Straciłam dziecko ale żyję dalej
#41
Napisano 21 lipca 2010 - 15:29
Kobieta bez mężczyzny jest jak pchła bez psa- żyć ciężko i gryźć nie ma kogo
#42
Napisano 21 lipca 2010 - 17:07
Wspolczuje rodzicom... nie potrafie sobie wyobrazic, co teraz czuja
- 89kasienka89 lubi to
#43
Napisano 21 lipca 2010 - 18:28
*Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów bez podawania przyczyny.
#44
Napisano 21 lipca 2010 - 20:27
jeszcze raz uwierz w siebie i uwolnij ten instynkt
#45
Napisano 21 lipca 2010 - 21:20
oj tak , bylam na takim pogrzebie dwa razy , raz jak zmarło dziecko brata < 3 miesiace miało> i jka u kuzynki, kilkudniowy dzieciakTaka mała trumna, białe kwiaty
pamietam tez jak mi znajoma opowiadała jak utopil sie jej 4 letni chrzesniak , jka jego siostrzyczka podbiegała do otwartej trumienki i dotykała go aby ja gonił.
jak mi to opowiadała to stawla mi taki obrazek przed oczami i plakac sie chciało.
nie ma chyba wiekszej tragedi jak przezyc smierc własnego dziecka
to jest bardzo wazne , jest to straszna próba dla zwiazku .Dziś na pogrzebie było widać, że wzajemnie sobie dają wielkie wsparcie
czemu mi dałeś wiarę w cud
a potem odebrałaś wszystko
#46
Napisano 23 lipca 2010 - 16:22
#47
Napisano 23 lipca 2010 - 17:24
#48
Napisano 24 lipca 2010 - 17:17
Moja babcia bardzo starała się z dziadkiem o dziecko, ale pierwsze poroniła, potem udało jej się donosić - urodziła się moja mama, a potem poroniła jeszcze trzy razy zanim ( po siedmiu latach) urodziła kolejna córkę. Starali się jeszcze o jedno dziecko, bo dziadek bardzo chciał mieć syna, ale babcia poroniła jeszcze dwa razy - później już nie próbowali...
![]()
Nie mówmy o zmartwieniach,to nie jest dobry temat
są z nami zawsze, chcesz czy nie.
Pomówmy o nas samych, uczyńmy wielkie plany
być może kiedyś spełnią się?
Gdy już zdobędę mnóstwo pieniędzy
w najbliższym niebie, kupię ci księżyc!

#50
Napisano 20 października 2011 - 13:22
Minłeło już 4 miesiące a ja nadal nie potrafię sobie z tym poradzić. Oglądam filmy z USG i zdjęcia. Cały czas mam przed oczami to maleństwo jak wypadło. Żałuję, że nie pochowałam.... tylko nikt nie powiedział, że takie maleństwo można chować. Nie wiem co robić. Dostałam tabletki na uspokojenie. Starałam się ich nie brać ale dłużej się nie da.
Są dni, kiedy jest dobrze (o ile może być) a są dni, kiedy mam wszystkiego dość.
Strata dziecka wiązała się z utratą pracy więc teraz siedzę w domu. Szukam nowej aby nie mieć tyle czasu na myślenie.
NIe chcę litości... po protu musiałam się rozpisać. Może tylko potrzebuję rady - jak sobie z tym poradzić??
#51
Napisano 20 października 2011 - 15:12
Nie wiem co Ci doradzic, moze tu inne dziewczyny beda cos mogły madrego napisac. Napewno nowa praca, jakies pasje, ksiazki. Zajac czas. Wiem ze nie łatwo, ze czujesz ból, pustke, zal, złosc. Bo latwo powiedziec - zajmij czas ..
I nie da sie zapomniec. Ale trzeba zyc dalej. Przed Toba cale zycie, moze kiedys pomyslicie o tym by znowu sie starac? kazda kobieta reaguje tu inaczej, znajoma zaraz sie starała,bo to było sposobem na bol dla niej. Kolejna ciaza. Sama zdecydujesz bo to TWoja decyzja.
Nie wiemczy to ogladanie zdjec z usg to dobry pomysł. Wiem, ze ciezko ale moze lepiej nie? rozdrapujesz rany. Kurcze, nie wiem co radzic, bo i nie jestem o d tego. Moze trzeba przepłakac i isc dalej ? to dzieciatko zawsze bedzie w TWoim sercu, ale trzeba zyc dalej. Ja Ci zycze z całego serca aby dla Ciebie nastały sloneczne dni.
#52
Napisano 20 października 2011 - 15:46
Strata dziecka jaka przezylas jest straszna. Mozna nauczyc sie z nia zyc, ale zapomniec nie zapomnisz nigdy! Zycze ci natomiast, zeby jak najszybciej udalo wam sie ponownie zajsc w ciaze (o ile sie staracie) i cieszyc sie nowym zycie, ktore w zadnym wypadku nie bedzie "zastepstem" tamtego aniolka, ale kolejnym bozym cudem.
Zanim zostałeś poczęty - pragnęłam Cie ,
zanim się urodziłeś - kochałam Cię ,
nim minęła pierwsza minuta Twojego życia -
byłam gotowa za Ciebie umrzeć...
#53
Napisano 20 października 2011 - 16:43
Myślałam, że tak malutkich dzieci nie można u nas chować, ale jeśli się mylę to potworne jest to, że nikt Ci nie powiedział, że masz takie prawo
Kobieta bez mężczyzny jest jak pchła bez psa- żyć ciężko i gryźć nie ma kogo
#54
Napisano 20 października 2011 - 17:36
to jest straszne , moja znajoma rodziła w 5 miesiacu . rodzisz a wiesz , ze dziecka juz nie maDostała coś na wywołanie porodu i siłami natury musiała urodzić swojego martwego synka.
od kilku lat moznayślałam, że tak malutkich dzieci nie można u nas chować, ale jeśli się mylę to potworne jest to, że nikt Ci nie powiedział, że masz takie prawo
czemu mi dałeś wiarę w cud
a potem odebrałaś wszystko
#55
Napisano 20 października 2011 - 18:08
mozna ale nie zawsze informuja pacjetnke. Lekarze wogole w szpitalu mowia na dziecko, To, albo zarodek.Myślałam, że tak malutkich dzieci nie można u nas chować
Jak ja byłam w szpitalu to wogole nas na sali nie traktowano jak kobiety w ciazy.
#56
Napisano 20 października 2011 - 19:40
W szpitalu gdy dali tabletkę na poronienie lekarze i położne powiedzieli, że to była selekcja naturalna i dobrze że tak się stało bo maleństwo mogło się urodzić chore. Nie wiem jak jest gdzie indziej, ale mnie zostawili samą, nie powiedzieli co i jak. Latałam do łazienki bo non stop wszystko ze mnie leciało i dopiero jak maleństwo wypadło to się zainteresowali... wystraszli się, że za bardzo krwawię i zawołali anastazjologa aby powiedział na czym polega łyżeczkowanie...
O tym, że możemy pochować wyczytaliśmy dopiero z sieci.
Próbować niby już możemy ale boję się powtórki. Nie chciałabym przechodzić przez to wszystko jeszcze raz. Może dlatego, że cały czas mam przed oczami łazienkę i widok maleństwa...
#57
Napisano 20 października 2011 - 20:08
To naturalne, że się boiszPróbować niby już możemy ale boję się powtórki.
Kobieta bez mężczyzny jest jak pchła bez psa- żyć ciężko i gryźć nie ma kogo
#58
Napisano 20 października 2011 - 20:37
#59
Napisano 21 października 2011 - 11:06
Ból z czasem będzie na pewno mniejszy, ale w naszej pamięci to juz zawsze pozostanie.
Z biegiem czasu uświadomiłam sobie, przekonałam siebie, że tak po prostu miało być, że nie miałam na to zadnego wpływu.
Poradzisz sobie i z czasem będziesz mmyślała o ty coraz mniej. Bardzo ważne jest wsparcie najbliższych, a także rozmowy, rozmowy i jeszcze raz rozmowy. Nie trzymaj swoich uczuć i zalu w sobie, bo to tylko pogorszy sytuacje. Płacz jak masz ochotę, mów o tym.
Życzę Ci dużo siły.
#60
Napisano 21 października 2011 - 12:39
Podobne tematy
| Temat | Podsumowanie | Ostatni post | |
|---|---|---|---|
Baleriny czy mokasyny |
|
|
|
Terminale płatnicze |
|
|
|
Wypalenie zawodowe |
|
|
|
Krasnale, fontanny i inne ozdoby ogrodowe |
|
|
|
Spłata męża po podziale majątku |
|
|
Użytkownicy przeglądający ten temat: 0
0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych




















