Ale nie zawsze milczenie oznacza udawanie.Chodzi o udawanie, że nie jest źle? Nie lubię sobie wmawiać niczego.
Ogólnie mój były był rewelacyjny w łóżku, ale czasem nie było aż tak cudownie, bo czasem ja nie miałam aż takiej ochoty i w trakcie myślałam o czymś innym. Wtedy nie muszę mu wyjechać: ale dzisiaj byłeś taki sobie, wystarczy jak powiem: dobrze, że Cię mam. Bo nastęony raz może być idealny. No chyba, że coś się psuje od jakiegoś czasu to wtedy trzeba o tym pogadać.
Od:
- Kochanie, o czym myślisz?
- A o tej lasce, którą dziś spotkałem. Jaką ma figurę! Ciekawe jaka jest w łóżku. Chciałbym sprawdzić.
O ile zdarzyło mi się powiedzieć: ale facet ma tyłek, oczy. To raczej resztę myśli zostawiałam dla siebie. I wolałabym aby facet też to zrobił. W końcu własnie chyba po to myślimy aby pewne rzeczy tam zostały. I masz rację to się tyczy związków międzyludzkich. Czasem się wkurzę i np dziwne mam myśli o przyjaciółce, ale to mija, przechodzi i wiem, że naprawdę tak nie myślę. Więc nie widzę sensu aby swoje złe emocje na nią wywalać. Mi przejdzie i zapomnę, ale ona już nie musi.
















