatryczny. Po 15 miesiącach Isseia Sagawę wypuszczono jednak na wolność. Tak w 1981 roku zaczęła się jego kariera kanibala celebryty.
Zbrodnia
Niewiele jest już zakazów, których przekroczenie budzi w nas trwogę. Kanibalizm pozostaje tabu. Issei Sagawa zawsze marzył o jedzeniu ludzkiego mięsa. Szybko sprecyzował swoje pragnienie. Smak ciała białej kobiety, oto czego chciał. Kobiety jak z płócien Renoira, o ciele, którego kolor przywodził mu na myśl lody truskawkowe.
Dla urodzonego przedwcześnie, słabowitego chłopca takie ciało, inne i piękne, symbolizowało urodę, zdrowie i siłę. Pierwszą jego poważną fascynacją była nauczycielka niemieckiego. Wysoka, postawna, o jasnej skórze i pełnych pośladkach. Sagawa, wówczas student, zakradł się nocą do okna jej tokijskiego apartamentu. Obserwował śpiącą kobietę i zastanawiał się, w jaki sposób ją zabić. Zabić, by zjeść. Nauczycielka obudziła się i spłoszyła Sagawę.
Druga okazja nadarzyła się dopiero w Paryżu. Zdolny Japończyk udał się tam na studia podyplomowe. Fascynowały go nie tylko europejskie kobiety, lecz również europejska literatura i poezja. Znalazł się w otoczeniu białych kobiet i z dala od trzymających go w ryzach zasad japońskiej kultury.
Rozpoczął studia na Sorbonie. Tam zobaczył kobietę swoich marzeń. 25-letnia Renée Hartevelt, Holenderka żydowskiego pochodzenia, znała trzy języki, była inteligentna, niezależna i piękna. Zamierzała zrobić doktorat z literatury francuskiej. Skłócona z rodziną, która nie aprobowała jej arabskiego narzeczonego, prowadziła życie ubogiej studentki.
Sagawa na wykładach nie mógł oderwać wzroku od jej białych ramion. Wodził wzrokiem za jej wypukłymi pośladkami, swoim największym fetyszem. Marzył o ostatecznym akcie uwielbienia i posiadania jej na zawsze - coraz namiętniej pragnął Renée zjeść.
Udało mu się zbliżyć do studentki. Zgodziła się uczyć go niemieckiego. Może pomogła wysokość honorarium, jaką Sagawa był w stanie zaoferować dzięki hojności ojca. Może po prostu była osobą przyjazną i otwartą, bo sama zaznała kiedyś wykluczenia. Inni studenci zapamiętali Sagawę jako smutnego, dziwacznego samotnika bez grona znajomych.
Między Isseiem Sagawą i piękną Renée Hartevelt nawiązała się przyjaźń. Sagawa, mężczyzna mierzący 150 cm, ważący 38 kg, kulawy i wyjątkowo szpetny, od dziecka wiedział, że nie ma co liczyć na zachwyt płci przeciwnej ani w Japonii, ani za granicą. Jednak Renée towarzyszyła mu na paryskich wystawach i koncertach, zapraszała go do domu, gdzie dyskutowali o życiu, malarstwie ulubionych przez oboje impresjonistów i literaturze. Pisał do niej listy miłosne. Nadskakiwał. Być może Renée ujęła jego inteligencja; tak twierdzi sam Sagawa. Być może w sposób charakterystyczny dla pięknych kobiet czerpała satysfakcję z litowania się nad kimś zadurzonym w niej i pozbawionym szans na wzajemność. A może zaintrygowała ją inność Sagawy i egzotyczna kultura, z której przybywał, ze swoim apetytem na białe kobiety i poezję.
Dała się zabrać na tańce. Jej fizyczna bliskość sprawiała, że Sagawa nie mógł już myśleć o niczym innym. Spróbować jej ciała, poznać jego smak. Coraz głębiej pogrążał się w kanibalistycznych fantazjach. Zjedzenie jej ciała jawiło mu się nie tylko jako najwyższa rozkosz seksualna. Pożarte piękno należałoby wówczas do niego, stało się jego częścią. Nie byłby już wyśmiewanym najmniejszym i najbrzydszym chłopcem w klasie. Miałby w sobie siłę i urodę pięknej Renée, w jakiejś części stałby się nią.
Kobieta przyjęła zaproszenie do mieszkania Sagawy, gdzie na jego prośbę czytała mu niemiecką poezję. Po tej pierwszej wizycie długo lizał fotel, na którym siedziała. Wkrótce zaprosił ją na kolację i wyraził pragnienie nagrania jej głosu.
Renée odwiedziła go po raz kolejny 11 czerwca 1981 roku. Poprosił, żeby usiadła w fotelu i przeczytała mu utwór "Abend" Johannesa Beckera; włączył magnetofon. Zaszedł Renée od tyłu, wyjął przygotowany pistolet i strzelił jej w kark. Upadła na ziemię martwa.
Sagawę zdziwiła cisza, która nagle zapadła w jego mieszkaniu. Głos Renée Hartevelt umilkł i 25-letnia studentka znikła z tej historii, która odtąd będzie już tylko opowieścią o japońskim kanibalu i jej martwym ciele.
Bez kary
Sagawa szybko przestał wycierać krew, która płynęła z rany w szyi Renée i zastygała na podłodze. Ciało kobiety, którą pragnął zjeść, należało do niego. Przez kilkadziesiąt kolejnych godzin w paryskim mieszkaniu Japończyka rozgrywała się kanibalistyczna orgia. Smak mięsa z jej pośladka przypominał mu surowego tuńczyka, jakiego jada się w restauracjach serwujących sushi. Potem było już tylko coraz straszniej.
Sagawa włączył magnetofon, by słyszeć głos Renée. Mówił do niej. I jadł. Na surowo, gotowane, smażone. Z musztardą i bez. Próbował różnych części ciała. Smakował. Robił zdjęcia zwłok i uprawiał z nimi seks. Używając elektrycznego noża pokawałkował najbardziej smakujące mu części i włożył do lodówki na potem. Między innymi usta Renée. Zmęczony zasnął w towarzystwie zwłok na swoim łóżku. Na tym poprzestańmy.
Wiecej: http://wyborcza.pl/1... ... &startsz=x
#3
Napisano 09 lipca 2009 - 12:05
#4
Napisano 09 lipca 2009 - 16:37
#5
Napisano 09 lipca 2009 - 16:56
#6
Napisano 09 lipca 2009 - 17:37
#7
Napisano 09 lipca 2009 - 17:58
z tego co wiem to za to że zjadł tą dziewczyne.... zdobył duża popularnośc w japoni...na tyle duża że nawet dostał własny program tv..
O tym samym jest ten wątek?
Z psychologicznego punktu widzenia...zjedzenie kogoś to najwyższy sposób wyrażenia swojej wyższości wobec zjedzonej osoby. Inkowie jedli przegranych
Na Ukrainie też jeszcze stosunkowo niedawno był taki głód że ludzie byli zmuszeni na masowa skale jeśc ciała ludzkie...
Czytałam też o gościu który jadł ludzi...zdzierał z nich skóre i szył sobie z tej skóry ubranka
a sama nawet Elżbieta Batory kochała się kąpać w krwi młodych dziewczyn (dziewic)- zabiła ich kilkaset aby pozyskać ich krew- twierdziła że takie kąpiele zapewnią jej wieczną piękność
#8
Napisano 09 lipca 2009 - 19:11
zdobył duża popularnośc w japoni...na tyle duża że nawet dostał własny program tv..
Tak, to całkiem możliwe, zresztą nie tylko u Azjatów w ten sposób można zdobyć popularność. I nieźle...zarobić.
Inkowie jedli przegranych
Już prędzej Aztekowie.
Chyba się zaraz po tym powiesiła.
Niestety, umierała trochę dłużej ;> .
[ Dodano: 2009-07-09, 20:17 ]
krajach chrześcijańskich
Nie tylko.
#9
Napisano 09 lipca 2009 - 19:25
Prawie jak psychol z ' Milczenia owiec '.Czytałam też o gościu który jadł ludzi...zdzierał z nich skóre i szył sobie z tej skóry ubranka
Dla mnie to bardziej psychiczny punkt widzenia. Jakiś zwierzęcy odruch, dla mnie to nienormalne, tacy ludzie powinni zostać zamykani w zakładach o zaostrzonym rygorze i poddani leczeniom chyba, to naprawdę skrajny przypadek, trzeba kogoś zabić i zjeść bo smak kojarzy się z tuńczykiem a wygląd z lodami ? To chore.Z psychologicznego punktu widzenia...zjedzenie kogoś to najwyższy sposób wyrażenia swojej wyższości wobec zjedzonej osoby. Inkowie jedli przegranych
#10
Napisano 09 lipca 2009 - 19:55
naprawdę skrajny przypadek, trzeba kogoś zabić i zjeść
A gdybyś sama znalazła się w takiej ekstremalnej sytuacji? Np. po jakiejś katastrofie (powiedzmy samolot spada do oceanu) zostajesz wyrzucona na bezludną wyspę z jakimś trupem. Nie ma nic do jedzenia oprócz tego trupa. Masz do wyboru: albo go zjesz, albo umrzesz w nieopisanych męczarniach głodowych.
#11
Napisano 09 lipca 2009 - 20:02
chyba coś około 3 latdepre napisał/a:
Chyba się zaraz po tym powiesiła.
Niestety, umierała trochę dłużej .
ja bym dla takich ludzi uznała tylko kare śmiercitacy ludzie powinni zostać zamykani w zakładach o zaostrzonym rygorze i poddani leczeniom
#12
Napisano 09 lipca 2009 - 20:03
ja bym dla takich ludzi uznała tylko kare śmierciJa bym proponował kogoś takiego zjeść.
#13
Napisano 09 lipca 2009 - 20:43
Wlasnie pisze ze stal sie slawny..idol..a inni staja sie slawni dzieki niemu..
Pisza ze byl podobny koles do niego..ale on sie wybil bo zjadal tylko biale kobietyTak, to całkiem możliwe, zresztą nie tylko u Azjatów w ten sposób można zdobyć popularność. I nieźle...zarobić.
On zjada dla przyjemnosci...Masz do wyboru: albo go zjesz, albo umrzesz w nieopisanych męczarniach głodowych.
#14
Napisano 09 lipca 2009 - 20:55
Jacqueline napisał/a:
naprawdę skrajny przypadek, trzeba kogoś zabić i zjeść
A gdybyś sama znalazła się w takiej ekstremalnej sytuacji? Np. po jakiejś katastrofie (powiedzmy samolot spada do oceanu) zostajesz wyrzucona na bezludną wyspę z jakimś trupem. Nie ma nic do jedzenia oprócz tego trupa. Masz do wyboru: albo go zjesz, albo umrzesz w nieopisanych męczarniach głodowych.
my tutaj nie mówimy o kanibalizmie surwiwalowym ale o rytualnym:)
miesiąc... w życiu z ciemności nie umiera się przez ciemnośc więc prawdopodobnie popełniła samobójstwodepre napisał/a:
Chyba się zaraz po tym powiesiła.
Niestety, umierała trochę dłużej
#15
Napisano 09 lipca 2009 - 21:47
miesiąc... w życiu z ciemności nie umiera się przez ciemnośc więc prawdopodobnie popełniła samobójstwoPrędzej z głodu. Sznura by jej nie dali ani żadnego ostrego narzędzia jeśli chcieli by długo umierała.
#16
Napisano 09 lipca 2009 - 21:52
Coz...rozni ludzie chodza po tym swiecie...ale trzeba miec schize zeby praferowac ludzi jeszcze o danym kolorze skory..
A koles chetnie o sobie opowiada. Byl szaraczkiem... wiec chyba chcial stac sie slawny
#17
Napisano 09 lipca 2009 - 22:16
[ Dodano: 2009-07-09, 23:22 ]
Może takJacqueline napisał/a:
naprawdę skrajny przypadek, trzeba kogoś zabić i zjeść
A gdybyś sama znalazła się w takiej ekstremalnej sytuacji? Np. po jakiejś katastrofie (powiedzmy samolot spada do oceanu) zostajesz wyrzucona na bezludną wyspę z jakimś trupem. Nie ma nic do jedzenia oprócz tego trupa. Masz do wyboru: albo go zjesz, albo umrzesz w nieopisanych męczarniach głodowych.
my tutaj nie mówimy o kanibalizmie surwiwalowym ale o rytualnym:)miesiąc... w życiu z ciemności nie umiera się przez ciemnośc więc prawdopodobnie popełniła samobójstwodepre napisał/a:
Chyba się zaraz po tym powiesiła.
Niestety, umierała trochę dłużej
[ Dodano: 2009-07-09, 23:26 ]
Mówiąc bardziej precyzyjnie, czy w tym konkretnym przypadku mamy do czynienia z rytualnym kanibalizmem?
#18
Napisano 10 lipca 2009 - 19:48
To trochę głupie, ale po pierwsze jestem wegetarianką. A po drugie ja tu mówię o przypadku tego faceta, który to robił, bo po prostu miał na to ochotę- sprawiało mu to przyjemność. Nie uważam w ten sam sposób o ludziach lub człowieku, którzy po katastrofie zostają sami z trupem lub coś podobnego, bo oni się wzajemnie nie zjadają dla przyjemności, im chodzi o przetrwanie. Pytasz o mnie, co by było gdybym ja znalazła się w ekstremalnej sytuacji ? Gdybym była pewna, że nie ma dla mnie ratunku jak znam siebie wolałabym umrzeć chociaż ponoć głodówka to straszna męczarnia, poszłabym na żywioł i próbowała w rozpaczy się wydostać z ' pułapki ' lub popełniłabym samobójstwo, ale zjeść człowieka, zwierzę, NIE, jestem przekonana, że nie zrobiłabym tego. Dla mnie to by było tak bardzo upokarzające, zboczone, nie do pomyślenia, że chyba sama wolałabym się dać pokroić.naprawdę skrajny przypadek, trzeba kogoś zabić i zjeść
A gdybyś sama znalazła się w takiej ekstremalnej sytuacji? Np. po jakiejś katastrofie (powiedzmy samolot spada do oceanu) zostajesz wyrzucona na bezludną wyspę z jakimś trupem. Nie ma nic do jedzenia oprócz tego trupa. Masz do wyboru: albo go zjesz, albo umrzesz w nieopisanych męczarniach głodowych.
#19
Napisano 10 lipca 2009 - 22:15
#20
Napisano 10 lipca 2009 - 22:55
Tak tak, ja znam takie katastrofy, ale przypadek opisany w temacie jest zupełnie inny. Psychiczny wg. mnie. Ten facet nie musiał walczyć o przetrwanie, sądzę, że dla zdrowego człowieka, który nie musi walczyć o życie to jest ... Nie wiem jakie, nie do zrealizowania, bo który człowiek z przyjemnością zjadłby drugiego ? Hannibal Lecter ? Postać stworzona przez kogoś innego.W 1972 roku w Andach rozbił się samolot. Ci, którzy przeżyli stanęli przed takim wyborem. Część z nich jadła trupy i przeżyła (zostali uratowani przez ekipę ratunkową). Inni, którzy się na to nie zdecydowali, zmarli śmiercią głodową. Twoje życie, Ty decydujesz.
P.S. Jestem na czasie z katastrofami
Podobne tematy
| Temat | Podsumowanie | Ostatni post | |
|---|---|---|---|
cwiczenia silowe dla kobiety |
|
|
|
Nasze ulubione potrawy i przysmaki |
|
|
|
Nasze dziwne połaczenia smakowe |
|
|
|
przygotowanie ciała - kosmetyki |
|
|
|
Co kobiety myślą o facetach? |
|
|
Użytkownicy przeglądający ten temat: 0
0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych

















