A ja myślę, że każda teraz napisze,że tak, baaardzo się angażuje, tak jak w wychowywanie dzieci czy w to jak jestem umalowana

Jakie to piękne....
Wg mnie, większość facetów nie zna się na połowie tych rzeczy lub jest im wszystko jedno.
Sądzę, że u nas będzie raczej tak jak u
kashiry. Tzn. dotychczas wszystko wybieraliśmy razem, czyli sala, zespół, kamera, foto,samochód.
Ale (wiem, że nie zaczyna się zdania od ale, ale zawsze tak zaczynam

) mi np. Kotek powiedział, że zaproszenia ja powinnam wybrać, bo dla niego są bez różnicy. Ja natomiast nie będę się pewnie zbytnio interesowała jaka będzie wódka itp. (Teraz nie wiem czym mogę się jeszcze nie interesować

) Do tego nie sądzę, że będzie chciał iść ze mną wybierać kwiaty w kwiaciarni, bo po 1 nie zna się na tym, po 2 tylko się zirytuje jak nie będę mogła się zdecydować, po 3 ja się wkurzę, że on mi nie daje wystarczająco czasu a to tak OGROMNIE ważne

Nie dajmy się zwariować.... Nie zamierzam już rok wcześniej żyć tylko ślubem, bo nawet jeśli będzie to perfekcyjnie zorganizowany dzień, a po drodze pokłócimy się o głupie wstążki na samochód i inne pierdoły, to nie wiem czy będę się tak cieszyć, jak gdy podejdziemy do tego spokojniej, ale pamiętając co jest wazne w tym dniu, czyli my i to co nas łączy i po co tam jesteśmy... A nie będziemy po to żeby się dołować że kwiatki nie są tak idealne jak chcieliśmy.
Dlatego uważam, że w kwestii facetów najlepiej przedstawić im 2-3 wersje do wyboru, bo oni nawet przy takim wyborze mają taki mętlik jak my przy 50ciu. Zresztą...chyba same odczułyście jak czaso- i energochłonne jest takie wybieranie
No...to tyle.