Skocz do zawartości

Babskiswiat.net używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem

Mahjong
Opis: Nieśmiertelna gra. Mahjong html5 online.

2048
Opis: Hit 2014. Prosta, logiczna i niezwykle wciągająca gra 2048.


Saper
Opis: Saper - kto nie zna tej gry...

Zdjęcie

Rozstanie


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
864 odpowiedzi w tym temacie

#1 atria

atria
  • Użytkownik
  • 36 postów

Napisano 25 września 2007 - 09:47

Teraz przyszła kolej na mnie.. :-? Z tym,ze u mnie to juz raczej nie kryzys a koniec.. Czuje się fatalnie.. Własciwie koszmarnie.. Nie będę Was zanudzać historią. Chciałam tylko powiedzieć to komuś..i tyle.

#2 Viagra

Viagra
  • Użytkownik
  • 4 711 postów

Napisano 25 września 2007 - 10:06

atria :-( no cóż, tak bywa w życiu niestety, a jeśli masz ochotę to wyżal się wcale nas nie zanudzasz ( przynajmniej mnie) :-)

#3 cerrata

cerrata
  • Użytkownik
  • 13 852 postów

Napisano 25 września 2007 - 13:53

Teraz przyszła kolej na mnie.. :-? Z tym,ze u mnie to juz raczej nie kryzys a koniec.. Czuje się fatalnie.. Własciwie koszmarnie.. Nie będę Was zanudzać historią. Chciałam tylko powiedzieć to komuś..i tyle.


nas nie zanudzasz na pewno! :)

jeśli potrzebujesz się wygadać to wal śmiało!

<przytul></span>
nie ma mnie tu i nie będzie.

#4 atria

atria
  • Użytkownik
  • 36 postów

Napisano 25 września 2007 - 17:31

Dziękuję, Dziewczyny.. Jesteście kochane..
Muszę sobie to wszystko jakoś poukładać.. Na razie pomilczę :-?

#5 Magdaru

Magdaru
  • Użytkownik
  • 3 650 postów

Napisano 25 września 2007 - 17:37

Beatko, a może wszystko sie jeszcze jakoś ułoży <pocieszacz></span> i wygadaj się, to zawsze pomaga ;-)

#6 Anija

Anija
  • Użytkownik
  • 2 822 postów

Napisano 27 września 2007 - 10:02

atria, tak jak dziewczyny powiedzialy nam mozesz zawsze sie wygadac :)
wiec jesli tylko bedziesz miala na to ochote to na pewno cie wysluchamy :*
Jestem jeszcze trochę zakochana resztkami bezsensownej miłości i jest mi tak cholernie smutno teraz, że chcę to komuś powiedzieć. To musi być ktoś zupełnie obcy, kto nie może mnie zranić..

#7 atria

atria
  • Użytkownik
  • 36 postów

Napisano 30 września 2007 - 11:56

Ok..Postaram się opisać po części historię..

Właściwie powinnam zacząć od mojej przeszłości. Mam 31 lat, za sobą małżeństwo i syna. Dość sporo w życiu przeszłam. Rozstanie z mężem, poważne choroby dziecka i jego szpitale.. Z wszystkimi problemami byłam sama ponieważ ex wyprowadzając się z domu przestał interesować się losem dziecka. Gdzieś tam głęboko zapadły we mnie choroby syna.. Mieszkanie w szpitalach etc. W efekcie byłam cieniem człowieka. Przez jakiś czas walczyłam z nerwicą lękową, która uniemożliwiała mi normalne funkcjonowanie, normalne życie (dla niewtajemniczonych nerwica lękowa to najprościej reakcja organizmu na długie przebywanie w ciągłym stresie..u mnie był napadowy lęk, wszelkiego rodzaju bóle, pobyty w szpitalach z podejrzeniem np.udarów,wylewów, zapalenia opon mózgowych - stąd admin forum nerwicy lękowej)
Z czasem wszystko się ułożyło. Syn był zdrowy a ja przywykłam do tego,co zwykle kojarzone jest z z nie najlepszą sytuacją życiową - rozwalona rodzina i duet wyłącznie z dzieckiem. Było całkiem dobrze. Zylismy sobie spokojnie i mieliśmy sporo radości.
W międzyczasie pojawiały się jakieś "związki". "Związki" mało intensywne, nie wnoszące nic wielkiego i z reguły krótkie. Nie czułam potrzeby wiązania się z kimkolwiek..
Aż pojawił się K. Poznałam go na Sympatii. Pierwsze spotkanie nie było jakimś wielkim oczarowaniem dla mnie. Wydawał mi się normalnym człowiekiem..Poza tym, jakoś specjalnie nie wierzyłam w siebie i byłam pewna,że "anielskie" oczy jakie robił na mój widok szybko przeminą. Potem były kolejne spotkania..Lepsze od pierwszych. Wszystko takie piękne - jego ciepło, troska, zaangażowanie, krakowski rynek. Zakochałam się. Pierwszy raz byłam pewna, że spotkałam swoją druga połowę. Nie miałam wątpliwości..
Fajnie było.. Planowaliśmy wspólny dom. Tak minął cały rok. Nie było idealnie..Zresztą nie wierzę w idealne związki. Czasem kłóciliśmy się.. K.jest bardzo upartym człowiekiem.Ma bardzo silny charakter. Trudno o jakiś kompromis z nim. Nie jestem lepsza.. Też uparta i ze swoimi racjami. Tworzyliśmy wybuchową mieszankę. Ale kochaliśmy się..
No i właśnie ostatnio doszło do nieporozumienia..Nie chcę pisać w jakim temacie bo to bardzo delikatna dla niego sprawa..Przedstawił swój problem a ja nie zareagowałam tak jak powinnam, umniejszając sprawę. Z tego właśnie powodu doszło do kłótni.. Potem były bezsensowne dni, kiedy to staraliśmy sobie nawzajem wyjaśniać własne punkty widzenia..Na nic się to nie zdało..Wcześniej przyjeżdżał do mnie każdego dnia..Przestał przyjeżdżać..Namówiłam go kiedyś na spotkanie. Przyjechałam do niego i poszliśmy do knajpy (neutralny teren). Nie chciałam się już z nim kłócić, spierać.. Chciałam normalnie - rozwiązać problem. Nie udało się.. W sumie słuchałam tylko. Ogrom złych rzeczy na mój temat. Wystarczająco dużo by uświadomić sobie, że unieszczęśliwiam go. Wróciłam do domu.. Przez kolejne dni cisza. Może tylko jakieś krótkie, zdawkowe słowa.
Czekałam. Myślałam, że potrzebuje czasu,żeby sobie poukładać, przemyśleć i zatęsknić za mną.
No i się rozczarowałam.. Wczoraj udało się porozmawiać na gg. Nie widzi sensu dalszego związku. Stwierdził, że mamy zupełnie inne charaktery, że sama miłość do niczego db nas nie doprowadzi, że to za mało..
Nie umiem sobie poradzić ze świadomością, że już mnie nie chce. Nie chodzi tu o jakąś chorą ambicję.. Ja po prostu nie wyobrażam sobie już życia bez niego. Przez rok wrósł w moje życie ze wszystkimi swoimi zaletami i wadami. Jeszcze miesiąc temu planowaliśmy wspólny dom. Nie umiem ot tak "pstryk" i pogodzić się z tym.
Nie chcę już pisać do niego, prosić.. To nie ma sensu. Wczoraj czytałam jego słowa i miałam wrażenie,że rozmawiam z kimś zupełnie innym, z obcą osobą..
Zbyt dużo zabrał mi swoją decyzją.. Począwszy od spokoju, stabilizacji..skończywszy na własnym dziecku (ma 4l synka, którego bardzo polubiłam ze wzajemnością).

Zasypiam i nie mam ochoty by budzić się..

Ot, w wielkim skrócie.. :cry:

#8 Anija

Anija
  • Użytkownik
  • 2 822 postów

Napisano 30 września 2007 - 15:42

atria, to smutne co napisalas.... widocznie K. nie byl Ciebie wart...
nie napisze ze rozumiem co czujesz bo nigdy nie bylam w takiej sytuacji, moge tylko podejrzewac... <przytul></span>
na pewno jest Ci teraz ciężko,

Zasypiam i nie mam ochoty by budzić się..

pomysl ze masz syna i on bardzo Cię potrzebuje. Bardzo dobrze, że już wyzdrował. A ile on ma lat?
Jestem jeszcze trochę zakochana resztkami bezsensownej miłości i jest mi tak cholernie smutno teraz, że chcę to komuś powiedzieć. To musi być ktoś zupełnie obcy, kto nie może mnie zranić..

#9 atria

atria
  • Użytkownik
  • 36 postów

Napisano 30 września 2007 - 18:05

atria, to smutne co napisalas.... widocznie K. nie byl Ciebie wart...


To mi nie pomaga..

#10 Kaś

Kaś
  • Użytkownik
  • 210 postów

Napisano 30 września 2007 - 20:42

Nic pocieszającego nie umiem Ci powiedzieć.Tylko to,że to kiedyś minie...

#11 Magdaru

Magdaru
  • Użytkownik
  • 3 650 postów

Napisano 01 października 2007 - 07:39

Beatko, a wiesz co ja sobie pomyślałam, moze to głupie, ale pierwsze co przyszło mi do głowy, to ze może poznał kogoś innego :-/ skoro poznaliście się przez neta, to moze on dalej próbował szukać kogoś w ten sposób, a moze nie próbował, ale taka osoba pojawiła się przypadkiem <bezradny></span> nie znam faceta, ale z nimi to różnie bywa i brałabym tez taką opcję pod uwage :-?

#12 Kasiarzyna_31

Kasiarzyna_31
  • Użytkownik
  • 130 postów

Napisano 01 października 2007 - 09:12

Beatko, a wiesz co ja sobie pomyślałam, moze to głupie, ale pierwsze co przyszło mi do głowy, to ze może poznał kogoś innego :-/ skoro poznaliście się przez neta, to moze on dalej próbował szukać kogoś w ten sposób, a moze nie próbował, ale taka osoba pojawiła się przypadkiem <bezradny></span> nie znam faceta, ale z nimi to różnie bywa i brałabym tez taką opcję pod uwage :-?



Wiesz co też mi to przeszło przez pierwszą myśl....
Ktoś kto kocha (kochał) nie odchodzi nagle i bez wyjaśnień i z byle powodu i jeszcze te słowa, że tylko miłość nie wystarcza!!! SZok

jedyne co mogę powiedzieć Beatko- czas jet najlepszym przyjacielem w tych sprawach....wierzę że wyrządzono dobro czy zło zawsze wraca ze zdwojoną mocą. Trzymaj się cieplutko... masz synka (a wierz mi wiele kobiet by dało, aby mieć "chociaż"dziecko i jego miłość bezwzględną).

#13 cerrata

cerrata
  • Użytkownik
  • 13 852 postów

Napisano 01 października 2007 - 15:04

nie wiem co powiedzieć..
i tak nei jestem w stanie ci pomóc, pocieszyć..
wiadomo...
Jedynie:

<przytul></span> <przytul></span> <przytul></span> <przytul></span> <przytul></span> <przytul></span> <przytul></span> <przytul></span> <przytul></span> <przytul></span>
nie ma mnie tu i nie będzie.

#14 sylfiaaa

sylfiaaa
  • Użytkownik
  • 769 postów

Napisano 01 października 2007 - 16:09

Nie masz ochoty sie budzic ? oj co Ty wypisujesz. Faceci tacy już są...... weź się w garść. Nie jesteś sama !! Przeciez masz dziecko i masz dla kogo żyć !
Mężczyźni........... z nimi wiecznie są problemy a Ty jeszcze nie jesteś staruszką i zawsze mozesz kogoś poznać , nie narzucaj się jednak temu który odszedł.............bo zostanie z litości i to juz nie będzie to samo co kiedys i oboje będzieci się meczyc a on bedzie miał inne.........

#15 Nymphadora

Nymphadora
  • Użytkownik
  • 2 636 postów

Napisano 01 października 2007 - 17:19

Zgadzam się z dziewczynami. Masz na pewno wspaniałego synka, który najbardziej na świecie potrzebuje właśnie Ciebie :) A Ty masz jeszcze duże szanse ułozyć sobie życie.
<przytul></span> <przytul></span> <przytul></span> <pocieszacz></span> <pocieszacz></span> <pocieszacz></span>

#16 atria

atria
  • Użytkownik
  • 36 postów

Napisano 01 października 2007 - 17:19

Oczywiście nie mogę wykluczyć tego,że kogoś poznał.. Ale nie wydaje mi się. To dość specyficzna osoba. Ma swoje zasady. Poza tym - zapytałam go. Zaprzeczył zdecydowanie. Może skłamał..Nie wiem. Nic nie wiem. Mogłabym to sprawdzić ale nie chcę. To chyba poniżej mojej godności. Poza tym - co to zmieni? :-?
Mam mu multum rzeczy do powiedzenia. Ogromna ilość żalu.. Ale już nie piszę. Nie ma sensu.
Mój stan emocjonalny to mój problem. Jego już nie - od momentu, kiedy wycofał się. Jestem potwornie rozżalona.. Nie rozumiem jak można odchodzić i jednocześnie twierdzić,że się kocha..
Powrotów też nie uwzględniam. Dokładnie z tych powodów, o których mówicie. Nie potrzebuje litości. To gorsze niż odrzucenie. Nie ma wyjścia z tej sytuacji..Tylko poczekać, przeczekać, przywyknąć...

Chodzę jak nieprzytomna. Nie potrafię się na niczym skoncentrować. Dziś stałam na skrzyżowaniu na zielonym świetle i dopiero trąbiący za mną "poinformowali" mnie o tym. Najgorzej w pracy..Obracam sporymi kwotami. Jak coś zawalę pójdzie z mojej kieszeni.

Wiem,ze MUSZE się zmobilizować. Potrzebuje jakiegoś silnego kopa, który wyrwie mnie z tego letargu..

W każdym razie dziękuję dziewczyny za ciepłe słowa.. Nigdy wcześniej nie uzewnętrzniałam się publicznie z takimi problemami..

#17 Guest_Kociak_*

Guest_Kociak_*
  • Gość

Napisano 01 października 2007 - 17:36

Dziewczyny, wyodrębniłam wątek atri , bo w poprzednim temacie stworzył się całkiem nowy wątek...

atria, w zasadzie chyba nic nowego nie mogę Ci napisać, prócz tego, że ,musisz uwierzyć, że jeszcze spotkasz na swojej drodze miłość godną Twojego uczucia ;) Trzymam za to kciuki, a jeszcze bardziej za to, żebyś się pozbierała w sobie - dla Twojego syna :)

#18 Madzia81

Madzia81
  • Użytkownik
  • 4 508 postów

Napisano 01 października 2007 - 21:41

atria, <pocieszacz></span>
i chyba tylko tyle.....smutno tutaj, w Twoim wątku....
i cięzko znaleźć słowa, które Ci pomogą...daj sobie czas....czas leczy rany. ale wiem, że w tej chwili boli, jest źle i nic nie pomoże....spróbuj znaleźć sobie zajęcie, jak najwięcej zajęcia, żebyś nie miała czasu rozdrapywać ran, myśleć, wracać wspomnieniami do Niego...

FORUM DLA MAM


img-2006082601201230.png

200901181556.png


#19 Lia

Lia
  • Użytkownik
  • 55 postów

Napisano 04 października 2007 - 12:02

atria
Ja też nie wiem jak Cię pocieszyć bo samej siebie nie potrafię...
Dziś rozstałam się z chłopakiem :cry:
Jedyne co teraz mogę to tylko płakać...
Ale musimy być silne, musimy to jakoś znieść i przetrzymać. I mieć nadzieję, że jeszcze będzie lepiej <pocieszacz></span>

#20 calineczka

calineczka
  • Użytkownik
  • 7 470 postów

Napisano 04 października 2007 - 12:03

Dziś rostałam się z chłopakiem :cry:

<pocieszacz></span> <pocieszacz></span> <pocieszacz></span> <pocieszacz></span> <pocieszacz></span> <pocieszacz></span> <pocieszacz></span> <pocieszacz></span> <pocieszacz></span> <pocieszacz></span> <pocieszacz></span> <pocieszacz></span> <pocieszacz></span>
Dołączona grafika
Dołączona grafika




Użytkownicy przeglądający ten temat: 2

0 użytkowników, 2 gości, 0 anonimowych