Związki na odległość
#21
Napisano 19 września 2007 - 10:09
#22
Napisano 19 września 2007 - 18:04
#23
Guest_Kociak_*
Napisano 19 września 2007 - 22:21
najgorzej jest jednak, jak mam zły dzień, chciałabym się przytulić, a nie mam jak... a wtedy jednak rozmowa na gg, przez telefon czy nawet na skype razem z kamerką to nie to samo co wtulenie się w ramiona ukochanego... ale cóż zrobić... na szczęście przede mną już krócej niż dłużej życia w tego typu związku
#24
Napisano 21 września 2007 - 18:38
dzieli nas aż 16 km (od granic Wrocławia), 15 minut pociągiem, 20 samochodem albo z godzinę, półtorej rowerkiem
jest ok
mi się to nawet podoba, bo jest ta minimalna tęsknota, ta radość , że on PRZYJEŻDŻA a nie przychodzi
chyba nawet nei chciałabym żeby mieszkał we Wrocławiu
#25
Napisano 22 września 2007 - 17:58
To ciężki kawałek chleba,ale wydaje mi się ,że przetrwanie takiego związku jest możliwe.Potrzeba po prostu sporo dojrzałości,dobrej woli,siły psychicznej i zaufania.
Są tego wady...gdy widzimy,że coś jest nie tak,nie można po prostu wziąć za fraki i zarządać wyjaśnień.To straszliwie flustrujące.Moim zdaniem taki związek na odległość może być tylko stanem przejściowym...ciągnięcie latami stanu,w którym związek jest oparty głównie na telefonie i gg mija się z celem.
Zależy też jaka odległość.Moją kuzynkę i jej chłopaka dzieli 200 km.Widują się co tydzień.Wydaje mi się,że to norma.
Kiedy ten się zwęża i staje się nieskończenie mały, zamienia się w punkt.
Wtedy człowiek mówi: "To jest mój punkt widzenia"
#26
Napisano 24 września 2007 - 15:20
Dzieli mnie z moim chłopakiem ok 350 km, wyjechał aby zająć sie swoją pasją - koszykówką. Na te trzy tygodnie przyjechał do mnie dwa razy (ale tylko na jeden dzień, bo podróż zajmuje reszte weekendu:/), póki co jest bardzo dobrze, ale wiem że od października nie będziemy się tak często widywać, zacznie się sezon, mecze w weekendy, turnieje itp...
Ale my nawet nie przyjmujemy do siebie wiadomosci że mogłoby się coś nie udać
#27
Napisano 25 września 2007 - 20:44
ja mam 20 lat, on 28 skończy w październiku.
jesteśmy ze sobą już od 8 lutego 2006 i nie potrafimy sobie życia bez siebie wyobrazić.
kochamy się bardzo i nasza miłość przetrwała...
czasem było ciężko, ale daliśmy rade...
a poznaliśmy przez telefon, bo zaczęłam do niego smsy pisać będąc jeszcze we wcześniej związku...
a po zerwaniu to jemu wypłakiwałam się w słuchawkę...
okazał się dobrym powiernikiem:)
w sobotę bierzemy ślub:)
#28
Guest_Kociak_*
Napisano 26 września 2007 - 22:15
#29
Napisano 27 września 2007 - 07:37
czasem po prostu nie szłam do szkoly...
on brał urlopy...
tak wychodziło ponad tydzień miesięcznie...
#30
Napisano 27 września 2007 - 17:07
#31
Napisano 27 września 2007 - 17:08
teraz jesteśmy od kwietnia non stop razem...
#32
Napisano 27 września 2007 - 17:53
to fajnie!
na pewno się cieszyliście, jak tak rzadko się widywaliście..
#33
Napisano 27 września 2007 - 18:01
ale jak się spotykaliśmy to byliśmy w siódmym niebie...
#34
Napisano 30 września 2007 - 11:34
A więc mam 25 lat i około 4 lata temu byłem w związku na odległość. Fakt mała różnica bo tylko 25 km, ale Ona była młodsza o 4 lata. Co tydzień spotkania później dowiedziałem się, że mnie zdradzała ze swoim przyjacielem i tak 9 miesięcy przestało istnieć w tydzień czasu...
#35
Napisano 05 października 2007 - 09:46
Ja przyznaje, że na początku podchodzilam do naszego związku z rezerwą i myślałam, że tego nie wytrzymamy...
Ale okazało się zupełnie inaczej...
A pomogło nam w tym zaufanie i po prostu prawdziwa miłość.
Bez tego nie dalibyśmy rady...
#36
Napisano 08 października 2007 - 15:15
Tylko jest kłopot z dojazdami, ale jako zgadamy się i jest dobrze
tak szczególnie jak się pokłóciliśmy...
ale jak się spotykaliśmy to byliśmy w siódmym niebie...
bo najlepiej razem
#38
Napisano 09 października 2007 - 17:42
Ale on uważa, ze dla niego to trochę dużo
#40
Napisano 09 października 2007 - 19:11
Oczywiście gdy się spotkamy, to nadrabiamy te nasze tęśknoty. Najgorsza właśnie ta tęśknota, ten brak drugiej-bliskiej osoby obok.
Dzieli nas 100km, generalnie widujemy się co dwa tygodnie, czasami wypadnie co 3. Wiecie co było jak dotąd najgorsze? Gdy mój TZ wyjechał do Holandii na 3 tygodnie i niby to było tyle samo czasu co wcześniej, ale to było najdłuższe 3 tygodnie w moim życiu.
pozdrawiam
Podobne tematy
| Temat | Podsumowanie | Ostatni post | |
|---|---|---|---|
Niepodległość Kosowa |
|
|
Użytkownicy przeglądający ten temat: 0
0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych

















