nie wiem, ale to musiał być jakiś sadysta...Kto wymyślil poniedziałek
Pogaduchy
#18681
Napisano 07 lipca 2008 - 08:13
#18683
Napisano 07 lipca 2008 - 09:24
muszę trochę Was nadrobić i powoli szykuję się już do wyjazdu: listę zakupów muszę sporządzić, sprawdzić co mamy w domu, czego brakuje, po południu do rodziców dogadać się co i jak.
i w czwartek do Włoch
jedyne, czego mi się nie chce, to podróż, w ostatnim czasie strasznie dużo kilometrów robimy, dwa wesele pod rząd, najpierw zrobiliśmy 800 km, w ten weekend 400, do Włoch mamy ok. 1000km. i ta temperatura....
aha. no i jeszcze idę dzisiaj jeszcze do gina, sprawdzić co i jak z naszą dzidzią
#18684
Napisano 07 lipca 2008 - 09:26
fajnie, no to wypoczywaji w czwartek do Włoch
daj znac jak tamaha. no i jeszcze idę dzisiaj jeszcze do gina, sprawdzić co i jak z naszą dzidzią
a jak z plcia dzidzi? chcecie znac czy niech to bedzie niespodzianka?
#18686
Napisano 07 lipca 2008 - 09:49
no i zaczęły się te 2 tygodnie, które sobie daliśmy i on zachowuje się jak gdyby nigdy nic, całuje, przytula, mówi, że kocha. Na dodatek jesteśmy u moich rodziców i oni chcieli ustalić termin wyznaczony przez nas zaręczynowej kolacji, a on ma pretensje, ze moi rodzice o prostu chcą cieszyć się zaręczynami, oni nie wiedzą o tym co się stało.
Czuję, że te 2 tyg on będzie się zachowywał super, a po nich odejdzie tak jak chciał, tylko, że moim zdaniem to chore!! Nie wiem co robić, z jednej str on jest wspaniały, a z drugiej wiem, że to tylko 14 dni i on i tak bez niczego mnie zostawi po nich:( przykre, a zapytać go przecież nie zapytam wprost w obecnej sytuacji, bo moim zdaniem znam odpowiedz i nie chcę go codziennie zadręczać poważnymi rozmowami, bo sama nie mam siły ich przeprowadzać. Byliśmy taką dbrą parą, on wspaniałym facetem i runęło to w jedną chwilę
#18687
Napisano 07 lipca 2008 - 09:53
#18688
Napisano 07 lipca 2008 - 09:55
jeśli tak będzie, to znaczy, że on jest zwykła wiśnia a nie facet, skoro dajecie sobie szansę, a on i tak chce odejść...Czuję, że te 2 tyg on będzie się zachowywał super, a po nich odejdzie tak jak chciał
Ale Zielonooka, spokojnie, może nie masz racji..?
Spróbuj nie myśleć o tym co będzie za 2 tygodnie...bądź sobą i nie zadręczaj się myśleniem...nie przeprowadzaj żadnych poważnych rozmów, niech sprawa się toczy swoim torem...będzie dobrze
#18689
Napisano 07 lipca 2008 - 10:05
Kahela, tylko, ze ja zrobie sobie nadzieje a on mnie po prostu zostawi jak smiecia.
dzis mu lekko o tym napoknelam i on powiedzial to co ma byc dla mnie nie mily skoro nie chce ze mna byc?
czuje sie okropnie, zwlaszcza, ze zmiana zaszla z dnia na dzien. podobno w domu byl szczesliwy a jak do mnie przyjechal to juz nie byl.
#18690
Napisano 07 lipca 2008 - 10:15
nosssszzzz ku***, to co to ma byćon powiedzial to co ma byc dla mnie nie mily skoro nie chce ze mna byc?
Co za gówniarskie podejście... w tej sytuacji powiedziałabym mu, że ma się określić tu i teraz, albo chce być ze mną, spróbować być razem, albo niech spada na drzewo banany prostować!
Tak ja bym zrobiła, co mnie znaczy, że to najlepsze wyjście...sama powinnaś wiedzieć co jest dobre dla Ciebie!
Trzymam kciuki
#18691
Napisano 07 lipca 2008 - 10:15
#18693
Napisano 07 lipca 2008 - 11:02
KahelaWkurzyłam się i kazałam mu powiedzieć, bo ja nie będę ryzykować mojego samopoczucia. I on, że nie może mi nic obiecać, ja, że nie chcę nic niewartych obietnic, powiedział, że będzie próbował to poskładać. Bo przecież wg niego to, że zostało to odożone o te dwa tygodnie to próba naprawiania i ratowania. A kolacji to nie będzie, bo ja nie chcę.
madzia, ciężko otworzyć oczy, jeśli to był mój przyszły mąż 2 dni temu, facet, z którym szukałam sal. Teoretycznie nadal jesteśmy razem, ale co to za bycie.
Już sama nie wiem co myśleć, szczerze to chciałabym obudzić się tydzień wstecz i przez chwilę znów być kobietą jego życia, którą traktował tak wspaniale, a nie kiedy odechciało mu się walczyć.
#18694
Napisano 07 lipca 2008 - 11:05
czy dziecko partnera z poprzedniego związku to przeuroczy słodziak czy przeszkoda..
Normalne jest bycie w takiej sytuacji egoistką, którą przechodzą dreszcze gdy patrzy na dziecko swego lubego i w zapartę twierdzi, że nigdy przenigdy nie będzie w stanie pokochać tego dziecka..??
#18695
Napisano 07 lipca 2008 - 11:08
Tyko, że ona wiedziała od początku.
Kłamstwo jest nie teges, ale może bał się stracić Ciebie na wstępie?
To normalne uczucia moim zdaniem zwłaszcza, że to nie Twoje dziecko i nie kochasz go naturalne, co więcej może przypominać Ci o przeszłości faceta.
#18696
Napisano 07 lipca 2008 - 11:14
#18697
Napisano 07 lipca 2008 - 11:19
Generalnie dla faceta, jak i dla babki dziecko powinno być w takiej sytuacji najważniejsze.
Gdybym miała dziecko z poprzedniego związku i poznała kogoś to na 100% osoba ta poznałaby moje dziecko dopiero kiedy ja byłabym pewna swoich uczuć i tego, że chcę stworzyć prawdziwy związek.
Ewentualnie facet poznałby moje dziecko, ale nasza znajomość byłaby dziecku przedstawiona jako zwykłe koleżeństwo.
Chodzi mi głównie o psychikę maluszka, żeby się nie przyzwyczaiło, a potem, jakby się okazało, że to nie to, żeby nie cierpiało. To jedna kwestia...
Natomiast na 100% powiedziałabym na samym początku, że mam dziecko!
Jeśli, tak jak piszesz facet nie mówi o dziecku i mało tego na konkretne pytanie "czy ma dziecko" odpowiada, że nie, to jest to nie halo...
Kłamstwo od początku, nie umiałabym zaufać potem...po prostu
#18698
Napisano 07 lipca 2008 - 11:19
[ Dodano: 2008-07-07, 12:24 ]
Kahela, ajem idiot
#18699
Napisano 07 lipca 2008 - 11:25
Czemu chce uciec? bo nie umie docenić kogo straci, szkoda gadać, nagle przerosły go problemy i chce uciekać zamiast walczyć, bo mówi, ze nie ma na to siły i musi odpoczac. a póki co ja staram sie przeżyć, on niby probuje naprawiać, ale ja nie jestem optymistka w tej kwestii.
Podobne tematy
| Temat | Podsumowanie | Ostatni post | |
|---|---|---|---|
Styczniowe pogaduchy! |
|
|
|
Grudniowe pogaduchy |
|
|
|
Październikowe pogaduchy |
|
|
|
Październikowe pogaduchy! |
|
|
|
Lipcowe pogaduchy |
|
|
Użytkownicy przeglądający ten temat: 0
0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych






Temat jest zamknięty












