A ze mną to wyglądało tak, że zaczęłam kurs w lutym ( 17 lat wtedy miałam ) - bałam się wsiaść do "L" za kierownicę pzrez wypadek z rok temu w zimie, ale się odważyłam i nie żałuję

moja pierwsza jazda to wyglądała tak że Leszek się mnie pytał czy kiedyś jeździłą no to ja odpoowiadam, że tak ( ale to takie jeżdzenie było tylko z pare metrów

) no to kazał mi za kierownicę usiąść i prosto na miasto jechać

To bylo przeżycie. Teorię skończyłam chyba w połowie marca, a praktykę tyż przed egzaminem ( 14 czerwiec 07r. ) :]
Zdałam za pierwszym razem

(sama nie wiem jak tego dokonałam ). Miałam egzaminatora okropnego, zdołował mnie psychicznie, ze na koniec myślałam, że oczywiście oblałam

A o jego krytyce na koniec nie wspoomnę.
Teraz to dopiero się uczę jeździć

moja pierwsza jazda nie wyglądała zbut zachwycająco, jechałam wtedy długa i dużą kobzą ( mondeo kombi 1,8 ) i mi się okropnie kierowało w szczególności przy ruszaniu. Teraz zwykle jeżdzę na eskorcie chia. Fajnie mi się nim jeździ, tylko ma jedną wade - jest stary i bez wspomagania ( musze się na męczyć przy kręceniu kierownicą

).W mieście jezdżenie to gorzej mi idzie niż ja prostych drogach ekspresowych

Wole jednak te szybki drogi

ale rodzice mi jeszcze nie pozwalają samej jeździć, musze z kimś dorosłym jeździć puki nie stwierdzą, że umiem jeździć

Nawet i dobrze bo jak bym miała sama jechać to bym miała stracha. N oale z jakiej racji mam się tak ot nauczyć jak tylko ponad 30h wyjeździłąm

No ale mam całe życie przed sobą i będe miec wiele okazji do praktyki i dalszej predyuspodyzji kierowcy

Pozdrawiam