Dzisiaj okazało się , że moja chrzesnica ma złamaną rączke...
Nikt nie wie jak to się stało...
Byłam tylko przy tym , jak w niedziele strasznie zapłakała przy ubieraniu kurtki...nikt nie wiedział o co chodzi, aż dzisiaj nie zaczeła rączka puchnieć.
Siostra pojechała z nią do szpitala bo u nas nie składają kości tak małym dzieciom.... Pojechali 100 km do szpitala:/
Tak się boję, ze coś będzie nie tak...Ona jest taka malutka ma 9 miesięcy.
NIe wyobrażam sobie jak będzie funkcjonować z gipsem teraz?

















