Skocz do zawartości

Babskiswiat.net używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem

Mahjong
Opis: Nieśmiertelna gra. Mahjong html5 online.

2048
Opis: Hit 2014. Prosta, logiczna i niezwykle wciągająca gra 2048.


Saper
Opis: Saper - kto nie zna tej gry...

Zdjęcie

Jak mam sobie z tym poradzić?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
683 odpowiedzi w tym temacie

#1 myszka20

myszka20
  • Użytkownik
  • 12 postów

Napisano 01 sierpnia 2007 - 22:04

Moja przyjaciółka poznała żonatego jeszcze faceta (ona jest w moim wieku on 6 lat starszy) :oops: i jest w nim po uszy zakochana on również deklaruje jej miłość, choć w między czasie spotykał się ze swoją żoną!
Zalezy mi na jej szczęściu ,dlatego gdy tylko dowiedziałam sie o jego wizytach u żony starałam sie jej przemówić do rozsądku, jednak ona zupełnie nie chciała mnie słuchać a może i słuchała ale nie wyciągnęła z tego wniosków.
Teraz moja przyjaciółka i Paweł zamieszkali razem, on nie widuje się sam na sam z żoną i oboje wydają się być najszczęśliwsi na świecie.
Mimo tego boję się że on poraz klejny ją zrani.
Nadmienię że nie chodzi tutaj tylko o seks, z tego co widzę jemu zaczęło bardzo na niej zależeć,aczkolwiek nie chce ranic swojej żony i powiedzieć jej definitywnie że to koniec :-/
Złożył pozew o rozwód, zamieszkał z Kamilą -moją psiapsiółką- i snują plany wybiegające w daleką przyszłość ale kiedy przyjeżdża do nich jego żona (ona go zdradziła ale prawdopodobnie wciąż go kocha) on ma wyrzuty sumienia może nie tyle z tego powodu że układa sobie życie z inna kobietą, ale dlatego że ona płacze i grozi że coś sobie zrobi jeśli on do niej nie wróci.
Kamila tłumaczy sobie to tym że byl z nią 4 lata, a ja jestem jednak nadal zaniepokojona tym że moja psiapsiółka może być tylko zabawką na chwilę a oni mogą się spowrotem zejść.
Napiszcie co o tym myślicie , być może to ja powinnam zmienić o nim zdanie....

#2 Madae

Madae
  • Użytkownik
  • 5 875 postów

Napisano 01 sierpnia 2007 - 22:34

hmmm nie ma regóły na szcześliwy związek i tak ten moze okazac sie miłoscia na całe zycie ale rowniez najwieksza w zyciu klapą dla nich obojga....z tego co zrozumiałam to on złozył pozew o rozwód po tym jak zaczał sie spotykac z twoja przyjaciołka a potem razem zamieszkali...to nie bedzie zbyt dobrze wygladało w sadzie, nawet pomimo tego ze najpierw to zona go zdradziła, obronca bedzie to argumentował w ten sposób ze zona zrozumiała swój błąd , kocha go całym sercem i świata poza nim nie widzi i to on na tego złego wyjdzie jako ze nie dał jej jeszcze jednej szansy...to nie bedzie łatwa sprawa, co innego gdyby złozył pozew i nadal z zona mieszkał przynajmniej do zakonczenia sprawy

co do zabawy twoja przyjaciołka to masz słusznosc, mezczyzni bardzo czesto gdy zostaja zdradzeni chca sie zemscic lub sprawic tej 2 osobie podobny ból , jednak z sondazy wynika ze rownie czesto po jakims czasie dochodza do wniosku ze mozna sprobowac jeszcze raz (z kobietami co ciekawe jest inaczej :P)

Musisz wspierac przyjaciolke i byc przygotowana na to ze jesli ten zwiazek sie rozsypie to ona to moze bardzo przezyc i wtedy tylko Ty i Twoja obecnosc pomoga ukoic ból
<przytul></span>

#3 Mordka

Mordka
  • Użytkownik
  • 25 postów

Napisano 01 sierpnia 2007 - 23:49

Myszko ;-) wiesz trudno sie wypowiadac osobie trzeciej przynajmniej tak mysle bo to ty jestes najbardziej zapoznana z zastała sytuacja. aczkolwiek mysle ze jesli rzeczywiscie jest tak iz naprawde on ja kocha to powinien skonczyc sprawe ze swoja zona gdyz jeslli bedzie jej ciagle jemu zal to nic z tego dobrego nie wyjdzie. A twoja pzyjaciolka bardziej mu zaufa i zakocha sie w nim. a on.. moze to traktowac nawet powaznie ale tylko tymczasowo. mam nadzieje ze nie bawi sie nia. bo to jest poprostu okropnosc. a potem tylko zostaje bol i rozczarowanie . a nawet brak zaufania do kolejnego partnera. ale mam nadzieje ze bedzie ok. informuj jak cos o przebiegu sprawy ;-) Buziak

#4 Guest_Kociak_*

Guest_Kociak_*
  • Gość

Napisano 02 sierpnia 2007 - 10:10

Moja koleżanka też ma ciut podobna sytuację, tyle, że tak jak w przypadku madzi chłopak był w trakcie rozwodu gdy tą moją kumpelę poznał. Teraz jest po rozwodzie, ale najgorsze jest to, że z byłą żoną ma dziecko - i tu jest problem.
Ale nie o tym tutaj... Co do Twojej przyjaciółki, myszka20, różnie może to być. Przede wszystkim powinna z nim szczerze rozmawiać i mieć oczy wkoło głowy. Pilnować sprawy rozwodowej, żeby nie okazało się, że facet ją tylko zwodzi, a tak naprawdę po jakimś czasie okaże się, że on nawet żadnego pozwu nie złożył... Ale Ty jej tak czy owak nie pomożesz, jeśli ona zapatrzona jest w tego swojego faceta, to i tak Ty nie zmienisz jej uczuć.. co najwyżej może się ona niemile rozczarować. Chociaż wcale nie musi tak być. Jednak angażując się w taki związek należy zdawać sobie sprawę z tego, że to nie musi być tak pięknie i ładnie jak na obrazku....

#5 madzia

madzia
  • Użytkownik
  • 6 640 postów

Napisano 02 sierpnia 2007 - 11:00

tyle, że tak jak w przypadku madzi chłopak był w trakcie rozwodu

jesli o mnie mowa, to moj Mis byl po juz pare lat 7 moze 8, nie wiem ale cos kolo tego :roll: :-D
Nigdy nie rozmawiaj z idiotą, najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a później pokona doświadczeniem.

#6 Guest_Kociak_*

Guest_Kociak_*
  • Gość

Napisano 02 sierpnia 2007 - 11:30

jesli o mnie mowa, to moj Mis byl po juz pare lat 7 moze 8, nie wiem ale cos kolo tego :roll:

a sorki, napisałam nie to co chciałam przekazać ;) chodziło mi o to, że po prostu najpierw była kwestia rozwodu a póżniej pojawiła się ta moja kumpela, a nie że rozwód dopiero się rozpoczął jak oni już byli razem.

#7 cerrata

cerrata
  • Użytkownik
  • 13 852 postów

Napisano 04 sierpnia 2007 - 01:19

oł..
Może jednak ten facet wcale nie traktuje jej jako swojej 'zabawki' czy cuś.. może faktycznie jest taki wrażliwy. Pisałaś, że ma wyrzuty sumienia, bo jego była żona płacze i mówi, że coś sobie zrobi jeśli ją zostawi..taki szantaż emocjonalny, to też chore.. Nie martw się na zapas. Chyba nie zrobił jeszcze nic złego..
Takie związki w trakcie rozwodów.. to ciężka sprawa...
nie ma mnie tu i nie będzie.

#8 myszka20

myszka20
  • Użytkownik
  • 12 postów

Napisano 04 sierpnia 2007 - 19:12

Dziękuje ślicznie dziewczynki troszeczkę mnie uspokoiłyście ;-), jednak nadal będę podchodzić do tego związku z lekką rezerwą ... do czasu aż Kamila nie zobaczy rozwodu
Mam nadzieję, oboje będą szczęśliwi :-D

#9 cerrata

cerrata
  • Użytkownik
  • 13 852 postów

Napisano 04 sierpnia 2007 - 23:58

j ateż mam taką nadzieję ;)
czasami tak jest, że z początku sytuacja wydaje się być beznadziejna. zobaczysz jak bedzie dalej, jak sprawy się potoczą
;)
nie ma mnie tu i nie będzie.

#10 KaRo

KaRo
  • Użytkownik
  • 5 postów

Napisano 24 września 2007 - 21:13

Witam wszystkich, jestem tu nowa. szukam właściwie porady niż pomocy. Jestem młodziutką mężatką od 2 lat, mam małego synka. Ale zacznę od początku. 3 lata temu poznalam B.J. (będe pisala inicjałami). Była to moja największa miłość w życiu, z ktorą się rozeszłam po pewnym czasie. Zawalił mi się wtedy świat. Nie docierało do mnie ze on odszedł, szczególnie że często go widywalam, i cały czas tkwił w mojej pamięci. wiem ze stało się to troche z mojej winy, wiem gdzie tkwił błąd - moja dziecinność i brak planu na przyszłość przeraziły go troche. Byłam chodzącą . wnioskuje ze dla tego mnie zostawił. Poniewaz kolegowałam sie rownież z jego kolegą a w sumie najlepszym przyjacielem chcialam wzbudzić w B.J zazdrość i chęć walki o to co między nami było. Czekałam 10 miesięcy na telefon bądz smsa od niego ze wroci do mnie i mimo tego ze widywalam sie z nim prawie codziennie i mialam z nim dobry kontakt takiej chęci nie wyraził a ja tkwilam w chorym i pustym związku z jego kolega. Wreszcie straciłam nadzieje i chcialam zabić to uczucie i wtedy umyślnie wpadłam z tym jego kolegą, sądzilam ze dziecko ślub i rodznia pozwolą zapomnieć mi o nim. Niestety bez rezultatu... Troszke mnie odciągneło od niego ale teraz znowu juz 1,5 roku walczę z tym uczuciem. Szczególnie ze gdy bylam juz w zaawnsowanym związku tym jego kolegą zaczoł mi wielokrotnie powtarzać ze żałuje tamtej decyzji i że gdyby tylko mógł wszystko by naprawił. JA nie potrafie nawet myśleć o rozwodzie ponieważ mój mąż nie jest wcale taki zły ale wiele wad i minusów ma, a pozatym mam dziecko i rodzine ktora nawet nie chcialaby słyszeć o rozwodzie bo w mojej rodzinie nigdy nie było rozwodów i jest to nie do przyjęcia. Jutro postanowilam spotkać się z B.J i o wszystkim mu powiedzieć tzn co czuje i w jak jestem do tego nastawiona. Chcialabym usłyszeć co on ma do powiedzenia i albo strace wszystko albo nic. TA miłosc do niego jest problemem ktory na dobrą sparwę wcale mi nie przeszkadza i niechcialabym się go pozbywać... Nie wiem co robić. Jestem bardzo młoda bo mam zaledwie 19 lat i wiem ze moj mąż nie jest tym z ktorym chcialabym spędzić reszte życa, nie wiem czy woglę chcę być w stanie małeństwa ale na sprzeciwienie temu wszystkiego brakuje mi siły i odwagi. Co mam robić???

#11 calineczka

calineczka
  • Użytkownik
  • 7 470 postów

Napisano 24 września 2007 - 21:20

Niestety popełniłas błąd :-/ ale to juz sama wiesz.
jesteś młodziutka moim zdaniem za młoda na takie decyzje i rozterki .

Stało się jednak i teraz musisz sie powaznie zastanowic co wybierasz : zycie w przeświadczeniu , że nie kochasz ( bo z tego co piszesz to chyba nie kochasz) męża czy tez podążyć za miłościa o ile to nadal jest miłośc a nie wspomnienie o tym co było :-/

Raz już się rozstaliście....... <bezradny></span> skąd wiesz , że znowu tego nie zrobi
Dołączona grafika
Dołączona grafika

#12 Kasiula

Kasiula
  • Użytkownik
  • 538 postów

Napisano 24 września 2007 - 22:13

umyślnie wpadłam z tym jego kolegą, sądzilam ze dziecko ślub i rodznia pozwolą zapomnieć mi o nim.



Boże, jakie to niedojrzałe! No ale trudno się dziwić, skoro sama byłaś dzieckiem :-/ Zrobiłaś to na zasadzie "na złość mamie odmrożę sobie uszy". Szkoda tylko, że byłaś aż taką egoistką i nie pomyślałaś, że tak naprawdę największą krzywdę robisz swojemu dziecku.

Jestem bardzo młoda bo mam zaledwie 19 lat i wiem ze moj mąż nie jest tym z ktorym chcialabym spędzić reszte życa, nie wiem czy woglę chcę być w stanie małeństwa ale na sprzeciwienie temu wszystkiego brakuje mi siły i odwagi.


A miałaś na tyle siły i odwagi na to, żeby to wszystko zacząć? Wpadłaś w niezłe bagno i naprawdę ciężko będzie Ci z tego wyjść. Szkoda, że czasami w przypływie złości, czy desperacji podejmujemy decyzje, które krzywdzą nie tylko nas, ale jeszcze kilka innych osób :-/ Mimo wszystko życzę Ci, żebyś jakoś z tego wybrnęła. Zastanów się, co jest dla Ciebie najważniejsze.

#13 Guest_Kociak_*

Guest_Kociak_*
  • Gość

Napisano 24 września 2007 - 22:16

Hmmm... nie sposób napisać, że trzeba płacić za głupstwa popełnione w młodości... Nie wiem czym kierowałaś się zachodząc w ciążę z tym kolegą. Dziecko to nie karta przetargowa tylko żywy człowiek, któremu trzeba pomóc i dać należytą opiekę :roll:

Ale pewnie to już wiesz... Na pewno jest Ci ciężko, sytuacja jest o tyle trudniejsza, że jesteś taka młodziutka. Skazywać się na życie z człowiekiem którego nie kochasz nie jest radosną perspektywą... Ale nie wiesz, co tak naprawdę stałoby się gdybyś się rozwiodła... Może się okazać, że B.J. się jednak rozmyśli co do Was, albo okaże się, że Wasz związek nie ma prawa bytu... i wtedy zostaniesz młodą, samotną matką z dzieckiem, pewnie jeszcze na utrzymaniu rodziców... A jeśli obecny mąż nie jest taki zły, jest dobrym, zaradnym człowiekiem, to może z czasem go pokochasz i stworzycie szczęśliwą rodzinę?

Nie ma dobrej rady... Wypisz sobie wszelkie za i przeciw każdej z możliwej opcji i spróbuj wybrać tą, która ma więcej plusów a mniej minusów... Pomyśl 5 razy zanim cokolwiek zdecydujesz... Bo to nie chodzi już tylko o Twoje życie, ale też o życie Twojego synka :!:

#14 Kasiula

Kasiula
  • Użytkownik
  • 538 postów

Napisano 24 września 2007 - 22:24

Hmmm... nie sposób napisać, że trzeba płacić za głupstwa popełnione w młodości...


W młodości?! Ona ma 19 lat. Głupstwo popełniła, jak była jeszcze dzieckiem. I naprawdę wydaje mi się, że dylematy w stylu "czy on mnie jeszcze kocha" są w tym przypadku po prostu nie na miejscu.
Zajmij się teraz przede wszystkim swoim dzieckiem, bo to ono Cię najbardziej potrzebuje.
Jeszcze dwa pytania:
Dlaczego brałaś ślub, skoro go nie kochałaś?
Czy jeśli odeszłabyś od męża, otrzymałabyś jakieś wsparcie (od rodziców, rodziny)?

#15 KaRo

KaRo
  • Użytkownik
  • 5 postów

Napisano 25 września 2007 - 12:48

Doskonale zdaję sobie sprawę z tego co zrobiłam, i dopiero teraz rozumiem jak bardzo byłam głupia i teraz kiedy zaczynam myśleć racjonalnie widze swoje błędy. Nie licze na entuzjastyczny powrot B.J do mnie. Wlaśnie przez te wszystkie błędy teraz boję się podejmować jakie kolwiek decyzje, duszę to w sobie oszukując wszystkich do okoła ze jest wszystko w porządku, uśmiechając się na siłę wmawiam wszystkim że jestem szczęśliwa. Mój synek jest najważniejszy na świecie jest moim najkochańszym skarbem i nigdy nie przestane go chronić. Pamiętam o nim na każdym kroku. Prawdą też jest to ze jestem beznadziejną egoistką i nawet nie staram sie z tym walczyć a może powinnam. Nie oczekiwalam tu na tym forum współczucia, słodkiej litości liczę sie z tym ze moje postępowanie było głupie i szanuję wasze wypowiedzi. Dziś wieczorem umówiłam sie z B.J żeby pogadać. On zmienił się bardzo od czasu kiedy z nim byłam. Wiem to, gdyz od dnia zerwania przyjaźnmy się i mam z nim staly kontakt. Dziś wieczorem wszystko będzie jasne a przynajmniej trochę jasne bo nie wiem jak on teraz zareaguje.

[ Dodano: 2007-09-25, 13:51 ]
A przede wszystkim chce wam podziękować za wypowiedzi bo szczerze mówiąc myślalam ze wywalicie mnie stąd po tym jak opisalam moją historię.

#16 Anija

Anija
  • Użytkownik
  • 2 822 postów

Napisano 27 września 2007 - 10:19

A przede wszystkim chce wam podziękować za wypowiedzi bo szczerze mówiąc myślalam ze wywalicie mnie stąd po tym jak opisalam moją historię.

no co ty :*
życzę powodzenia :)
Jestem jeszcze trochę zakochana resztkami bezsensownej miłości i jest mi tak cholernie smutno teraz, że chcę to komuś powiedzieć. To musi być ktoś zupełnie obcy, kto nie może mnie zranić..

#17 Guest_Kociak_*

Guest_Kociak_*
  • Gość

Napisano 27 września 2007 - 11:33

KaRo, i jak po rozmowie z B.J. ? Czy to w jakiś sposób CI pomogło?

#18 KaRo

KaRo
  • Użytkownik
  • 5 postów

Napisano 27 września 2007 - 21:08

Widzialam sie z nim wczoraj i przedwczoraj. Powiedział mi ze w jego sercu jest uczucie ale troszke przygaszone z powodu tego co sie działo przez ten czas. Było morze łez i wielokrotnie wypowiadane słowo "przepraszam". Nie mógł uwierzyć ze ja nadal cos do niego czuje i bardzo sie ucieszył gdy powiedziałam ze mimo tego co sie stało do tej pory żyję nadzieją i miłością, sam jednak musi trochę się ogarnąć bo przeżywa lekki szok. Ja teraz tak bardzo cierpię, ponoszę ciężkie konsekwencje mojego nie dojrzałego postępowania a mój mąż dokłada tylko ognia to tego (tzn, on nie wie jak ze mna jest...). Przestał dawać mi pieniądze na jedzenie, na dziecko, na lekarza nie wspominając o jakims kosmetyku czy ubraniu itp... pomaga mi moja mama, gdyby nie ona to nie wiem jak bym żyła. Mąż nie przyjmuje tez do wiadomości tego ze czasami naprawde nie mam ochoty lub siły się z nim kochać, robi mi wtedy awantury i kłoci sie do tego stopnia ze poprostu dla swiętego spokoju robie to. Mieszkamy u moich rodzicow a on nawet grosza im nie daje na utrzymanie, wszystko ma za darmo, w niczym im nie pomaga i jeszcze mi sie żali jacy moi rodzice są źli a oni do nas z sercem na dłoni zawsze. Jego mama oskarża mnie ze ja wydaje wszystkie jego zarobione pieniądze i mimo tego ze jej tłumacze (ja do jego pieniedzy dostępu nie mam) to ona mnie obwinia za wszystkie niepowodzenia syneczka.

... wiecie jak to jest nienawidzieć siebie samej?...
...to tak że człowiek strzelił by sobie w łep. ja tak mam.

[ Dodano: 2007-09-27, 22:11 ]
chciałam jeszcze dodać ze ta dobra strona mojego męża to, to ze mnie nie bije i ze nie zawsze taki był, kiedyś był normalny, małżeństwo go tak zmieniło... widzą to wszyscy do okoła...

#19 Guest_Kociak_*

Guest_Kociak_*
  • Gość

Napisano 27 września 2007 - 21:54

KaRo, widać, że faktycznie źle trafiłaś...
I chyba zmienię zdanie co do Twojej sytuacji... bez względu na to co się stanie z B.J. uciekaj od swojego męża.

ta dobra strona mojego męża to, to ze mnie nie bije i ze nie zawsze taki był, kiedyś był normalny

to że Cię nie bije to dobra strona???? to powinno być zupełną normą a nie dobrą stroną... poza tym, z tego jak on się zachowuje można wywnioskować, że niewiele brakuje do tego, aby zaczął... Poza tym co to za ojciec, który dzieckiem się nie przejmuje i który w domu nic nie pomaga, nic nie robi...
Bardzo dobrze, że Twoi rodzice są przy Tobie i widać, że uzyskujesz od nich sporą pomoc - porozmawiaj z nimi, zresztą pewnie sami widzą, że Twoje małżeństwo tak naprawdę na miano małżeństwa nie zasługuje... Po Twoim ostatnim poście widzę, że to nie uczucie do B.J. jest priorytetem, lecz rozwiązanie związku z Twoim obecnym mężem...

#20 KaRo

KaRo
  • Użytkownik
  • 5 postów

Napisano 28 września 2007 - 16:14

masz rację. Ja chcialabym rozwodu ale nie mam narazie tyle siły w sobie... jestem tym wszystkim potwornie zmęczona.. boje sie ze zostane zupełnie sama... a inni potraktują moją decyzję jako niedojrzałą... nie wiem od czego mam zacząć... a może jeszcze poczekać?





Podobne tematy Collapse

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych