Napisano 04 października 2007 - 19:20
TAk sobie siedze i myśle... nasunął mi się pewnien temat.. nie znalazłam jako takiego na forum więc rozwijam. Znam pewien przypadek.. mianowicie moja przyjaciółka jest z chłopakiem chorym na białaczke... nie wiadomo ile jeszcze Maciek pociągnie..

a mimo tego biora ślub i planują wspólne życie... podziwiam ją.. prawdziwa miłość. Mam takie zapytanie, czy mimo ciężkiej choroby bądź inwalidztwa czy dałybyście rade być ze swoją miłością??
Czasem sama sobie tak myślałam... i to naprawde pytanie na które ciężko odpowiedzieć. Kocham mojego D z całych sił, i byłabym z nim nadal mimo wszystko!! wiem że moge tak pisac teraz ale pewnie byłoby mi ciężko jakby owy przypadek się trafił (BOŻĘ CHROŃ) . Byłabym z taka osobą, wspierałabym ją, chociaż sama pewnie bym się bała każdego kolejnego dnia.. co wy dziewczytnki myślicie na ten temat...
Mam nadzieje że nie głupi dałam temat...jakos mi się tak nasunął..
Mówią że jeśli rodzi się człowiek, - z Nieba spada dusza. Rozpada się na dwie części, Jedna trafia do kobiety, druga do mężczyzny... Natomiast całe życie polega na odnalezieniu tej drugiej połowy, połowy swej duszy.... połowy samego siebie...