Kłótnie
#322
Napisano 18 listopada 2009 - 10:41
najbardziej mnie wkurza sie kłócimy na weekend a godzimy w poniedziałek
To spacer podczas bardzo drobniutkiego deszczu.
Człowiek idzie, idzie i dopiero po pewnym czasie orientuje się,
że przemókł do głębi serca...
#323
Napisano 18 listopada 2009 - 12:30
#324
Napisano 18 listopada 2009 - 13:25
Jak czesto sie klocicie ze swoimi połówkami? i czy są kłótnie poważne czy raczej drobne? Jak się godzicie? Tydzień ciszy? Czy zaraz któreś pęka? Kłótnia miedzy Wami to krzyk czy raczej milczenie i fochowanie sie?
*Jak często? : Róznie, niekeidy potrafimy sie kłocic przez miesiac po 2 razy dziennie, a niekeidy raz na jakis dłuższy czas,
*hmm niektóre uważam za dorbne, ale Mój uważa je że to są ogromne problemy ;]
* Albo przyjeżdza do mnie i mnie przeprasza, albo dzwoni , albo npisze smsa
*3razy w ciągu całego związku pokóciliśmy się tak, że przez tdyzień się nie odzywalismy a tak to przeważnie dzień czasem 2 dni trwają nasze kłotnie
*Pekamy obydwoje
*W czasie kłotni krzyczymy po kłotni milczymy.
[ Dodano: 2009-11-18, 13:27 ]
Zazwyczaj klotnia oczyszcza atomsfere,jakby bylo idealnie byloby nudno.Cudownie jest pozniej godzic sie.
Tak tak cudownie jest się godzic
Nie lubie keidy nie odzywamy się do siebie przez tydzien.. wole kiedy juz są te 2 nid lub dzien.. a najlepiej to w ogóle;d
#325
Napisano 18 listopada 2009 - 23:18
To ja już wolę przeżyć te kilkadziesiąt lat w zgodzie i wybuchnąć niż mieć awantury średnio raz na tydzieńOstatnio na religii katecheta powiedział, że jeśli para się nie kłóci tzn że ma prawdopodobnie takie same temperamenty a to źle.
Nie będą się takie pary kłócić, ale jak już po kilku latach wybuchną to nie będzie co zbierać...
#326
Napisano 19 listopada 2009 - 14:33
#327
Napisano 21 listopada 2009 - 01:06
My z Misiakiem mamy podobne temperamenty i zawsze sobie mówimy co nam nie pasuje-więc ta teoria się nie sprawdza w moim przypadkupo prostu osoby o innym temperamencie będą mówić co im leży na sercu a nie dusić to w sobie
#328
Napisano 21 listopada 2009 - 08:50
#329
Napisano 15 grudnia 2009 - 00:27
#330
Napisano 15 grudnia 2009 - 16:58
Ojej,jestem w szoku,jak mozna lubic sie klocic.Bron Boze,nie chce Cie urazic.Mimo,ze jestem nerwusem to jednak staram sie lagodzic konfliktyja jestem osoba która lubi sie kłucić.Ale nasze kłótnie to drobnostki,raz była taka powazna kłótnia ze o mały włos nie rozstalismy sie.
#331
Napisano 15 grudnia 2009 - 21:49
#332
Napisano 18 lutego 2010 - 23:51
#333
Napisano 19 lutego 2010 - 07:38
#334
Napisano 19 lutego 2010 - 20:56
Ja z moim M. jeszcze sie nie pokłóciłam tak na poważnie... Zdarzało sie, ze mnie czymś denerwował, ale on robi taki słodkie minki, ze od razu mu "wybaczam"
#335
Napisano 07 sierpnia 2010 - 18:19
Spóźnię sie zaraz do pracy, a kurczę mam problem...
Pokłóciłam się wczoraj z moim chłopcem i ani nie wrócił na noc, a wczoraj zadzwonił do mnie dopiero o 20, spytać się czy wszystko OK.. Miałam nadzieję, ze do dzisiaj mu przejdzie, ale dzisiaj też zadzwonił o 16, był słodki, ale ja byłam taka zdenerwowana, że zaczęłam się złościć na niego i rzuciłam słuchawką...
Ja nie rozumiem, tyle czasu było cudownie i co z dnia na dzień nagle wielkie BUM?
Poszło o to, że kiedyś coś napisał do kolegi i ja to znalazłam, zresztą nie ważne..
Nie rozumiem jak mam to załagodzić, ani nie odbiera telefonu, ani nie odp. na sms-y.. A nie chce iść do niego, bo jakoś nie mam ochoty spotykać się z jego rodzicami.
Jeżeli źle umieściłam temat to przepraszam, ale mam 10 minut na wyjście, a kurcze już nie wytrzymałam, musiałam napisać..
#336
Napisano 07 sierpnia 2010 - 18:26
Właśnie bardzo ważne. Najważniejsze jest to czy macie poważny powód żeby się pokłócić czy to tylko błahostkaPoszło o to, że kiedyś coś napisał do kolegi i ja to znalazłam, zresztą nie ważne..
Wyjścia są dwa albo weźmiesz sprawę w swoje ręce i nie przejmując się niczym pójdziesz tam i to wyjaśnisz jak najszybciej albo będziesz czekać aż on się odezwie i denerwować...Nie rozumiem jak mam to załagodzić, ani nie odbiera telefonu, ani nie odp. na sms-y.. A nie chce iść do niego, bo jakoś nie mam ochoty spotykać się z jego rodzicami.
Ciężko jest radzić jak nie wiemy co jest powodem kłótni...
#337
Napisano 07 sierpnia 2010 - 21:42
cyt: ' nie wiem czy chcę dalej z nią być, A. jest mi bardzo bliska i super spędzam z nią czas.. Stary sam już nie wiem co robić.. '
Po prostu zatkało mnie...
Wróciłam teraz z pracy [zastępowałam koleżankę.. jest nianią na weekend, przy okazji super zajęcie, ale nie jako praca
#338
Napisano 08 sierpnia 2010 - 11:24
Dlaczego nie mozna nazwac tego klotniami?
A dlatego, ze moj M to ostoja spokoju i .... slucha co ja mu gadam, a jak juz skoncze 30-minutowy poemat
Na temat sporu rozmawiamy dopiero, az opadna mi emocje, czyli jak wyrycze te wszystkie moje zale
Przyznam, ze ten Jego spokoj jest bardzo korzystny dla mnie...
Ja jestem okropny nerwus (co zreszta juz wiecie
#339
Napisano 08 sierpnia 2010 - 11:40
Z tym, że mnie na przykład strasznie denerwuje to, że ja mówię, mówię, mówię, potem krzyczę, a on nic. Słucha mnie, nie odzywa się i czeka, aż się wykrzyczę i mi przejdzie. A mnie czasem takie coś jeszcze bardziej nakręca. Chociaż rzeczywiście,
więc chyba lepiej, że jest, jak jestgdyby on zachowywal sie tak samo, to talerzami bysmy w siebie rzucali
![]()
#340
Napisano 08 sierpnia 2010 - 12:22
Ja jestem okropny nerwus (co zreszta juz wiecie
) gdyby on zachowywal sie tak samo, to talerzami bysmy w siebie rzucali
![]()
To mysmy sie tak dobrali ja i K. ze czasami jak sie poklocimy to iskry doslownie leca.
Klocimy sie ostro tak ze nie raz mam ochote cos wziasc i mu w tym gniewie przylozyc
Zawsze wtedy takie tematy poruszam, ze klotnia murowana
Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych

















