"jak ja to sobie wyobrażam, dziecko i kuweta, przecież nim ty go czegoś nauczysz to najpierw będziemy w smrodzie żyli, a poza tym Zuzka go jeszcze wykończy i tyle z tego będzie"
Po pierwsze koty to bardzo mądre, pojętne i czyste zwierzaki, więc akurat nie sądzę byś z nauką załatwiania się do kuwety miała problem

Poza tym kociak to wg mnie dobre rozwiązanie dla kogoś kto nie może swojemu pupilkowi poświęcić nie wiadomo jak wiele czasu, bo nie trzeba z nim np. wychodzić na spacer

Co do Twoich obaw, że kociak może podrapać Zuzię to powiem Ci, że akurat to jakoś nie przyszło mi do głowy, gdy zdecydowaliśmy przygarnąć się kociaki do domu- może ze względu na fakt, że nasz poprzedni kot nigdy nie zrobił Wice krzywdy choć zdarzało się, że mała (gdy nie zdążyłam w porę zareagować) potrafiła go np. pociągnąć za ogon. Na szczęście Buras szybko nauczył się omijać szerokim łukiem moje dziecko, które w tamtym okresie zrobiło się już dość ruchliwe, bo zaczynało etap raczkowania

No ale Burek niestety zdechł niedługo potem. Teraz Wika wie już, że kot to nie zabawka i że nie wolno go tarmosić, ciągnąć za ogon czy męczyć a jeśli czasem zdarzyło jej się za bardzo nadepnąć któremuś z nich "na odcisk" to owszem dostała łapą, ale nie zdarzyło się by któryś z nich wyciągnął na nią pazurki. Zresztą ja im pazury tak czy inaczej lekko obcinam. Poza tym jestem zadowolona, że Wika wychowuje się ze zwierzakami, bo wydaje mi się, że nauczyła się dzięki temu wrażliwości. Potrafi podejść i pogłaskać kota nie robiąc mu krzywdy. No i mają radochę jak się w trójkę ganiają po mieszkaniu

Czasem mała "pomaga mi" je karmić i widzę, że jej się to podoba, więc wszystko jak najbardziej na plus

Jedyne na co zwracam uwagę to to, że mniejsza kotka potrafi ugryźć, ale nie jakoś złośliwie tylko jak ma ochotę na pieszczoty to delikatnie podszczypuje- tylko ostatnio się zapomniała i moja mama jeszcze ma ślad na ręce po tych jej umizgach