Skocz do zawartości

Babskiswiat.net używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem

Mahjong
Opis: Nieśmiertelna gra. Mahjong html5 online.

2048
Opis: Hit 2014. Prosta, logiczna i niezwykle wciągająca gra 2048.


Saper
Opis: Saper - kto nie zna tej gry...

Zdjęcie

Wasz stosunek do kłamstewek w związku...


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
81 odpowiedzi w tym temacie

#21 Laluna

Laluna
  • Użytkownik
  • 196 postów

Napisano 20 kwietnia 2011 - 22:44

Oj Dziewczyno musisz przystopować. każdy ma przeszłość. Ciesz się szczęściem swoim, tym które masz tu i teraz, na wyciągnięcie ręki.

I co z tego że biorą ślub- też tak miałam: moje 3 przyjaciółki rok po roku się hajtały, a ja się rozstałam. I co? Dzisiaj jedna się do mnie nie odzywa, druga wspiera wraz z mężem a trzecia jest tuż po rozwodzie. Ślub to nie jest pełnia szcześcia...


Poza tym... Ty też miałas kogoś wcześniej hm?
Mruczę więc jestem :)

#22 Katarzynka89

Katarzynka89
  • Użytkownik
  • 2 672 postów

Napisano 21 kwietnia 2011 - 08:48

Idź szybko do psychologa, bo sama sobie z tym nie dasz rady. Choć ja nie wnioskuje, że Ty chcesz to zmienić. Z tego co piszesz, chcesz wytłumaczyć się dlaczego to robisz, ale chęci zmiany nie widzę.
Nie uważam, że im droższy psycholog tym lepszy, wszystko zależy od jego podejścia i od tego czy Ty będziesz czuła przy nim komfortowo, by mówić o swoim problemie.
Szukasz zawszę dziury w cały i szczerzę nie dziwię się Twojemu lubemu, że czasem powie małe kłamstwo by mieć czas dla siebie. Przystopuj troszeczkę i staraj się nie kontrolować go, bo nikt tego nie lubi.

the sun is always rising in the sky somewhere...



Dołączona grafika

#23 kurczaczek

kurczaczek
  • Użytkownik
  • 281 postów

Napisano 23 kwietnia 2011 - 19:13

Agniesiu ja Ci tez odpowiem!
Ja równez jestem w gorącej wodzie kąpana i lubię mieć wszystko poustalane!!!
No ale właśnie tak się nie da!
sama siebie kontroluję, np jak jeszcze nie byłam zoną to nie dzwoniłam nie pytalam czy się spotkamy w sobotę w niedzielę czy w środę, czekałam na telefon ze strony K, nie kontrolowałam go czy wrócił z pracy czy po prostu zagadał sie z kolegą na klatce!
Umowieni byliśmy tak że jak wraca do domciu zebym się nie martwiła ze mu się coś stało (chodziło mi o wypadek itd) puszczał mi sygnałka, no i ja również i na tym się kończyło!!!
Czasem był sms a czasem nie było i nie robiłam z tego tytułu wymówek!
Kiedyś puścił mi sygnałka że jest w domciu a po pracy kolega jego chciał pogadać i wyciągnął go na piwo, jak się spotkaliśmy to mi powiedział i nie robiłam awantur, powiedziałam ok, mam nadzieję ze rozmowa z Tobą koledze pomogła!
Po co sie kochana dręczyć??
Nie planuj niczego, życie to nie bajka czy film nie ma scenariusza!
A Ty jak będziesz ograniczać swojego faceta to on prędzej czy później zwieje od Ciebie bo nie wytrzyma tego napięcia!!
W końcu dojdzie do tego że będzie Ci się tłumaczył że teraz idzie się kąpać, a teraz robi siusiu itd...tak nie można, nie można ograniczać drugiego człowieka!
Każdy z nas potrzebuje troszkę luzu!
Spróbuj i nie zadręczaj się głupimi myślami ze pewnie odkryjesz zdradę czy kolejne kłamstwo, bo w końcu jak mu będziesz to wmawiać to tak będzie!
Szczerze porozmawiaj ze swoim chłopakiem i nie dociekaj, po prostu powiedz żeby Ci napisał prawdę, ze np jest na piwie z kolegą i nie wysyłaj smsów typu z kim, gdzie a ile będziesz siedział bo dojdzie do tego ze wyłączy telefon (ja bym tak zrobiła) i wtedy nic się nie dowiesz!
A to ze pisze ze idzie spać a siedzi na necie to tylko dla tego zeby mieć chwilę dla siebie, nie być zasypywanym smskami od Ciebie.
Dołączona grafika

#24 zakochana87

zakochana87
  • Użytkownik
  • 58 postów

Napisano 28 kwietnia 2011 - 11:15

Staram się jak mogę, aby choć trochę się zmienić. Aby nie zrzędzić, nie gnębić go ciągle sms-ami, pytaniami i pretensjami - przyznaję że to bardzo dla mnie trudne:( Ale jeśli chcę choć odrobinę więcej tej szczerości z jego strony to muszę się wziąć w garść bo nic z tego nie wyjdzie. Czasem muszę schować telefon, zabrać go z zasięgu wzroku aby znów nie wypalić z awanturą że siedzi u kumpla zamiast przyjechać do mnie...

Tyle, że teraz problem tkwi w czymś innym. Wydaje mi się, że ja mam jakąś zaburzoną umiejętność oceny sytuacji... Nie wiem jak mam to wytłumaczyć. Podaję czysto teoretyczny przykład, że znajduję u Niego w telefonie obcy numer, który był przez niego ostatnio wybierany - chcę w tej sytuacji zachować się jak normalna dziewczyna i... nie wiem co mam zrobić. Nie potrafię ocenić czy powinnam w tym momencie nie zwrócić uwagi na ten numer czy powinnam z nim porozmawiać, a może mam prawo się obrazić? Jeśli się obrażę to nie będę pewna czy tak właśnie postępuje osoba ze zdrową zazdrością czy mi znów odbija? Jeśli to zbagatelizuję to także nie wiem, czy przypadkiem nie dałam się wyprowadzić w las...?

Oj czarno widzę te moje nawracanie...

#25 Elodi

Elodi
  • Użytkownik
  • 6 709 postów

Napisano 28 kwietnia 2011 - 12:22

mam jakąś zaburzoną umiejętność oceny sytuacji...


No to Ci się wydaje tylko ;)

W normalnej sytuacji, gdybyś znalazła taki numer w telefonie, na pewno zrobiłabyś awanturę i zadawałabyś tysiąc pytań, skąd to diabelstwo się wzięło. Teraz jak to widzisz, też masz ochotę mu dopieprzyć, ale wiesz, że to droga do nikąd. Pamiętaj- obrażanie się nigdy nie jest wyjściem, bo to okrutnie dziecinne. Poza tym ten fragment:

znajduję u Niego w telefonie obcy numer


a co Ty mu w telefonie grzebiesz? Jego komórka, jego prywatność. Przestań się dopatrywać numerów, których nie znasz, czy telefonów, których nie byłaś świadkiem. To chore.

Masz zacząć zajmować się swoim życiem, organizuj sobie czas, to wtedy nie będziesz miała idiotycznych myśli, by go kontrolować, czy mieć go non stop przy sobie.

#26 zakochana87

zakochana87
  • Użytkownik
  • 58 postów

Napisano 28 kwietnia 2011 - 14:40

a co Ty mu w telefonie grzebiesz? Jego komórka, jego prywatność. Przestań się dopatrywać numerów, których nie znasz, czy telefonów, których nie byłaś świadkiem. To chore.



To rozumowanie może i jest 100 razy lepsze od mojego bo przynajmniej ma się wtedy lepsze samopoczucie i nie marnuje się swojej psychiki na zbędne dołowanie się, ale... czy my, kobiety mamy znów popadać w inną skrajność czyli tolerować wszystko co popadnie? Czy jeśli intuicja nam coś podpowiada to mamy to bagatelizować bo tak trzeba, bo tak jest ładnie i empatycznie?

#27 Katarzynka89

Katarzynka89
  • Użytkownik
  • 2 672 postów

Napisano 28 kwietnia 2011 - 14:46

agnieszka321, a czy on Ci grzebie w telefonie, na poczcie i innych rzeczach? Czy chciałabym być na każdym kroku sprawdzana i szpiegowana? Bo ja nie, szanuje swoją prywatność i mojego T. Nie ma czegoś takiego, jak sprawdzanie telefonu.
Według mnie powinnaś coś zrobić ze swoim wolnym czasem, a nie siedzieć i truć swojego facetowi. Ile wy w ogóle jesteście razem?
Przecież Ty chcesz go zamknąć w klatce, znaczy sie już to zrobiłaś. On nic nie może sam zrobić.

the sun is always rising in the sky somewhere...



Dołączona grafika

#28 Elodi

Elodi
  • Użytkownik
  • 6 709 postów

Napisano 28 kwietnia 2011 - 14:49

czyli tolerować wszystko co popadnie?


a teraz wg mnie szukasz usprawiedliwienia dla swojego postępowania ;) Nie, nikt nie każe Ci wszystkiego tolerować, ale powiedz mi, co jest złego w tym, że wykonał jakiś telefon? Ty naprawdę nie czujesz, że Ty przeginasz? Mój facet też ma mnóstwo numerów telefonów swoich koleżanek z liceum, jakos nie suszę mu głowy o to, by je pousuwał. A nigdy nie myślałam też o tym, żeby patrzeć mu w rejestr ostatnio wykonywanych połączeń. Ty się zastanów, czy ten facet tak naprawdę daje Ci powody, byś mu nie ufała. Bo wg mnie jego kłamstwa są tylko i wyłącznie Twoją winą, a on nie robi ci nic złego. Każdy chce prywatności i pogódź się z tym. Przestań go kontrolować, to jakość waszego związku się na pewno poprawi, a on może w końcu powie Ci kiedyś bez ściemy, że idzie na piwo z kolegą.

Czy jeśli intuicja nam coś podpowiada to mamy to bagatelizować bo tak trzeba, bo tak jest ładnie i empatycznie?


ty się lepiej nie zdawaj na swoją intuicję, bo Ty wiecznie będziesz widziała jakiś przekręt z jego strony. Przestań mieć odruchy kontrolowania wszystkiego. Daj jemu i sobie odetchnąć.

#29 Mikula

Mikula
  • Użytkownik
  • 220 postów

Napisano 28 kwietnia 2011 - 18:12

Calkowicie się zgadzam z przedmówczyniami! Nie wolno grzebać w czyimś telefonie....Ani ja, ani mój P. nie przeglądamy swoich komórek. To byłoby przekroczenie granicy osobistej prywatności.Takie szpiegowanie szkodzi związkowi, a zwłaszcza Tobie - bo się stale zastanawiasz co znajdziesz, co dany sms czy numer może oznaczać....
Po co w ogóle te kontrole? Może od razu zamknij go w złotej klatce i wejdź tam do niego? Przepraszam Cię, ale według mnie ostro przeginasz. Nakręcasz się non stop i czujesz silną potrzebę kontroli. To Cię w końcu wykończy. Powinnaś porozmawiać z psychologiem. Nawet za darmo można znaleźć naprawdę dobrego. Wystarczy poszukać.

W innych wątkach pisałaś, że zablokowałaś jego komputer, żeby nie oglądał porno albo że się oddalacie od siebie. Zadaj sobie pytanie: Dlaczego?

Jesteście ze soba już kilka lat, to masa czasu. Wdała się rutyna, priorytety się zmieniły, a przede wszystkim - Wy się zmieniliście. Nie możesz powtarzać, że się zmienisz i za moment szperać w jego rzeczach. Jeżeli on jest z Tobą nie do końca szczery, to ma powody. Chce zachować coś, cokolwiek dla siebie. Ale niekoniecznie dlatego, że ma coś do ukrycia. Może po prostu dlatego, że chce mieć coś swojego. Swój wolny czas, swoich znajomych...
"Świat należy do ludzi, którzy maja odwagę marzyć i ryzykować, aby spełnić swe marzenia. I starają się robić to najlepiej."

#30 zakochana87

zakochana87
  • Użytkownik
  • 58 postów

Napisano 29 kwietnia 2011 - 12:19

Jesteście ze soba już kilka lat, to masa czasu. Wdała się rutyna, priorytety się zmieniły, a przede wszystkim - Wy się zmieniliście.



I właśnie to mnie najbardziej boli. Wiem, że ja jestem pewnie winna pogorszeniu naszych relacji...ale myślę, że gdybyście popatrzyły na jego zachowanie to pewnie trochę byście mnie dziewczyny zrozumiały. Nie chcę się tłumaczyć, ale to chyba zawsze po obu stronach leży wina. Ja jestem zaborcza, zazdrosna ale...on też nie robi nic w tym kierunku aby mi pomóc to pokonać, wręcz systematycznie mi to utrudnia. Mi daleko do ideału i to pewnie ja wszystko popsułam co było w nas kilka lat temu piękne. Ale moim zdaniem on też ma spory wkład w to co się dzieje.

- rozmowa jakakolwiek z Nim na tematy poważniejsze nie wchodzi w ogóle w grę, zaraz dostaję litanię wyrzutów że jak zwykle sobie coś ubzdurałam...
- nie ma u niego całkowicie w zwyczaju powiedzenia mi komplementu, kupienia kwiatka czy głupiej czekolady albo nawet napisania miłosnego sms-a (a myślę, że to znacznie poprawiło by mi samoocenę i mówiłam mu to już wiele wiele razy; zawsze po takiej rozmowie gdy mówię mu, że mnie zaniedbuje to on stwierdza że jakby teraz kupił mi kwiata to byłoby to sztuczne - więc czekam kilka miesięcy i nic!)
- jeśli dzwonię (bo u niego zdarza się to baaaardzo rzadko - on preferuje raczej krótkie sms-y) i o nic się zupełnie nie czepiam, tylko staram się rozmawiać no normalne tematy, typu opowiadam mu przykładowo o ciężkim egzaminie który mnie czeka to jego odpowiedzi brzmią tak: 'aha, yhy, no...' - temat mojej osoby zupełnie go nie interesuje a co gorsza niedawno powiedział mi, że nie lubi słuchać o mojej szkole bo go to nudzi tak samo jak on ma opowiadać o swojej pracy o czym ja nie mam zielonego pojęcia!
- odrobinę miłości, czułości i szacunku dostaję zawsze gdy on ma ochotę na wiecie co..., od razu można to poznać bo wtedy wie jak powiedzieć 'kocham Cię!'
- ciągle ma jakieś wahania nastroju, np wczoraj naskoczył na mnie gdy spytałam o ekipę z którą pracuje - oburzył się, że ja tam nigdy nie byłam i nie będę więc co on ma mi tłumaczyć coś czego nigdy nie zrozumiem!
- gdy próbuję wieczorem z nim popisać sms to on od razu pisze, że wybrałam sobie taką porę akurat jak on idzie spać (a w dzień oczywiście czasu nie ma!) i że on nie ma teraz czasu na dyskusje!
- zawsze ja pytam go o przyjazdy i spotkania nasze, i już nie raz próbowałam się powstrzymać lecz wtedy nie mam co liczyć że on wyjdzie z inicjatywą!, gdy mówię mu że mi przykro że zawsze ja inicjuję spotkania to wtedy on zarzuca mi, że 'po co to robię, nie dam mu się wykazać!' - yhy... tylko że to wykazywanie się może potrwać kilka dni!
- czasem myślę, że on jest ze mną z przyzwyczajenia, że coś tam do mnie czuje ale to nie jest miłość, a liczy bardziej na korzyści natury seksualnej...
- zawsze gdy pokazuję się z nim w towarzystwie to zaraz chcę stamtąd uciekać, bo wtedy ja spadam do poziomu zero, traktuje mnie jak powietrze a ja przyglądam się jak inni chłopacy prawią komplementy swoim dziewczynom a on sam też jest pełen podziwu dla wszystkich tylko nie dla mnie!

Użalam się, wiem ale mam tego dosyć! Nie wiem co mam robić?! Udawać że tego nie widzę? Ja go tak bardzo kocham, ale rozum podpowiada mi - uciekaj gdzie pieprz rośnie!!!

#31 magdaaaaa

magdaaaaa

    ..lekko próżna flirciara..

  • Użytkownik
  • 23 947 postów

Napisano 03 maja 2011 - 18:34

czasem myślę, że on jest ze mną z przyzwyczajenia, że coś tam do mnie czuje ale to nie jest miłość, a liczy bardziej na korzyści natury seksualnej

a jaka jest reakcja jak odmówisz ???
moze jestes na kazde jego zawolanie , ile razy zdarzyło , ze on chcial spotkania , a ty byłas umowiona z kolezanka i poszłąs na to spotkanie, a jemu powiedziałas , ze jestes zajeta ???
my ci nie doradzimy czy to koniec czy nie Waszego zwiazku , rutyna rutyną ale trzeba szanowac druga osobe . Moze on jest zmeczony ta ciagłą twoja kontrolą i meczy go ten zwiazek , dlatego tak sie zachowuje <hmm></span>

czemu mi dałeś wiarę w cud

a potem odebrałaś wszystko
 


#32 zakochana87

zakochana87
  • Użytkownik
  • 58 postów

Napisano 05 maja 2011 - 18:45

a jaka jest reakcja jak odmówisz

- hmm, raczej normalna, tzn tak mi się wydaje, może gdy w trakcie czasem mam humor i nie chcę kontynuować to jest smutny ale mówi że każdy byłby smutny, a gdy nie chcę tak poprostu bo nie - to raczej jakoś tego nie okazuje że jest zły czy coś, może odrobinę ale sama to poznam z jego wyrazu twarzy, nie zdarzyło się by był na mnie jakoś bardzo zły czy coś, najwyżej smutny...

Sama już nie wiem czego ja chcę?! Raz mam taki dzień że wszystko widzę w czarnych barwach i wszystko krytykuję - w tym właśnie on wydaje mi się najgorszy bla bla bla, a potem znów wydaje mi się że to moje wymysły:(

Poza tym...czekał na mnie zbyt długo aby chodziło mu tylko o jedno...zdecydowanie zbyt długo

#33 mamik

mamik
  • Użytkownik
  • 12 postów

Napisano 25 maja 2011 - 09:36

Agnieszko, wydaje mi sie, ze twoje humory sa bardzo od niego uzaleznione tzn. jesli on okazuje ci uczucie-jestes szczesliwa, jesli jest dla ciebie niedobry-ty pograzasz sie w rozpaczy i masz czarne mysli. To , ze go kontrolujesz byc moze spowodowane jest tym, ze nie masz do niego zaufania i twa kobieca intuicja podpowiada ci, ze cos tu nie gra. Nie masz zagwarantowanego podstawowego poczucia bezpieczenstwa w zwiazku- tzn. poczucia, ze jestes kochana. Z drugiej strony facet potrzebuje odskoczni-tzw. jaskini, gdzie przebywa aby sobie od wszystkiego odpoczac. Przed wiekami facet siedzial i godzinami wpatrywal sie w ogien, teraz siedzi na necie albo pije piwko z kolegami. Trwa to roznie dlugo i choc kobiety moga czuc sie przez ten czas odrzucone jest to taki czas samotnosci, ktory jest zwiazkowi potrzebny. W tym czasie faceci porzadkuja swe mysli i uczucia, nabieraja dystansu, moga zobaczyc co im sie w zwiazku nie podoba i jak moga to naprwic. Zazwyczaj po raz pierwszy trwa to ok. 2 tygodnie. W tym czasie kobieta nie powinna narzucac sie (choc to ciezkie). Po czasie przemyslen facet sam wraca ze wzmocnionymi uczuciami. Potem te przerwy sa coraz krotsze. W tym czasie kobieta musi zajac sie innymi sprawami i to co pisali poprzednicy miec tez wlasne zycie. Moja rada: najpierw dac mu od siebie odpoczac i zobaczysz czy do ciebie wroci. On tez musi pomyslec o zwiazku ale jesli pracuje a potem czesto (codziennie?) widuje sie z toba to po prostu nie ma na to czasu.

#34 monia66

monia66

    szczęśliwa mamusia

  • Użytkownik
  • 3 169 postów

Napisano 25 maja 2011 - 17:44

Nie popieram kłamstw w związku. Cenie sobie przede wszystkim szczerość.
S. o tym wie, zresztą on podobnie jak ja wyznaję taką samą zasadę. Żadnych kłamstw.

201407101662.png


#35 malutka316

malutka316
  • Użytkownik
  • 218 postów

Napisano 16 czerwca 2011 - 12:10

Mnie denerwują nawet te najmniejsze, bo jeżeli to nic nie znaczące coś było to po co okłamywać.
Wolę szczerość i lojalność..
`Ludzie wybierają to co przyjemniejsze dlatego piją kawę z mlekiem, wódkę z sokiem oraz kochają ciałem a nie duszą!`

#36 Wisienkowa

Wisienkowa

    HQ

  • Moderator
  • 4 761 postów

Napisano 15 lipca 2013 - 14:33

Ciężko jest mi zapomnieć kilka takich w sumie małych kłamstewek D.
:-|
Niestety bywam podejrzliwa, bo zawsze mi powtarzał, że wiem absolutnie wszystko, że nic nie ukrywa... a tu jednak ;)

Na szczęście da się z tym jakoś żyć :P

#37 Riia

Riia
  • Użytkownik
  • 1 901 postów

Napisano 15 lipca 2013 - 14:37

Wszystko zależy od tego czego one dotyczą i czy jeśli się wydadzą to będzie afera czy w sumie nic się nie stanie. I chociaż ich nie popieram to wydaje mi się, że każdy czasem czegoś nie powiedział lub coś podkoloryzował.

Jeśli nie są one szkodliwe, a potrafią "przynieść" korzyść to chyba nie są tak bardzo złe.

Każdy z nas urodził się ateistą


#38 89kasienka89

89kasienka89
  • Użytkownik
  • 5 825 postów

Napisano 15 lipca 2013 - 15:01

Ja nie uważam żadnych kłamstewek, jestem w 100 % szczera i tego samego oczekuję. Nawet nie uciekam się do niewinnych kłamstewek, bo po co? Zresztą jak próbowałabym coś ukryć, to Połówek skapnąłby się w kilka sekund, po mnie widać wszystko :-P
Miłość, marzenia, uczucia i myśli,
jeszcze raz uwierz w siebie i uwolnij ten instynkt

#39 Sajuri

Sajuri
  • Użytkownik
  • 11 336 postów

Napisano 15 lipca 2013 - 15:18

Tak jak Ria Pisze ...jesli to tylko podkoloryzowanie...lekie ubarwianie.nie sa one szkodliwe..to ujdzie. Zdarzy mi sie czasem.Ale i tego unikam .
Natomiast nie lubie jak ktos klamie w waznych sprawach. Moj tato uklamywał mame w pewnej sprawie przez chyba 20 lat ? a klamstwo odkryłam ja - przypadek. Do tego swiadkiem tego klamstwa byla obca oosba - strasznie sie czułam i wstydziłam za tate...
Prosilam o wszystko, zeby cieszyc sie zyciem.
Dostalam zycie, zeby cieszyc sie wszystkim

#40 inqaa

inqaa
  • Moderator
  • 5 515 postów

Napisano 15 lipca 2013 - 15:20

Ja również nie uważam kłamstw. A już na pewno nie zniosłabym, gdyby mój facet powiedział, że np siedzi w domu a w tym momencie byłby umówiony z jakąś koleżanką, nie lubię tego :roll:

W związku najważniejsza jest szczerość i zaufanie. Małe kłamstewka nie wchodzą w grę, bo teraz to może jest małe kłamstewko a kiedyś może okłamać cię w bardziej poważnej sprawie.
Chyba, że na żarty, no to spoko :lol:

Keep calm and become a doctor <serducho> // Mission completed <tanczy7>

 

 






Podobne tematy Collapse

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych