A ze sprzedażą biżuterii nie jest też tak różowo, bo u jubilera będą grosze.
No chyba nie do końca tak jest, moja przyjaciółka przetopiła na obrączki ślubne właśnie złoto, które dostała na chrzciny+ jakiś porwany łańcuszek i kolczyki, które przestały jej się podobać. Za obrączki nic nie zapłacili, a jubiler zwrócił im jeszcze 250 zł. Poza tym jeśli dostało się coś w prezencie, czyli nie poniosło się kosztów zakupu, to przecież tak czy siak nie straci się na sprzedaży

Każdy ma oczywiście swój punk widzenia.. Ja wolałabym ,żeby moje dziecko dostało pieniądze lub właśnie biżuterię, zamiast kolejnych kurzołapów lub zabawek, którymi pobawi się chwile, a potem i tak wylądują na strychu. Ostatecznie z chrzcinami jest teraz już trochę tak jak ze ślubami- większość rodziców preferuje pieniążki, więc niedługo nie będzie problemów co kupić.
Byłam dzisiaj w Tesco i nie mogłam się oprzeć- kupiłam pajacyki, były w 2-paku- wrzucimy do torebki z pamiątką.