Może moje rady się przydadzą

Ubranka - no ja dziecka nie przegrzewałam, ile o to się z moją mamą "kłóciłam" bo ona ciągle że Myszy zimno... Sztuk pięć to u nas by nie wystarczyło, bo małą ulewała i często ją przebierałam, ale nie było tego aż tak dużo max 10

Całą jesień i zimę w domu była ubrana body na długi rękaw + półśpiochy.
Często też body na długi rękaw + rajtuzki
Miałam kilka bodów na krótki więc awaryjnie ubierałam krótki rękaw bodów i bluzka na długi rękaw, ale już jej nie było wygodnie i chyba za ciepło.
Śpiochów użyłam tylko kilka razy do spania na noc. Śpiochy + kaftanik. Ale szybko przeszłam na pajacyki jako piżamy. Nic się dziecku nie zwija wygodnie, luźno

Dużo też używałam i nadal bardzo lubimy getry/ legginsy i ubierałam w nie Myszę dość wcześnie

do tego skarpetunie oczywiście i body na długi

Urodziła się nie wielka bo nie całe 3 kg, 53 cm ale rozmiar 56 - na pewno nie mniejszy!
Rożek hmm no fajna sprawa ale u nas w rożku była może 2 tygodnie

Ogólnie ruchliwa i nie lubiła być owijana

Kocyków miałam dużo, bo dużo dostała Mysza

Ja kupiłam jeden taki grubszy - na spacery na zime.
I jeden cienki do przykrycia do spania w dom ku czy jesienią jak jeszcze ciepło na dworze

Pieluszki flanelowe fajna sprawa, po kąpieli wycierałam ją flanelową bo delikatniejsza niż ręcznik

I z początku do tej delikatnej buzi też milsza.
Tetrowe oczywiście też bardzo przydatne - ileż tego się brudzi!!!!
Miałam kupioną gruszkę do nosa, ale w ogóle się nie sprawdziła:/ Zaraz po powrocie do domu mąż jechał do apteki po aspirator o noska bo mała miała cały nosek zapchany. Lekarze nie wiedzieli czy to infekcja się rozwija czy to zatkany wodami jeszcze i tą mazią (na szczęście zatkany był mazią i była zdrowa) więc aspirator polecam!
Do obcinania pazurków my używamy cążek nożyczkami nie potrafię i to wcale nie jest takie straszne
Rękawiczki niedrapki u nas w ogóle się nie sprawdziły. Nie chciała ich nosić a w ogóle to zaraz przy porodzie zadrapała się na nosku
Kołderka i podusia w łóżeczku u nas się z początku nie przydały i tylko niepotrzebnie się kurzyły bo spała w rożku, albo póżniej pod kocykiem (nie potrafiłam jej kołdrą przykryć - no taka malizna że ginęła pod kołdrą)
Ale jedno co będę wszystkim wmawiać to to żeby od razu dziecko uczyć spać w łóżeczku. Nam dobrze szło, ale zanim skończyła 2 tygodnie dostała kolek i nie spała do 6 rano więc w dzień to zasypiała w wózku i tak jej zostało, ale kolki to temat na który bym mogła epopeje napisać
Ale śpi ładnie w łóżeczku od dość dawna już i co mnie bardzo cieszy zasypia tak że wkładam ją, daje jej się napić, daje jej smoka i przytulaka (taka głowa hipopotama z kawałkiem szmatki) dzieci lubią i przywiązują się do takich rzeczy i wiedzą że jak dostaną to to pora spania i śpi więc polecam uczyć dziecko zasypiać samo choć akurat to do prostych nie należy i łatwo się mówi ;
Co do smoczków - to ja mądra mama debiutantka kupiłam dwa takie ładniutkie i co? Miała odruch wymiotny, po prostu się nimi dławiła, mimo że najmniejszy rozmiar wzięłam

Kupiłam jej z firmy lovi taki o innym kształcie i je zaakceptowała;)
Jak masz jakieś pytania to ja chętnie powiem co u nas się sprawdziło

Ale mi wyszła epopeja znów...
P.S u nas kombinezon taki cienki na jesień była 0-3 miesiąca a zimą 3-6 i dziecko musi (przynajmniej moje) mieć ciut luzuz w kombinezonie bo inaczej katastrofa. Ale moja to w ogóle krzyk taki na czapke i kombinezon był ze nieraz spacer trwał 5 minut