Do kapłaństwa,jak i innego zawodu trzeba czuć powołanie.Dobrze,że jednak zdarzaja się tacy księża z powołania.Na których zawsze można polegać i służą radą i pomocą.Zupełnie innym człowiekiem jest ksiądz, który chrzcił Wikę, ale mam wrażenie, że tacy kapłani to naprawdę rzadkość
Nasze podejście do wiary i kościoła
#541
Napisano 19 marca 2011 - 19:52
#542
Napisano 20 marca 2011 - 08:14
Do kapłaństwa,jak i innego zawodu trzeba czuć powołanie.Dobrze,że jednak zdarzaja się tacy księża z powołania.
dokładnie nie każdy kapłan jest taki sam. Mój brat chciał zostać ministrantem i służyć do Mszy Sw. Czekał na wiadomość od księdza.
Długo ksiądz go zwodził. W końcu moja mama nie wytrzymała
i poszła do księdza któregoś dnia po Mszy i zapytała co z tą posługą jako
ministrant ,a ksiądz na to że boi się przyjąć mojego brata na ministranta
bo dowiedział się ,żę chrował kiedyś na epilepsje
Też zawiodłam się na tym kapłanie. Jak można tak dyskwalifikować człowieka,
tylko dlatego,że kiedyś chorował. Podkreślam kiedyś, bo teraz jest już zdrowy.
Nie mogłam zrozumieć tak samo, zachowania tego księdza
#543
Napisano 20 marca 2011 - 10:13
Np. kolezanka mówi że " to dzieki modlitwie wydarzyło sie cos poztywnego w jej życiu " A ja mysle że to dzieki temu ze wierzyła iż sie uda. Czyli tzw. pozywne myslenie.
Dziwnie tez sie czuje czasm gdy slysze od znajomej " zacznij sie modlic to dziecko bedzie "
Bo sa pary co nie sa wierzace , nie modla sie a dzieci maja. Coraz mniej tez wierze że po smierci jest niebo ( lub piekło ). Raczej zaczynam mysleć że ...nie ma nic.
I z takim mysleniem nie czuje sie do konca dobrze. Czuje sie rozdarta bo inaczej byłam wychowana.
#544
Napisano 20 marca 2011 - 11:51
my nie przyjmujemy ksiedza , bo moja mama jest niewierzaca i tez miala dost tych dziwnych pytan.
czemu mi dałeś wiarę w cud
a potem odebrałaś wszystko
#545
Napisano 20 marca 2011 - 13:17
O nic nie pytał i tak, to P. od początku mówił o chrzcie- zresztą on chyba nawet nie brał pod uwagę innej opcji a ja po przemyśleniu wszystkiego doszłam do wniosku, że nie ma w tym nic złego a Wika kiedy dorośnie to i tak sama wybierze jak będzie żyłaa ksiadz pytał o wike na kolezie o jej chrzest
A ostatnio, gdy zeszło na temat ślubu to mój połówek bardzo się zdziwił kiedy oświadczyłam mu, że ślub kościelny nie wchodzi w grę. Zresztą nie po raz pierwszy go o tym informowałam, ale mam wrażenie, że nie wziął sobie tego do serca a ja nie mam zamiaru składać przysięgi w kościele, bo czułabym się jak hipokrytka
Kobieta bez mężczyzny jest jak pchła bez psa- żyć ciężko i gryźć nie ma kogo
#546
Napisano 20 marca 2011 - 13:25
pewnie, ze tak , ale fajnie ze zdecydowalas sie, ze bedzie chrzest i ze tatus moze jej troche religii wpajac. jak piszesz jak bedzie duza to sama zdecyduje w co chce wierzycWika kiedy dorośnie to i tak sama wybierze jak będzie żyła
mojej znajomej kolezanka wychowana byla bez jakiejkolwiek religii , bo jak bedzie duza to sama zdecyduje i teraz nie wierzy w nic
fajnie ze masz takie podejscieja nie mam zamiaru składać przysięgi w kościele, bo czułabym się jak hipokrytka
czemu mi dałeś wiarę w cud
a potem odebrałaś wszystko
#547
Napisano 20 marca 2011 - 14:07
Wiem,że jest coś takiego,że jedno z małżonków nie musi wypowiadać przysięgi gdzie jest ta wzmianka o Bogu jeśli jest niewierzący. Ale to też dużo zależy do księdza....ja nie mam zamiaru składać przysięgi w kościele, bo czułabym się jak hipokrytka
z książki: Jacek Salij, Szukającym drogi
ŚLUB KOŚCIELNY Z OSOBĄ NIEWIERZĄCĄ
"Znalazłam się w sytuacji bez wyjścia. Wyszłam za mąż za człowieka niewierzącego, a więc nie mogłam wziąć z nim ślubu kościelnego. Ponieważ zaś żyję bez ślubu kościelnego, nie wolno mi przystępować do sakramentów. Niech mi Ksiądz coś poradzi. Tak bardzo chciałabym przystąpić do spowiedzi i do komunii świętej"
Niezależnie od tego, co tutaj powiem, radziłbym Pani porozmawiać ze swoim duszpasterzem. Zresztą nie tylko dlatego, że konkretne rozwiązanie Pani problemu będzie zależało od różnych okoliczności (choćby ta istotna okoliczność, czy żadne z Was dwojga nie jest związane jakimś poprzednim małżeństwem). Chodzi tu przecież o sprawy duchowe, a nie tylko o pokonanie zewnętrznych formalności. Toteż jakaś głębsza rozmowa duchowa wydaje mi się tutaj niezbędna.
Dlatego proszę mi nie mieć za złe, że ustosunkuję się jedynie do problemu ogólnego, jaki zawarty jest w Pani liście. Mianowicie zajmę się pytaniem: Czy możliwy jest ślub kościelny z osobą niewierzącą? Zakładam przy tym oczywiście, że chodzi o przypadek, kiedy ta druga strona jest rzeczywiście osobą wierzącą i wiara jest dla niej sprawą ważną.
Możliwość ślubu kościelnego w takim wypadku budzi zwłaszcza dwie wątpliwości. Po pierwsze, czy ślub w kościele nie gwałci sumienia strony niewierzącej; czy nie stawia jej w sytuacji nieszczerej, przymuszając do udawania wiary. Po wtóre, czy ślub kościelny, udzielany niewierzącemu, nie narusza godności sakramentu: przecież sakramentów z natury rzeczy udziela się wyłącznie ludziom wierzącym. Jednym słowem, udzielenie takiego ślubu tylko pod tym warunkiem będzie możliwe, jeśli obie te wątpliwości da się pozytywnie usunąć.
Stanowisko Kościoła co do małżeństwa katolika z niewierzącym jest następujące: Kościół raczej odradza zawierania takich małżeństw, a czyni to w przeświadczeniu, że strona wierząca narażona jest wówczas na zobojętnienie w wierze, zaś dzieciom w takiej rodzinie może zabraknąć należytej atmosfery religijnej. Jeśli jednak katolik zdecydował się na takie małżeństwo, Kościół pragnie, aby było ono zawarte sakramentalnie. Małżeństwo bowiem jest czymś tak ważnym, że byłoby to wbrew samej naturze wiary, gdyby człowiek wierzący chciał je przeżywać niezależnie od swojej wiary. Jeśli wiara z istoty swojej ma ogarniać całe życie człowieka, to oczywiście małżeństwo — jeden z najważniejszych wyznaczników naszego życia — powinno być przeżywane w wierze.
Jak wobec tego Kościół usuwa obie wyrażone wyżej wątpliwości? Odpowiedź na pierwszą naszą wątpliwość znajduje się w samym rytuale małżeństwa, który przewiduje możliwość ślubu kościelnego z osobą niewierzącą i w takim wypadku każe jej przekonanie traktować z całym szacunkiem. Strona niewierząca nie musi — i nie powinna — podczas liturgii ślubnej wypowiadać ani jednego słowa, które byłoby niezgodne z jej przekonaniami. Do tego stopnia, że nawet w wypowiadanej przez nią przysiędze małżeńskiej można pominąć wezwanie Boga i świętych.
Sakrament jest zawierany ze względu na stronę wierzącą. Strona niewierząca przystępuje więc do ślubu kościelnego dlatego, że dla drugiej strony jest to sprawa bardzo ważna — i to wydaje się motywem zupełnie wystarczającym. Również i Kościół udziela ślubu ze względu na stronę wierzącą, dlatego nie może tu być mowy o jakiejś zniewadze sakramentu, mimo że jedna ze stron jest niewierząca. I to jest odpowiedź na drugą naszą wątpliwość.
W tym miejscu chciałbym wystąpić jak gdyby z obroną interesów strony niewierzącej. Z rozmów duszpasterskich, jakie miewam z parami tego typu, wynika, że strona niewierząca ma niekiedy duże opory psychiczne przeciwko takiemu rozwiązaniu. Przeważnie chodzi o — chyba zrozumiały — brak ochoty do tak czynnego udziału w obrzędzie, który człowieka „ani grzeje, ani ziębi”. Toteż nawet argument, że jest to sprawa ważna dla przyszłego współmałżonka, wydaje się jakby niewystarczający.
Powtarzam, mam duże zrozumienie dla takich oporów. Więcej, sądzę, że są to opory słuszne. Rzeczywiście, przystąpienie do ślubu kościelnego bez żadnego zaangażowania, jako do obrzędu, który „ani grzeje, ani ziębi”, wyłącznie na zasadzie ofiary na rzecz drugiej strony, miałoby chyba w sobie coś nierzetelnego. Sądzę jednakże, że strona niewierząca może — w ramach swoich przekonań — przeżyć ślub kościelny z prawdziwym zaangażowaniem. Jednym słowem, jeśli człowiek niewierzący przystępuje już — ze względu na wierzącego partnera — do ślubu kościelnego, ślub taki może go naprawdę wzbogacić.
Co najmniej w dwóch momentach. Po pierwsze, podczas ślubu kościelnego składa się przysięgę na absolutną dozgonność małżeństwa. To jednak zupełnie co innego niż dozgonność traktować warunkowo i liczyć się z możliwością rozwodu. Jest w tej przysiędze na nierozerwalność małżeństwa akt wiary, że nasza miłość nie jest czymś relatywnym, że jest większa niż zewnętrzne uwarunkowania. Jest również w tej przysiędze zobowiązanie do pracy nad pogłębianiem naszej miłości i do obrony naszego małżeństwa w chwilach zagrożenia. Dla strony niewierzącej ślub kościelny może być okazją do przeżycia i zaakceptowania tych — sądzę, że bezdyskusyjnych, a przecież nie zawsze dostrzeganych — aspektów związku małżeńskiego.
Po wtóre, ślub kościelny dla strony wierzącej jest sakramentem: Chrystus przyjmuje wówczas moją miłość małżeńską i zaprasza, abym poprzez swoje życie małżeńskie uczestniczył w Jego krzyżu i zmartwychwstaniu. Ale dla strony niewierzącej ślub kościelny może być co najmniej celebracją tajemnicy miłości: że miłość jest jakby większa od człowieka, że jakby nie od nas pochodzi, że jest tak, jakbyśmy byli w niej zanurzeni. Wydaje mi się, że strona niewierząca może przeżyć ślub kościelny jako wezwanie do jeszcze większego otwierania się na miłość. W liturgii ślubnej również strona niewierząca może usłyszeć ostrzeżenia, aby miłości nie zdradzać, i otuchę, że nie ma takich przeciwności, których nie dałoby się pokonać.
Jednym słowem, sytuację, kiedy do ślubu kościelnego przystępuje człowiek niewierzący, można — i trzeba — oczyścić z wszelkich elementów nierzetelności lub groteski. I wówczas ślub kościelny angażuje głęboko, choć każdą ze stron na inny sposób, zarówno małżonka wierzącego, jak niewierzącego.
źródło:http://www.opoka.org.pl/biblioteka
#548
Napisano 20 marca 2011 - 19:40
Kumpela bała się iść do księdza pytać o chrzest, bo plotki były, że robi problemy i co? Poszła, a on walnął jej kazanie, że jak seks przed ślubem pytał też czy mieszkają obecnie razem, czy planują ślub
Druga sytuacja- ksiądz sąsiadkę zmieszał z błotem- że jak tak mogą siedzieć bez ślubu, że jej dzieciaka do komunii nie dopuści jak ślubu nie wezmą i na końcu wychodząc z kolędy nie podał jej ręki...
Dal mnie to trochę chore, bo z drugiej strony wystarczy trochę więcej dopłacić i księża nagle problemu nie mają
To spacer podczas bardzo drobniutkiego deszczu.
Człowiek idzie, idzie i dopiero po pewnym czasie orientuje się,
że przemókł do głębi serca...
#549
Napisano 20 marca 2011 - 19:46
#550
Napisano 20 marca 2011 - 23:17
Babcia chciała zamówić mszę za dziadka i pyta się ile kosztuję, oczywiście pierw powiedzieli jej, że co łaska, a po chwili palcem pokazali cennik - 50 zł i to jeszcze chcieli jej tą mszę dać na 6 rano, a kto wtedy przyjdzie, ale co innych terminów nie ma. A wszedł facet i 100 zł im położył i termin na popołudnie tego dnia się znalazł.
Chyba bym mu oczy wydrapała po takim tekście, a na pewno już nigdy bym się tam nie pokazała.co łaska, ale zobaczymy ile jest dla was warte dziecko...
Z tego co wiem, to u mnie Łodzi jest jeden kościół w Łagiewnikach, gdzie nie ma problemu z dogadaniem się jeżeli chodzi o chrzty, komunie, śluby i nie patrzą na to czy rodzice dziecka są małżeństwem czy nie.
Jak na razie mam zdanie, że księża sami nas od tej religii, tej wiary odstraszają i odpychają swoim zachowaniem.
#551
Napisano 21 marca 2011 - 07:33
Kumpela bała się iść do księdza pytać o chrzest, bo plotki były, że robi problemy i co? Poszła, a on walnął jej kazanie, że jak seks przed ślubem pytał też czy mieszkają obecnie razem, czy planują ślub Z wielką łaską się zgodził ale dał jej mocno do zrozumienia, że musi być ślub i to najlepiej jak najszybciej...
Druga sytuacja- ksiądz sąsiadkę zmieszał z błotem- że jak tak mogą siedzieć bez ślubu, że jej dzieciaka do komunii nie dopuści jak ślubu nie wezmą i na końcu wychodząc z kolędy nie podał jej ręki...
no i dlatego też zaczynam miec ogromny uraz do ksieży...co łaska, ale zobaczymy ile jest dla was warte dziecko...
wszystko takie przekłamane sie wydaje.
ja raz. Jeden jedyne. I tyle.Jeszcze nigdy nie spotkałam księdza z prawdziwego zdarzenia, z powołania
#553
Napisano 19 kwietnia 2011 - 08:21
#555
Napisano 19 kwietnia 2011 - 10:08
![]()
Nie mówmy o zmartwieniach,to nie jest dobry temat
są z nami zawsze, chcesz czy nie.
Pomówmy o nas samych, uczyńmy wielkie plany
być może kiedyś spełnią się?
Gdy już zdobędę mnóstwo pieniędzy
w najbliższym niebie, kupię ci księżyc!

#556
Napisano 19 kwietnia 2011 - 10:12
Ja również myślę, że to fajny pomysł i jeśli się trafi na odpowiedniego księdza, to może dużo pomóc w codziennym życiuJa postanowiłam zdecydować się na tzw.przewodnika duchowego.
#557
Napisano 19 kwietnia 2011 - 10:19
moja kolezanka ma od paru lat w Krakowie, ksiadz z powołania.Chyba te zby mi sie czasem przydał...bo mam mase watpliwości ...Ja postanowiłam zdecydować sie na tzw.przewodnika duchowego
Mi jakos poamga modlitwa do J.P. II .... zreszta zawsze mi był bliski. Nie wiem ...nawet jak o nim czyta to zaraz becze. Miał w sobie coś..
#558
Napisano 19 kwietnia 2011 - 10:44
Proponuje wpisać w google hasło Przewodnik duchowy,lub poprzeglądać fora o tematyce religijnej.Dużo ludzi ma takie osoby duchowne,którym może powiedzieć wszystko.Sa oni wielką podporą i naprawdę potrafią słuchać i pogłębiać naszą wiarę.Po za tym dobrze jest jak spowiada się człowiek tylko u jednego księdza,który dobrze zna nas i nasze słabości.Zamierzam poprosić wybranego przeze mnie księdza z naszej parafii o to bym mogła zawsze się u niego spowiadać.Z tego co czytałam ,to czasami jest to spowiedź taka w 4 oczy w formie rozmowy.nigdy o niczym takim nie słyszałam
#559
Napisano 19 kwietnia 2011 - 11:05
Moja koleżanka właśnie w taki sposób się spowiada, i to zawsze u tego samego księdza. Czasem nawet pójdzie z nim na kawę i wtedy opwiada o swoich problemach.Z tego co czytałam ,to czasami jest to spowiedź taka w 4 oczy w formie rozmowy.
jeszcze raz uwierz w siebie i uwolnij ten instynkt
#560
Napisano 19 kwietnia 2011 - 11:28
Także bym tak chciała,ale podobno Ksiądz po rozmowie może stwierdzić,że przewodnik duchowy na chwile obecną nie jest potrzebny.Wszystko zależy od rozmowy i istoty problemu.Dlatego chciałabym sobie tak od serca,szczerze porozmawiać na ten temat z Księdzem.Moja koleżanka właśnie w taki sposób się spowiada, i to zawsze u tego samego księdza.
Podobne tematy
| Temat | Podsumowanie | Ostatni post | |
|---|---|---|---|
Nasze telefony komórkowe |
|
|
|
Nasze zakupy - Second Hand |
|
|
|
NaszEauto ruszyło od 3 lutego Dofinansowanie samochodów elektrycznych. |
|
|
|
nasze pokoje. mieszkania, domy :) |
|
|
|
Nasze postępy w odchudzaniu się. |
|
|
Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych
















