Pamiętam ją z postów o tym, że się boi, że ma złe przeczucia, że chciałaby, żeby to już się skończyło. Chciała vbac, ale w moim odczuciu wcale nie fanatycznie... W Uwadze zarzucają lekarzom, ze lekceważyli przez tydzień złe wyniki ktg i tego faktycznie nie potrafię zrozumieć. Ale zarzucają też, że podczas porodu była odpinania od ktg. Tak szczerze.. Wy nie byłyście? Ja stan po CC, pompa z oksytocyną, a jednak byłam wdzięczna położnej, że podeszła do mnie jak do człowieka i czasami mnie odpięła, żebym weszła pod prysznic, przeszła się, czy poszła do toalety. Oczywiście na krótkie chwile, ale może w tamtym szpitalu też odpinali tylko czasami? Tego nie wiemy, a wszyscy wydają wyroki.
Na tej grupie na FB też nie było nagonki. Wiem, bo wszystkie komentarze czytałam. Nie fair wydaje mi się wyciąganie pojedynczych wypowiedzi z kontekstu. Dziewczyny (wszystkie po cesarkach, bo takie zrzesza grupa!!!) bardzo kibicowały, ale nic poza tym. To jest chyba jedyna grupa na FB, gdzie nigdy nie przeczytasz o wydobyciach i innych podobnych głupotach. A dlaczego? Dlatego, że każda z grupy przeszła cesarkę i każda wie, jak to boli.
Ja bym obwiniała każdego po trochu. Naszą mentalność - jednak w Polsce kobieta, która nie urodziła sn, która nie kp, itp. jest oceniana na każdym kroku. Wiem to po sobie. Mnie w tym momencie to już totalnie nie rusza, ale jeśli ktoś tego nie przepracuje, to zostaje to w nim na długo. Lekarzy - bo może za bardzo chcieli pomóc, widzieli determinację kobiety, uwierzyli, że to może się udać i tu popełnili błąd. Grupę na FB - bo może ktoś mógł tupnąc nogą i napisać 'rób CC, to nie jest warte!'. Kobietę - bo może gdyby nie poprzednia cesarka i trauma z nią związana, to szybciej by się domagała cięcia.
To straszna tragedia. Od sierpnia nie ma dnia, żebym patrząc na moje dziewczynki, nie myślała o Kasi i jej córeczkach.
- inqaa lubi to




Kobieta
