Ojej taka dyskusja, a mnie nie było
Szczerze? To też z dzieciństwa pamiętam to obgadywanie kto jak się ubrał do kościoła. Tak jakby ubiór miał coś wspólnego z wiarą. I o ile faktycznie rozumiem, że mini niezakrywająca tyłka czy wystające prawie cycki są nie na miejscu (aczkolwiek ja krytykuję taki ubiór wszędzie) to dżinsy i koszulka? Matko bez przesady.
ViolaJeśli Ty czujesz potrzebę chodzenia jak zakonnica bo wtedy oddajesz szacunek to proszę bardzo, ale w sumie nie masz prawa mówić, że zwykłe spodnie są nie na miejscu, bo raczej Jezus do Ciebie nie przyszedł i nie powiedział, że taki strój jest zły.
Być może ktoś w dresach w kościele jest głębszej wiary niż Ty - tego nie wiesz. Niestety ludzie często skupiają się nie na tym co trzeba. Chodzenie codziennie do kościoła nie czyni człowieka lepszej wiary od tego który chodzi raz w tygodniu i w dżinsach.
Napisałaś, że to spotkanie z Jezusem, ale chyba zapomniałaś, że Jezus nie lubił przepychu w świątyniach ani w ludziach. Rozmawiał ponoć z każdym i oceniał po wyglądzie. Co o odmówienia komunii nie będę się wypowiadać bo to żaden ksiądz dla mnie jeśli tak zrobił. Ale pewnie chciał zapunktować u starych moherów.
Co do pogrzebu. Moja przyjaciółka na pogrzebie swojej mamy była w czerwonej sukience. I co? Nie kochała jej? Nie cierpiała że ją straciła? Czytając Ciebie mogę twierdzić, że tak uważasz, bo się źle ubrała. A pojęcia nie masz co ona myślała i czemu sukienka była czerwona.
I przepraszam viola ale jak ktoś chce to ma spotkanie z Jezusem kiedy chce, nie musi iść do kościoła z kościelnej garsonce. A jeśli byłabyś w domu w dresach i nagle objawił Ci się Jezus to byś z nim nie pogadała bo jesteś nieodpowiednio ubrana?
I ubawiłam się tekste3m, że kobieta ma być kobietą a nie zakałdać spodnie i się upodabniać do faceta. Widać dla Ciebie bardziej liczy się to co na zewnątrz niż wewnątrz.