mam kumpelę, ateistkę. cała jej rodzina jest niewierząca. i święta obchodzą normalnie, oprócz pójścia do kościoła. jakby się tak nad tym dłużej zastanowić...z jednej strony to taka hipokryzja....nie wierzę, ale skoro są te święta i wszyscy radują się z Narodzenia Pana, to i ja się poraduję, i wódki się napiję, i zjem smacznie, co z tego, że w to narodzenie nie wierzę
z drugiej strony - duża część chrześcijan, którzy wierzą, praktykują, chodzą do kościoła - świętują, bo taka tradycja. nie dlatego, że naprawdę czują, że to magiczny czas, że wtedy narodził się Chrystus, ale dlatego, że fajnie jest obchodzić Boże Narodzenie

bo choinka, prezenty, Mikołaj, itd. więc w zasadzie nie ma wielkiej różnicy między tymi chrześcijanami, a ateistami.