Skocz do zawartości

Babskiswiat.net używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem

Mahjong
Opis: Nieśmiertelna gra. Mahjong html5 online.

2048
Opis: Hit 2014. Prosta, logiczna i niezwykle wciągająca gra 2048.


Saper
Opis: Saper - kto nie zna tej gry...

Zdjęcie

DOWCIPY


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
1341 odpowiedzi w tym temacie

#1241 Olenka

Olenka

    Yeah!

  • Użytkownik
  • 8 138 postów

Napisano 09 maja 2011 - 22:10

Sorry. Mam usunąć i skopiować całosć?


W tym wypadku zamiast linku można wkleić tekst. (ocenzurowany oczywiście)


Posiadam.

Wróć. Moja żona posiada kota, rasy kotka, rasy czarnej, rasy ze schroniska, rasy małe kocie.

Guzik by mnie to obchodziło gdyby nie fakt, że jest małe, że chodzi to to bez przerwy za mną i trzeszczy- a to na ręce, a to żreć, a to trzeszczy dla samego trzeszczenia zupełnie jak jej pani. Generalnie pogłaskać mogę, kopnąć jakąś rzecz która leży na ziemi żeby kot za nią biegał też, niech chowa się zdrowo do czasu aż raz zapomnę zamknąć terrarium i zajmie się nim mój wąż, reszta to nie mój problem.

Ale do czasu. Staje się to moim problemem gdy moja współmałżonka udaje się w celach służbowych gdzieś tam na ileś tam. I spada na mnie karmienie wyprowadzanie i sprzątanie po tym całym tałatajstwie. Jako, że to zawsze lekko olewam i robię wszystko w ostatni dzień przed powrotem małżonki- nie nastręcza mi to wiele problemów.

Kot jest od niedawna i od niedawna jest nowy zwyczaj- niezamykania łazienki, gdyż w niej znajduje się urządzenie zwane potocznie kuwetą, do którego kot robi to samo co ja w toalecie, czyli wchodzi i może spokojnie pomyśleć.

Mnie jednak uczono całe życie zamykać te cholerne drzwi do łazienki za sobą, więc stale żona mi trzeszczała, że kot tam nie może wejść i „myśleć”. Ja jestem stary i się nie nauczę, poza tym mieszkam tu dłużej niż ten kot, sam dom stawiałem, moje drzwi, mój kibel, wypi***alać więc. I postawiłem na swoim. Od jakiegoś czasu kot chodzi do toalety razem ze mną. Jak nie ma małżonki to musi zazwyczaj czyhać na mnie albo miauczeć coby przypomnieć, że trzeba mu łazienkę otworzyć, bo jak jest żona to ona ma już w biosie zaprogramowane- ja wychodzę i zamykam, ona idzie i otwiera, żeby kot mógł wejść- taka technologia po prostu.

Czasem kot skacze na klamkę ale ma jeszcze zbyt małą wyporność i zwisa na niej bezradnie. Jednak jak moja żona będzie nadal go tak karmić- to w szybkim tempie będzie za każdym razem klamkę upie*dalał- a wtedy wiadomo- wąż.

Dobrze więc- uporządkuję- żona- delegacja, ja praca- wracam, wchodzę do domu, kot przy drzwiach do łazienki skwierczy, bo jak wychodziłem to zamknąłem za sobą. Ok, kotku mnie się też chce. Idziemy razem- ja toaletka, okienko uchylam, papierosik (bo żona będzie za trzy dni- więc spokojnie wywietrzę) kotek swoje, ja przez okienko spoglądam, jest cudnie. Kotek wskakuje na kaloryfer na parapecik i patrzymy razem przez okno. No cudnie. Kot skończył dawno, ja teraz, pet do muszli, spuszczam wodę, a ten mały sku**iel jak nie śmignie i sru za tym petem z tego parapetu i do kibla. Zakręciło nim dwa razy i kota nie ma. Nawet nie zdążył miauknąć. No ja pierdolę. Nie ni chu*a to niemożliwe jest. Przecież nawet taki mały kot jest ku*wa za duży- żeby przejść tym syfonem.

Ale słyszę tylko pizdut- oż ku*wa no to nie mogło mi się zdawać- coś ciężkiego poszło w pion. kurwa wszyscy święci w trójcy jedyny Boże, ukazali mi się przed oczami. Kot ku*wa popłynął wprost w odmęty prawego dopływu królowej polskich rzek. Lecę ku*wa na dół do piwnicy- choć może powinienem od razu do schroniska- zanim wróci moja żona- nie ma wafla, znajdę jakiegoś małego czarnego sku*wiela z białą krawatką, nie było jej kilka dni może się nie połapie.

Ale ch*j – najpierw do piwnicy- zbiegam po schodach, słucham coś drapie w rurze, pion kawałek płaskiej rury, miauczy- jest ku*wa, żyje i nie poleciał do sieci miejskiej. Nawet jak teraz zdechnie- to ch*j przynajmniej będę miał jego truchło i powiem, że kojfnął z przyczyn naturalnych albo tylko lekko nienaturalnych, bo przecież mi baba nie uwierzy za ch*ja trefla, że kot sam wpadł do kibla. Ale na razie drapie i żyje. Znalazłem taki wziernik gdzie można zaglądnąć do tej rury i wołam. Kici kici. Ni ch*ja, nie przyjdzie, wołam, wołam, a ten ku*wa głąb zamiast przyjść do mnie to ku*wa chce iść tam skąd przyszedł czyli do góry w pion. Ja go wołam a on do góry drapie. I udrapie, udrapie kilkanaście centymetrów i zjazd w dół.

No poje*ało i mnie, że tu stoję i jego (kota) Tak przez pół godziny. Prosiłem, wołałem, błagałem, groziłem, wabiłem żarciem- i ni ch*ja- uparł się i nic tylko rurą do góry z powrotem do kibla. Za daleko, żeby włożyć rękę, grabie czy cokolwiek. Jedyna metoda- fight fire with fire- ogień zwalczaj ogniem. Zatkałem tą rurę przy wzierniku deszczułkami którymi używam na podpałkę do kominka, żeby kot nie popłynął już nigdzie dalej i z buta na górę do kibla- geberit i woda w dół- bombs gone. I bieg do piwnicy.

Po drodze słyszę jak się przewala po rurach- podziałało.

Wbiegam do piwnicy i ku*wa koniec świata. Nie ma moich deszczułek- no może z jedna, cała prowizoryczna tama poszła w ch*j i kota też nie słychać już.

Ja pier*olę. Ku*wa gdzie ta rura teraz idzie- coś mi świtnęło, że kanalizacja w ulicy, dom od ulicy ze 30 metrów- może nie wszystko stracone i gdzieś się zwierzak zatrzymał po drodze. Biegnę na ulicę, jest studzienka- mam nadzieję, że to od mojego domu.

Ni cholery jej nie podniosę. Ciężka jak szlag i nie ma za co chwycić. Powrót do domu i pogrzebacz od kominka, tym może uda się to podważyć. Ni cholery- najpierw ugiąłem, potem złamałem żelastwo. Myśl auto stoi na ulicy- mam pas do holowania, może uda się to szarpnąć. Hak, pas, wsteczny- poszło aż zakurzyło.

Po jaką cholerę takie te wieka robią ciężkie.

Smród jak cholera ale złażę tam- ciemno jak w dupie, rura jest, wygląda, że idzie od mojego domu. Latarka. Ku*wa mam w aucie, chu*owa ale może starczy.

Włażę po raz drugi- smród mnie już nie zabije- przywykłem po chwili. Zaglądam i jest oczyska mu się tylko świecą. I znów ta sama bajka. Kici, kici, kici, a ten mały skurczybyk spierdziela w drugą stronę. No ja pier*olę. Szlag mnie trafi. Długo tu nie wysiedzę, jest zimno, śmierdzi a na dodatek ktoś mi zwali tą pokrywę na łeb i moje problemy się skończą jak nic. Nie chcesz po dobroci, to będzie po złości.

Do domu, po brezent. Wyłożyłem dno studzienki tak by mi nie wpadł głębiej. Zużyłem wszystkie, taśmy samoprzylepne, plastry żeby nie wpadł do głównej nitki kanalizacyjnej. Zaglądam co chwilę do rury ale słyszę tylko miauczenie i nic nie widzę. Poszedł gdzieś wpi*du. Jeszcze tylko trójkąt, żeby nikt się w tą otwartą studzienkę nie wpier*olił bo na ulicy ciemno.

Sąsiad ku*wa- ciekawski, widziałem żłoba jak patrzył przez okno, jak próbowałem pogrzebaczem podnieść wieko. Nie przyszedł pomóc a teraz ch*j złamany stoi i się dopytuje.

Co mam mu ku*wa powiedzieć? Że przepycham kotem kanalizację?

Idźżesz w ch*j pacanie. Powiedziałem mu w końcu, żeby poszedł do domu i pozatykał sobie też wszystkie otwory bo na początku osiedla była awaria i wszystkie ścieki się wracają i wybijają w domach- a ten baran się przestraszył, poleciał i przed swoim domem siłuje się z pokrywą. Niech ma za swoje.

Wracając do kota- bo menda tam siedzi i nie chce wyjść. Mam wszystko gotowe- więc do domu, jedna wanna, druga wanna, koreczek i napuszczam wodę. Papierosik i czekam pod studzienką bo nuż mu się zmieni i wyjdzie dobrowolnie.

Ku*wa drugi sąsiad przyszedł- po pięciu minutach następny odmyka wieko, teoria samospełniającej się przepowiedni działa- ku*wa ludzie to są barany.

Idę do domu, obie wanny pełne, ognia- spuszczam wodę z wanien i dokładam dwa spusty z dwóch spłuczek z domu. Nie ma ch*ja to go musi wygonić albo utopić.

Lecę na ulicę, woda wali na brezent aż huczy a tego sku*wiela dalej nie wylało z kąpielą.

Ku*wa mać- urwało się wszystko w pi*du i popłynęło, bo ileż to utrzyma tej wody. Brezent, taśmy, plastry, sznurki- w ch*j- jak się to gdzieś przytka to będę miał przeje*ane.

Znowu do domu po drugi pogrzebacz bo trzeba zamknąć ten pier*olony dekiel.

Wchodzę- a ten sku*wiel kot tarza się w sypialni po łóżku. No ja pier*olę! Jak on ku*wa wyszedł- którędy? Ano ku*wa wziernikiem w piwnicy- zostawiłem otwarty. Ja ku*wa stoję i marznę a ten gnój tarza się w mojej pościeli. Zaje*ie. Przerobię na pasztet. I jeszcze z radości włazi na mnie. Ku*wa mać. Przynajmniej kuleje.

Straty- zaje*ane łazienki, w obu przelała się woda z wanien, zajebana piwnica- bo zostawiłem otwarty wziernik i duża część wody poleciała na piwnicę. Pościel w sypialni do wyje*ania, brezent z reklamą firmy- poszedł w ch*j, latarka- w ch*j, pogrzebacz w ch*j.

Afera na ulicy jak ch*j.





pokazywarka.pl
“We all have two lives. The second one starts when we realize that we only have one”

#1242 Madź

Madź

    heksa

  • Użytkownik
  • 4 069 postów

Napisano 09 maja 2011 - 22:11

Długie to, ale warte przeczytania :lol:
“One, remember to look up at the stars and not down at your feet.
Two, never give up work. Work gives you meaning and purpose and life is empty without it.
Three, if you are lucky enough to find love, remember it is there and don't throw it away.”
 

#1243 tuptunio

tuptunio
  • Użytkownik
  • 4 235 postów

Napisano 09 maja 2011 - 22:36

znałam to już wcześniej i naprawdę zachęcam do przeczytania. płakałam ze śmiechu :mrgreen:
Dołączona grafika

w jakim języku myśli głuchy od urodzenia?

#1244 Sajuri

Sajuri
  • Użytkownik
  • 11 336 postów

Napisano 10 maja 2011 - 07:39

kiedys juz czytałam , dobre :lol:
Prosilam o wszystko, zeby cieszyc sie zyciem.
Dostalam zycie, zeby cieszyc sie wszystkim

#1245 magicznablondee

magicznablondee
  • Użytkownik
  • 13 postów

Napisano 10 maja 2011 - 17:07

Bardzo dobry tekst :)

#1246 Madź

Madź

    heksa

  • Użytkownik
  • 4 069 postów

Napisano 14 maja 2011 - 21:10

Był sobie Lucyfer i miał pomocnika małego diabełka. Pewnego razu Lucyfer kazał diabełkowi na ziemi coś ukraść .Znalazł się w U.S.A i mówi:
-Jestem mały diabełek, mam mały kuferek przyleciałem coś ukraść.
- Niestety diabełku u nas nie ma co ukraść, ale leć do Rosji.
I tak uczynił. Znalazł się w Rosji i mówi :
- Jestem mały diabełek, mam mały kuferek przyleciałem coś ukraść.
- Niestety diabełku u nas nie ma co ukraść, ale leć do Polski. I tak uczynił .
- Jestem mały diabełek, o kurcze gdzie mój kuferek?!
----------------------------------------------------------------
Spotykają się dwaj koledzy.
- Słuchaj, mam problem. Chcę zabić teściową, ale nie wiem jak to zrobić.
- Kup jej samochód. Teściowa będzie miała wypadek, zabije się, a ty będziesz dobrym zięciem.
Spotykają się po dwóch tygodniach.
- I co tam u Ciebie? Jak teściowa?
- Ale mi doradziłeś. Kupiłem jej samochód, miała wypadek, samochód do kasacji, ale jej nic się nie stało.
- Kupiłeś malucha? Trzeba było kupić Jaguara!
Spotykają się ponownie po dwóch tygodniach.
- No i jak tam?
- To był świetny pomysł.
- Opowiadaj jak to się stało?
- No wiesz normalnie. Ale najfajniejsze było, gdy ten jaguar odgryzał jej głowę...
----------------------------------------------------------------
Facet lekko na bani wraca do domu
Zona od razu, z pretensjami i takie tam.
Facet siega do kieszeni, wyciaga kartke i mowi:
-OK, przynioslem test, zaraz zobaczymy jaka ty obeznana i kulturalna jestes!
Zona:
- Zobaczymy, czytaj.
-Taaak, pytanie pierwsze. Podaj jakies dwie waluty.
- HE, no chociazby dolar i euro.
- Dobra, podaj dwa typy srodkow antykoncepcyjnych.
-Jejku, moge ci conajmniej 10 podac.
- Wierze. Pytanie trzecie. Podaj mi 2 rzeki w Islandii...
zona
- .........
- Milczysz?
- Ha! Wiedzialem! Oprocz szmalu i seksu, zadnych kurwa zainteresowań!
----------------------------------------------------------------
Podchodzi facet do kiosku Ruchu i prosi o paczkę fajek. Kioskarka mu podaje.
On patrzy, czyta: UWAGA! PALENIE TYTONIU POWODUJE IMPOTENCJĘ.
Facet oddaje fajki i mówi:
- Pani mi da takie z rakiem. :lol:
“One, remember to look up at the stars and not down at your feet.
Two, never give up work. Work gives you meaning and purpose and life is empty without it.
Three, if you are lucky enough to find love, remember it is there and don't throw it away.”
 

#1247 Tilia

Tilia
  • Użytkownik
  • 9 425 postów

Napisano 14 maja 2011 - 21:16

procz szmalu i seksu, zadnych kurwa zainteresowań!

Pani mi da takie z rakiem. :lol:

<umieraam></span>

te dwa najlepsze :-P
"Ani małżeństwo ani dziecko nie są obowiązkowym punktem programu na który trzeba się zdecydować. Obowiązkowa jest tylko miłość"

JkIEp1.png

#1248 Madź

Madź

    heksa

  • Użytkownik
  • 4 069 postów

Napisano 14 maja 2011 - 21:28

jak nauczyć Anglika klnąć po polsku?
Tea who you yeah bunny! Scotch me!

----------------------------------------------------------------
Diabeł złapał Polaka, Ruska i Niemca i mówi do nich:
- Kto powie mi taką liczbę, której nie będę mógł sobie wyobraźić to wypuszczę go na wolność. I pierwszy Rusek mówi
- Sykstylion
Diabeł myśli, myśli ale wykombinował i wtrącił Ruska do piekła. Nastepny był Niemiec.
- Cyntylion
Diabeł myśli, myśli, poci się, ale wykombinował. Wtrącił Niemca do piekła. Teraz Polak. Polak myśli, myśli i mówi:
- W chu*
Diabeł mysli, myśli, poci się, trudzi, ale niewykombinował. Wypuścił więc Polaka. Lecz diabeł nie wiedzą co dalej, jaka to liczba, zszedł na ziemię. Zobaczył sztajmesa stającego przy spożywczym i się go pyta:
- Ty, ile to jest "w chu*"
A on odpowiedział:
- Diabeł, widzisz to drzewo?
- Widze - odpowiedział diabeł
- To jak stąd do tego drzewa i jeszcze w pizdu ;)
----------------------------------------------------------------
- Proszę pani, ja się w pani chyba zakochałem - mówi dziesięcioletni Jasiu do nauczycielki.
- Przykro mi Jasiu, ale ja nie lubię dzieci.
A Jasiu na to:
- A kto lubi, będziemy uważać.
----------------------------------------------------------------
Przygotowania do ostatniej wieczerzy: stoły uginają się od najdroższego jedzenia i wina, wszystko pięknie przyozdobione, gra muzyka...
Wchodzi Jezus: No Panowie, przecież mówiłem że ma być skromnie i bez fajerwerków...
a tak w ogóle to skąd wzięliście na to kasę ?
Na to Św. Piotr: A w sumie to sam nie wiem. Judasz chyba coś sprzedał... :lol: :lol: :lol:
“One, remember to look up at the stars and not down at your feet.
Two, never give up work. Work gives you meaning and purpose and life is empty without it.
Three, if you are lucky enough to find love, remember it is there and don't throw it away.”
 

#1249 magdaaaaa

magdaaaaa

    ..lekko próżna flirciara..

  • Użytkownik
  • 23 947 postów

Napisano 15 maja 2011 - 18:41

jak nauczyć Anglika klnąć po polsku?
Tea who you yeah bunny! Scotch me!

genialne <umieraam></span>
historyjka o kotku super ;-)

czemu mi dałeś wiarę w cud

a potem odebrałaś wszystko
 


#1250 nie(d)oceniona

nie(d)oceniona
  • Zarządca
  • 10 527 postów

Napisano 15 maja 2011 - 20:12

jak nauczyć Anglika klnąć po polsku?
Tea who you yeah bunny! Scotch me!

2 razy przeczytałam, zanim załapałam dowcip <umieraam></span> uśmiałam sie popasznie :P

Dowcipy o teściowych zawsze mnie rozbrajają, ale o jaguarze przyprawił mnie o niezłą trzęsawkę smiechową <lol></span>

*Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów bez podawania przyczyny. 


#1251 Madź

Madź

    heksa

  • Użytkownik
  • 4 069 postów

Napisano 15 maja 2011 - 23:48

Przychodzi ruda do lekarza i mówi, że gdzie sie nie dotknie to ją boli.
- To ciekawe - skomentował lekarz. Proszę zademonstrować.
Kobieta zaczęła dotykać palcem różne części ciała, wydając okrzyki cierpienia i bólu. Lekarz przyglądał się jej bacznie, po czym zapytal
- A pani to jest prawdziwa ruda?
- Nie - odpowiedziala kobieta, naturalnie jestem blondynką.
- Ma pani złamany palec.
----------------------------------------------------------------
Siedzi facet w barze a przy sąsiednim stoliku samotna kobieta. Taaaka
laska!
- Ale piękna kobieta - myśli sobie. - Podejdę do niej i zagadam. Ale
co jej powiem? Na pewno coś wymyślę. Tylko żebym się nie zbłaźnił. Nie no, nie pójdę. Jestem taki nieśmiały. Ale ona jest taka piękna, musze ją poznać!
Powiem jej, że zakochałem się od pierwszego wejrzenia. Eee tam, na pewno mnie wyśmieje. To może postawię jej drinka i rozmowa sama się potoczy?
Akurat! Taka laska nie zwróci uwagi na takiego szaraka jak ja. Ale to moja wielka szansa, musze ją wykorzystać! Gdybym tylko wiedział jak zacząć... Już miał wstać i podejść ale w tym momencie kobieta wstała od stolika i zniknęła za drzwiami toalety.
- Uff, no to problem z głowy - myśli facet. - Przynajmniej nie muszę się już męczyć.
Ale po chwili babka wraca i znów siada przy stoliku obok.
- Tak, wróciła! To znak, ze jesteśmy sobie pisani - facet odzyskuje wiarę w siebie. - Bóg mi ja zesłał! Zagadam do niej, nie ma się czego bać. Żebym tylko wymyślił coś mądrego. OK stary, bierz się w garść i ruszaj. Gość wstaje, podchodzi do kobiety i pyta:
- Srałaś? <umieraam></span> <umieraam></span> <umieraam></span>
----------------------------------------------------------------

i coś dla moderatorów ;)

Siedzi trzech gości w łódce na środku jeziora. Połowy nocne, wędki w wodzie, spokój, sielanka, powoli zaczyna się rozwidniać. Jeden z wędkarzy zagaja:
- Słońce wschodzi.
Drugi mówi:
- Faktycznie, dawno nie widziałem takiego wschodu.
Nagle trzeci wędkarz szybkimi ruchami ramion wypycha dwóch pozostałych z łódki. Ci, przerażeni, machając gorączkowo rękoma wołają do pozostałego w łódce:
- Odbiło ci!? Za co?
Ten mówi:
- Pierwszego za offtopic, a drugiego za flooda.
Na to wściekli wędkarze w wodzie:
- A ty to co, cwaniaczku jeden!!
Ten w odpowiedzi chwyta za wiosło i wpychając końcem dwóch pozostałych pod wodę mówi:
- A za niepotrzebne dyskusje ban!!!

:lol:
“One, remember to look up at the stars and not down at your feet.
Two, never give up work. Work gives you meaning and purpose and life is empty without it.
Three, if you are lucky enough to find love, remember it is there and don't throw it away.”
 

#1252 elizabeth

elizabeth

    lady

  • Użytkownik
  • 7 114 postów

Napisano 16 maja 2011 - 14:07

Ma pani złamany palec.

<lol></span>

- Srałaś? <umieraam></span> <umieraam></span> <umieraam></span>

Długo nad tym myślał :lol:

<serducho>
Nie mówmy o zmartwieniach,to nie jest dobry temat

są z nami zawsze, chcesz czy nie.

Pomówmy o nas samych, uczyńmy wielkie plany

być może kiedyś spełnią się?

Gdy już zdobędę mnóstwo pieniędzy

w najbliższym niebie, kupię ci księżyc!
 

65vqegz2wjpc3llf.png

 


#1253 89kasienka89

89kasienka89
  • Użytkownik
  • 5 825 postów

Napisano 16 maja 2011 - 14:34

Ostatnio mnie rozwalił na łopatki ten dowcip:

Przychodzi baba do lekarza ze studentem w <dupka></span> .
Lekarz pyta:
"Co pani dolega?"
Na to kobieta:
"Jestem Panią z dziekanatu"

P.S. Jakie to życiowe :lol:
Miłość, marzenia, uczucia i myśli,
jeszcze raz uwierz w siebie i uwolnij ten instynkt

#1254 Madź

Madź

    heksa

  • Użytkownik
  • 4 069 postów

Napisano 31 maja 2011 - 21:22

Co prawda nie dowcip, ale brzmi jak dowcip.
Historia z piekielnych:

Swego czasu robiłem remont, kupiłem do sypialni lampkę z regulatorem, taka co się kręci i światło zmienia natężenie. Nie jestem elektrykiem, więc nie znam terminologii fachowej. Rozpakowuję w każdym razie tą nieszczęsną lampkę, a tam 5 przewodów i żadnej instrukcji jak to podłączyć.

Jadę więc do sklepu gdzie towar zakupiłem i pytam grzecznie pana Elektryka, który sprzedawał na dziale.
J: - Dzień dobry, powie mi pan jak to podłączyć do prądu?
E: - Co pan, lampki nie umie podłączyć? Do szkoły się nie chodziło, co młody?
Do szkoły akurat chodziłem, więc tę zniewagę puściłem mimo uszu.

Elektryk chwycił lampę, podłącza i cyk spalił się regulator. Nic to, bierze drugą, to samo. Zdziwiony lekko wolą kolegę z innego działu. Kolejne dwie lampki poszły w diabły. Po kilku minutach było już ok 10 "elektryków" i kilka spalonych lampek. Po godzinie czekania zacząłem się denerwować, bo w końcu nie po to robię remont żeby w sklepie pół dnia stać. Kierownik sklepu pyta "elektryka" co się dzieje.
E: - Widzi sam.., przyszedł młody i lampki podłączyć nie może.
Ja: - Pan też za wiele nie zrobił.

Wreszcie pojawił się jakiś starszy pan. Popatrzył, złapał taką samą lampkę, coś podłączył, wetknął w gniazdko i DZIAŁA.
Wszyscy zdziwieni, myślę sobie pewnie elektryk albo coś. Pytam go więc:
Ja: - Pan tu pracuje? Bo pana koledzy to więcej napsuli lampek niż w tym miesiącu sprzedaliście.
St.Pan: - Nie, po żarówki tylko przyszedłem, ale patrzę że coś się dzieje, to pomóc chciałem.

“One, remember to look up at the stars and not down at your feet.
Two, never give up work. Work gives you meaning and purpose and life is empty without it.
Three, if you are lucky enough to find love, remember it is there and don't throw it away.”
 

#1255 Sajuri

Sajuri
  • Użytkownik
  • 11 336 postów

Napisano 09 czerwca 2011 - 19:54

Siedzi trzech gości w łódce na środku jeziora. Połowy nocne, wędki w wodzie, spokój, sielanka, powoli zaczyna się rozwidniać. Jeden z wędkarzy zagaja:
- Słońce wschodzi.
Drugi mówi:
- Faktycznie, dawno nie widziałem takiego wschodu.
Nagle trzeci wędkarz szybkimi ruchami ramion wypycha dwóch pozostałych z łódki. Ci, przerażeni, machając gorączkowo rękoma wołają do pozostałego w łódce:
- Odbiło ci!? Za co?
Ten mówi:
- Pierwszego za , a drugiego za flooda.

<umieraam></span>
Nie wiem jakos sobie wyobraziłam nasze modki w tej łodce :lol:

[ Dodano: 2011-06-09, 21:02 ]

jak nauczyć Anglika klnąć po polsku?
Tea who you yeah bunny! Scotch me!

genialne <umieraam></span>
historyjka o kotku super ;-)

:shock:

no ja sobie czytam tak i nie łapie odrazu jak cenionka . :lol: swietne :-P z tesciowa tez
Prosilam o wszystko, zeby cieszyc sie zyciem.
Dostalam zycie, zeby cieszyc sie wszystkim

#1256 Madź

Madź

    heksa

  • Użytkownik
  • 4 069 postów

Napisano 28 czerwca 2011 - 06:56

W pracy, przy kawie rozmawiają dwie koleżanki:
- Jak tam Twój wczorajszy sex? - beznadzieja... mąż przyszedł do domu, w 3 minuty zjadł obiad, potem 4 minuty bzykania i po dwóch minutach spał... A u Ciebie?
- No u mnie rewelacja, mąż przyszedł do domu, zabrał mnie na przepyszną romantyczną kolację. Później przez godzinę wracaliśmy do domu spacerkiem przez miasto, potem świece i godzina przecudownej gry wstępnej. Następnie godzina nieziemskiego sexu a na koniec wyobraź sobie, że przez godzinę rozmawialiśmy czule ze sobą. Bajka po prostu!
W tym samym czasie rozmawia ze sobą dwóch kolegów:
- Jak tam Twój wczorajszy sex?
- No zajebiście! Przychodzę do domu, obiad na stole, zjadłem, pobzykałem i zasnąłem! A u Ciebie?
- U mnie? K*rwa, u mnie beznadzieja. Przychodzę - nie ma prądu bo zapomniałem zapłacić za rachunek, zabrałem więc gdzieś starą na kolację, żarcie beznadziejne było i takie drogie, że nie starczyło mi na taksówkę powrotną i musiałem zap**rdalać do domu na piechotę. Przychodzimy k*rwa przecież nie ma prądu, więc znowu te cholerne świece. Byłem tak wkurzony, że najpierw przez godzinę nie mógł mi stanąć a potem przez godzinę nie mogłem się spuścić. Na to wszystko tak się wk*rwiłem, że przez godzinę jeszcze zasnąć nie mogłem.
----------------------------------------------------------------
Autobus z wycieczką zbliża się do granicy.
– Piwo! Siku! – po raz któryś z rzędu rozweseleni pasażerowie zmuszają kierowcę do zatrzymania.
Po dłuższej chwili, gdy już z powrotem zajęli miejsca w autokarze, kierowca pyta głośno:
– Czy kogoś wam nie brakuje?
Cisza. Po przekroczeniu granicy do kierowcy podchodzi mężczyzna i lekko bełkocząc mówi:
– Nie ma mojej żony...
– No przecież – wścieka się kierowca – przed odjazdem pytałem, czy kogoś wam nie brakuje!
Na to facet:
– Ale mnie jej nie brakuje, tylko mówię, że jej nie ma...
----------------------------------------------------------------
Facet spędza miłe chwile u kochanki. Nagle do domu wraca mąż. Kochanka szybko bierze worek ze śmieciami, daje stojącemu w drzwiach mężowi i mówi:
- Kochanie, proszę wynieś śmieci.
Kochanek w tym czasie wymknął się niepostrzeżenie i idąc w drodze do domu myśli o swojej kochance w samych superlatywach:
- Jaka ta moja kochanka jest inteligentna, sprytna i ma refleks.
Wchodzi do domu, a tu żona daje mu worek ze śmieciami i mówi:
- Kochanie, proszę wynieś te śmieci.
Facet bierze worek i mruczy do siebie pod nosem:
- A to zołza. Cały dzień w domu siedzi i nawet śmieci nie może wynieść.
“One, remember to look up at the stars and not down at your feet.
Two, never give up work. Work gives you meaning and purpose and life is empty without it.
Three, if you are lucky enough to find love, remember it is there and don't throw it away.”
 

#1257 casablanca8

casablanca8
  • Użytkownik
  • 4 postów

Napisano 06 lipca 2011 - 13:02

W tramwaju na przeciwko kobiety siedzi facet z rozpiętym rozporkiem. Kobieta bardzo skrępowana rzecze:
- Sklep się panu otworzył
- A widziała pani kierownika
- Nie, tylko magazynier leżał na workach

haha:D:D
To kobieta wybiera mężczyznę, który ją wybierze..

#1258 tigraa84

tigraa84
  • Użytkownik
  • 5 129 postów

Napisano 10 lipca 2011 - 14:12

Rozmawia dwóch pijaków:
- Ciekawe dlaczego dali mi ksywkę: Dżin? Pewnie dlatego, że wszystko mogę?
- Nie, stary. Po prostu gdy tylko ktoś odkręca butelkę, ty od razu się pojawiasz. <lol></span>

Pewna para w średnim wieku z północnej części USA zatęskniła w środku mroźnej zimy do ciepła i zdecydowała się pojechać na dół, na Florydę, i zamieszkać w hotelu, w którym spędziła noc poślubną 20 lat wcześniej. Mąż miał dłuższy urlop, pojechał więc o dzień wcześniej. Po zameldowaniu się w recepcji odkrył, że w pokoju jest komputer i postanowił wysłać maila do żony. Niestety omylił się o jedną literę. Mail znalazł się w ten sposób w Houston u wdowy po pastorze, która wróciła właśnie do domu z pogrzebu męża i chciała sprawdzić, czy na poczcie elektronicznej są jakieś kondolencje od rodziny i przyjaciół. Jej syn znalazł ją zemdloną przed komputerem i przeczytał na ekranie:
Do: Moja ukochana żona
Temat: Jestem już na miejscu.
Wiem, że jesteś zdziwiona otrzymaniem wiadomości ode mnie. Teraz mają tu komputery i wolno wysłać maile do najbliższych. Właśnie zameldowałem się. Wszystko jest przygotowane na twoje przybycie jutro. Cieszę się na spotkanie. Mam nadzieję, że twoja podróż będzie równie bezproblemowa, jak moja. PS: Tu na dole jest naprawdę gorąco".

- Jaka jest różnica miedzy blondynka mająca okres a terrorysta?
- Z terrorysta można negocjować...

Szalejący kryzys ekonomiczny. Dzwoni bankier do bankiera:
- Cześć stary, jak sypiasz?
- Jak niemowlę.
- Żartujesz?
- Wcale nie. Wczoraj całą noc płakałem i dwa razy się zasrałem.

Trwa druga godzina wykładu. Nuuudneeego wykładu... W pewnym momencie profesor zauważa, że jeden ze studentów zasnął na dobre. Kiwnął głową do studenta siedzącego obok i mówi:
Profesor: - Niech pan z łaski swojej obudzi delikatnie kolegę.
Student: - Pan go uśpił, Pan go budzi.

Trzy największe kłamstwa studenta:
1. od jutra zaczynam się uczyć,
2. od jutra przestaje pić,
3. dziękuję, nie jestem głodny.
Mężczyzna bez kobiety jest jak pies bez pcheł- niby da się żyć, ale nudno
Kobieta bez mężczyzny jest jak pchła bez psa- żyć ciężko i gryźć nie ma kogo

#1259 Madź

Madź

    heksa

  • Użytkownik
  • 4 069 postów

Napisano 14 lipca 2011 - 10:45

Żona miała problem z mężem, gdyż ten zawsze zasypiał na niedzielnej mszy. Postanowiła więc temu zaradzić i na kolejną mszę zabrała długą szpilkę od kapelusza, którą to postanowiła dźgnąć męża, jak tylko ten zaśnie. Gdy ksiądz, mówiąc kazanie, doszedł do słów: "... i któż jest naszym największym Zbawcą?", mąż właśnie przysnął. Żona dźgnęła go z całej siły w pośladek. Ten zerwał się z krzykiem:
-Jeeezuuu!
-Właśnie tak, mój synu - odpowiedział ksiądz i kontynuował kazanie.
Mąż, zły na żonę i nieco zawstydzony, skulił się i po chwili znów zapadł w drzemkę. Gdy ksiądz rzekł: "... i któż umarł za nas na krzyżu?
-Jeeezuuu Chryste! - podskoczył i wrzasnął, znów dźgnięty szpilką, mąż.
- Właśnie tak, mój synu - odpowiedział ksiądz i dalej ciągnął mszę.
Mąż usiadł spokojnie i udawał, że śpi, ale tym razem uważnie obserwował żonę. Żona zamierzyła się szpilką, gdy ksiądz właśnie mówił: "... i cóż Ewa rzekła Adamowi, gdy poczęła mu drugiego syna?".
-Jak mnie jeszcze raz, kolniesz, to ci tak przyłożę, że nie wstaniesz! - wrzasnął mąż.
----------------------------------------------------------------

Trzy największe kłamstwa studenta:
1. od jutra zaczynam się uczyć,
2. od jutra przestaje pić,
3. dziękuję, nie jestem głodny.

Ja znam takie:
7 kłamstw studenta:
1. Od jutra nie pije.
2. Od jutra sie uczę.
3. Dziękuję, nie jestem głodny.
4. Tak to mój projekt.
5. Zaliczyłem wszystko (do rodziców).
6. Byłem na wszystkich pańskich wykładach.
7. Idziemy tylko na jedno piwo.
----------------------------------------------------------------
Osiemnastoletnia dziewczyna przyszła do swojej matki i mówi jej,
ze okres jej się spóźnia o dwa miesiące. Przerażona matka
pobiegła do apteki po test ciążowy, i po chwili wiadome jest ze dziewczyna
jest w ciąży. Zdenerwowana matka krzyczy:
- Co za świnia Ci to zrobiła. Musisz mi powiedzieć, chce go poznać.
Wiec dziewczyna pobiegła do pokoju i zadzwoniła do znajomego. Po pól godziny
pod dom zajeżdża nowiutkie Ferrari, z którego wysiada przystojny,
elegancko ubrany gość w średnim wieku. Wszyscy siadają przy stole i gość mówi:
- Wasza córka mi powiedziała, o co chodzi, ja jednak niestety, ze względu
na moja rodzinę, nie mogę się z nią ożenić. Jednak zapewniam Was, ze nie
chce się migać od odpowiedzialności, wiec jeżeli urodzi się córka to
zapisze jej 3 sklepy i milion dolarów. Jeżeli to będzie syn to dostanie 2
fabryki i milion dolarów. A gdy urodzą się bliźniaki to dostana po 5
milionów dolarów. Jednak jeżeli Wasza córka poroni...
W tym momencie wtrąca się ojciec, który od samego początku nie odezwał się słowem:
- To przelecisz ja jeszcze raz.
----------------------------------------------------------------
Dwie siostry zakonne, Matematyka i Logika, przechadzają się po parku
blisko zakonu. Jest późno i zaczyna się ściemniać.
- SM: zauważyłaś tego mężczyznę, który nas śledzi?
Kto wie, czego chce od nas...
- SL: to logiczne chce nas zgwałcić.
- SM: o Boże, o Boże, zbliża się do nas dogoni nas za 5 minut i 18sekund.
Co robimy?
- SL: jedyne logiczne rozwiązanie to przyspieszyć kroku.
- SM: o Boże, o Boże, to nic nie dało.
- SL: Oczywiście, logicznie rzecz biorąc on także przyspieszył.
- SM: o Boże, o Boże, dystans się zmniejszył, dogoni nas za 1min i 4 sekundy
- SL: jedyne logiczne rozwiązanie, to się rozdzielić: ty idź na prawo ja na lewo.
Logicznie rzecz biorąc, nie może iść za obiema.
Mężczyzna decyduje się iść za siostrą Logiką. Siostra Matematyka dociera
do zakonu cała i zdrowa, ale, bardzo zaniepokojona o drugą która wraca
kilka minut później.
- SM: siostro Logiko, o Boże dzięki, o Boże Opowiadaj, opowiadaj.
- SL: logicznie rzecz biorąc mężczyzna mógł iść tylko za jedną z nas i wybrał mnie.
- SM: (trochę wkurzona) tak, tak wiem, a potem
- SL: zgodnie z zasadami logiki, ja biegłam coraz szybciej tak samo on robił
- SM: tak, tak, a potem??
- SL: zgodnie z logiką, dogonił mnie.
- SM: o Boże, o Boże i co zrobiłaś
- SL: jedyną logiczną w tej sytuacji rzecz: podciągnęłam habit do góry!
- SM: o Boże, o mój Boże! a on
- SL: zgodnie z zasadami logiki: opuścił spodnie!
- SM: o Jezus Maria! I co się stało?
- SL: logiczne Siostra z podkasanym habitem biegnie szybciej niż mężczyzna
z opuszczonymi spodniami ;)

----------------------------------------------------------------
Płynie Prosiaczek z Puchatkiem łódką po jeziorze. Zachód słońca, cieplutko, zero wiatru, ptaszki śpiewają, kwiatki na brzegu kwitną...
Puchatek nagle JEB! Prosiaczka w ryjek. Prosiaczek rymnął na dno łódki i skamle przez wybite ząbki:
- Sa so? Sa so?
- A bo coś k...a za pięknie było...
----------------------------------------------------------------
- Tato, jaka jest różnica między słowem praktyczny a teoretyczny?
Ojciec na to:
- Idź synu najpierw do mamy, potem do siostry, a później
jeszcze do brata i zapytaj sie ich czy oddaliby się za 1.000.000.$.
Synek poszedł więc do kuchni i zapytał mamę, która odpowiedziała bez
namysłu, że nie ma sprawy.
Zapytał siostrę, ta wręcz zapytała kto daje taka ofertę.
Zapytał brata, który po chwili odpowiedział, że dla tych pieniędzy zrobiłby to.
Wrócił do ojca.
- I co? - zapytał ojciec.
- Wszyscy by sie oddali tatusiu.
- Widzisz synku - odpowiedział ojciec - TEORETYCZNIE mamy 3.000.000$, a PRAKTYCZNIE dwie kur*y i jednego pedała.

----------------------------------------------------------------

Wysłała mama Jasia do sklepu po marchewkę.
Jasiu idąc do sklepu ujrzał na wystawie ładnego misia i zapragnął go z całego serca wiec kupił misia a nie marchewkę.
Wrócił do domu i pokazał go mamie, ale mama powiedziała żeby poszedł oddać misia i kupić marchewkę.
Więc Jasiu wrócił do sklepu, który był już zamknięty. Na drzwiach wisiała kartka z adresem właścicielki. Postanowił pójść do jej domu.
Puka do drzwi, otwiera prawie naga babka, Jasiu wbija sie do środka i mówi: "Psze pani, bo ja muszę oddać tego misia a pani mi musi zwrócić za niego pieniążki"
Nagle słychać ponowne pukanie do drzwi.
-O cholera to mój mąż - mówi kobieta, po czym szybko wkłada Jasia do szafy z ubraniami.
Jasiu patrzy a tam w szafie obok niego stoi jakiś nagi facet.
- Kup pan misia ode mnie - mówi Jasiu.
- Spadaj mały .
- Kup pan misia, bo zacznę krzyczeć!
- Dobrze, już.
Po chwili Jasiu mówi:
- Daj pan misia.
- Nie.
- Daj pan misia, bo zacznę krzyczeć.
Więc facet oddal mu misia.
Po chwili znowu:
- Kup pan misia.
- Przecież już go kupiłem od ciebie!
- Kup pan misia, bo zacznę krzyczeć!
I znowu go od niego kupił.
Wiec Jasiu ponownie:
- Daj pan misia, bo zacznę krzyczeć.
Nie mając wyjścia facet oddał mu misia.
Po chwili mąż opuścił dom, kobieta wypuściła Jasia do domu.
Jasiu zadowolony, bo ma misia, kasę i marchewkę wraca do domu.
Mama mówi: "Coś mi tu nie gra. Jasiu musiałeś zgrzeszyć. Idź sie wyspowiadaj."
Jasiu poszedł do kościoła, podchodzi do konfesjonału i mówi szeptem:
- Proszę księdza, ja w sprawie misia...
Z konfesjonału rozlega sie rozwścieczony głos:
-Spierdalaj mały gnoju! Trzeci raz już tego misia nie kupię!
----------------------------------------------------------------
Ksiądz umówił sie z ekstra laską, ale pech chciał, ze akurat przypadło mu odprawiać drogę krzyżową. Prosi więc wikarego, aby ten go zastąpił.
- Zgoda! Zabaw sie przyjacielu - odpowiada tamten.
- Ale pamiętaj - mówi ksiądz - abyś nie skończył mszy, nim ja nie wrócę!
Ksiądz zabawił ponad czas, spóźniony biegiem wraca do kościoła i zdziwiony widzi, że droga krzyżowa nadal trwa.
Wchodzi do kościoła i słyszy:
- Stacja 158 - Jezus Chrystus wzięty do wojska. Śpiewamy: "Przyjedź mamo na przysięgę..." :lol: :lol: :lol:
“One, remember to look up at the stars and not down at your feet.
Two, never give up work. Work gives you meaning and purpose and life is empty without it.
Three, if you are lucky enough to find love, remember it is there and don't throw it away.”
 

#1260 ameliakrk

ameliakrk
  • Użytkownik
  • 7 postów

Napisano 16 lipca 2011 - 20:52

Się uśmiałam dzięki




Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych