Zalezy mi na jej szczęściu ,dlatego gdy tylko dowiedziałam sie o jego wizytach u żony starałam sie jej przemówić do rozsądku, jednak ona zupełnie nie chciała mnie słuchać a może i słuchała ale nie wyciągnęła z tego wniosków.
Teraz moja przyjaciółka i Paweł zamieszkali razem, on nie widuje się sam na sam z żoną i oboje wydają się być najszczęśliwsi na świecie.
Mimo tego boję się że on poraz klejny ją zrani.
Nadmienię że nie chodzi tutaj tylko o seks, z tego co widzę jemu zaczęło bardzo na niej zależeć,aczkolwiek nie chce ranic swojej żony i powiedzieć jej definitywnie że to koniec
Złożył pozew o rozwód, zamieszkał z Kamilą -moją psiapsiółką- i snują plany wybiegające w daleką przyszłość ale kiedy przyjeżdża do nich jego żona (ona go zdradziła ale prawdopodobnie wciąż go kocha) on ma wyrzuty sumienia może nie tyle z tego powodu że układa sobie życie z inna kobietą, ale dlatego że ona płacze i grozi że coś sobie zrobi jeśli on do niej nie wróci.
Kamila tłumaczy sobie to tym że byl z nią 4 lata, a ja jestem jednak nadal zaniepokojona tym że moja psiapsiółka może być tylko zabawką na chwilę a oni mogą się spowrotem zejść.
Napiszcie co o tym myślicie , być może to ja powinnam zmienić o nim zdanie....
















