Jako, że moje dzieciństwo się skończyło stosunkowo niedawno, opowiem o nim.
Byłam niezłą rozrabiaką, wchodziłam na drzewa, lubiłam sobie zedrzeć skórę na kolanach i bić inne dzieci. Rzadko kiedy pożyczałam zabawki. W przedszkolu byłam dla każdego grzeczna i posłuszna, a gdy pani przedszkolanka nas już odprowadzała do szatni, już brykałam, wyrywałam się, skakałam. Bardzo mało płakałam, byłam zuch dziewczynka.
Pamiętam, gdy dziewczyny chciały się ze mną pozamieniać karteczkami z segregatora, a ja miałam takie ładne i nowiutkie i żal mi było ich się pozbywać, więc przez pierwsze dni chowałam segregator w szafce i dostawałam ataku histerii, gdy któraś mi go chciała zabrać.
Macie jakieś zabawne historie z etapu przedszkola?
Na osłodę załączam kilka obrazków małych dziewczynek.





















