ale ona ma nadciśnienie bo ma dużą nadwagę, jej dwójka dzieci chora (mała ma problemy z trawieniem, syn coś z płucami bo źle wykształcone i z sercem). Więc jakby jej weganizm nie służy.
Jak już wspominałam weganizm weganizmowi nierówny.
Można odstawić nabiał i mięso, ale przy okazji zajadać ogromne słodyczy (wegańskich), tłuszczu, smażonego, mało owoców, warzyw itp.
Taki weganin zdrowy nie będzie. Nie chcę się tutaj wypowiadać za ogól wegan, bo to może być zgubne.
Ja mówiąc o weganizmie mam na myśli takie podejście jak moje i osób, które znam.
Czyli dużo owoców, warzyw, zieleniny, pestek, nasion, strączków, kasz, itd. Te mniej zdrowe rzeczy stanowią tylko dodatek. Nie ma się co oszukiwać, że wszystko co wegańskie jest zdrowe, bo nie jest.
Mój weganizm sprawia, że nie choruję i wyleczyłam to co mi dolegało wcześniej. Ale co osoba to dieta. Ktoś będzie jadł same tłuste, ciężkie i słodkie produkty wegan i też będzie weganinem.
Chyba powinnam dodać, że mi chodzi o racjonalny weganizm, w którym zawiera się maksymalna ilość zdrowych produktów. Słodycze też są, jasne, ale jako dodatek albo z naturalnymi słodzikami (syrop klonowy, syrop z agawy, stewia, ksylitol) i pełnoziarnistymi mąkami.
Generalnie każdy powinien znaleźć to na czym czuje się najlepiej.
Mój znajomy pomimo wegetarianizmu bardzo chorował i groziły mu leki do końca życia albo operacja.
W końcu okazało się, że jego wegetarianizm jest zbyt kwasotwórczy. Jakiś rozsądny lekarz polecił mu na 3 miesiące dietę odkwaszającą (zasadową). Dopiero to mu pomogło, obyło się bez operacji, leków nie stosuje.
Jednaj recepty nie ma.
Każdy zjada co chce, mi nic do tego. Jedyne co mogę powiedzieć w ramach podsumowania, że każdy powinien znaleźć dietę, która mu najbardziej odpowiada. Ale też w przypadku, gdy widzimy, że coś jest nie tak, nie warto zagryzać pigułą i czekać aż samo przejdzie albo się z tym męczyć.
Czasami niewielka zmiana w diecie potrafi dużo zmienić.
Oczywiście już nie wspominam o osobach z podejściem: po golonce boli mnie wątroba, więc kupię golonkę i tabletki na wątrobę.
To już jest miłość do jedzenia ponad wszystko
[ Dodano: 2013-05-19, 15:27 ]
A mam takie pytanie, czy Twój partner się rusza? Bo jeśli nie to może też dlatego czuje się ciężko.
ha, dobre pytanie. Trzeba się nagimnastykować, żeby poszedł chociażby na spacer.
Kiedyś był czas, że biegał, więc mam porównanie.
Po mięsie i wtedy, i teraz czuł się ciężko. Wtedy chyba nawet gorzej, ale też więcej tego mięsa zjadał. Dosyć długo chodził do gastrologa, który za bardzo nie pomógł. Z reguły jest tak, że po zjedzeniu mięsa momentalnie staje się senny.
Na wege nie ma tej senności, nie ma ociężałości no i dobrze się czuje.
Zje kawałek mięsa i znowu jest senność i ociężałość.
Także niezależnie od aktywności fizycznej te problemy się pojawiają.
Podobnie na weganizmie, niezależnie od aktywności fizycznej tych problemów nie ma.
Z kolei ja na lekkiej wegańskiej diecie jestem mega aktywna i nabieram ogromnej ochoty ćwiczenia. Jak zjem coś cięższego, np. nabiałowego zasypiam na stojąco albo nie mam ochoty na jakiekolwiek ćwiczenia i nie ma to znaczenia, że właśnie skończyłam biegać.















