Z tymi terminami to jakiś sajgon jest...
Ja rejestrowałam sie w wakacje i wizytę miałam 7 listopada, więc trochę się naczekałam, ale ja tylko na coroczną kontrolę, więc mi tam rybka było kiedy pójdę.
Za to mój kolega z pracy, w tym tygodniu rejestrował żonę, na NFZ, do przychodni przyszpitalnej i stał od 2 w nocy!!!
Jak przyjechał, to wcale nie był pierwszy, zaraz po nim też kilka osób doszło.
Musiał się wbijać, bo żona w ciąży i nie sposób inaczej a zależało im na tej konkretnej babce, bo jest też ordynatorem w szpitalu i w razie czego może być na miejscu.
Całą naszą służbę zdrowia to tylko o kant piłki rozbić 