Napisano 29 września 2007 - 08:16
dałam mu do zrozumienia zeby wybral ta dziewczyne, bo ja sie nie chce bawic w taki zwiazek. wiem, ze gdybysmy wrocili, to kontrolowalabym go na kazdym kroku, pewnie szperala po rzeczach i sprawdzala czy wykasowal z nia zdjecia. nigdy nie bylabym pewna czy jest tak, gdzie mówi, ze idzie. czuje sie wykorzystana, bo mysle , że u niego działa to na zasadzie " psa ogrodnika", zaczelam sie umawiac z facetami, poki co po kolezensku. teraz jego głównym dylematem jest to, czy się z ktoryms przespalam. Ja sie nie chce pchac w nowy zwiazek, bo nie chce tego robic, zeby odreagowac czy sie zemscic.
a co do naszych planów? były dość ogolne i mało konkretne. mieszkalismy razem, probowalismy, żebym zaszla w ciąże, ale ślubu on się chyba bał. jesli chodzi o zareczyny to zawsze szkoda mu było kasy na pierścionek, bo to przecież dużo kosztuje, co nie przeszkadzało kupic nowych felg itp.
naprawde czuje, że najlepiej byłoby się od niego odciać, ale mimo prob, on dalej dzowni i gada jak to chcial uslyszesc moj glos i dlaczego jestem dla niego wredna