Kłócimy się bardzo często... najlepiej nam idzie na GG

tragedia jakaś

i są to kłótnie sięgające zenitu... Oko w oko nie ma takich sytuacji, wymieniamy się czasem ostrzejszymi przemyśleniami, ale nie jest to tak bolesne jak te wirtualne kłótnie

masakrycznie ciężkie, bolesne i zawsze na zasadzie wygadywania

Próbowałam to zmienić, ale ileż można mówić, że należy mówić o swoich odczuciach, a nie wygadywać i skakać sobie nawzajem do oczu. Nieznoszę naszych kłótni, często wywołują mój płacz. Czas trwania jest różny, zależy od sytuacji... bo jak zbiera się chmura nad nami to tak i z tydzień możemy kłócić się co chwilę, a jak walnie burzą to jest jedne wielkie BUM i potem 1-2 dni (dziś mam 1-wszy dzień

) ciszy... tzn niby ze sobą rozmawiamy, ale już nie wracamy do tego co było. Tyle razy próbowałam się powstrzymać i nie ciągnąć tematu na gg, ale jak nie pociągnę tematu to potem już się niczego nie dowiem. Zawsze wszystko wygląda lepiej po przebudzeniu

Kłótnia wydaje się wtedy bez znaczenia w porównaniu do uczuć jakie do niego żywię. Jest ciężko... jesteśmy zupełnie różni... totalnie inne gusta, inne spojrzenie na świat, inne poglądy... Czy jest w ogóle szansa, żebyśmy się dogadali? Ciągle zadaję sobie te pytanie... Czy te różnice nas nie rozdzielą? Tak sobie trwamy zadając ciągle to samo pytanie od roku, a czas leci dalej...