Skocz do zawartości

Babskiswiat.net używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem

Mahjong
Opis: Nieśmiertelna gra. Mahjong html5 online.

2048
Opis: Hit 2014. Prosta, logiczna i niezwykle wciągająca gra 2048.


Saper
Opis: Saper - kto nie zna tej gry...

Zdjęcie

Wywiad


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
1079 odpowiedzi w tym temacie

#961 Torii1988

Torii1988
  • Zbanowani
  • 8 196 postów

Napisano 29 maja 2013 - 10:36

Torii co uważasz za swoją porażkę życiową? I dlaczego?

od dłuższego czasu mi się świetnie układa ;P
ale myślę iż skreślenie z listy studentów jest do tej pory moją największa porażka.
straciłam masę kasy... a już dawno mogłam mieć licencjat - co nie znaczy, że lepszą pracę ;)


Wisienkowa, czy zmieniło się jakoś twoje podejście do życia, poglądy przez obecność na forum>?

#962 Wisienkowa

Wisienkowa

    HQ

  • Moderator
  • 4 761 postów

Napisano 30 maja 2013 - 13:21

Wisienkowa, czy zmieniło się jakoś twoje podejście do życia, poglądy przez obecność na forum>?

Na pewno się zmieniło. I to tak od początku patrząc to zmieniło się moje podejście i nastawienie do seksu, kiedyś byłam anty, ale jakoś tak zaczęłam myśleć czego chcę i wyszło na to, że zmieniłam pogląd na sprawę. W następnej kolejności rozświetliłyście mi kwestię dorosłego życia, pracy, utrzymywania się etc. Na razie mieszkam nadal w rodzinnym domu, ale też przemyślałam sobie kilka spraw dotyczących tego tematu. No i w końcu zauważyłyście, że ciągle narzekam na swojego faceta. Jest na co narzekać czasem, ale nie codziennie i bez przerwy. Głupota... I nie wiem czy się coś zmieniło na lepsze ogólnie, czy to Wasze gadanie mi pomogło, ale jakoś lepiej jest teraz u nas. Dzięki więc za wszystko ;) Nie brałam waszych rad i stwierdzeń za pewniki, po prostu myślałam nad tym po swojemu, a że opinie były bardzo różne to rozpatrywałam wszystko pod wieloma kątami ;)

Pytanie do Kala1702, co sądzisz o ograniczeniach w związku? Czy uważasz to za normalne gdy dziewczyna zabrania się patrzeć na inne swojemu facetowi, gdy chłopak zabrania dziewczynie spotkać się z kumplem, albo gdy on zabrania się jej spotykać z przyjaciółką? Jakie masz zdanie na ten temat? ;)

#963 Kala1702

Kala1702
  • Użytkownik
  • 2 113 postów

Napisano 05 czerwca 2013 - 19:55

Pytanie do Kala1702, co sądzisz o ograniczeniach w związku? Czy uważasz to za normalne gdy dziewczyna zabrania się patrzeć na inne swojemu facetowi, gdy chłopak zabrania dziewczynie spotkać się z kumplem, albo gdy on zabrania się jej spotykać z przyjaciółką? Jakie masz zdanie na ten temat? ;)


Dla mnie chore są ograniczenia tego typu. Gdy jest sytuacja, że chłopak obejrzał się za inną to nie oznacza zdrady czy czegoś w tym stylu. Taka jest natura człowieka. Ja też będąc w związku spoglądam na innych facetów, ba nawet mówię w prost, że przystojny (może nie koniecznie do Ł) Moim zdaniem nie jest to nic złego, a kłótnie z powodu spoglądania na inne osoby to dziecinne zagrywki. Idą tym tropem, to samo myślę na temat zabraniania spotykania się ze znajomymi. Związek opiera się na wzajemnym zaufaniu i szacunku. Nie powinno się odcinać drugiej połówki od znajomych bo nic dobrego z tego nie wychodzi, a są tylko żale i pretensje. Chyba, że jest np sytuacja, że chłopak nic nie robi tylko siedzi z kumplami a z dziewczyną widzi się raz na ruski rok. Niestety często spotykam pary które wzajemnie ograniczają się do maximum i ich związek robi się toksyczny...

Riia Wybierz kraj w którym chciałabyś mieszkać (nie Polska). Dlaczego właśnie wybrałabyś to państwo i co Ci się tam podoba ;-)
"...Nie każda sytuacja, która wydaje się być beznadziejna jest nią w rzeczywistości..."

#964 Riia

Riia
  • Użytkownik
  • 1 901 postów

Napisano 06 czerwca 2013 - 07:45

Riia Wybierz kraj w którym chciałabyś mieszkać (nie Polska). Dlaczego właśnie wybrałabyś to państwo i co Ci się tam podoba ;-)


Finlandia
Kraj moim zdaniem przepiękny, czysty, zielony (w lato :) ) Widoki nad jeziorami odbierają mowę, lasy bez śmieci, miasta bez papierków. Miasta zadbane, dość fajna architektura, chociaż może nie mają za wiele zabytków to widzę w tym plus: nie ma najazdu turystów, więc nie jest to kraj przeludniony.
Ponadto ludzie, uwielbiam ich mentalność. Niby chłodni i z dystansem, ale mili i pomocni. Mają ogromne poczucie humoru, co może dziwić, ale potrafią się śmiać z siebie. Jest tam mocne równouprawnienie i to mi się podoba.

I co jest świetne!!! Tam teściowa nigdy nie rządzi :)

Mogłabym tam mieszkać, bo mają dobry rząd, polityka służy ludziom. Dobrze rozwinięta służba zdrowia, pomoc socjalna, rewelacyjnie mają tam matki. No i kościół nie rządzi w państwie, jest wyraźny rozdział od polityki.

Oczywiście są i minusy, ale gdybym miała wybierać to myślę, że tam mogłabym mieszkać.


Olenka Jak bardzo jest ważny dla Ciebie wygląd, pieniądze i zawód faceta. Nie znasz jego charakteru.

Każdy z nas urodził się ateistą


#965 Olenka

Olenka

    Yeah!

  • Użytkownik
  • 8 138 postów

Napisano 17 czerwca 2013 - 09:48

Olenka Jak bardzo jest ważny dla Ciebie wygląd, pieniądze i zawód faceta. Nie znasz jego charakteru.

O ile pieniądze i zawód faceta nie są dla mnie ważne, a przynajmniej bardzo mało istotne, to wygląd jest dla mnie ważniejszy. Wiadomo, że na początku zauważamy czyjś wygląd, a dopiero potem go poznajemy ;-)
np. Ostatnio poznałam straaaaaasznie sympatycznego faceta, ale wygląd to totalnie nie mój typ :P Ale to też nie przekreśla go przecież z miejsca :)
Co do wyglądu to lubię jak facet o siebie dba, nosi schludne ciuchy, jest dobrze zbudowany :)



mloda co uważasz za swoją porażkę życiową? I dlaczego?
“We all have two lives. The second one starts when we realize that we only have one”

#966 mloda

mloda
  • Użytkownik
  • 7 695 postów

Napisano 17 czerwca 2013 - 14:01

mloda co uważasz za swoją porażkę życiową? I dlaczego?

całe moje życie to jedna wielka poraża <lol></span>
A tak poważnie, to nie było takiego wydarzenia które mogłabym określić "życiową porażką"- mogłabym napisać że pójście na studia, bo to nie przyczyniło się do znalezienia dobrej pracy, ale z drugiej strony poznałam świetnych ludzi- spędziłam najlepsze chwile w swoim życiu więc nie mogę tak powiedzieć.


Madzik

Czy myślisz że wiadomość o ciąży zmieniła twojego partnera w jakiś sposób? Jeśli tak, to jakie to są zmiany? :>

#967 Madzik :)

Madzik :)
  • Użytkownik
  • 6 096 postów

Napisano 19 czerwca 2013 - 17:21

Czy myślisz że wiadomość o ciąży zmieniła twojego partnera w jakiś sposób?

Hmm... wydaje mi się, że raczej nie.
Jedyne co się zmieniło w zachowaniu M. to to że wreszcie dał sobie przetłumaczyć, że nie możemy dłużej mieszkać po studencku i pomału, pomału zaczęliśmy remont i urządzanie mieszkanie - doczekałam się wreszcie łóżka, no jeszcze bez materaca, ale to już inna historia :-P kuchnia sie tworzy, przed nami malowanie, projektowanie szafy i zakup kanapy. Myślę, że gdyby nie ciąża, to dalej by wszystko stało w miejscu ;-)

Pytanie do halynki

Czy jest coś w Twoim życiu osobistym, co chcialabyś zmienić?

#968 halynka

halynka

    mamuśka

  • Użytkownik
  • 5 652 postów

Napisano 19 czerwca 2013 - 18:49

Czy jest coś w Twoim życiu osobistym, co chcialabyś zmienić?


W tym momencie raczej nie ma nic takiego. Zawsze marzyłam o założeniu rodziny, a to się właśnie dzieje. Mimo, że ciąża póki co daje mi trochę w kość to jest nie niewątpliwie radosny czas. Widzę, że M. też jest zadowolony i stara się dla NAS jak może. Niczego więcej mi nie potrzeba. A patrząc w dalszą przyszłość chciałabym wziąć ślub i mieszkać już bez teściów, ale na pewno nie teraz.

Pytanie kieruje do Aspirynki
Jak myślisz jak (i czy w ogóle) zmieni się Twoje/wasze życie po ślubie? Czy wpłynie to na stosunki między wami, spotkania z innymi, światopogląd?

201401111762.png

km5skrhmtofzztsl.png

 

 

 


#969 Aspirynkaaa

Aspirynkaaa

    I do!

  • Użytkownik
  • 3 557 postów

Napisano 19 czerwca 2013 - 20:22

Akurat u mnie te zmiany będą wiązały się z wieloma czynnikami: ślub, magisterka, szukanie pracy, zmiana miejsca zamieszkania. Taka mała rewolucja szykuje się w życiu, dlatego trudno powiedzieć, czy to akurat przez ślub zmieni się najwięcej. ;-)
Planujemy przez pierwszy rok zostać w naszym studenckim mieszkaniu, a potem wyprowadzka na wieś prawdopodobnie. Od zawsze mówiłam, że moje "miejsce" jest na wsi, ale jednak przez te kilka studenckich lat przywykłam do miasta i wiem, że może to być dla mnie ciężkie. Będę musiała się od nowa przyzwyczaić.
No i kredyt...to też za rok. Podobno kredyt wiąże ludzi bardziej niż ślub i dziecko. :roll:
Ale też urządzanie naszego domu. Jakoś nie mogę się doczekać tych słów "nasz dom" i "nasza rodzna". :-D
Będzie też szukanie pracy w zawodzie. Pewnie ruszy program dziecko, więc zmieni się mnóstwo, chociaż do końca nie jestem w stanie określić w jaki sposób. ;-)

Czy wpłynie to na stosunki między wami

Troszeczkę chyba tak. Jakby nie patrzeć teraz byłoby mi łatwiej się spakować i powiedzieć "do widzenia" niż kiedy będę mężatką.
Dla mnie ślub jest też taką przysięgą odpowiedzialności za drugiego człowieka. Zdaję sobie sprawę, że już zawsze będzie obecny w moim życiu. Nawet po rozwodzie ( oby nie!) będzie moją rodziną, byłym ale jednak mężem. Czasami mnie to trochę przeraża. ;-) Ale bardziej niż przeraża, to jednak pragnę tego.

spotkania z innymi

Tutaj znowu trochę wkrada mi się ta odpowiedzialność za kogoś. Uważam, że ślub jest wejściem do rodziny męża. I znowu- chcę być częścią tej rodziny, nie chcę mówić "ciocia Brzydkiego", tylko "ciocia Dorota". I zawsze będzie dla mnie ciocią, a teściowa kimś, kto może oczekiwać mojego wsparcia pomocy, niezależnie od tego, jak potoczy się nasze małżeństwo. :->
Jeśli chodzi o znajomych, to zmiany przewiduję raczej nie związane ze ślubem. Pewnie największym ograniczeniem będzie pojawienie się małego człowieka. Trochę też wyprowadzka z miasta. Ale damy radę. :-D

światopogląd


Eee...yyy...chyba nie. ;-)

Podsumowując: główne zmiany, jakie przewiduję, to te związane z nieodwracalnością decyzji. Teraz mogę wszystko zmienić, jestem panią swoich decyzji, a jeśli biorę w nich pod uwagę nas dwoje, to dlatego, że tego chcę. Potem to już obojętne, czy będę chciała, czy też nie, zawsze będziemy "my".

Nad pytaniem pomyślę, wieczorem coś napiszę. :-)

[ Dodano: 2013-06-19, 21:47 ]
smoczkowa, pytanie do Ciebie!
Opowiesz nam o swoich najfajniejszych wspomnieniach, dobrych chwilach? Powspominaj chwilę. Poproszę minimum 3. ;-)

-Mamusiu, czy miałaś kiedyś marzenie?

-Miałam, idzie teraz koło mnie i trzyma mnie za rękę! dzieci139.gifdzieci139.gif


#970 smoczkowa

smoczkowa
  • Użytkownik
  • 645 postów
  • LokalizacjaMiasto :D
  • Wzrost:156
  • Włosy:ciemne
  • Stan:wydana za mąż :)
  • Partner:M...
  • Nastrój:Neutralna
  • Odznaczenia:
    Odznaczenia użytkownika

Napisano 19 czerwca 2013 - 21:09

jakos nie moze mi sie nic fajne przypomiec :/

-zycie jak nie było T miałam prace raz lepsza raz gorsza ale wasze była miałam czas dla siebie mogła sobie pozwolic na zycie towarzyskie a nie z zegarkiem w reku i pieluchami po pacha.

-bylo pare chwil szczesliwych z M tuz przed ciazo a zaraz po zareczynach bylo milo a tak naprawde nie pamieta nic szczegolnego co bym miala z usmiechem na twarzy wspominac. Zycie i terazniejsze sprawy wykasowały wszystko co miłe .

-no i nabardziej napawa mnie szczesciem praca dorywcza mogła bym tam codziennie chodzic nawet po 12 h bez jedzienia :oops:
tam odpoczywam chodz nie usiada ale nie mysle o domu i co w nim sie dzieje <bezradny></span>

Odpowiedz chyba nie na temat. Ale dzis inaczej nie umiem. :roll:

pytania do Aniusia

Czy rodzac dziecko po 30 jest sie bardziej na nim skupione jak bys miala cofnac czas ale zachowac swojego meza urodzila bys w wieku 21 lat?

Love Love Love


#971 Aniusia

Aniusia

    Aniusia

  • Użytkownik
  • 568 postów

Napisano 21 czerwca 2013 - 13:55

Czy rodzac dziecko po 30 jest sie bardziej na nim skupione jak bys miala cofnac czas ale zachowac swojego meza urodzila bys w wieku 21 lat?

moze tak jesli chodzi o pierwsza część pytania....chyba taka matka po 30stce to jest bardziej świadomo co mogło by sie stac dziecku gdyby..i sie trzęsie nad nim i chucha i dmucha, żeby było tylko wszystko ok.....kosztem siebie bo takie zachowanie to az niezdrowe..chyba, że to zależy od charakteru kobiety....mi nie miał kto pokazac jak sie berbeciem zając wiec tu chyle czoła ku netowi i bejbikowi bo duzo sie dowiedziałam w sensie co trzeba kupic na co zwrócic uwage itp....nie było mamy która by powiedziała to normalne ze dziecko jest takie a nie inne... inaczej jest jak babcia pomaga, moze sie zająć zeby odciązyć i złapac oddech...ja jestem szurnieta i poswiecam sie calkowicie i mam tylko nadziej ze to moje poswiecenie teraz sprawi ze jak bede stara i niedolęzna to moje dziecko tez troche mi sie poswieci....bynajmniej tak bede sie starała go wychować :mrgreen:

jesli chodzi o druga częśc pytania.....gdyby cofnąć czas ....powiem tak wyszlam za mąż w wieku 34lat....i to nie dlatego, że sie tak zakochałam i zapragnełam dzieci tylko jestem chora na endometrioze i lekarz zawsze mi kazał sie spieszyc bo pózniej moze byc problem z posiadaniem potomstwa....wczesniej nawet do głowy by mi nie przyszło a juz napewno nie w wieku 21 lat zeby z własnej nie przymuszonej woli rodzic dzieci...biorąc pod uwage jakie to obowiazki, jaki stres, jaki strach i jakie poswięcenie.......
inaczej jest gdy mieszka sie z rodzicami bo zawsze babcia pomoże- np. moja bratowa nie odczuwa do tej pory ze ma dzieci :shock: moze wyjsc kiedy chce, moga isc na sylwestra, wesele ja nie mogę bo nikt z moim nie zostanie na noc co ja marze na noc na dzień nikt z rodziny z nim nie zostanie <bezradny></span> nawet niania z nim nie zostanie dłuzej niz 4h w dzień :-/


i rozwine twoje pytanie albo sie rozmarze :lol: gdyby mozna było cofnąć tak daleko czas...ani męża ani dzieci.....i nie dlatego ze jestem egoistką lubie buty, pełna szafe ciuchów i gdzies wyjść do ludzi, wypic martini, zatańczyc na stole, pospiewać...ale dlatego, że chyba nie nadaje sie ani do roli matki ani do roli żony <bezradny></span> takie mam wrażenie porównując siebie z innymi babolami zamężnymi i posiadającymi dzieci.......albo tak graja ze sa szczęśliwe ze siedzą w domu przebieraja kupy, gotuja zupy, nie spią nocami, usługuja mężowi (mąż do kolezanki idz mi zrób kanapke..ona- juz ide :shock: chociaz zarobiona cały dzień bo praca i dzieci :shock: ) no ja na takim etapie mojego zycia na chwile przed 40stką z małym dzieckiem...no nie znajduje tu szczęścia.....jedyny mój cel..dziecko odchowac i wrocic do starych nawyków i przyzwyczajeń..no i przespac całą noc..bo jak do tej pory sie nie udało :-? :roll:

pytanie do inqi
biorąc pod uwagę doświadczenia z poprzedniego związku jestes bardziej ostrożna i wyczulona na zdrade...tzn dopuszczasz do siebie myśl ze sytuacja może sie powtórzyć i patrzysz obecnemu partnerowi bardziej,,na ręce,,?????
Dołączona grafika

#972 inqaa

inqaa
  • Moderator
  • 5 515 postów

Napisano 21 czerwca 2013 - 19:44

biorąc pod uwagę doświadczenia z poprzedniego związku jestes bardziej ostrożna i wyczulona na zdrade...tzn dopuszczasz do siebie myśl ze sytuacja może sie powtórzyć i patrzysz obecnemu partnerowi bardziej,,na ręce,,?????


Odpowiem tak. Rzeczywiście, poprzedni związek nauczył mnie dość dużo. Mimo, że to była moja pierwsza miłość to traktowałam ją bardzo poważnie. Dlatego gdy zaczęło nam się psuć a potem dowiedziałam się że od paru miesięcy jestem zdradzana z naszą w sumie wspólną znajomą to zrobiło mi się słabo. Wszystko potoczyło się szybko, rozstanie i w ogóle. Pytałam się siebie dlaczego niczego nie zauważyłam? A może nie chciałam zauważać? Tak właśnie było, K był cudowny, K był świetny, bla bla bla ;-) Nie widziałam w nim wad.

Potem pojawił się obecny K, czy stałam się bardziej ostrożna? Na pewno. Teraz już takie rzeczy jakie były przedtem by nie uszły.
Ale nie mogę też generalizować, że wszyscy faceci są tacy sami, bo ten K różni się od poprzedniego tak, że aż sama jestem zdziwiona, że obaj mi się podobali choć są tak różni ;-)
Mój K ma inny wzór w rodzinie, u niego tata jest wiernym mężem i dobrym ojcem. Były niestety takiego wzoru nie miał, jego ojciec sam zdradził jego matkę a teraz zdradza swoją obecną żonę i nie uważa to za nic zlego, to chyba już mają w genach <bezradny></span>

Nawet jakbym chciała podejrzewać mojego K o zdradę to kurczę jak? Skoro on 100 % wolnego czasu spędza ze mną gdy tylko może, nie chodzi na jakieś podejrzane spotkania, nie ma nachalnych koleżanek :-> Ale jeżeli kiedykolwiek nabrałabym podejrzeń - bez wahania zaczęłabym go bardziej kontrolować a może nawet i sprawdzać jego ruchy, chyba jestem bardziej wyczulona. Na razie na szczęście nie ma takiej potrzeby :->

nie(d)oceniona Jakie doświadczenia wyniosłaś z poprzedniego związku, co Cię on nauczył, a może do czegoś byś wróciła?

Keep calm and become a doctor <serducho> // Mission completed <tanczy7>

 

 


#973 nie(d)oceniona

nie(d)oceniona
  • Zarządca
  • 10 527 postów

Napisano 21 czerwca 2013 - 19:54

Jedyne do czego bym wróciła to sobotnie ploty z moją kumpelą. Bo mi ich brakuje. ;-)
Czy mnie czegoś nauczył? Nie wiem, może... Na pewno. Podchodze do niego na zasadzie "było miło". Może nie zawsze, ale kilka fajnych wspomnień zostało. Skończyło sie. I dobrze, bo dzięki temu mogłam trafić na cudownego faceta, którego na pewno nie poznałabym gdyby poprzedni związek sie nie skończył ;-) . A nawet jeśli, to nie potoczyłoby się to tak jak się potoczyło, bo jednak z natury jestem monogamistką i będąc w związku sama sobie dużo ograniczeń nakładam. Więc byłoby grzecznie "cześć/cześć, pa/pa".
Co nie zmienia faktu, że życzę D. jak najlepiej, niech sobie dorośnie w końcu przy innej i niech mu sie wiedzie. Moze kiedyś jeszcze będziemy potrafili normalnie pogadać.


Marcys wymień 3 rzeczy (nie ludzi) które chciałabyś mieć pod ręką na wakacjach w tropikach. Mogą być i na bezludnej wyspie :P

*Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów bez podawania przyczyny. 


#974 marcys

marcys
  • Użytkownik
  • 688 postów

Napisano 21 czerwca 2013 - 21:01

1. wygodne buty, co bym mogła sobie pochodzić, pozwiedzać i nacieszyć oczy pięknymi widokami,
2. aparat fotograficzny, żeby zachować wszystkie najwspanialsze chwile,
3. krem z mocnym filtrem, żeby wrócić z opalenizną a nie rakiem skóry :P

Powyższe odpowiedzi dotyczą wakacji w tropikach :)

Pytanie do AgnieszkaT czy twój ślub był twoim wymarzonym dniem i wszystko poszło po twojej myśli czy nie obyło się bez jakichś wpadek :)

fMCSp1.png
"Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono."


#975 AgnieszkaT

AgnieszkaT
  • Użytkownik
  • 3 547 postów

Napisano 23 czerwca 2013 - 04:26

Czy był wymarzonym dniem? Oj TAK!! :mrgreen:

Mieliśmy dużo czasu do przygotowania bo ponad 1,5 roku więc wszystko było. A jedyny minus był taki, że mieszkaliśmy w 1 mieście a ślub braliśmy w moim rodzinnym (coś ok. 120 km dalej) więc kilka razy w miesiącu kursowaliśmy w obie strony. Bardzo pomogli nam moi rodzice bo byli na miejscu. Za to rodzice G. pomagali i załatwiali u siebie ( następne 120 km ale w drugą stronę )

Patrząc teraz po latach to nic bym nie zmieniła. Ślubu udzielił nam mój kolega (z którym byłam na studniówce), zespół sprawdził się wyśmienicie, goście dopisali, my się wybawiliśmy … a nie, dobra nie pojadłam!!! Bo co usiadłam aby coś przekąsić to zaraz brali mnie na parkiet. :mrgreen:

Czy były jakieś wpadki?
Oprócz kelnera, którem upadła taca z kieliszkami i szampanem to chyba nie ale to i tak było na szczęście. :mrgreen:

Czasami się śmiejemy z G., że powinniśmy się rozwieść i ponownie wziąć ślub bo było tak fajnie.

Pytanie do elizabeth
Planują nakręcić o Tobie film. Kto miałby Ciebie zagrać i dlaczego akurat ona? Nie ma ograniczeń co do aktorek :mrgreen:

#976 Torii1988

Torii1988
  • Zbanowani
  • 8 196 postów

Napisano 27 sierpnia 2013 - 09:40

elizabeth 2 miesiące już minęły :-P

#977 elizabeth

elizabeth

    lady

  • Użytkownik
  • 7 114 postów

Napisano 27 sierpnia 2013 - 20:14

elizabeth 2 miesiące już minęły :-P

nie miałam pomysłu, mimo że myślałam o tym długo :P

Pytanie do elizabeth
Planują nakręcić o Tobie film. Kto miałby Ciebie zagrać i dlaczego akurat ona? Nie ma ograniczeń co do aktorek :mrgreen:

Emma Watson.
Pod pewnymi względami jestem podobna do granej przez nią Hermiony :P wiem więc, że umiała by mnie zagrac. Z wyglądu też by uszła jako ja, ale z długimi włosami.
Kilka osób mówi do mnie Hermiona, więc coś w tym musi być :)

karatetyka
, jaka wartosć jest dla Ciebie najważniejsza w życiu? ;-)

<serducho>
Nie mówmy o zmartwieniach,to nie jest dobry temat

są z nami zawsze, chcesz czy nie.

Pomówmy o nas samych, uczyńmy wielkie plany

być może kiedyś spełnią się?

Gdy już zdobędę mnóstwo pieniędzy

w najbliższym niebie, kupię ci księżyc!
 

65vqegz2wjpc3llf.png

 


#978 karatetyka

karatetyka
  • Użytkownik
  • 5 629 postów

Napisano 17 września 2013 - 18:21

jaka wartosć jest dla Ciebie najważniejsza w życiu?

Taka naj najważniejsza to chyba wierność - dla mnie największa podstawa zaufania. Jeśli chodzi o związek nie chodzi mi tylko o wierność pod względem fizycznym, ale też o to, że będąc z kimś mogę być spokojna o to, że nie zrobi niczego za moimi plecami czy przeciwko mnie. Odnosi się to też i do znajomych, i do przyjaciół, i rodziny.
Zawsze we wszystko angażuję się bardzo mocno, wierność i uczciwość to dla mnie sprawy najważniejsze, dlatego zdrada to automatycznie koniec związku i koniec znajomości, bo po takim czymś jest mi cholernie ciężko zaufać ponownie. Raz kiedyś miałam do czynienia z czymś, co można nazwać brakiem wierności ze strony osoby, którą zwykłam była nazywać przyjaciółką. Bolało bardzo i mimo nieudolnych prób wyjaśnień i zapewnień, prób zmiany mojego nastawienia i tłumaczenia sobie, że każdy popełnia błędy, mojego nastawienia nie potrafiłam już zmienić, a znajomość rozeszła się i rozmyła w końcu.
Jakiejkolwiek zdrady w związku na szczęście jeszcze nigdy nie przeżyłam i mam nadzieję, że nie będzie mi to dane. Ja sama po prostu nie wyobrażam sobie postąpić w ten sposób.

magdaaaaa, co uważasz za swój największy sukces? :-)

#979 magdaaaaa

magdaaaaa

    ..lekko próżna flirciara..

  • Użytkownik
  • 23 947 postów

Napisano 17 września 2013 - 19:02

magdaaaaa, co uważasz za swój największy sukces?

bedzie banalnie : jak do tej pory to ocene 6 na ustnej maturze z jezyka polskiego :-P :-P ciesze sie ze studia zrobilam , ze nawet fajny wynik , ze mam tyle wspomniej , ale ta ocena z matury to byla taka radość , pamietam ze chyba nic mnie tak nie cieszylo w zyciu dotychczas jak wlasnie to ;-)


nie(d)ocenionagdyby dzis twoj facet ci sie oswiadcyl i powiedziała ze jak najszybciej chce z toba ślub to zgodzilabys sie , czy kazałabyś mu wyluzowac , ze za wczesnie, albo ze wolisz wolny zwiazek albo coś ???

czemu mi dałeś wiarę w cud

a potem odebrałaś wszystko
 


#980 nie(d)oceniona

nie(d)oceniona
  • Zarządca
  • 10 527 postów

Napisano 23 września 2013 - 18:05

magdaaaaa, gupie pytanie, bo nie wiem co odpowiedzieć :P

Uważam, że pobieranie sie przy tak krótkim stażu jest głupotą, bo mogę myśleć, że przecież będzie idealnie, że nam się przecież świetnie układa, że to ten jedyny i tak dalej, ale na ile można poznać człowieka po kilku miesiącach znajomości? Wszystko powoli i po kolei, najpierw wspólne mieszkanie, poznanie się, dotarcie na wszystkich płaszczyznach, później, jak oboje dojdziemy do tego, że tak, to nasz czas, można zacząć myśleć o małżeństwie. Tak samo byłoby w przypadku wpadki. Branie ślubu, bo pojawiło sie dziecko uważam za... nierozsądne?, na siłę?, pod publiczkę?

Więc stanowczo usłyszałby wyluzuj i róbmy po kolei i na spokojnie ;-)

Melodia, niejedna osoba zauważyła, że Twoje posty w pogaduchach to w 90% marudzenie... Więc, żeby to odwrócić przynajmniej na chwilę... Poza weselem, oświadczynami, informacją o dziecku... Wymień 5 chwil, które zostały Ci w pamięci jako te, w których byłaś szczęśliwa, w których czułaś dumę, radość, że coś wyszło tak jak chciałaś.... w których byłaś po prostu zadowolona z życia.

*Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów bez podawania przyczyny. 






Podobne tematy Collapse

  Temat Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych