Napisano 22 września 2019 - 20:15
Kończę karmienie piersią. Robiłam to nieprzerwanie od 3 lat. Przeżyłam rozkręcanie laktacji po cięciu, karmienie w ciąży i w tandemie, odstawianie starszego dziecka, gdy młodsze cały czas było karmione. Bywało lepiej, bywało gorzej. Łatwo i bardzo trudno. Najczęściej karmiłam w zaciszu własnego domu, ale też 'wywalałam cycka' w przychodniach, restauracjach, sklepach. Nad morzem i w górach. Ja nawet umowę kredytową podpisywałam z dzieckiem przy cycku! Czasami wątpiłam, czy to ma sens. Czasami mnie to męczyło. Najczęściej jednak był to dla mnie powód do dumy. Dawało mi to poczucie bezpieczeństwa, kiedy stawiałam pierwsze niepewne kroki w byciu mamą. Karmienie piersią było dla mnie najważniejszą terapią podczas traumy związanej z cesarką, pozwoliło mi skupić się na tym, że 'dam radę karmić' zamiast na tym, że ' nie potrafiłam urodzić'.
Karmienie piersią było dla mnie niesamowitą przygodą. Kończę, bo czuję, że to już ten czas. To moja decyzja, więc nie czuję żalu. Wspominam z sentymentem. Myślę, że te chwile zostaną w moim sercu na zawsze.
-Mamusiu, czy miałaś kiedyś marzenie?
-Miałam, idzie teraz koło mnie i trzyma mnie za rękę! 