próbowałam po raz drugi przeczytać całą tą powieść fantastyczną ... i znowu nie wytrzymałam mniej więcej w połowie ... może odniosę się do zatrudnienia: kobiety i tak mniej zarabiają od mężczyzn, i tak im trudniej o pracę, koszty badań okresowych i tak ponoszą z tego co mi wiadomo pracodawcy ... więc guzik się tu zmieni, i to nie jest dla mnie żaden argument
co do promieniowań i innych bredni. rozumiem że wasze badania opierają się na badaniu krwi, bo strzykawka promieniowania nie wydziela? chociaż może się mylę i też coś tam produkuje ... głupie porównanie, ale do tego się to sprowadza ... w końcu przy tych maszynach też pracują ludzie i jakoś pomimo tego że na promieniowanie (teoretycznie) wystawieni są codziennie to jakoś nie giną masowo. poza tym raz na 2 lata ... gdzie tu miejsce na za dużą dawkę promieniowania? kolejny bzdurny argument rodem z teorii spiskowych ...
Na całym świecie kobiety chorują na raka szyjki macicy. W skali całego świata ten rodzaj raka jest drugim co do częstości występowania u kobiet poniżej 45 roku życia oraz trzecim co do ilości powodowanych zgonów u kobiet (po raku sutka i raku płuc).
źródło: rak-szyjki-macicy.pl
no, ale lepiej się nie badać, bo to szkodliwe ... szkodliwe jest takie myślenie. na "szczęscie" tylko dla osoby w ten sposób myślącej. na prawdę tak was razi że w końcu ktoś chce coś zrobić z tym problemem? na prawdę? to jest przerażające ... że nie patrzycie na to że znakomita większość kobiet olewa badania, bo przecież jej tan problem nie dotyczy, nigdy w życiu ... a potem okazuje się że idąc na badanie kilka lat wcześniej żyłaby dalej...
a jak nie pasuje ... no bo przecież polska taka okropna i każą mi się badać ... zawsze można się przeprowadzić do takiego państwa gdzie badać się nie każą ... proste