Spośród moralnego zgiełku i prawnego szumu wyłania się temat, najważniejszy, czyli finansowy. Jeżeli bezpłodność jest chorobą, co potwierdzają znawcy tematu - lekarze, czy powinno się refundować zabiegi In Vitro jako normalna chorobę. Dylemat, który stanął przed politykami jest ciężki. Za co lepiej zapłacić? Za przeszczep szpiku kostnego czy próbę In Vitro? I czy w ogóle cokolwiek refundować skoro na nic nie ma pieniędzy.
Jakie to wszystko skomplikowane, nie lepiej kupić kota jak premier?
















