Kiedyś sama flirtowalam,żartowałam przed slubem.Potem już nie.Był moment,że M pochwalił mi się,że tam jakaś z pracy próbuje z nim flirtować,spojrzenia itp.sprawy.Przewiozłam tyłek,powiedziałam kobiecie do słuchu .Minka jej zrzedła i dała spokój.
Jestem zdania,że z facetami stanu wolnego to niech sobie dziewczyny flirtuja, ile wlezie,ale jak jest już obrączka na palcu,to dla mnie jest STOP.
Nie wiadomo w końcu na jakim etapie jest ten związek małżeński.Jak sie uklada.Być może coś w nim nie tak.I taki niby flircik,żarcik może narobić tylko jeszcze większych szkód.Facet się zauroczy,może zakocha i co.....?
















