Jak to jest u was z problemami w pracy waszych facetów? Rozmawiacie o nich w domu? W jakiś sposób przekładają się na relacje w waszym związku?
Mój K. ma taki zawód że niestety raczej o żadnych problemach mi nie mówi z uwagi etykę zawodową (traktuje ją niezwykle poważnie) ale czasami jak ma nawał pracy to nie dość że zostaje na dość długie nadgodziny w pracy, to jeszcze od razu po jego minie jak przychodzi do domu widzę, że z pracy to on wyszedł ale co najwyżej fizycznie bo głowa cały czas pracuje
- wtedy w domu jest z nim minimalny kontakt do czasu aż w pracy wszystko wróci do normy.
Może nie przekłada się to jakoś bardzo na nasze relacje - staram się być bardzo wyrozumiała ale czasami narasta we mnie taka frustracja, czasami myślę że K. za bardzo się pracą przejmuje.
Macie może jakieś sprawdzone sposoby jak wytrzymać w związku takie okresy (poza przeczekaniem)?



















