u mnie bardziej przewazał chyba strach o dziecko niz sam porod. Oczywiscie nie bede pisac ze jaka to ja bylam wyluzowana i nie myslalam czy dam rade, jak to jest, i ze nie balam sie.Strach też jest i to wielki na pewno,
Plus byl taki ze byl maz - cudowny czlowiek ktory dal mi wsparcie, siłe, otuche, zajal sie mna, pomagal poloznym, i pierwszy mial maluszka na raczkach
polozne tez fajne. Mile , ale kiedy trzeba - daly kopa.Bo mna czasem trzeba potrzasnac
Sala ( do porodu rodzinnego )super ! zupelnie inna, lepsza, ladniejsza niz ta ogolna.
Ja wogole polecam rodzinne porody. Oczywiscie..nic na sile.


















