O ekskomunice mowy już nie ma, ale co do niedopuszczalności metody in vitro polski Kościół nie zmienił zdania. W liście do przedstawicieli władz biskupi nazywają in vitro „młodszą siostrą eugeniki”. Ich zdaniem zapłodnienie pozaustrojowe powoduje rodzenie się słabszych dzieci, a poza tym ma „nieobliczalne skutki społeczne”. Do listu dotarła TVN24.
Głos biskupów poprzedził sobotni wywiad abp. Henryka Hosera, w którym ten dał do zrozumienia, że posłom głosującym za in vitro grozi ekskomunika. W poniedziałkowym liście trzech hierarchów: arcybiskupa Józefa Michalika, biskupa Kazimierza Górnego i abp. Hosera do prezydenta, marszałków Sejmu i Senatu, premiera i przedstawicieli klubów parlamentarnych mowy o ekskomunice już nie ma. Biskupi „zabierają głos w trosce o niepomijanie poważnych racji moralnych” i „o uszanowanie stanowiska ludzi uznających prawo do obrony życia każdego człowieka za normę nadrzędną”.
Zdaniem hierarchów in vitro jest nie do pogodzenia z „obiektywnymi racjami naukowymi o początku biologicznego życia człowieka” oraz ze wskazaniami moralnymi Kościoła. Swoje zastrzeżenie wymieniają w podpunktach.
„Powoduje ogromne koszty ludzkie”
Po pierwsze, polski Kościół jest przeciw in vitro, bo „powoduje ogromne koszty ludzkie”. "Dla urodzenia jednego dziecka dochodzi w każdym przypadku do śmierci (…) wielu istnień ludzkich. (…). Nauka i wiara podkreślają, że od momentu poczęcia mamy do czynienia z człowiekiem, ludzką osobą w fazie embrionalnej" – czytamy w liście.
Po drugie, zdaniem biskupów, in vitro ma „nie do końca zbadane skutki dla dzieci”. "Badania pokazują, że skutkiem tej procedury jest mniejsza odporność, wcześniactwo, niedowaga, powikłania, a także częstsza zapadalność na rozmaite schorzenia genetyczne" piszą.
"In vitro to młodsza siostra eugeniki"
Choć, według hierarchów, w wyniku sztucznego zapłodnienia rodzą się słabsze dzieci, procedura wybierania silniejszych zarodków, bo to zagrożenie zminimalizować, podoba im się jeszcze mniej. "In vitro to młodsza siostra eugeniki (przekonania, że można poprawić jakość gatunku ludzkiego takimi metodami, jak zniechęcanie do reprodukcji osób z wadami genetycznymi lub niepożądanymi cechami [eugenika negatywna] lub zachęcanie do reprodukcji osób genetycznie „lepszych” [eugenika pozytywna, red]) – rzekomo procedury medycznej – o najgorszych skojarzeniach z nie tak odległej historii. (…) Zakłada bowiem >>selekcję<< zarodków, która oznacza ich uśmiercenie. Chodzi o eliminację słabszych zarodków ludzkich, zdiagnozowanych jako nieodpowiednie, czyli o >>eugenizm selektywny<<" – czytamy w liście.
Ponadto biskupi podkreślają „nieobliczalne skutki społeczne” in vitro. „Oddzielenie prokreacji od aktu małżeńskiego zawsze niesie za sobą złe społeczne konsekwencje. (…) Prawne usankcjonowanie procedury in vitro pociąga za sobą nieuchronnie redefinicję ojcostwa, macierzyństwa, wierności małżeńskiej” - piszą.
List biskupi kończą słowami: „wyrażamy nadzieję, że przedstawione akcje staną się przedmiotem refleksji i zachęcą do obiektywizmu” posłów.
Ostry wywiad arcybiskupa
W sobotnim wywiadzie arcybiskup Henryk Hoser, przewodniczący Zespołu Konferencji Episkopatu Polski ds. bioetycznych, na pytanie, czy posłowie-katolicy, którzy zagłosują za dopuszczalnością in vitro, mrożenia i selekcji zarodków, muszą liczyć się z ekskomuniką, odparł: - Jeżeli są świadomi tego co robią i chcą, by taka sytuacja zaistniała, jeżeli nie działają w kierunku ograniczenia szkodliwości takiej ustawy, to moim zdaniem automatycznie są poza wspólnotą Kościoła.
źródło: http://www.tvn24.pl
Jak myślicie? Nasi politycy znów się złamią pod naciskiem Kościoła czy tym razem wygra oddzielność Państwa od tej instytucji?



















