Janina
Cudownie się czyta takie wpisy
I daje nadzieję, że tak może kiedyś będzie i u mnie.
Riia będzie.

Może to brzmi banalnie ale to wszystko co się stało w moim życiu to efekt pozytywnego myślenia i właśnie marzeń (no może oprócz męża bo jakoś przyziemnie się poznaliśmy). Zawsze marzyłam żeby mieć dom, i mimo sprzeciwu wszystkich w naszym otoczeniu (bo nie mamy działki, bo to wydatki, bo to trudna decyzja, bo nie damy rady) wszystkie działania jakie podejmowaliśmy w naszym małżeńskim życiu miały na celu wybudowanie domu. Wszyscy wokół narzekali, a ja się zaparłam i dopięłam swego.
Tak samo z pracą. Gdy przyjmowałam się w lutym nawet nie sądziłam, że mogę zostać dyrektorem. Gdy został ogłoszony konkurs już wiedziałam, że to właśnie ja nim zostanę, po prostu wiedziałam, nie dopuszczałam do siebie innej myśli i tak się stało. Znów na przekór wszystkim (bo odpowiedzialność, bo nie mam wyższego wykształcenia, bo nie mam doświadczenia) spełniło się moje marzenie.
Czasem wydaje mi się, że ludzie wyszukują wymówki, widzą tylko złe strony, a przecież każde marzenie może się spełnić tylko nie wystarczy marzyć, trzeba działać i nie bać się, tylko iść do przodu zawsze i nawet jak wydaje się, że nic z tego nie będzie.
Trochę się rozpisałam, ale mam nadzieję,
Riia, że uwierzysz w końcu, że będzie dobrze, tylko nie możesz się poddać.