Sama jestem byłą nastolatką w ciąży.Moja córka jest już 14-letnią pannicą.Zastanawiam się nad tym w jaki sposób dziś patrzy się na ten problem?Co sądzicie na ten temat? ![]()
Wiadomo,że aby było idealnie to powinno być najpierw ,,chodzenie"z chłopakiem,potem zaręczyny,w dalszej kolejności ślub a potem dopiero dziecko.Oczywiście w międzyczasie skończenie szkoły,znalezienie pracy i mieszkania.jednak życie to tylko życie.Mamy oczywiście wpływ na to jak je przeżyjemy ale jesteśmy ludźmi z całym bagażem człowieczeństwa.
Moja wczesna ciąża przypadła na 17 rok życia(urodziłam jako pełnoletnia 18-latka),zakochałam się po uszy i to ze wzajemnością.Pierwszy raz był po 1,5roku ,,chodzenia" i ciąża nie była po pierwszym razie tylko, po którymś z kolei
.Dziś po wielu rozmowach z psychologiem,upływie lat wiem,że moja ciąża i małżeństwo tak wczesne to nic innego jak ucieczka z domu.Rodzice nie wylewali za kołnierz a ja to typowe DDA.Pragnęłam miłości,troski,szacunku,akceptacji i zainteresowania moją osobą i dostałam to od swojego chłopaka a powinnam to mieć najpierw od rodziców.Dziś to historia ale...często rozmawiałam z synami na te tematy i teraz z córką.Nie chciałabym,aby historia się powtórzyła.Doskonale pamiętam ciążę,poród i całe to zamieszanie.Nie byłam wtedy szczęśliwa a przerażona, tylko to było lepsze niż życie w domu rodzinnym,bo dla rodziców ważne było ...co ludzie powiedzą i jaki straszny im wstyd przyniosłam.W miarę upływu czasu przyszła miłość do synka i wszystko weszło na właściwe tory.
Zastanawiam się nad tym wszystkim w momencie,kiedy widzę kolejną nastolatkę w ciąży.Przecież dziś są większe możliwości,dostępne środki antykoncepcyjne,szersza wiedza,WDR w szkole...a jednak tak niewiele się zmieniło od tych 28lat
. Ja dziś wiem,że gdyby historia jednak się powtórzyła pomimo uświadomienia córki to może ona liczyć na moją bezgraniczną miłość,pomoc i nigdy jej nie odrzucę.Dla mnie ważne byłoby zdrowie mojej córki i jej przyszłość, i przyszłość jej dziecka a nie zdanie innych ludzi.I jest mi bardzo żal takiej nastoletniej mamy bo doskonale rozumiem przez co przechodzi.
I jeszcze jedno...jesteście za tym,aby nastolatki rodziły dzieci czy może usuwały ciążę?No i czy może lepiej byłoby,aby taka mama oddała dziecko na wychowanie?Temat delikatny i raczej trudny.Ale jestem na tym etapie jako mama nastolatki...dziś stoję po drugiej stronie.Ciekawi mnie zdanie innych kobiet młodszych i starszych.Nie znalazłam takiego tematu ale jeśli jednak jest to sory. ![]()


















