Skocz do zawartości

Babskiswiat.net używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem

Mahjong
Opis: Nieśmiertelna gra. Mahjong html5 online.

2048
Opis: Hit 2014. Prosta, logiczna i niezwykle wciągająca gra 2048.


Saper
Opis: Saper - kto nie zna tej gry...

Zdjęcie

wegetarianizm


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
196 odpowiedzi w tym temacie

#161 Jasminka

Jasminka
  • Użytkownik
  • 1 022 postów

Napisano 19 maja 2013 - 14:09

ale ona ma nadciśnienie bo ma dużą nadwagę, jej dwójka dzieci chora (mała ma problemy z trawieniem, syn coś z płucami bo źle wykształcone i z sercem). Więc jakby jej weganizm nie służy.


Jak już wspominałam weganizm weganizmowi nierówny.
Można odstawić nabiał i mięso, ale przy okazji zajadać ogromne słodyczy (wegańskich), tłuszczu, smażonego, mało owoców, warzyw itp.
Taki weganin zdrowy nie będzie. Nie chcę się tutaj wypowiadać za ogól wegan, bo to może być zgubne.
Ja mówiąc o weganizmie mam na myśli takie podejście jak moje i osób, które znam.
Czyli dużo owoców, warzyw, zieleniny, pestek, nasion, strączków, kasz, itd. Te mniej zdrowe rzeczy stanowią tylko dodatek. Nie ma się co oszukiwać, że wszystko co wegańskie jest zdrowe, bo nie jest.
Mój weganizm sprawia, że nie choruję i wyleczyłam to co mi dolegało wcześniej. Ale co osoba to dieta. Ktoś będzie jadł same tłuste, ciężkie i słodkie produkty wegan i też będzie weganinem.
Chyba powinnam dodać, że mi chodzi o racjonalny weganizm, w którym zawiera się maksymalna ilość zdrowych produktów. Słodycze też są, jasne, ale jako dodatek albo z naturalnymi słodzikami (syrop klonowy, syrop z agawy, stewia, ksylitol) i pełnoziarnistymi mąkami.

Generalnie każdy powinien znaleźć to na czym czuje się najlepiej.
Mój znajomy pomimo wegetarianizmu bardzo chorował i groziły mu leki do końca życia albo operacja.
W końcu okazało się, że jego wegetarianizm jest zbyt kwasotwórczy. Jakiś rozsądny lekarz polecił mu na 3 miesiące dietę odkwaszającą (zasadową). Dopiero to mu pomogło, obyło się bez operacji, leków nie stosuje.
Jednaj recepty nie ma.
Każdy zjada co chce, mi nic do tego. Jedyne co mogę powiedzieć w ramach podsumowania, że każdy powinien znaleźć dietę, która mu najbardziej odpowiada. Ale też w przypadku, gdy widzimy, że coś jest nie tak, nie warto zagryzać pigułą i czekać aż samo przejdzie albo się z tym męczyć.
Czasami niewielka zmiana w diecie potrafi dużo zmienić.
Oczywiście już nie wspominam o osobach z podejściem: po golonce boli mnie wątroba, więc kupię golonkę i tabletki na wątrobę. :lol: Sporo takich jest :lol:
To już jest miłość do jedzenia ponad wszystko :mrgreen:

[ Dodano: 2013-05-19, 15:27 ]

A mam takie pytanie, czy Twój partner się rusza? Bo jeśli nie to może też dlatego czuje się ciężko.


ha, dobre pytanie. Trzeba się nagimnastykować, żeby poszedł chociażby na spacer. :-/
Kiedyś był czas, że biegał, więc mam porównanie.
Po mięsie i wtedy, i teraz czuł się ciężko. Wtedy chyba nawet gorzej, ale też więcej tego mięsa zjadał. Dosyć długo chodził do gastrologa, który za bardzo nie pomógł. Z reguły jest tak, że po zjedzeniu mięsa momentalnie staje się senny.

Na wege nie ma tej senności, nie ma ociężałości no i dobrze się czuje.
Zje kawałek mięsa i znowu jest senność i ociężałość.

Także niezależnie od aktywności fizycznej te problemy się pojawiają.
Podobnie na weganizmie, niezależnie od aktywności fizycznej tych problemów nie ma.

Z kolei ja na lekkiej wegańskiej diecie jestem mega aktywna i nabieram ogromnej ochoty ćwiczenia. Jak zjem coś cięższego, np. nabiałowego zasypiam na stojąco albo nie mam ochoty na jakiekolwiek ćwiczenia i nie ma to znaczenia, że właśnie skończyłam biegać. :lol:

#162 magdaaaaa

magdaaaaa

    ..lekko próżna flirciara..

  • Użytkownik
  • 23 947 postów

Napisano 19 maja 2013 - 17:11

Zje kawałek mięsa i znowu jest senność i ociężałość.

szczegolnoie wieprzowina tlusta i do tego smazona .

czytałam rozne ksiazki o odzywianiu i nawet , te ktore nie zakazywaly miesa mowily jednym glosem, ze dieta ma ogromny wplyw na zdrowie.

tak jak Jasminka pisała, wyeliminowanie miesa i nabialu to za malo by bys zdrowym . trzba uzupelniac te witaminy, ktore mamy z miesa i nabialu.

Riia co do dzieci to czytałam, ze wegetariańska dieta nie jest szkodliwa dla dzieci , dopiero weganska jest kontrowersyjna i mało badan na ten temat .

ja bardzo lubie wegetarianskie ksiazki , bo maja ciekawe potrawy , wymyslne dania ,wiadomo trzeba szukac jak nie da sie zrobic mielonego, schabowego i kuraka ;-)

czemu mi dałeś wiarę w cud

a potem odebrałaś wszystko
 


#163 Jasminka

Jasminka
  • Użytkownik
  • 1 022 postów

Napisano 19 maja 2013 - 20:38

te ktore nie zakazywaly miesa mowily jednym glosem, ze dieta ma ogromny wplyw na zdrowie.


Tak na logikę, nasze ciało cały czas się odbudowuje, eliminuje stare komórki, tworzy nowy.
Ale żeby stworzyć te komórki trzeba mieć materiał. Jeśli materiałem będą produkty świeże, bogate w składniki odżywcze wtedy te nowe komórki będą zdrowe. Jeśli w naszym pożywieniu będzie dużo chlorofilu nasza krew będzie odżywiona, dotleniona, a inne organy razem razem z nią.
Jeśli jednak będziemy jeść białe pieczywo, fast foody i tłuste ciężkie jedzenie to nasze ciało najpierw się umęczy z trawieniem tego, a później potraktuje to jako budulec dla naszego organizmu.
Potem się tworzą zwyrodniałe mutujące komórki.
Wynikiem tego są choroby różnego typu, w tym nowotwory.
Ciało jest słabe, niedożywione i nie potrafi się przed tym obronić.
Dlatego też naturalne terapie stawiają na maksymalne odżywienie organizmu na poziomie komórkowym.
Właściwie funkcjonujący organizm sam wyeliminuje wadliwe komórki.

trzba uzupelniac te witaminy, ktore mamy z miesa i nabialu.


Jeśli ktoś je mięso, nabiał, ale jego dieta jest bardzo bogata w różne produkty to wtedy właściwie może po prostu odstawić mięso i nabiał. Takiej osoby niczego nie trzeba uczyć, a przynajmniej nie od podstaw. Mięso było dla niej jednym z wielu elementów diety.
Ale są też takie osoby, dla których mięso i nabiał to baza i nie znają oni ogromnej gamy produktów roślinnych, bo do mięsa zawsze ziemniaki albo biały ryż, do zupy biały makaron, a na śniadanie i kolacje kanapki z białego pieczywa. Niestety, bardzo często spotykam się z osobami, które nie mają pojęcia co to ciecierzyca, soczewica, adzuki... A ze zbóż tylko pszenicę i żyto znają. Wtedy taka osoba faktycznie musi się nauczyć wegetarianizmu od podstaw.
Oczywiście są też wśród nich osoby, które po prostu odstawiają mięso i nabiał, po czym jedzą bułki z pasztetem sojowym.
A potem się społeczeństwo dziwi, że ci weganie tacy schorowani i tak marnie wyglądają.

Z drugiej strony to, że ktoś będzie jadł mięso też nie zagwarantuje, że będzie zdrowy.
Czasami się traktuje mięso jako taki złoty środek zapobiegający wszelkim niedoborom.
Taki autentyczny przypadek:
chłopak "wegetarianin" narobił sobie niedoborów. Jego dieta to bułka z serem, zupki chińskie i słodycze.
Dziewczyna przychodzi z prośbą o pomoc, co robić. Tłumaczę, tłumaczę, tłumaczę...
Efektem było to, że dziewczyna stwierdziła iż to za dużo zachodu i niech zostanie tak jak jest, a ona po prostu zmusi go do tego, żeby co jakiś czas zjadł trochę mięsa. Bo ona nie wie, co to ciecierzyca, a soczewicy gotować jej się nie chce, tego nie zna, tamtego nie zna, owoców nie lubi...
Według niej mięso okazało się ostatecznym środkiem, który miał się rozprawić z wszelkimi niedoborami. Nie tędy droga. <bezradny></span>

Madziu, bułki robię z ananasem z puszki.

#164 Riia

Riia
  • Użytkownik
  • 1 901 postów

Napisano 19 maja 2013 - 20:54

Jasminka
No to może niech pójdzie na badania i zobaczy czego nie trawi. Ja np nie trawię szczawianów i mimo iż kocham szpinak mogę go jeść dwie doby pod rząd raz na miesiąc inaczej "choruję".
Może i on coś takiego ma z mięsem właśnie. A facecie czasem boją się tego co wynik pokaże, a najlepiej postraszyć niepłodnością lub no impotencją. Wiem co mówię, bo sama kiedyś "nakłamałam" dla dobra sprawy :)

magdaaaaa
No ja własnie mówię o weganach. Bo dieta wegetariańska ma nabiał, niektóre odmiany ryby. A weganie dla mnie nie nie mogą. I oni oboje są weganami i dzieci też.


Ja lubię mięso i wiem jedno bez niego bym nie mogła kiedyś trenować. Jak nie jadłam przez dłuższy czas mięsa lub ryb bo czasem się zdarzało że nie jadłam to miałam mniej siły i byłam mniej wydajna. Bo mam po wegetariańskich daniach siły na krótko, szybko przelatuje i jestem głodna po chwili.
Ale ja najwięcej sił nam po "syfie" jedzeniowym :)

Każdy z nas urodził się ateistą


#165 Jasminka

Jasminka
  • Użytkownik
  • 1 022 postów

Napisano 19 maja 2013 - 21:18

No to może niech pójdzie na badania i zobaczy czego nie trawi. Ja np nie trawię szczawianów i mimo iż kocham szpinak mogę go jeść dwie doby pod rząd raz na miesiąc inaczej "choruję".
Może i on coś takiego ma z mięsem właśnie.


Ale po co?
Skoro po mięsie źle się czuje to wystarczy, że je odstawi i po sprawie.
Lekarz da piguły i powie, że moje jeść mięso, a jak zacznie coś boleć to ma wziąć pigułę i przestanie.
To tak jak pójście po golonkę i po piguły, bo po jej zjedzeniu będzie boleć.

A facecie czasem boją się tego co wynik pokaże, a najlepiej postraszyć niepłodnością lub no impotencją.

Nie bardzo rozumiem. Mam powiedzieć P. , że ma iść do lekarza zrobić sobie badania na to, czy potrafi trawić mięso, bo inaczej będzie bezpłodny? Uwierz mi, bezpłodność go nie przestraszy :mrgreen:
Poza tym my wiemy co Mu jest, chodził już kiedyś do gastrologa (jest przebadany), ale lekarz nie ma na to lekarstwa.
Taka pamiątka po odżywianiu w dzieciństwie i w czasie bycia nastolatkiem.
Bardzo nieodporny, podrażniony układ pokarmowy.
Lekarz powiedział, że może jeść wszystko a jak zacznie boleć to ma wziąć trzy rodzaje piguł. <bezradny></span>

niektóre odmiany ryby.


nie ma wegetarian, którzy spożywają ryby.
Wegetarianie nie spożywają zwierząt. Ryba to też zwierzę.
Na poprzednich stronach była mowa na ten temat. ;-)

Ja lubię mięso i wiem jedno bez niego bym nie mogła kiedyś trenować. Jak nie jadłam przez dłuższy czas mięsa lub ryb bo czasem się zdarzało że nie jadłam to miałam mniej siły i byłam mniej wydajna. Bo mam po wegetariańskich daniach siły na krótko, szybko przelatuje i jestem głodna po chwili.
Ale ja najwięcej sił nam po "syfie" jedzeniowym :)


To ja mam odwrotnie. Jakbym się najadła mięsa i nabiału to bym nie wstała z fotela przez cały dzień. A rano obudziłabym się cała w pryszczach :mrgreen:
Za to po wypiciu dzbanka zielonego szejka jestem lekka i pełna energii: mogę biegać, ćwiczyć, tańczyć :mrgreen: i baaardzo długo nie czuję głodu. :-)
Widziałam też, je zajadasz frytki z mlekiem. Ciekawe połączenie. Dla mnie chyba kaplica. :lol: Ale frytki z sosem pomidorowym bardzo lubię. żeby nie było, że tylko sałatę zajadam i marchewką zagryzam. :mrgreen:

A szczawiany to chyba odkładają się w nerkach.
Jak się spożywa dużo gotowanego szpinaku, szczawiu i rabarbaru to można się kamieni nerkowych dorobić.
Miałaś z tym problem, czy o problemy trawienne u Ciebie chodzi?

#166 Riia

Riia
  • Użytkownik
  • 1 901 postów

Napisano 19 maja 2013 - 21:38

Ale po co?
Skoro po mięsie źle się czuje to wystarczy, że je odstawi i po sprawie.
Lekarz da piguły i powie, że moje jeść mięso, a jak zacznie coś boleć to ma wziąć pigułę i przestanie.


Przepraszam, ale jakoś nie chce mi się wierzyć, że po w każdej postaci mięsie źle się czuje, czyli że smażone/gotowane/pieczone. Ale jeśli tak jest no to już kwestia bycia niedojrzałym, że tego nie zmienia skoro tak mu źle.
A co do lekarza to wystarczy iść do dobrego, a nie iść oby iść do byle kogo. Jeśli ten przepisuje tylko prochy to idź do innego, który się zajmie naprawdę problemem.

Nie bardzo rozumiem. Mam powiedzieć P. , że ma iść do lekarza zrobić sobie badania na to, czy potrafi trawić mięso, bo inaczej będzie bezpłodny? Uwierz mi, bezpłodność go nie przestraszy

Że choroby jakie może mieć jeśli czegoś nie zmieni mogą mieć takie skutki. Ja tak nastraszyłam R. jak nie chciał iść się zbadać i leczyć. Ale jeśli wiesz, że nie podziała to ok.


nie ma wegetarian, którzy spożywają ryby.
Wegetarianie nie spożywają zwierząt. Ryba to też zwierzę.


Głupia nie jestem wiem, ze ryba to zwierzę. Przepraszam myślałam, ze ichtiwegetarianizm to jedna z odmian.


To ja mam odwrotnie.
Za to po wypiciu dzbanka zielonego szejka jestem lekka i pełna energii: mogę biegać, ćwiczyć, tańczyć :mrgreen: i baaardzo długo nie czuję głodu. :-)


I to świadczy tylko o tym, że to co dla jednego dobre dla drugiego nie będzie. I nie ma recepty na to co jest zdrowsze ogólnie.

Miałaś z tym problem, czy o problemy trawienne u Ciebie chodzi?

Uczulenie mam, wyskakują mi plamy czerwone i cholernie swędzi.

Każdy z nas urodził się ateistą


#167 Jasminka

Jasminka
  • Użytkownik
  • 1 022 postów

Napisano 19 maja 2013 - 22:06

Ale jeśli tak jest no to już kwestia bycia niedojrzałym, że tego nie zmienia skoro tak mu źle.


Ale przecież w pierwszym moim poście dzisiaj opisałam, że zmienia.
Zmienił zupełnie swoje nawyki żywieniowe niedługo po wizycie u lekarza.
Potem się poprawiło, więc myślał, że już będzie dobrze i sobie odpuścił.
Znowu się zaczęło, więc teraz wracamy do tego, co było.
Jak jest obecnie pisałam w swoim pierwszym dzisiejszym poście.
Zostały jeszcze okazjonalne fast foody i chipsy.

myślałam, ze ichtiwegetarianizm to jedna z odmian.

Takie to dziwne, bo wegetarianie z założenia nie jedzą zwierząt.
A potem się okazuje, że semiwegetarianie jedzą drób, a ichtiwegetarianie jedzą ryby.
Ale co to za wegetarianizm, gdy je się zwierzęta. <bezradny></span>

#168 Riia

Riia
  • Użytkownik
  • 1 901 postów

Napisano 19 maja 2013 - 22:12

Ale przecież w pierwszym moim poście dzisiaj opisałam, że zmienia.

A to przepraszam, nie doczytałam bo napisałaś, ze już odpuściłaś namawianie więc jakoś zakodowałam, że on nie chce.

No ja jem frytki, ale ja się po nich czuje dobrze, a nawet bardzo :) Niestety. Ale to kwestia mleka, bo tylko nim popijając mogę jeść smażone.
Po alkoholu niestety też się czuję dobrze :(

Ale nie jadam bananów bo po nich wymiotuję.


Takie to dziwne, bo wegetarianie z założenia nie jedzą zwierząt.
A potem się okazuje, że semiwegetarianie jedzą drób, a ichtiwegetarianie jedzą ryby.
Ale co to za wegetarianizm, gdy je się zwierzęta. <bezradny></span>


No dlatego napisałam, bo myślałam, że to odmiana, ale teraz doczytałam to tylko chyba tak nazwa myli. I ja się zmyliłam.

Każdy z nas urodził się ateistą


#169 Jasminka

Jasminka
  • Użytkownik
  • 1 022 postów

Napisano 19 maja 2013 - 22:53

nie doczytałam bo napisałaś, ze już odpuściłaś namawianie więc jakoś zakodowałam, że on nie chce.

Odpuściłam, bo nie działało. Dałam przykład - zadziałało. :lol:

No ja jem frytki, ale ja się po nich czuje dobrze, a nawet bardzo :) Niestety. Ale to kwestia mleka, bo tylko nim popijając mogę jeść smażone.

W dzieciństwie popijałam naleśniki zimnym mlekiem. Pyszne to było.
Frytek z mlekiem nie potrafię sobie wyobrazić, ale pewnie smakuje podobnie :-)

#170 magdaaaaa

magdaaaaa

    ..lekko próżna flirciara..

  • Użytkownik
  • 23 947 postów

Napisano 20 maja 2013 - 19:30

Riia mieso powoduje powstawanie sluzu w przewodzie pokarmowym i to nie zaleznie czy smazone czy gotowane , no i dlugo sie trawi .
jedz pelnoziarnista bulke z pasta z fasoli, potem jakas surowke , ryz brazowy z soczewica,owoce a potem pelnoziarnisty makaron z warzywami i bedzie cie trzymac ale zarazem nie bedzie zalegac i bedziesz lekko sie czula ;-)

ja wiem, z wegetarianizm jest zdrowy , ale z miesa rezygowac nie bede bo je lubie ;-) i wiem ze nie jest najzdrowsze .

cenie wegetarian za ich kreatywnosc , bo to jak Jasminka pisala nie wystarczy odstawic miesa , trzeba jeszcze coś w zamian ;-)

Jasminka ty wszelkie wypieki robisz bez jajek ???

i drugie pytanie o stewie i ksylitol , w jakiej proporcji sie to stosuje zamiast białego cukru ???

czemu mi dałeś wiarę w cud

a potem odebrałaś wszystko
 


#171 Jasminka

Jasminka
  • Użytkownik
  • 1 022 postów

Napisano 20 maja 2013 - 23:27

Jasminka ty wszelkie wypieki robisz bez jajek ???


We względu na piekarnik bardzo mało piekę.
Ale jeśli coś robię to tak, bez jajek.
Ostatnio nawet znalazłam przepis na pianę bez jajek i ciasteczka a'la bezy.
Praktycznie każdy przepis da się przerobić na wegański.

w jakiej proporcji sie to stosuje zamiast białego cukru ???


Ksylitol w tej samej proporcji albo trochę mniej niż białego cukru.
Stewia jest o wiele słodsza od cukru.
Stosuje się ją tak mniej więcej: 1:5
np. jeśli mamy w przepisie 150 g cukru to dajemy 30 g stewii albo zamiast pięciu łyżek cukru jedną łyżkę stewii.
Czasami nawet taka proporcja jest za duża i trzeba dać 1:6 (7).
Zależy jakie ciasto się robi i czy wolimy bardziej, czy mniej słodkie.
Pisząc o stewii mam na myśli stewię w proszku.
Takiej zielonej (świeżej lub suszonej) chyba nikt do ciasta nie dodaje. Za to do słodzenia napojów jest bardzo fajna :-)

mieso powoduje powstawanie sluzu w przewodzie pokarmowym i to nie zaleznie czy smazone czy gotowane

Dokładnie. Nabiał działa podobnie.
Efektem takiego zaśluzowania może być permanentny katar, zatkane zatoki, itp.
Czasami jest tak, że ktoś ma katar nie wiadomo od czego, przeziębiony nie jest, alergii nie ma.
A może lubi jeść dużo mięsa albo jogurciki uwielbia?
Fajnym produktem odśluzowującym jest kasza jaglana. Dodatkowo odkwasza organizm, bo ma ph zasadowe.

cenie wegetarian za ich kreatywnosc , bo to jak Jasminka pisala nie wystarczy odstawic miesa , trzeba jeszcze coś w zamian ;-)

Czasami zaglądam do tematu "co dzisiaj jadłaś" i muszę powiedzieć, że Ty byś nie miała dużo pracy przy przechodzeniu na wege.
Bardzo urozmaicasz swoje posiłki, próbujesz nowych produktów, stosujesz w kuchni te mniej popularne produkty, eksperymentujesz, pieczesz chleb, ciasta, itd.
jesteś przykładem osoby, która po odstawieniu mięsa nie musi wpadać w panikę "co teraz" bo tylko bułka z serem została :lol: A wręcz przeciwnie, wyciągnie z szafki całą gamę produktów "w zamian".

Oczywiście nie namawiam Cię na zmianę diety, rozumiem, że lubisz mięso.

Tylko podałam przykład, kto ma łatwiej a kto trudniej, gdy zechce zmienić swoje nawyki żywieniowe :-)

#172 Riia

Riia
  • Użytkownik
  • 1 901 postów

Napisano 21 maja 2013 - 07:32

Riia mieso powoduje powstawanie sluzu w przewodzie pokarmowym i to nie zaleznie czy smazone czy gotowane , no i dlugo sie trawi .


Orzechy, soję czy słonecznik podobno trawi się podobnie długo co mięso. Mięso ma sporo cynku, żelaza. I ja wiem, że to można zastąpić, ale jednak ma, więc też nie można mówić że jest takie bee.
Strączkowe produkty też mają wady jak zły wpływ na tarczycę przy długotrwałym spożyciu. Mogą ale nie muszą.
Ale nie chcę wchodzić w dyskusję bo nie mam aż takiej wiedzy.

jedz pelnoziarnista bulke z pasta z fasoli, potem jakas surowke , ryz brazowy z soczewica,owoce a potem pelnoziarnisty makaron z warzywami i bedzie cie trzymac ale zarazem nie bedzie zalegac i bedziesz lekko sie czula ;-)


Nieprawda, na mnie to nie działa. Ja nie jem białego chleba, jem dużo warzyw i zawsze są jakieś owoce, jem sporo strączkowych rzeczy, bo czesto dodaję to do surówek lub zup.
Ale mi nic nie zalega i ja nie czuję się ciężko po mięsie, bo nie zjadam ani smażonego ani kilograma. To jest dodatek a nie podstawa mojego żywienia.
I nie znoszę ryżu.
Po prostu jak zjem tylko coś wegetariańskiego to szybko znów jestem głodna i nie mam siły. I to nie jest kwestia tego, że nie umiem gotować wege, bo to nie ja gotowałam tylko mój przyjaciel, który był wege i wiedzę miał ogromną. Po prostu dla mnie ten sposób żywienia jest za słaby.

cenie wegetarian za ich kreatywnosc , bo to jak Jasminka pisala nie wystarczy odstawic miesa , trzeba jeszcze coś w zamian ;-)


Ja cenię po prostu za kreatywność w kuchni bez względu czy wege czy nie, bo ja choć lubię gotować to jestem monotonna bo mało co lubię.
Dużo rzeczy wege mi smakuje, ale też dużo nienawidzę. Tak jak z mięsem bo jem tylko dwa rodzaje.

Jasminka to i ja o coś zapytam
Jakiś czas temu byłam na dniach wege. Tam spróbowałam parówek sojowych. I nie poznałam różnicy w smaku od tych zwykłych. Czy to nie oznacza, że one sa strasznie napakowane chemią?

Każdy z nas urodził się ateistą


#173 Jasminka

Jasminka
  • Użytkownik
  • 1 022 postów

Napisano 21 maja 2013 - 09:10

Orzechy, soję czy słonecznik podobno trawi się podobnie długo co mięso.


Dlatego te produkty to tylko dodatek w diecie.
Zjedzone dużej ilości mogą być problematyczne.
Ale z drugiej strony nie śluzują, nie zakwaszają.
Po namoczeniu (a jeszcze lepiej delikatnym podkiełkowaniu) są o wiele łatwiejsze do strawienia i lepiej przyswajalne.

Mięso ma sporo cynku, żelaza. I ja wiem, że to można zastąpić, ale jednak ma, więc też nie można mówić że jest takie bee.


Też kiedyś się obawiałam tego żelaza. A teraz mam go chyba w nadmiarze.
Za jakiś czas idę zrobić sobie sobie badania krwi pod kątem żelaza, magnezu, potasu itp.
Napiszę później jaki był wynik.

I nie znoszę ryżu.


żadnego?


I nie poznałam różnicy w smaku od tych zwykłych. Czy to nie oznacza, że one sa strasznie napakowane chemią?


Nie tyle chemią, co nikomu niepotrzebnymi wypełniaczami, spulchniaczami, itp.
Generalnie te parówki jada się tylko dla smaku, bo praktycznie nic wartościowego w sobie nie mają.
Mają mieć kształt, wygląd, strukturę i smak maksymalnie zbliżony do zwykłych parówek.
Osiąga się to za pomocą: skrobi kukurydzianej, białka sojowego, skrobi z tapioki, seitanu (wyizolowany z mąki pszennej gluten), drożdży, oleju, wody i przypraw.
Jest tam jakiś jeden spulchniacz E.
Generalnie tragedii nie ma, ale szału również nie.
To było na temat parówek pakowanych w folię.

Ale są też parówki w zalewie, pakowane do puszek.
Tego cuda lepiej się wystrzegać.
Tam jest glutaminian, jakieś sztuczne substancje zakwaszające (octu zabrakło na półkach sklepowych? :lol: ), skrobia modyfikowana, dym wędzarniczy w płynie :roll:

Na korzyść parówek sojowych wyraźnie przemawia brak fosforanów i większości wspomagaczy dodawanych do zwykłych parówek. Nie ma też obawy, że zostały zrobione ze zgniłego mięsa moczonego w różnych cudach (ostatnio temat na czasie).

Nie jadam takich podrabianych produktów mięsnych w postaci sojowej.
Jakoś mnie to nie przekonuje.
Może byc dobre dla osób, które nie chcą jeść mięsa, ale cenią sobie jego smak.
Jeśli chce się zrobić parówki w cieście albo inną potrawę z parówkami też jest super.
Fajnie, że coś takiego powstało.
Sporadycznie jest ok, ale na co dzień nie bardzo.

Podsumowując: lepsze są te sprzedawane bez zalewy.
Chemii mają mało.
Ale wartości odżywcze też są niewielkie.
Taki fast food :-)

#174 Riia

Riia
  • Użytkownik
  • 1 901 postów

Napisano 21 maja 2013 - 09:27

Dlatego te produkty to tylko dodatek w diecie.

No u mnie są dodatkiem. Kiedyś jak jeszcze trenowałam to dziennie zjadałam bardzo duże ilości orzechów. Ale często teraz słonecznika dodaję to jogurtu bo fajnie chrupie :)

Też kiedyś się obawiałam tego żelaza. A teraz mam go chyba w nadmiarze.
Za jakiś czas idę zrobić sobie sobie badania krwi pod kątem żelaza, magnezu, potasu itp.
Napiszę później jaki był wynik.


Ja kurna teraz mam niedobór wszystkiego. Ale przed leczeniem było super. Mam nadzieję, że po leczeniu też będzie dobrze.


I nie znoszę ryżu.

żadnego?


No właśnie żadnego. Nie wiem czemu, ale jakoś rośnie mi z ustach. To samo mam z bananami.

Dzięki za te parówki :) Niestety je lubię chociaż wiem co w nich jest. Na szczęście mój wujek robi wędliny i od niego kupuję, wiem, ze nie wrzuci tam syfu. Kroję i mrożę sobie.

Ale chciałabym mieć kogoś kto robi sery bo uwielbiam a w sklepach drogie.

Każdy z nas urodził się ateistą


#175 Jasminka

Jasminka
  • Użytkownik
  • 1 022 postów

Napisano 21 maja 2013 - 12:05

często teraz słonecznika dodaję


Bardzo lubię słonecznik :D
Teraz planuję zrobić z jego dodatkiem sos pesto - dodam zamiast orzechów. :D
Orzechy też uwielbiam :D Prawie wszystkie :D
Nerkowce chyba najbardziej, zaraz za nimi są laskowe, namoczone migdały :-P
Ostatnio się dowiedziałam, że właśnie migdały są najlżejszymi i najlepiej trawionymi przez organizm "nasionami" oleistymi :mrgreen:
Chyba faktycznie tak jest bo ich mogę zjeść najwięcej. Po innych szybko mam dosyć.
Podobno też mleko migdałowe jest najlepiej przyswajalnym mlekiem - zaraz po mleku matki. Taka ciekawostka. :-) Warto czasami dać dzieciom, posłodzone miodem (jak się doda kakao to będzie napój czekoladowo-migdałowy :mrgreen: ). Dzieciaczek sobie pije słodki napój, który mu smakuje a przy okazji uzupełni wiele potrzebnych substancji :-)

Ja kurna teraz mam niedobór wszystkiego. Ale przed leczeniem było super. Mam nadzieję, że po leczeniu też będzie dobrze.

Na pewno będzie lepiej.
Zapewne teraz wszystko co najlepsze idzie na walkę z chorobą.
Im więcej dobroci dostarczasz organizmowi tym więcej siły ma do tej walki.
Lekarz zalecił Ci jakąś specjalną dietę, którą masz stosować?
Kategorycznie czegoś zabronił?
Czy pozwolił być na takiej diecie jak dotychczas dodając dużo wspomagających produktów (jak np. buraki, o których wspominałaś)?

Nie wiem czemu, ale jakoś rośnie mi z ustach. To samo mam z bananami.

Mam podobnie z niektórymi produktami.
Np. pestki dyni, bardzo zdrowe, ale ich nie lubię.
Jak do czegoś wmiksuję albo podam z dużą ilością dodatków to zjem bez problemu.
Same mi nie smakują.

Na szczęście mój wujek robi wędliny i od niego kupuję, wiem, ze nie wrzuci tam syfu. Kroję i mrożę sobie.


Parówki też robi? Takie wędliny od osoby, która robi dla siebie to zupełnie inna historia niż takie ze sklepu. ;-)

Ale chciałabym mieć kogoś kto robi sery bo uwielbiam a w sklepach drogie.


Biały i smażony całkiem łatwo się robi.
Żółte można dostać u malutkich lokalnych producentów. Czasami trzeba się trochę naszukać, ale nie jest to niemożliwe.

#176 Riia

Riia
  • Użytkownik
  • 1 901 postów

Napisano 21 maja 2013 - 12:47

Nerkowce chyba najbardziej, zaraz za nimi są laskowe, namoczone migdały :-P


Oj kocham orzechy, a migdały najbardziej. Też je namaczam, ale skórkę tez zjadam. Jak się do nich dosiadam to jem aż bolą mnie szczęki. Chociaż ostatnio mało ich jem.

Lekarz zalecił Ci jakąś specjalną dietę, którą masz stosować?
Kategorycznie czegoś zabronił?
Czy pozwolił być na takiej diecie jak dotychczas dodając dużo wspomagających produktów (jak np. buraki, o których wspominałaś)?

Generalnie ma być dużo warzyw (szpinak, brokuły, sałata głównie) i dużo owoców (unikać tylko sok grejpfrutowego), kasze, ryby, nabiał (kefiry, naturalne jogurty, maślanki). Jak omawialiśmy moje odżywianie to nie było wielkich zmian, tylko unikać mam smażonych rzeczy, alkohol odstawić, fast foody też. Unikać niezdrowych tłuszczów i takich bardzo słodkich/ostrych/kwaśnych - ale to było na początku jak jeszcze były wymioty od chemii.
Buraki i pomidory oraz gotowana marchew jak w największych ilościach. Pomidory teraz tańsze to jem sporo na kanapki oraz mama narobiła mi soków pomidorowych i pół piwnicy mam :) Marchwi dużo dodaję do zup i sobie wyciągam i zjadam. Najgorzej mi idzie właśnie z burakami, bo chociaż lubię to nie umiem dobrych robić.
No i nie mogę pić kawy


Parówki też robi? Takie wędliny od osoby, która robi dla siebie to zupełnie inna historia niż takie ze sklepu. ;-)
Nie parówek nie robi, albo do mnie nie trafiły jeszcze. Ale kiełbasy są przepyszne. A że mi liczy po kosztach to się opłaca, czasem dorzuci coś od siebie :)



Biały całkiem łatwo się robi.


Naprawdę? A gdzieś tutaj wrzucałaś może jak? Bo ja chętnie bym spróbowała

Każdy z nas urodził się ateistą


#177 magdaaaaa

magdaaaaa

    ..lekko próżna flirciara..

  • Użytkownik
  • 23 947 postów

Napisano 21 maja 2013 - 19:58

Jasminka napisał/a:

Biały całkiem łatwo się robi.


Naprawdę? A gdzieś tutaj wrzucałaś może jak? Bo ja chętnie bym spróbowała

mama twoja albo jakas starsza ciotka nie robila , kiedys to gospodynie robily same w domu . ja kiedys chyba jogurt czy cos z mleka robilam, sera nie ; ale moja mama czasem robi .
przepis na zolty jst w ksiazce wiem co jem /bosackiej,pewnie w necie tez , ale wiadomo najlepszy jest sprawdzony ;-)

a zboza Riia jadasz ??? one tez sporo zelaza maja .

skrobi kukurydzianej, białka sojowego, skrobi z tapioki, seitanu (wyizolowany z mąki pszennej gluten), drożdży, oleju, wody i przypraw.

<umieraam></span> ale pyszności :-)

no wlasnie o taki w proszku mi slodzik chodzilo , bo taki zamiennik do ciast chciałam :*

czemu mi dałeś wiarę w cud

a potem odebrałaś wszystko
 


#178 Riia

Riia
  • Użytkownik
  • 1 901 postów

Napisano 21 maja 2013 - 20:14

a zboza Riia jadasz ??? one tez sporo zelaza maja .

Jadam jadam :) Kocham kasze i płatki do jogurtu i same w sumie też :) I chlen razowy, grahamki głównie jadam. Na szczęście z żelazem mam najmniejszy problem, bo biorę tylko dwa razy w tygodniu tabletki.
Ale ja biegam na kroplówki witaminowe i dzięki temu niedobory mam, ale nie tak wielkie i nie musze łykać tony tabletek.

A ser będę próbowała robić w weekend :)

Każdy z nas urodził się ateistą


#179 magdaaaaa

magdaaaaa

    ..lekko próżna flirciara..

  • Użytkownik
  • 23 947 postów

Napisano 22 maja 2013 - 21:23

z żelazem mam najmniejszy problem, bo biorę tylko dwa razy w tygodniu tabletki.

ja co dzień 2 .
zauwazylam ze faktycznie ciemn maki i produkty z pelnego przemialu dluzej mnie trzymaja ;-)

Jasminka wrzucisz jaks prosty przepis na ciasto bez jajek bo ciekawa jestem ??? :-)

czemu mi dałeś wiarę w cud

a potem odebrałaś wszystko
 


#180 Aniusia

Aniusia

    Aniusia

  • Użytkownik
  • 568 postów

Napisano 23 maja 2013 - 13:13

kurde a co mozna na grillu zrobić dla wegetarianina...nie mam pomysłu bo u mnie wszyscy wszystkożerni ale teraz bede miala na imprezie ogródkowej wegetarianina i co on będzie jadł??????
Dołączona grafika




Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych