Skocz do zawartości

Babskiswiat.net używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem

Mahjong
Opis: Nieśmiertelna gra. Mahjong html5 online.

2048
Opis: Hit 2014. Prosta, logiczna i niezwykle wciągająca gra 2048.


Saper
Opis: Saper - kto nie zna tej gry...

Zdjęcie

Poród


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
648 odpowiedzi w tym temacie

#461 smoczkowa

smoczkowa
  • Użytkownik
  • 645 postów
  • LokalizacjaMiasto :D
  • Wzrost:156
  • Włosy:ciemne
  • Stan:wydana za mąż :)
  • Partner:M...
  • Nastrój:Neutralna
  • Odznaczenia:
    Odznaczenia użytkownika

Napisano 21 października 2013 - 20:34

oj tak bol przy badaniu na porodówce bezcenny <ookk> 

Masaż szyjki bezcenny <ookk>

 

Ja teraz znow sie zaczełam bać porodu :/ M gada zeby łatwić cesarkie , teściowa aby spróbować naturalnie ja sama nie wiem...

Wiem ,że ból jest okrutny , ale po T szybko zapomiałam i skurczach i wszystkich doligliwościach.


Love Love Love


#462 Jula

Jula
  • Użytkownik
  • 1 273 postów

Napisano 21 października 2013 - 21:10

Dobra to opisuję swój poród  :lol:

 

Termin miałam na 29 maja. Chyba z dwa dni przed terminem kilka razy dziennie miałam takie mini skurcze, którymi się nie przejmowałam za bardzo. W dzień wyznaczonego terminu zabrałam się za mega porządku w mieszkaniu. Wieczorem straciłam już całkiem nadzieję, że cokolwiek się ruszy. Wzięłam gorącą kąpiel, najgorętszą w moim dotychczasowym życiu  :lol: Chyba z pół godziny po tym jak wyszłam z wanny zaczęły się skurczę. Najpierw co 8-7 minut więc je olałam i położyłam się do łóżka. Chyba około północy skurcze były już co 4 minuty, wtedy myślałam że bardzo bolesne, co potem okazało się nieprawdą  :lol: Obudziłam chłopa, który spał wykończony po pracy i stwierdziłam, że się zaczęło, ale jeszcze poczekamy na rozwój sytuacji w domu. D. spał dalej  <omg23>  Wróciłam do łóżka i czekałam dalej, chyba po pół godziny stwierdziłam, że zapakuję torbę do szpitala, co stała praktycznie pusta. Zapakowałam, obudziłam chłopa i zapakowaliśmy się w auto. Byłam przerażona, ale chyba mniej niż D., który był blady jak ściana. Podjechaliśmy do szpitala, do którego mieliśmy niecałe 5 minut drogi. Na izbie oczywiście wszystkie formalności, a skurczę co 4-3 minuty już miałam. Pielęgniarka zaprowadziła nas na porodówkę i tam padło wielkie pytanie - "Kochanie wchodzisz ze mną, czy wracasz do domu ?" no i wrócił do domu, ale miałam po niego zadzwonić jak będą parte (jaaaaaaasne, chyba by umarł ze stresu  <H> ). Wsunęłam koszulę, położyłam się na łóżku, podpięli mi ktg i czekałam. Przy badaniu okazało się, że miałam 5 cm rozwarcia.  Było około 2 w nocy już, przyszła pani doktor, która stwierdziła, że jeżeli jeszcze nie odeszły mi wody to ona mi przebije pęcherz. Wteedy to dopiero były skurczę, rozwarcie postępowało dość szybko. Przynajmniej w moim mniemaniu. Pod koniec były już nie do zniesienia dla mnie. Chodziłam, skakałam, kucałam, a położna masowała mi plecy. Dostałam jakąś kroplówkę, rozkurczową czy coś, która mi pomogła tylko na jakieś pół godzinki. Zrobiło mi się mega błogo i nawet przysnęłam na chwilę <leze12>  Kiedy miałam już pełne rozwarcie i mogłabym już rodzić to się okazało, że mała nie chcę zejść niżej i była nadal wysoko. Położna kazała mi się położyć na boku i z nogą uniesioną wysoko przeć. 

Bóle parte to był dla mnie koszmar ! Straszny ból i jeszcze raz straszny. Myślałam, że mi się normalnie rozrywa wszystko i nie wiedziałam za bardzo co jest grane, panikowałam ile wlezie, co mi nie pomagało. Parłam przeszło godzinę. Byłam wykończona już i błagałam, żeby wyciągnęły ze mnie to dziecko bo ja sama nie dam rady. Panika totalna  <zebol1> Pod sam koniec położyłam się na plecy, dwie położne przytrzymywały mi nogi, jedna przyciskała mi głowę do klatki piersiowej a lekarka mi zaglądała w krocze. W skurczu mnie znieczuliła i w następnym nacięła. W końcu po godzinie i 5 minutach parcie Młoda pojawiła się na świecie. Dokładnie 7 godzin i 5 minut po pierwszych poważniejszych skurczach. Ninka urodziła się 30 maja o godzinie 7:05. Ważyła 3530 g i mierzyła 53 cm i dostała same 10. Była śliczna, różowa i miała piękne czarne włoski  <lovfl1>

Pani doktor położyła mi ją na piersiach, a po chwili już ją zabrali. Kolejne znieczulenie i mnie zeszyła. Poleżałam godzinkę na sali porodowej na łóżku i potem pojechałam na salę. 

Po D. nie zadzwoniłam przy partych, zadzwoniłam do niego jak już urodziłam. Wiedziałam, że nie chcę być. Było mi przykro, ale nie chciałam go zmuszać. Nie mam do niego o to żalu, chociaż nie powiem, że było mi przykro, kiedy ze mną nie wszedł ale wtedy już wiedziałam, że się nie odważy. Dałam radę sama. 

Chyba około 11, przyszedł do mnie na salę i przywieźli nam córeczkę. Cudowne uczucie, którego nigdy nie zapomnę. Najbardziej mi utkwiła w pamięci jego mina, kiedy ją pierwszy raz zobaczył. Byłam taka wzruszona, że myślała, że się poryczę ze szczęścia. 

 

30 października kończy 5 miesięcy i jest najpiękniejsza i najwspanialsza  <tanczy7>


er3mjw4zst9mivdb.png


#463 Madź

Madź

    heksa

  • Użytkownik
  • 4 069 postów

Napisano 22 października 2013 - 00:00

To jest bolesne? pierwsze słyszę o czymś takim. Mnie nigdy badanie ginekologiczne nie bolało...


Halynka, mierza Ci rozwarcie na palce ;-) przychodza i co jakis czas Ci ktos palce wklada i sprawdza ile cm rozwarcia jest :P w ciagu calej nocy chyba z 5 roznych osob mnie macalo, niezbyt przyjemne ;-) ani fizycznie ani psychicznie :roll:
“One, remember to look up at the stars and not down at your feet.
Two, never give up work. Work gives you meaning and purpose and life is empty without it.
Three, if you are lucky enough to find love, remember it is there and don't throw it away.”
 

#464 Sajuri

Sajuri
  • Użytkownik
  • 11 336 postów

Napisano 22 października 2013 - 06:11


i co jakis czas Ci ktos palce wklada i sprawdza ile cm rozwarcia jest
co jakis czas to delikatnie mowiac :P 

fatalna sprawa, nieprzejemne uczucie 

 

 

A naciecie dla mnie to porazka. Nie wiem od czego to zalezy ze jedna czuje druga nie. Bo dla mnie to byl ogromny bol.


Prosilam o wszystko, zeby cieszyc sie zyciem.
Dostalam zycie, zeby cieszyc sie wszystkim

#465 Marzycielka24

Marzycielka24
  • Użytkownik
  • 4 618 postów

Napisano 22 października 2013 - 06:18


Madź, dnia 22 Paź 2013 - 01:00, napisał:


i co jakis czas Ci ktos palce wklada i sprawdza ile cm rozwarcia jest

co jakis czas to delikatnie mowiac :-P

fatalna sprawa, nieprzejemne uczucie

 

Ja tam nie wiem- ja tego nie czułam <bezradny>

 


A naciecie dla mnie to porazka. Nie wiem od czego to zalezy ze jedna czuje druga nie. Bo dla mnie to byl ogromny bol.

 

Od faktu czy położna to zrobi w momencie, kiedy przesz- u mnie się nie zgrałyśmy i też bolało. Ale bez przesady, żeby tak strasznie ;-)

 

@Jula to końcówkę miałaś hardcore. No i faktycznie trochę przykre, że Twój tak zagrał. Ale zapewne teraz odrabia jako Tatuś :*



#466 Sajuri

Sajuri
  • Użytkownik
  • 11 336 postów

Napisano 22 października 2013 - 06:53

Oj ja to chyba naciecie wspominam gorzej niz porod ;)  bo u mnie koncowka porodu byla ciezka zaczy bolesna tak ze mialam ochote wiac  :lol:  ale naciecie ? nigdy w zyciu.

 

A samo  badanie szyjki nie jest  bolese co nie przyjemne. Ja juz 2 tyg. przed porodem mialam ja miekka i skrocona i badanie bylo niefajne

 

o i wiele tez zalezy od odpornosci na bol chyba. 


Prosilam o wszystko, zeby cieszyc sie zyciem.
Dostalam zycie, zeby cieszyc sie wszystkim

#467 Melodia19

Melodia19
  • Użytkownik
  • 3 228 postów

Napisano 22 października 2013 - 09:26

Jula to chyba niezłe męki przeszłaś. Mogłam tego nie czytać  :lol:  :-P

Zdecydowanie wole opis Marzycielki lub Sajuri  :mrgreen:

 

Te bóle w pierwszej fazie podobno przypominają bóle okresowe , tylko mega mocniejsze , tak ? To jak będą moje wyglądać skoro jak miałam okres to zwijałam sie z bólu <wow>  <smutny1>

 

No tak jak piszecie dla jednej gorsze skurcze przy pierwszej fazie, dla drugiej parte.wszystko indywidualna sprawa.  Ciekawe Jak będzie u mnie.

Ja narazie nie wiem jak tak ze spokojem , gdy wiedziałyście,że sie zaczyna,tzn skurcze mogłyście jeszcze czekać w domu. Przeleżeć w lózku, isc pod prysznic czy wypić herbatę. Też bym tak chciała jak najwięcej czasu spędzić w domu, a najlepiej przyjechać na porodówke z rozwarciem 5cm :lol: żeby szybciej tam poszło. Cos takiego jak Sajurka. Obawiam sie tez tego, ze wpadnę na porodówke, boli jak cholera , ze juz mysle, ze bardziej sie nie da, a tu brak rozwarcia...o tym to sie boje nawet myslec :-/ 

I wiem, ze najlepiej siedziec jak najdluzej w domu, ale przecież pewnie będe tak spanikowana, ze sie to nie uda. Bo ze mnie straszna panikara, nie znam na tyle swojego organizmu, skąd będe mieć pewnośc , ze z dzieckiem nic złego sie nie dzieje, albo, ze mam takie rozwarcie, ze do szpitala nie zdążę. Wiem, ze to mało prawdopodobne, ale bywa i tak. :-/  


iv09i09kftvt0mdm.png

 

 

 


#468 Madzik :)

Madzik :)
  • Użytkownik
  • 6 096 postów

Napisano 22 października 2013 - 09:52

najlepiej siedziec jak najdluzej w domu, ale przecież pewnie będe tak spanikowana, ze sie to nie uda

 

Melodia nie myśl tyle, bo może się zasiedzieć Twój dzieć, wylądujesz na patologii i będą wywoływać poród ;-)

nie wiem jakie zwyczaje panują w Twoim szpitalu, ile czekają, ale wszystko się może zdarzyć ;-)

ja myślałam, że urodzę przed terminem, a tu już mam się szykować na patologię, o ile nic nie ruszy do piątku :roll:

 

Jula fajny opis :-) nie "poraził" mnie - chyba oswoiłam się z myślą o porodzie :-)

sprzątanie w moim przypadku nie skutkuje, może spróbuję tej gorącej kąpieli :-)



#469 Jula

Jula
  • Użytkownik
  • 1 273 postów

Napisano 22 października 2013 - 09:55


Bo ze mnie straszna panikara,

Ze mnie też niestety


niezłe męki przeszłaś.

 

Na początku nie, pod koniec jak już prawie całe było no i parte. Przy partych to były męki dla mnie, rzeczywiście  :roll:

 

@Marzycielka24, tak zdecydowanie nadrabia. Im Malutka większa tym bardziej nadrabia, jak to facet  :-D


er3mjw4zst9mivdb.png


#470 iwonaryki

iwonaryki

    Prawdziwa miłość , nie zna granic .

  • Użytkownik
  • 1 560 postów
  • Lokalizacja..
  • Wzrost:170
  • Włosy:Są jakie są :-p
  • Stan:Żoneczka.
  • Partner:Mój kochany Mąż :*
  • Nastrój:Zakochana
  • Odznaczenia:
    Odznaczenia użytkownika

Napisano 22 października 2013 - 11:00

Melodia19  moja droga dasz sobie radę ja w wieku 17 lat rodziłam mojego synka , i sobie poradziłam a w domu mi wody odeszły , w karetce już bóle parte maiłam , ja sobie poradziłam to i ty sobie kochana poradzisz , wiem że im bliżej tym więcej pytań .. zmartwień ja też się martwiłam jak rodziłam po raz trzeci ..  już nie mogłam się doczekać kiedy naszą kruszynkę urodzę,  a w domu wody mi odeszły i do tego czop był biały z odrobiną krwi i zdążyliśmy , a do szpitala miałam tak na oko 7 km i dojechaliśmy , byliśmy w szpitalu gdzieś tak koło 13  a o godz 16 .20 przyszła na świat nasza Niunia ... dasz sobie radę moja droga  :mrgreen:

 

Jula niezwykły opis, spisałaś się na medal moja droga  ;-)

 

Madzik:) Może do piątku wasz synek da znać że jest już gotowy do wyjścia albo i wcześniej 


Użytkownik iwonaryki edytował ten post 22 października 2013 - 11:01

Synek 13 lat , córeczka 7 lat , córeńka 6 lat .
[*]Nasz aniołek 04.06.2016r.[*]9tc
iv09vcqgirxd72tg.png
28.09.2013r. Ślub Cywilny ❤❤❤ .
26.11.2017r . Ślub Kościelny ❤❤❤.

#471 halynka

halynka

    mamuśka

  • Użytkownik
  • 5 652 postów

Napisano 22 października 2013 - 11:12

@Jula rzeczywiście przeszłaś swoje na porodówce, tym bardziej szacunek Ci się należy, że byłaś sama. Twój opis choć bardzo rozbudowany jednek mnie nie przeraził, mniej więcej na coś takiego się nastawiam. Mam tylko nadzieję, że jak mój M. powie, że będzie, to nie ucieknie, a jak nie to też świat się nie zawali, urodzić będzie trzeba.
 
Jeśli chodzi o macanie to już tylu lekarzy w różnych szpitalach mi tam grzebało, że nic mnie nie zaskoczy :-D
 
@Melodia19 z tego co widzę to ty już panikujesz na zapas :-) Powiedz swojemu lubemu, żeby panował nad sytuacją jeżeli ty się boisz, że za wcześnie będziesz chciała jechać. Zawsze lepiej trochę przeczekac, niż żeby cie na oddział położyli. Szkołę rodzenia zaliczyłas, to napewno położna sto razy mówiła kiedy to "JUŻ". Poza tym słuchaj swojej intuicji, ja wierze, że ona podpowie w odpowiednim momencie.
 
@madzik :-) ty się na porodówke szykuj nie na patologie, pogadaj tam z synkiem żeby się nie ociągał

Użytkownik halynka edytował ten post 22 października 2013 - 11:22

201401111762.png

km5skrhmtofzztsl.png

 

 

 


#472 Tilia

Tilia
  • Użytkownik
  • 9 425 postów

Napisano 22 października 2013 - 11:32

To jak będą moje wyglądać skoro jak miałam okres to zwijałam sie z bólu

 

Powiem Ci, że też się nad tym zastanawiałam po ostatnim okresie czy może być gorszy ból. Bo ja mimo silnych dawek leków przeciwbólowych miałam wrażenie, że za chwile naprawdę coś urodzę. O dziwo okazało się, że właśnie w tych porannych godzinach rodziła moja szwagierka więc potem śmiałam się, że mój organizm rodził razem z nią.

A dawno takich wściekle rozjuszonych bóli nie miałam. Może zdarzy się tak, że kiedyś Wam napiszę swoją opinię na ten temat co gorsze.


"Ani małżeństwo ani dziecko nie są obowiązkowym punktem programu na który trzeba się zdecydować. Obowiązkowa jest tylko miłość"

JkIEp1.png

#473 Melodia19

Melodia19
  • Użytkownik
  • 3 228 postów

Napisano 22 października 2013 - 13:32


Melodia nie myśl tyle, bo może się zasiedzieć Twój dzieć

 

No własnie, musze przestać myśleć i panikować. Uciec się przed tym nie da. Mam nadzieje, że mój mały będzie chciał wyjść szybko do mamusi. <hiphap1>  <bejbi3>

 


Powiedz swojemu lubemu, żeby panował nad sytuacją jeżeli ty się boisz, że za wcześnie będziesz chciała jechać. Zawsze lepiej trochę przeczekac, niż żeby cie na oddział położyli

 

no  on już wie, ze przynajmniej on musi zachować zdrowy rozsądek . 


iv09i09kftvt0mdm.png

 

 

 


#474 Sajuri

Sajuri
  • Użytkownik
  • 11 336 postów

Napisano 26 października 2013 - 13:36


Kiedy miałam już pełne rozwarcie i mogłabym już rodzić to się okazało, że mała nie chcę zejść niżej i była nadal wysoko. Położna kazała mi się położyć na boku i z nogą uniesioną wysoko przeć. 
Bóle parte to był dla mnie koszmar ! Straszny ból i jeszcze raz straszny. Myślałam, że mi się normalnie rozrywa wszystko i nie wiedziałam za bardzo co jest grane, panikowałam ile wlezie, co mi nie pomagało. Parłam przeszło godzinę. Byłam wykończona już i błagałam, żeby wyciągnęły ze mnie to dziecko bo ja sama nie dam rady. Panika totalna   Pod sam koniec położyłam się na plecy, dwie położne przytrzymywały mi nogi, jedna przyciskała mi głowę do klatki piersiowej a lekarka mi zaglądała w krocze
wypisz wymaluj jak u mnie.

Do tych partych to jaka ja dzielna bylam, cichutka, polożne chwaliły.  :lol: A pozniej jakies glupoty gadalam ze ja sobie pojde i urodze gdzies w trawie sama  :lol: porazka :roll:

i ta noga do gory w pozycji na boku  :roll:

jak pytalam czemu tak mam rodzic uslyszalam : bo tak :P 

To byla jedyna rzecz ktora mi sie nie spodobala. (  bo tak to nie moge narzekac , polozne ok )

 

 

 


Powiem Ci, że też się nad tym zastanawiałam po ostatnim okresie czy może być gorszy ból. Bo ja mimo silnych dawek leków przeciwbólowych miałam wrażenie, że za chwile naprawdę coś urodzę. O dziwo okazało się, że właśnie w tych porannych godzinach rodziła moja szwagierka więc potem śmiałam się, że mój organizm rodził razem z nią.
A dawno takich wściekle rozjuszonych bóli nie miałam. Może zdarzy się tak, że kiedyś Wam napiszę swoją opinię na ten temat co gorsze.

 

 

hym..

ja kiedys mialam tak sile bole miesiaczkowe ze wyłam,  i na dywanie skulona ryczalam...co ciekawe bardziej zawsze bolały mnie jakby krzyza ?

I w sumie przy porodzie mialam tez bole krzyzowe...czyli te gorsze

 

 

 


a po chwili już ją zabrali
moja mala zaraz wyladowała w ramionach tatusia

 

 

No nie kazdy facet widocznie da rade byc przy porodzie. 

Ja sie ciesze ze moj maz byl i jednak jestem za tym aby byly porody rodzinne

 

 

 


. Cos takiego jak Sajurka
no fakt szybko było, bo 2h niepelne  :-P ale parte bolały jak cholera.

Ale da sie to wytrzymac . No i pozniej sie niepamieta wogole ( znaczy ja niepamietam )


Prosilam o wszystko, zeby cieszyc sie zyciem.
Dostalam zycie, zeby cieszyc sie wszystkim

#475 Madzik :)

Madzik :)
  • Użytkownik
  • 6 096 postów

Napisano 31 października 2013 - 13:58

Czas na moją relację ;-)

 

Na patologii ciąży wylądowałam już w czwartek. Miałam 2,5 cm rozwarcia, długą, zamkniętą szyjkę i żadnych oznak, aby miało coś ruszyć. Założyli mi cewnik. Po dwóch godzinach zaczęłam odczuwać skurcze. Krótkie, mocne, ale nic strasznego. Podłączyli mnie pod ktg, a potem wylądowałam na porodówce na teście oksytocyny. Leżałam tak sobie przez 3 godziny i .... nic :roll:   Po wszystkim wróciłam na patologię.

 

W piątek wypadł mi cewnik. Rozwarcie zwiększyło się do 3 cm, szyjka się skróciła. Mieliśmy czekać na rozwój sytuacji.  Jeśli nic by nie poszło, to w sobotę o 8ej pod oksytocynę. Ale.... przez cały dzień miałam bardzo nieregularne skurcze. I tak o 1-ej w nocy zaczęły pojawiać się coraz częściej i częściej. Coraz trudniej było mi wytrzymać w łóżku. Od 2-ej skurcze pojawiały się już co 5 minut, więc przenieśli mnie na salę porodową :shock:   Na sali porodowej oczywiście wszystko ucichło.... Drzemałam sobie podpięta pod ktg, wybudzałam się tylko przy skurczach. Nie były przyjemne, ale nie były też jakoś mega bolesne,a pojawiały się co 10-15 minut. O 7ej zmieniła się położna i na dzień dobry mnie zbadała. Miałam 4 cm rozwarcia. Już było wiadomo, że o 8ej pójdzie w ruch oksytocyna.  O 7:45 zadzwoniłam do M. Powiedziałam mu, że leżę już na porodówce, generalnie nic się nie dzieje, może sobie spokojnie zjeść, wypić kawę i przyjechać :-P O 8ej przychodzi pani doktor i ..... podczas badania okazuję się, że ja już mam rozwarcie na 7 cm :shock:  Nie wiem, kiedy to się zadziało. Ja niczego nie czułam. Skurcze były takie same jak i wcześniej. Przebili mi pęcherz płodowy. Przez kolejne 10 minut miałam jeszcze dobry humor. Poskakałam trochę na piłce, aż się zaczęło- raaany, co to były za skurcze. Wpadłam w jakąś panikę - chciałam uciekać stamtąd jak najszybciej :mrgreen:  Błagałam o cesarkie cięcie. Czułam, że nie dam rady. Było mi tak strasznie gorąco, duszno, źle, niedobrze. Nie miałam siły skakać na tej piłce. Krzyczałam, że mnie boli, żeby mi ktoś pomógł. Panikara na całego :-P   Przyszła pani doktor i chciała dać mi dwie dawki czegoś rozkurczowego, a ja w tym momencie zaczęłam czuć bóle parte.  Stwierdziła, że to jeszcze niemożliwe, ale sprawdzi :-P  A tu pełne rozwarcie :shock:  I zamiast czegoś rozkurczowego zrobiło się wokół mnie zamieszanie :-P  Ekspresowe rozłożenie łóżka i przygotowanie mnie do rodzenia. Najgorsze było to wstrzymywanie bólów partych :roll:   Jak już mogłam przeć, to poczułam ulgę :lol:  To już był naprawdę pikuś. Dwa skurcze, dwa parcia i Mały wyszedł <dreams>  Położyli mi go na piersi. Był taki malutki, słodziutki <serduszka>  

 

Wszystko trwało 45 minut. Mąż nie zdążył przyjechać, bo przecież mówiłam, żeby się nie spieszył :-P  :-P  :-P   Przyjechał o 8:55, wchodzi na salę i mówi do mnie "no to rodzimy? " A ja mu odsłoniłam kocyk i zobaczył naszego Synka <dreams> Prawie się popłakał, tak mu się oczka szkliły. Niezapomniana, cudowna chwiła <dreams>

 

Miałam cudowną położną i cudowną panią doktor, które podtrzymywały mnie na duchu. Byłam nacięta, ale niczego nie czułam. Podczas szycia troszkę szczypało. Rana po porodzie wogóle nieodczuwalna. Nic mnie nie ciągnęło, nic nie bolało. Cztery godziny po porodzie już normalnie siedziałam i jadłam obiad. Każdej kobiecie życzę takiego przebiegu porodu :-)

 

 



#476 Melodia19

Melodia19
  • Użytkownik
  • 3 228 postów

Napisano 31 października 2013 - 14:15

Madzik, faktycznie szybko poszło i nie było tak źle.

 

Gratulacje  :-)

 

ale długo bylas cos w tym szpitalu, skoro urodzilas w sobote a wczoraj wyszłas?

Czy tak tam u Was jest?

 


Krzyczałam, że mnie boli, żeby mi ktoś pomógł

 

Do czego mozna porównac ten ból? twardnieje brzuch, piecze czy jak?


iv09i09kftvt0mdm.png

 

 

 


#477 Madzik :)

Madzik :)
  • Użytkownik
  • 6 096 postów

Napisano 31 października 2013 - 14:26

ale długo bylas cos w tym szpitalu

 

no niestety... :-/

moglibyśmy wyjść już w poniedziałek, ale miałam straszne problemy z karmieniem i przez to Mały miał poziom glukozy poniżej normy :-(

a we wtorek wzrósł poziom żółtaczki :-(

jak poród był super i bardzo miło wspominam, tak pobyt na noworodkowym - koszmar!!! :-(

 

 

Do czego mozna porównac ten ból? twardnieje brzuch, piecze czy jak?

 

u mnie twardniał brzuch i pojawiał się ból w dole brzucha, podobny do tych miesiączkowych, najpierw słaby i coraz mocniejszy,w momencie kulminacyjnym promieniował mi na plecy i w okolice pupy - nieprzyjemne uczucie, strasznie mi się nie podobało i bałam się tego momentu, aż najdzie :-P   później znowu coraz lżejszy, aż znika i czujesz ulgę ;-)



#478 nikus

nikus
  • Użytkownik
  • 3 355 postów

Napisano 31 października 2013 - 14:40

@madzik fajny opis ;-)

Bylo ci zal, ze nie bylo M przy tobie?


Zanim zostałeś poczęty - pragnęłam Cie ,

zanim się urodziłeś - kochałam Cię ,

nim minęła pierwsza minuta Twojego życia -

byłam gotowa za Ciebie umrzeć... 


#479 Melodia19

Melodia19
  • Użytkownik
  • 3 228 postów

Napisano 31 października 2013 - 14:41


, ale miałam straszne problemy z karmieniem i przez to Mały miał poziom glukozy poniżej normy
a we wtorek wzrósł poziom żółtaczki

 

 

Najważniejsze, ze już dobrze :) ;*


iv09i09kftvt0mdm.png

 

 

 


#480 Sajuri

Sajuri
  • Użytkownik
  • 11 336 postów

Napisano 31 października 2013 - 14:42

Madzik  super, witaj w gronie szybkich porodow :-P

jak maluszek ???

 

@Melodia19 u Ciebie tez pojdzie ladnie


Prosilam o wszystko, zeby cieszyc sie zyciem.
Dostalam zycie, zeby cieszyc sie wszystkim





Podobne tematy Collapse

  Temat Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych