Skocz do zawartości

Babskiswiat.net używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem

Mahjong
Opis: Nieśmiertelna gra. Mahjong html5 online.


2048
Opis: Hit 2014. Prosta, logiczna i niezwykle wciągająca gra 2048.


Saper
Opis: Saper - kto nie zna tej gry...

Zdjęcie

Surogatki


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
154 odpowiedzi w tym temacie

Ankieta: czy jesteś za zalegalizowaniem 'kobiet surogatek' w Polsce? (51 użytkowników oddało głos)

czy jesteś za zalegalizowaniem 'kobiet surogatek' w Polsce?

  1. tak (12 głosów [23.08%])

    Procent z głosów: 23.08%

  2. nie (31 głosów [59.62%])

    Procent z głosów: 59.62%

  3. nie mam zdania (9 głosów [17.31%])

    Procent z głosów: 17.31%

Głosuj Goście nie mogą oddawać głosów

#1 cerrata

cerrata
  • Użytkownik
  • 13852 postów

Napisano 01 czerwiec 2008 - 00:15

co o tym myślicie?

zamieszczam dosyć obszerny artykuł
polecam jego lekturę


Jestem inkubatorem

Surogatki, to kobiety, które rodzą dzieci obcym ludziom. Niektórzy mówią o nich bohaterki, bo dają szczęście bezpłodnym parom, a inni – traktują je jak prostytutki.

Krajem, w którym od lat legalnie można korzystać z usług matek surogatek jest Rosja. Jedna z moskiewskich klinik w swojej ofercie ma nosicielki zastępcze, tzw. surogatki, które urodzą dziecko każdej bezpłodnej parze.

Jedną z Polek, która chce urodzić dziecko obcej parze jest Elżbieta Szymańska. Kilka miesięcy temu dała ogłoszenie, że za pieniądze urodzi komuś dziecko. Elżbieta jest samotną matką, wychowuje dwóch synów. I nie ukrywa przed nimi swoich planów. Twierdzi, że chce pomóc innym.

- Dostałam wiele ofert - mówi Elżbieta Szymańska. – Planuję urodzić trójkę, a potem otworzę centrum i nadal będę pomagać innym.

Wszystko jest kwestią pieniędzy. W Polsce za taką usługę surogatki żądają od 15 do 30 tys. euro. W polskim prawie nie ma jednak rozwiązań dotyczących matek – surogatek. Rodzice, którzy zdecydowaliby się na takie przedsięwzięcie robią to na własną odpowiedzialność, bo po porodzie nie będą mieli żadnych gwarancji prawnych, że dziecko do nich trafi.

Jadwiga Osuch, sędzia Sądu Okręgowego w Krakowie uważa, że to bardzo ryzykowne przedsięwzięcie.

- To nie będzie ich dziecko, tylko matki – mówi Jadwiga Osuch . - Para nie będzie miała do dziecka żadnych praw.

By rodzice mogli sprawować prawną opiekę nad dzieckiem urodzonym przez inną kobietę – muszą je adoptować. A więc osobą, do której należy ostateczna decyzja jest surogatka. Pani Elżbieta twierdzi jednak, że dziecko odda, bo ma już dwójkę swoich i wychowuje je sama.

Krajem, w którym od lat legalnie można korzystać z usług matek surogatem, jest Rosja. Moskiewska klinika Altra Vita w swojej ofercie ma nosicielki zastępcze, tzw. surogatki, które urodzą dziecko każdej bezpłodnej parze.

- Wyszukiwaniem surogatek zajmuje się u nas specjalny dział – mówi Marina Tiapkina, główny lekarz kliniki Altra Vita. - Dajemy ogłoszenia do mediów. Te ogłoszenia dajemy w rubrykach praca, bo uważamy, że to sposób zarabiania pieniędzy. Przeglądamy też ogłoszenia, bo jest sporo chętnych, które same chcą zostać matkami zastępczymi i ogłaszają się w prasie. Sprawdzamy je wszechstronnie: położenie socjalne, które pozwala im lub nie stać się matką zastępczą. To również kwestie wyników badań medycznych, które pozwalają lub dyskwalifikują kobietę do bycia matką zastępczą.

Ale przecież wszystkie te warunki są określone w rozporządzeniu ministerstwa zdrowia.


Do zapłodnienia dochodzi metodą In vitro w laboratorium. Bezpłodna para przekazuje swój materiał genetyczny, tworzy się z niego zarodek, następnie metodą in vitro i umieszcza się go w macicy surogatki, która rodzi dziecko pary. Jeśli w małżeństwie np. kobieta jest bezpłodna, wówczas dobiera się materiał genetyczny anonimowej dawczyni i tworzy zarodek, a następnie umieszcza się w macicy surogatki, która rodzi dziecko pary i przekazuje genetycznym rodzicom.

Do moskiewskiej kliniki codziennie zgłaszają się takie, jak ona.. Za urodzenie obcego dziecka zarabiają około 10 tys. dolarów. Dodatkowo w czasie ciąży otrzymują pieniądze na utrzymanie. Żadna z nich nie będzie miała prawa do wychowywania dziecka, które urodzi.

Jedną z surogatek jest Natalia Swierdlowa. Obecnie jest w trzecim miesiącu ciąży, do kliniki przychodzi na regularne badania.

- Chciałam polepszyć swoją sytuację materialną – mówi Natalia. - Może udałoby mi się załatwić sobie mieszkanie, urządzić się. No, a po drugie, to jest też jakaś pomoc dla ludzi, no i tak zdecydowałam się i poszłam tu. Decydującą rolę odegrał jednak motyw finansowy, bo jak sobie sama nie pomożesz, to nikt ci nie pomoże.

Do moskiewskiej kliniki przyjeżdżają klienci z całego świata, ale korzystają z niej też bogaci Rosjanie. Klinika gwarantuje całkowity komfort przyszłym rodzicom. To pracownicy kliniki załatwiają wszystkie formalności z matkami zastępczymi. Przyszli rodzice nie kontaktują się z surogatkami.

- Wybraliśmy tę właśnie klinikę, bo ona załatwiła za nas wszystko – mówi Swietłana Szamanowa. - Zdjęła z nas problemy etyczne. Bo pojawiają się problemy, kiedy rodzice muszą sami kontaktować się z surogatką. W naszej sytuacji klinika wzięła na siebie całkowicie rozwiązanie tej sytuacji. To oni kontaktują się z matką zastępczą i negocjują z nią kontrakt.

W Rosji rzadko zdarza się, by matka, która rodzi dziecko nie chciała go oddać. Wszystko regulowane jest prawnie. Dziecko od samego początku nie należy do matki – nosicielki, a do genetycznych rodziców, którzy za taką usługę płacą od 30 do 50 tyś dolarów.

- Pracuję w tym fachu od 20 lat i nie zdarzyło mi się, żeby matka – surogatka robiła jakieś problemy – mówi Marina Tiapkina. - Ale słyszałam o takich sytuacjach, tak ludzie mówią. U nas regulują to specjalne przepisy. Zabezpieczmy dokumenty. Rzecz nie polega na wyrzeczeniu się praw do dziecka przez kobietę, która je urodziła. W szpitalu pisze się zupełnie inny dokument, a mianowicie - matka surogatka pisze oświadczenie, w którym przekazuje dziecko genetycznym rodzicom. Dokładnie tak, jak jest to uregulowane w kontrakcie, który podpisują. To przekazanie odbywa się całkowicie oficjalnie na podstawie dokumentów ze szpitala i naszych kontraktów. Na tej podstawie genetyczni rodzice idą do USC. Rejestrują dziecko zgodnie z prawem rodzinnym, bo na to wszystko istnieje odpowiedni artykuł w naszym prawie.

Natalia ma dwójkę swoich dzieci. To jej pierwsza zastępcza ciąża. Natalia nie chce, by dowiedziały się o jej ciąży dzieci. Są małe i kobieta liczy, że niczego nie zauważą.

- Mam taką nadzieje, że wszystko się dobrze skończy – mówi Natalia. - Od samego początku wiedziałam, na co się decyduję. Jesteśmy dorosłymi ludźmi. Nawet nie dopuszczam takiej myśli, czy zdołam, czy nie zdołam. Każdy wie, na co się decyduje. Ja podjęłam taką decyzję, znaczy, że oddam. Ja wykonuję usługę. To jest moja praca. Jestem inkubatorem.


nie ma mnie tu i nie będzie.

#2 Guest_niki_*

Guest_niki_*
  • Gość

Napisano 01 czerwiec 2008 - 08:03

czytałam juz na ten temat, ja nie jestem przekonana do takiego macierzyństwa, gdzie dziecko nosi obca pani, która nie wiadomo do końca czy da nam dziecko czy nie, czy później nie łaziłaby do nas po pieniądze. niby było by nasze to dziecko , bo miałoby nasze geny, ale przecież ta matka też ma z dzieckiem bardzo silny związek. w Rosji jest większa bieda, większe zdesperowanie tych kobiet, żeby na czymś zarobic. w Polsce miałabym obawy

#3 Guest_Kociak_*

Guest_Kociak_*
  • Gość

Napisano 06 czerwiec 2008 - 18:58

a ja nigdy o tym nie słyszałam. nie wiedziałam, że to ma swoja własną nazwę.
Moje podejście do tego. Nie jest to pomysł zły, ale tak jak wspomniano w tym artykule u nas brak jest przepisów. Jeśli odbywałoby się to tak, jak w tej klinice w Rosji, to nie jest to zły pomysł. Wtedy miałoby się pewność, że dziecko trafi do tej bezpłodnej pary. Chociaż nie wiem czy to też nie z powodu wygody, bo przecież nawet pary bezpłodne mogą teraz mieć dziecko, korzystając z różnych sposobów. Mogą przynajmniej próbować.
Ale generalnie sam pomysł, o ile oprawiony odpowiednimi przepisami, wydaje mi się całkiem nie głupi.

#4 dajmira

dajmira
  • Użytkownik
  • 621 postów

Napisano 07 czerwiec 2008 - 15:12

A ja jestem przeciwna, poniewaz kobiety chca w ten sposób zarobic, wzbogacic a ja myslę ,że nie mozna tak po prostu na niewinnym dzieciaczku, dla mnie to sprzedaz i tyle. Jeżeli para nie moze miec dzidziusia to przeciez sa odpowiednie instytucje, domy dziecka. Nie zgadzam się z tym aby zycie bobaska wyceniac na kilka tys dolarów, zarobic pieniądze mozna w inny sposób, jestem na nie!
Dołączona grafika

#5 cerrata

cerrata
  • Użytkownik
  • 13852 postów

Napisano 07 czerwiec 2008 - 21:38

dla mnie to sprzedaz i tyle

no mi się niestety też tak to kojarzy..
a jakąś produkcją dzieci :/
nie ma mnie tu i nie będzie.

#6 anusek

anusek
  • Użytkownik
  • 3457 postów

Napisano 08 czerwiec 2008 - 19:09

rozumiem inne metody ale jak sie nie udaje to chyba w ostatecznośc lepiej adoptowac...bo tu i tak nie doświadczy sie tego co czuje kobieta w ciąży...a można sie zaopiekowac i pokochac inne dziecko,które tego potrzebuje.
wiesz kto-tego czego szukasz ja już tu nie napisze,nie marnuj czasu!!!!!!!!!!!!!

#7 LeeLoo

LeeLoo
  • Użytkownik
  • 406 postów

Napisano 09 czerwiec 2008 - 08:07

A ja jestem za. Myślę, że to jest dobre rozwiązanie. Zarówno i rodzina pragnąca mieć dziecko może je mieć, a i dzieczyna która będzie nosić to dziecko uczciwie zarobi na życie. Lepsze to niż prostytucja.
Osobiście gdybym nie pochodziła z małej miejscowości, gdzie za nim pierdniesz to już sąsiad obok o tym wie, to sama z chęcią byłabym taką surogatką.
Dwie ciąże i wyszłabym z kłopotów finansowych, mogłabym kupić sobie mieszkanie i żyć godnie, a nie tak jak teraz na skraju ubóstwa.
Popieram obiema rękami i nogami.
Dołączona grafika

#8 Kahela

Kahela
  • Użytkownik
  • 5350 postów

Napisano 09 czerwiec 2008 - 12:00

Nie wiem, ale chyba jednak jestem przeciw...rozumiem, że ludzie nie mający dzieci pragną ich za wszelką cenę...
...ale patrząc na to z innej strony...oddanie własnego dziecka musi być niesamowitą traumą dla tej co urodziła.
Jeśli nie robi to na niej wrażenia i liczy tylko na kasę tzn, że ma to dziecko w d..., jest dla niej towarem i tak naprawdę nie daje mu tego co bardzo ważne w ciąży - poczucia miłości. Dzieciaczek też to czuje i napewno w jakiś sposób się to na nim odbija...
Do dupy było w Peru...więc wróciłam... :-D

#9 LeeLoo

LeeLoo
  • Użytkownik
  • 406 postów

Napisano 09 czerwiec 2008 - 12:03

Ale traktowanie takiego dziecka jako korzyść jest absolutnie zdrowe. Kobieta przynajmniej nie przywiąże się do tego dziecka i bez problemu je odda.
Dołączona grafika

#10 Kahela

Kahela
  • Użytkownik
  • 5350 postów

Napisano 09 czerwiec 2008 - 13:36

Ale traktowanie takiego dziecka jako korzyść jest absolutnie zdrowe.

Absolutnie zdrowe..? Traktowanie jako korzyść..? Nie sądzę... :-/

Kobieta przynajmniej nie przywiąże się do tego dziecka i bez problemu je odda.

Jeśli przez 9 miesięcy nie przywiąże się i nic do niego nie poczuje (nie mówię o wielkiej miłości, ale o jakichkolwiek cieplejszych uczuciach) to odda bez problemu. :-| W końcu to "tylko" dziecko... :-|
Jeśli ma w sobie jakiekolwiek uczucia to nie będzie jej łatwo i całe życie będzie o tym myślała i zastanawiała się czy dobrze zrobiła...
A być może zacznie próbować to odkręcać, szukać dziecka i wtedy tylko dziecka szkoda...

#11 LeeLoo

LeeLoo
  • Użytkownik
  • 406 postów

Napisano 09 czerwiec 2008 - 15:36

Nie wiem może zmieniłabym zdanie podczas ciąży, ale ja bym sobie nic z tego nie robiła. Jeśli bym już się na takie coś zdecydowała to przsecież świadoma tego, że tak naprawde jestem tylko inkubatorem i to dziecko nie ma w sobie moich genów.
No nie wiem, ale chyba jestem jakaś inna <bezradny></span>
Dołączona grafika

#12 cerrata

cerrata
  • Użytkownik
  • 13852 postów

Napisano 09 czerwiec 2008 - 15:43

uczciwie zarobi na życie.

sprzedaż dziecka to jest przeca, to że TAM to jest legalne jak dla mnie jest niemormalne


Lepsze to niż prostytucja.

prostytucja nie ma z tym nic wspólnego :/

musi być niesamowitą traumą dla tej co urodziła.

no właśnie nie jest i to mnie przeraża . . tzn może i jakoś się z tym dzieckiem emocjonlanie wiążą, ale oddają je lekką ręką za kasę. to nie jest dziecko, to produkt na sprzedaż


Ale traktowanie takiego dziecka jako korzyść jest absolutnie zdrowe.

:shock: powiedz, że żartujesz


Jeśli ma w sobie jakiekolwiek uczucia to nie będzie jej łatwo i całe życie będzie o tym myślała i zastanawiała się czy dobrze zrobiła...

zawsze ma wybór prawda...
mnie przeraża to czego ludzie nie zrobią dla kasy... handel ludźmi? :/

to dziecko nie ma w sobie moich genów.

nie no niema.. ?! raczej ma, i tu nie o geny chodzi
LeeLoo, ty masz dziecko czy mi sie coś pomylilo??
nie ma mnie tu i nie będzie.

#13 LeeLoo

LeeLoo
  • Użytkownik
  • 406 postów

Napisano 09 czerwiec 2008 - 15:49

To nie istotne czy mam dziecko. Ja jestem takiego zdania i nic tego nie zmieni.
Jeśłi już bym się decydowała na taki krok to od początku jasne dla mnie by było, że ja tylko noszę to dziecko. Naprawdę nie widzę w tym nic złego :roll:
Dołączona grafika

#14 cerrata

cerrata
  • Użytkownik
  • 13852 postów

Napisano 09 czerwiec 2008 - 16:07

To nie istotne czy mam dziecko.

tak tylko pytam
to masz czy nie ?
moim zdaniem to istotne


że ja tylko noszę to dziecko.

i myślałabyś o tym jako o CZYM?
bo dziecko (nawet jeśli się z nim emocjonalnie nie chcesz wiązać) jest dzieckiem, zawsze muszisz uważać, bo dzidziuś... itd itd itd
to nie produkt to dziecko, człowiek! jesteś za takim handlem? a wiesz, że są inne sposoby na to by rodzice mieli dziecko? a wiesz, że można zrobić to w bardziej humanitarny, moralny sposób?
nie ma mnie tu i nie będzie.

#15 madzia

madzia
  • Użytkownik
  • 6640 postów

Napisano 09 czerwiec 2008 - 16:15

Jestem na nie.
Nie jestem materialistka nie zrobilabym wszystkiego dla kasy.
a tu jeszcze uczucia ludzi dochodza...straszne hmmm

#16 cerrata

cerrata
  • Użytkownik
  • 13852 postów

Napisano 09 czerwiec 2008 - 16:19

a tu jeszcze uczucia ludzi dochodza..

no widzisz , uczucia

bo one zawsze będą w takiej sytuacji

nigdy się kobieta nie odetnie CAŁKIEM od tego co robi..
chyba, że to na prawdę jakaś dehumanizacja następuje....
nie ma mnie tu i nie będzie.

#17 LeeLoo

LeeLoo
  • Użytkownik
  • 406 postów

Napisano 09 czerwiec 2008 - 16:33

i myślałabyś o tym jako o CZYM?
bo dziecko (nawet jeśli się z nim emocjonalnie nie chcesz wiązać) jest dzieckiem, zawsze muszisz uważać, bo dzidziuś... itd itd itd
to nie produkt to dziecko, człowiek! jesteś za takim handlem? a wiesz, że są inne sposoby na to by rodzice mieli dziecko? a wiesz, że można zrobić to w bardziej humanitarny, moralny sposób?


Trochę z tą humanitarnością przesadzasz.
Myślałabym o tej istotce jak o dziecku, uważałabym na siebie itd., ale nie wiązałabym się z tym emocjonalnie. Może jestem jakaś inna niż Wy, może zmieniłabym zdanie będąc już w ciąży, nie wiem-nie mówię nie. Ale w chwili obecnej uważam to jako dobry biznes.

To jest tak samo jak dawca spermy, tylko że z tą róznicą iż to dziecko tak naprawde będzie tego kto tą spermę dał będzie miało jego geny, a taką kobietę surogatkę żadne więzy krwi z takim dzieckiem łączyć nie będą.

Co do tego, że są inne sposoby dla par niepłodnych to jak najbardziej się zgadzam, ale nieraz wszystkie sposoby zawodzą. Po co wydawać tysiące na in vitro jak jest bardziej pewna metoda.
No nie wiem może inaczej bym myślała gdybym takie dziecko nosiła, ale teraz mam takie odczucia.
Dołączona grafika

#18 cerrata

cerrata
  • Użytkownik
  • 13852 postów

Napisano 09 czerwiec 2008 - 16:39

ale nie wiązałabym się z tym emocjonalnie.

jasne

Ale w chwili obecnej uważam to jako dobry biznes.

spoko jeśli dla ciebie sprzedaż dzieci jest dobrym biznesem to może nie wiem..niewolnictwo przywróćmy i handlujmy murzynkami


a taką kobietę surogatkę żadne więzy krwi z takim dzieckiem łączyć nie będą.

brawo, ja bym chciała zauważyć, że dziecko dziedziczy po obu rodzcach
poza tym ważniejszy jest dla mnie związek emocjonalny a nie biologiczno biznesowy


ale nieraz wszystkie sposoby zawodzą.


tak tak, zwłaszcza adopcja
jest tyle biednych opuszczonych dzieci potrzebujących rodziców i miłości
jeśli para chce mieć dziecko, chce dać komuś swoją miłość, to niech się jeszcze większym sercem wykaże i adoptuje
nie ma mnie tu i nie będzie.

#19 LeeLoo

LeeLoo
  • Użytkownik
  • 406 postów

Napisano 09 czerwiec 2008 - 16:42

Nie każdy ma ochotę adoptować dziecko. Ja np. nigdy nie odważyłabym się na taki krok i znam parę takich osób co to wolały dzieci nie mieć niż jakieś zaadoptować. Adoptowane to nie to co własne.
I tak na marginesie to chyba mylisz pojęcie surogatki!!!
Surogatka jest tylko nosicielką dziecka, a zarówno komórka jajowa jak i plemniki pocodzą od bioogicznych rodziców :roll:
Dołączona grafika

#20 cerrata

cerrata
  • Użytkownik
  • 13852 postów

Napisano 09 czerwiec 2008 - 16:47

Surogatka jest tylko nosicielką dziecka, a zarówno komórka jajowa jak i plemniki pocodzą od bioogicznych rodziców :roll:

spoko czoko ale ona je "produkuje" i to jest dla mnie chore
nie ma mnie tu i nie będzie.




Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych