Chociaż pamiętam jedną z moich pierwszych wizyt u ginekologa jak trafiłam nie na swojego, a na zastępstwo...wchodzę, a tam...młody bóg po prostu
Przystojniak jakich mało, zdębiałam i nie skorzystałam z wizyty
Facet zdziwiony, pyta dlaczego, ja się najpierw zaczęłam wykręcać, a potem po prostu powiedziałam, że sorry, ale jest w moim typie i na kawę się mogę z nim umówić, ale zbadać się nie dam


















