mloda, od razu zaznaczam że ci napiszę wszystko co o tym myślę, więc żadnych fochów potem na mnie proszę
z jednej strony cie rozumiem. sama wybrałam studia po których nie mam nic. ale z drugiej strony mam ochote spuścić ci porządne lanie ... kobieto, masz jakieś marzenie? coś co byś chciała robić, choć nie masz w tej chwili możliwości? masz? to zacznij do tego dążyć. ustal sobie plan kilkuletni z określeniem gdzie w jakim czasie chciałabyś się znaleźć. będzie ci łatwiej pokonywać kolejne stopnie. nie masz? znajdź coś takiego. zamknij się w pokoju na tydzień i mysł nad tym co sprawiło by że poczułabyś satysfakcję z tego co robisz? znajdź sobie właśnie taki cel malutki, niekoniecznie osiągalny w tym momencie.
nie ma co załamywać rąk nad sobą. bo to TY musisz określić co chcesz osiągnąć w życiu zawodowym... być pierwszą kobietą prezydentem? wyjść na mt everest? zamieszkać w dziczy? czy przewracać kartki na biurku odliczając czas do końca pracy? musisz znaleźć coś, co będzie cię mobilizowało do wstania rano z łóżka, do szukania sposobu na poszerzenie swoich umiejętności, a jednocześnie da ci luksus normalnego życia rodzinnego (normalnego, czyli takiego jak ci sie marzy).
wiesz, ja jeszcze nie mam ściśle wytyczonego celu, póki co mam zarysy, ale już wiem jak będzie wyglądał początek drogi do ich osiągnięcia. właściwie na tej drodze już jestem. sam fakt że postanowiłam coś osiągnąć jest jej początkiem. to że uwierzyłam że mi się uda, choć jeszcze nie wiem co. to że jak inni śmieją się z moich wyborów to potrafię ich bronić mimo wszystko. musisz wykształcić w sobie taki zdrowy egoizm, myśleć o sobie, zwłaszcza teraz, kiedy kończysz jeden etap w życiu, i masz zacząć kolejny.
mówisz że nie masz w sobie przebojowości - ja też nie miałam. też nie umiałam podejmować ryzyka. zaczełam działać na przekór sobie, na przekór temu co mi podpowiadał zdrowy rozsądek i nauczyłam się. nauczyłam się ryzykować. nie zawsze mi to wychodzi na dobre, nawet przeważnie tracę na tym, ale to co przy tym zostaje dla mnie jest moim doświadczeniem życiowym, i kiedyś przekuję to w sukces. bo wierzę że to umiem zrobić. i to jest to czego ci najbardziej teraz potrzeba. wiary w to że cokolwiek zaczniesz, będziesz umiała z tego zrezygnować, kiedy już odkryjesz co tak na prawdę cię pociąga.
uwierz w siebie, w to że czasem wystarczy chcieć żeby coś osiągnąć, popatrz z optymizmem na swoją sytuację. jesteś na początku swojej drogi i tylko twoje wybory pokierują nią.
a teraz łap co ci pierwsze wpadnie pod rękę. idź do straży. jak się nie uda teraz, uda się za rok, a ty będziesz miała czas np. na jakąś podyplomówkę. tylko rusz tyłek i działaj

bądź takim zbieraczem doświadczeń, potem każde jedno wykorzystaj aby się wypromować i uwierz w siebie