Martyna ma dziecko, chyba jakiegoś faceta/męża też ... a jednak co jakiś czas słychać o jej kolejnej wyprawie. Według większości życie rodzinne i podejmowanie nie zawsze bezpiecznych podróży często kłóci się ze sobą ... kwestia nie spędzania świąt z rodziną, zresztą innych ważnych uroczystośći też, ryzykowanie własnego życia i zdrowia ...
A ja Wojciechowską rozumiem ... gdybym mogła - bardzo chętnie zamieniła bym moje obecne życie na takie które ona prowadzi - pełne wrażeń, adrenaliny ... takie inne ... ja mam wrażenie że dopiero podróżując nie tracę nic z życia, że czerpie z niego tyle ile mogę - uczę się innych - ludzi, zwyczajów. wiem że to jest uzależniające, zwłaszcza jeżeli staje się twoim sposobem na przeżycie, twoją pracą. wiem że mając taką pasję, wrócić do normalności jest strasznie trudno ... no i sama boję się tego. tego że bede musiała kiedyś zrezygnować z mojego wariactwa na rzecz rodziny, jakiegoś faceta, na rzecz "normalności". wiem że będą tacy którzy krzywo na mnie spojrzą - bo przecież rodzina to priorytet ... ale nie dla mnie, wg mnie priorytetem powinno być spełnianie samego siebie, podążanie tą ścieżką którą się samemu wybrało ...
i to są powody dla których Wojciechowska jest dla mnie swojego rodzaju autorytetem ... a pawlikowska? z jej odwagą do zagłębiania się w coraz to dziksze miejsca?
jak myślicie ... mam rację? czy już mnie całkiem pokręciło


















