witam! Jestem z chłopakiem 4 lata. Przeszliśmy ze soba bardzo dużo , on od samego początku miał problem z alkoholem walczyłam z tym ,aż pewnego dnia trafił do szpitala z zatruciem alkoholowym, wtedy tez uświadomiłam sobie ze moje życie z nim nie ma przyszłości, ale mimo wszystko nie potrafiłam się rozstać z miłości. Dziś gdy on już nie pije stara sie i w ogóle, ja czuje sie"wypalona' nie wiem tak naprawde czy uczucie jakim go darze to miłośc czy przyzwyczajenie. Jak jestem z nim wkurza mnie wszystko , a jak juz go obok nie ma zastanawiam sie np co robi. Cały czas mam w głowie myśli, ze on nie zapewni mi przyszłośc- nie ma pracy(niby nie może znaleźć), jest utrzymankiem mamusi, ogranicza mnie -nie pozwala na wypady ze znajomymi, szuka mi pracy kiedy ja jeszcze sie ucze i o tym nie myśle. Najgorsze jest to , że od chwili jego pobytu w szpitalu on wogóle mnie nie pociąga, sex z nim jest dla mnie jakimis katuszami nie mam w ogóle ochoty. Boje sie, że jego zaprzestanie nadużywania alkocholu jest do momentu gdy weźmiemy ślub i wszystko wróci.Zapewnia mnie ze dla mnie zrobi wszystko zmieni sie itp..a jezeli go zostawie to sobie coś zrobi... jego mama męczy mnie telefonami zebym sie z nim nie rozstawala i dała mu szanse,bo inaczej on zginie w morzu alhoholu... Wszyscy dookoła mi mówią, że on nie jest dla mnie....ale potrzebuje obiektywnej porady, może znajdzie sie wśród Was ktoś z podobnymi doświadczeniami?
Alkohol w związku
#1
Napisano 19 marca 2014 - 17:23
#2
Napisano 19 marca 2014 - 18:44
@Maajka według mnie to musisz być do niego bardzo przywiązana, skoro piszesz, że
on od samego początku miał problem z alkoholem
wtedy tez uświadomiłam sobie ze moje życie z nim nie ma przyszłości
i w ogóle, ja czuje sie"wypalona'
Jak jestem z nim wkurza mnie wszystko
Cały czas mam w głowie myśli, ze on nie zapewni mi przyszłośc
ogranicza mnie -nie pozwala na wypady ze znajomymi, szuka mi pracy kiedy ja jeszcze sie ucze
sex z nim jest dla mnie jakimis katuszami
Jednocześnie sama widzisz, co on robi z twoim życiem.
Zresztą sama czujesz, że przyszłość z nim to będzie tragedia i męka.
Daj sobie dziewczyno spokój, bo alkohol to najokropniejsza używka pod słońcem. Chcesz być z nim skoro pije? I to już nie jest mały problem skoro był z tego powodu w szpitalu...
I nie bądź pod presją jego mamy, ona widzi to innymi oczyma niż ty. Myśli, że jesteś jego jedynym ratunkiem, ale z drugiej strony ty nie możesz się tak poświęcać.
Zrobisz jak zechcesz, to jest tylko moje zdanie na ten temat ![]()
Keep calm and become a doctor
// Mission completed
#3
Napisano 19 marca 2014 - 21:04
@Maajka przede wszystkim nie możesz i nie powinnaś z nim być z litości. Niestety, ale czasem trzeba być egoistą o pomyśleć o sobie, o swoich uczuciach i potrzebach.
Wg mnie, to co do niego czujesz, to już nie jest miłość. Może przyzwyczajenie, może strach przed samotnością, może strach przed tym co sobie zrobi, gdy się rozstaniecie, może presja otoczenia. Ale to przede wszystkim powinnaś sama sobie powiedzieć, czy tak właśnie jest.
Zastanów się. Możesz albo dać szansę czemuś nowemu, albo męczyć się dalej (wiele jest takich małżeństw/par z rozsądku). Bez miłości niewiele się zbuduje.
#4
Napisano 20 marca 2014 - 21:49
@Maajka jestem tego samego zdania co dziewczyny. Wiej póki możesz! Doskonale zdajesz sobie sprawę z tego, że on się nie zmieni. Ponadto spędzanie z nim czasu nie sprawia Ci przyjemności. Nie czujesz do niego nic (prócz wstrętu o którym wspominasz) tylko trudno Ci go zostawić. Nie możesz brać na siebie odpowiedzialności, za jego życie. Masz prawo do bycia szczęśliwą, a z nim raczej nie będziesz nigdy.
#5
Napisano 21 marca 2014 - 10:44
Majkaa Tak jak dziewczyny radzą uciekaj od faceta jak najdalej , moja bardzo bliska ciocia miała męża który ciągle pił ... bił ją ... nie szanował swojego zdrowia , a lekarze go tyle razy ostrzegali , aż w końcu przeholował zapił się na śmierć ... jak najszybciej zakończ ten związek , jesteś młodą na pewno piękna kobietą .. znajdziesz na pewno kogoś kto będzie bardziej wart twojej miłości .
[*]Nasz aniołek 04.06.2016r.[*]9tc

28.09.2013r. Ślub Cywilny ❤❤❤ .
26.11.2017r . Ślub Kościelny ❤❤❤.
#6
Napisano 22 marca 2014 - 09:34
@Maajka...i ja,jak moje poprzedniczki radzę...uciekaj jak najdalej...pod żadnym pozorem nie wiąż się z nim,nie słuchaj wogóle jego mamy,bo to ty będziesz go miała na głowie i kłopoty a nie jego mama.Nawet jeśli dotrzyma słowa i nie będzie pił...co jest mało prawdopodobne bo tylko niewielki procent chorych wychodzi na prostą,reszta jest stracona na zawsze.
uważam,że powinnaś pogadać o tym z kimś z ,,tego" świata...pójdź do poradni AA...tam otrzymasz fachowe rady,to ważne.
I nie uzależniaj się od niego,bo będziesz współuzależniona i będziesz wymagać tak samo terapii jak osoba chora.Bądź sobą,trwaj przy własnym zdaniu i nie ulegaj proszę nikomu.Idź do AA...proszę.I napisz co dalej.Jestem z Tobą!No i dodam,że jestem DDA...jestem córką alkoholika,wiem dużo na ten temat i z mojej strony i strony mojej mamy.Jak co to pisz na priv.Pozdrawiam.
#7
Napisano 22 marca 2014 - 09:58
@Maajka sama widzisz, że nie ma tak naprawdę przyszłości tego związku, jesteś jeszzcze na takim etapie, że możesz to zakończyć raz dwa, po ślubie byłoby gorzej, formalności itp. I tak nasuwa mi się myśl, że nie fair zachowuje się jego mama, że do Ciebie wydzwania, tak jakby chcę na Ciebie zrzucić odpowiedzialność za jego czyny. On jest osobą uzależnioną, jeśli nie podejmie terapii, to prędzej czy później to powróci do Waszego życia. Mówić, ze się zmieni to sobie może, ale jeśli naprawdę chce się zmienić, niech podejmie radykalne kroki...
jeszcze raz uwierz w siebie i uwolnij ten instynkt
#8
Napisano 22 marca 2014 - 10:26
@Maajka mam kolezanke , poznała fajnego faceta, spotykali sie ponad rok, i okazało sie ze jest w ciazy, zastanawiała sie nad slubem cwilnym , ale przyszła tesciowa naciskała na koscielny. No i była biała suknia, kosciól etc. i słowa tesciowej cos w stylu teraz to twój problem.
wtedy nie wiedziała co chodzi , po kilku miesiacach od narodzin synka , okazało sie z ma problem alkoholowy, z pracy szybko rezygnował, bo żle go traktowali etc. doszło do tego , ze dawała mu ostatnie< czesto pożyczone> pieniądze i kazała iśc mu po mleko i wracał z czteropakiem piwa
pewnego dnia wyszłaz domu jak stała i wrociła do rodziców. po swoje rzeczy wysłała brata. okolo 4 lat "tatuś" nie dał znaku zycia i nie interesuje sie dzieckiem.
czemu mi dałeś wiarę w cud
a potem odebrałaś wszystko
#9
Napisano 26 marca 2014 - 19:14
@Maajka, tutaj nie ma się nad czym głowić. Zostaw go i to zaraz! W du*ie miej co gada on i jego matka. Opowiadając tę historię sama wyciągasz wnioski ze swojego życia. Myśl o sobie, o swoim dobru. Za wszelką cenę chce Cię uwiązać, matka być może widzi w Tobie ratunek, ale tak naprawdę nie wiesz jak to będzie. Teraz nie pije, ale za jakiś czas sprowokuje go jakaś 'wyjątkowa' sytuacja i od nowa się zacznie. Będzie pił to raz, doją kłótnie, awantury, bijatyki. Nie, nie, nie! Nie pozwól zmarnować sobie życia z taką osobą. Nie warto, naprawdę nie warto tego przechodzić... Aż nóż mi się w kieszeni otwiera jak czytam takie historie.
#10
Napisano 12 lutego 2017 - 08:49
Nawet jeśli podjąłby terapię, to tak naprawdę nie ma tej pewności, że kiedyś zaś nie napije się.On jest osobą uzależnioną, jeśli nie podejmie terapii, to prędzej czy później to powróci do Waszego życia. Mówić, ze się zmieni to sobie może, ale jeśli naprawdę chce się zmienić, niech podejmie radykalne kroki...
@Maajka, nie marnuj sobie życia z taką osobą. Wycofaj się póki nie jest za późno. Bo potem może być tylko gorzej.
Dokładnie, ale nawet ci wieloletni abstynenci nie mają tej pewności, że kedyś w przyszłości nie zapiją. I tego trzeźwi alkoholicy powinni być świadomi. Co niestety łatwe nie jest. Niejednokrotnie tak jest, że ktoś ileś tam czasu nie pije i nagle zaczyna, bo wychodzi z założenia, że przecież tyle czasu nie pił, to jedno piwo mu nie zaszkodzi i że na tym się skończy. Nic bardziej mylnego. Może na początku tak jest, że próbuje nad tym panować, ale jest to nieudolne. Jedno już nie wystarczy, sięga po następne i natępne... I to jest właśnie najbardziej zgubne w tej chorobie. Alkoholizm jest bardzo podstępną i przede wszystkim śmiertelną chorobą. Bo alkoholizm to choroba. Nie idzie się z niej wyleczyć, ale idzie powstrzymać jej dalszy rozwój i należy dbać o to, by nie rozwijła się dalej. Co niestety jest bardzo trudne..Nawet jeśli dotrzyma słowa i nie będzie pił...co jest mało prawdopodobne bo tylko niewielki procent chorych wychodzi na prostą,reszta jest stracona na zawsze.
O ile już nie jest współuzeżniona.I nie uzależniaj się od niego,bo będziesz współuzależniona i będziesz wymagać tak samo terapii jak osoba chora.Bądź sobą,trwaj przy własnym zdaniu i nie ulegaj proszę nikomu.Idź do AA...proszę.I napisz co dalej.
W życiu z alkoholikiem potrzeba bardzo dużo siły. Nie każdy ją ma. Trzeba wiedzieć jak pomóc takiej osobie, co niestety jest bardzo trudne. Będąc współuzależnionym nieświadomie ułatwia się alkoholikowi picie. Takim osobom jest potrzebna profesjonalna pomoc.
Tyle że tak naprawdę, jeśli nawet przestanie pić, to musi to zrobić przede wszystkim dla siebie. Można być dla kogoś motorem do zmiany na lepsze, ale ta uzależniona osoba też musi tego chcieć.matka być może widzi w Tobie ratunek,
Zastanawia mnie tylko jedno, czemu matka nic nie zrobila?
Użytkownik Jogobella edytował ten post 12 lutego 2017 - 08:54
#11
Napisano 22 grudnia 2017 - 22:45
Jeśli jest tak jak piszesz to zacznij myśleć w końcu o sobie i Twojej przyszłości...
#12
Napisano 17 marca 2018 - 14:14
Maajka - dziewczyna nie pokazuje się ,więc nie jestem pewna czy to przeczyta,ale spróbuję.
Jeśli chłopak jest na utrzymaniu mamusi,nie pracuje,obija się w dodatku pije - ujciekałabym od niego z daleka. To,że w tej chwili nie pije po zatruciu alkoholowym nie oznacza,że pił nie będzie. A wiem co piszę. Nie rozumiem też jak dziewczyna,która się uczy, może być wypychana do pracy przez chłopaka który obija się po całych dniach. To zwykły pasożyt i tak będzie przez cały czas,oczywiście dopóki żyje mamusia,potem może być,ale gorzej. Nie radziłabym się z nim wiązać,raczej trzeba go wykreślić z pamięci,serca i telefonu,należy oczywiście o tym mu powiedzieć,aby nie miał żadnych złudzeń. I jeszcze jedno - on może zapewniać,że się zmieni,klękać,przepraszać - nie należy mu wierzyć,to tylko pozory, dziewczyna przebaczy,wróci do niego,a ten wróci do wcześniejszego "zajęcia" - czyli picia,leniuchowania,obijania się.
#13
Napisano 09 kwietnia 2018 - 08:24
jesli problemy z alkoholem są przed ślubem, to po ślubie co najwyżej się nasilą![]()
#14
Napisano 23 października 2018 - 10:05
Jedyne co mi przychodzi do głowy w tej sytuacji to próba namówienia go na udanie się do specjalisty od leczenia uzależnień, który stwierdzi czy faktycznie ma problem z alkoholem. Miałam podobny problem w najbliższej rodzinie i dopiero po terapii w Ośrodku Oaza udało się tej osobie wyjść na prostą. Choć trzeba przyznać, że nie mieliśmy już żadnych złudzeń, co do tego, czy poradzi sobie z alkoholizmem. Teraz jest niepijącym alkoholikiem i trzymamy za niego kciuki za to by wytrwał w trzeźwości.
Podobne tematy
| Temat | Podsumowanie | Ostatni post | |
|---|---|---|---|
kawa, herbata czy inne napoje bezalkoholowe? |
|
|
|
Alkohol na wesele |
|
|
|
alkoholizm |
|
|
|
Alkohol na wesele |
|
|
|
Wasz facet a alkohol |
|
|
Użytkownicy przeglądający ten temat: 0
0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych

















